Secrets of London
[08.07.72, wieczór] Ukoić lęki - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [08.07.72, wieczór] Ukoić lęki (/showthread.php?tid=2231)

Strony: 1 2


RE: [08.07.72, wieczór] Ukoić lęki - Brenna Longbottom - 14.11.2023

Zdaniem Brenny zakaz używania magii przez dzieci był akurat jednym z lepszych pomysłów Ministerstwa. Z perspektywy czasu była pewna, że mając te trzynaście lat sama narobiłaby pewnie zamieszania, biegając z różdżką po Dolinie Godryka. A przecież wbrew pozorom Brenna należała do tych uczniów, którzy starali się, aby konsekwencje ich działań nie dotknęły innych, i których poczynaniami interesowali się rodzice. Ale taki dwunastoletni mugolak, który natknie się na placu zabaw na dawnych dręczycieli? Brenna podejrzewała, że nawet niekoniecznie złośliwego dzieciaka ciągnęłoby do chwycenia za różdżkę.
- No... Poza Irytkiem, on jest trochę... irytujący - dodała Brenna ku sprawiedliwości, by potem chłopiec nie mówił, że go oszukały. Chociaż tak, jak Heather darowała sobie wzmianki o wampirach, tak Brenna podarowała opowieść o zrzuconym żyrandolu, złośliwych przyśpiewkach i tym, jak Irytek wezwał nauczycieli do jej bójki z Vincentem, by wpędzić ich w kłopoty.
Mark nie wydawał się przekonany słowami Brenna, a ona, niestety, nie miała zielonego pojęcia, co zrobić, aby poczuł się lepiej. Lubiła dzieci, miała z nimi całkiem sporo kontaktu - byli w końcu Frank, Alice, Mabel - ale czasem obcowanie z nimi było bardziej skomplikowane niż najtrudniejsze śledztwa. Nie mogła nawet powiedzieć chłopakowi, że pieniądze nie mają znaczenia, bo przecież miały...
- Ruda, może zabierzesz Marka po szaty do sklepu Malkin? - zaproponowała w końcu, ściągając z półek książki, które znalazły się na liście potrzebnej pierwszoroczniakom. Z własnej inicjatywy dorzuciła do tego stosiku jeszcze dwie, Baśnie barda Beedle'a oraz Quidditch przez wieki, bo przyszło jej do głowy, że przejrzenie takich "nie naukowych" pozycji może pomóc chłopcu lepiej się odnaleźć. Najpopularniejsze w świecie czarodziejów baśnie oraz informacje na temat najpopularniejszego sportu zdawały się jej całkiem niezłym wyborem. Wyciągnęła cały zestaw ku Wood. Mogłaby zapłacić za niego sama, ale tak jak dla Marka była ważna kwestia finansów, tak miała wrażenie, że dla Heather jest ważne to, by sama pokryła większość kosztów wyprawki. - Ja ogarnę swoje zakupy i kupię wyposażenie na lekcje eliksirów. Wtedy miałybyśmy jeszcze pół godziny, żeby pójść na lody i odpowiedzieć na pytania Marka - powiedziała, uśmiechając się do chłopca. Podejrzewała, że tych ostatnich miał po pierwszej wizycie na Pokątnej bardzo dużo.


RE: [08.07.72, wieczór] Ukoić lęki - Heather Wood - 15.11.2023

Ile osób, tyle opinii. Wood na pewno była mniej radykalna od Brenny i podchodziła bardzo lekko do wielu aspektów. Taki już miała charakter.

- Bywa irytujący, nadal się zastanawiam dlaczego go nikt nie wyrzucił ze szkoły. - Mogli przecież wezwać jakiegoś egorcystę, czy coś. Nie denerwowałby już uczniów i nie utrudniał im życia.

Wcale nie tak łatwo było wyjaśnić dziecku, że chcą za wszystko zapłacić. Rozumiała, że może mieć swoją dumę, nie było w tym nic dziwnego, tyle, że duma nie wystarczała na pokrycie wszystkich kosztów. Miała nadzieję, że humor mu się poprawi i zapomni o tej sytuacji, tak by było najlepiej.

- To dobry pomysł. Pójdziemy ci kupić piękne szaty, żebyś się wspaniale prezentował podczas pierwszego dnia. - Nim wyszli jeszcze uiściła opłatę za podręczniki. Sprawiło jej to przyjemność, poczuła, że wreszcie robi coś dobrego, a wbrew pozorom było to dla niej dosyć istotne.

- Czyli się rozdzielamy, ominie nas najnudniejsza część. - Szepnęła jeszcze do chłopca. Ruda nie znosiła eliksirów, uważała te zajęcia za stratę czasu, bo przecież zawsze mogła je kupić. Nie szły jej też nigdy jakoś wspaniale, może przez to, że nie przykładała się specjalnie do tego przedmiotu.

Złapała chłopca za rękę, po czym ruszyli do sklepu Madame Malkin. Tam również nie było dzisiaj tłumów, dzięki czemu mieli możliwość wybrać naprawdę najpiękniejsze szaty. Wood była zadowolona z zakupów, wydawało jej się, że Mark również - co było dla niej bardzo istotne.

Zabrała go do najbardziej popularnej lodziarni na Pokątnej, aby mógł spróbować zupełnie nieznanych sobie smaków czarodziejskich lodów. Poopowiadała więcej o szkole, o tym, co może go tam zdziwić, żeby był przygotowany na to, czego się może spodziewać. Później spotkali się z Brenną, zaopatrzeni we wszystko czego potrzebowali ruszyli do Dziurawego Kotła, aby odporowadzić Marka do domu.


Koniec sesji