![]() |
|
[19.11.1970] Ciemność płonie | Ollie, Olivia - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [19.11.1970] Ciemność płonie | Ollie, Olivia (/showthread.php?tid=2251) Strony:
1
2
|
RE: [19.11.1970] Ciemność płonie | Ollie, Olivia - Olivia Quirke - 13.12.2023 Słuchała go uważnie, raz po raz zerkając na swoją kawę. Nie pijała kawy, niezbyt ją lubiła tak po prawdzie, ale czasem lubiła jej smak. Tyle, że z mlekiem. Olivia westchnęła, biorąc w dłonie kubek. Mówił niby mądrze, ale jakoś tak... jej nie przekonywał. Nie wiedziała sama czemu jej to w ogóle nie uspokoiło. Och, może dlatego, że to nie były zapewnienia, że wszystko będzie dobrze? Ledwo co dźwignęła się z własnego bagienka, by teraz cała Anglia wpadła w inne, większe. I wypełnione nie błotem, a gównem. - Umiesz pocieszyć - mruknęła sarkastycznie, patrząc gdzieś ponad jego ramię. Ludzie byli niespokojni, udzielała im się atmosfera. - Czyli co, zamierzasz w razie czego zniknąć, tak po prostu? Zapytała, przekrzywiając lekko głowę. To było w sumie rozsądne podejście, tylko czy możliwe? A może w ogóle nie powinna się tym przejmować? Komuś upadła filiżanka, kto inny przeklął brzydko, na chwilę sprawiając, że w kawiarni zapadła cisza. Zaraz jednak, po krótkim przepraszam wszystko wróciło do normy. Może w tym przypadku będzie tak samo? Może ten cały Tom, czy tam Lord, był taką filiżanką, która narobi dużo szumu wokół siebie, obryzga kilkoro najbliższych z tłumu, a potem ktoś się nią zajmie i życie wróci do normy? W sumie podobała jej się ta wizja i metafora. RE: [19.11.1970] Ciemność płonie | Ollie, Olivia - Bard Beedle - 13.12.2023 Popatrzył na Olivię marszcząc brwi i jakby się zasępił na chwil po jej słowach. Nim cokolwiek powiedział, dopił jeszcze kawę i pusty kubek odstawił na stolik. - Nie mówiłaś, że mam pocieszać - powiedział powoli - Gdybym wiedział, że szukasz wsparcia to... - urwał bo co by zrobił. W sumie to samo, nie lubił owijać w bawełnę i niepotrzebnie lać lukier, żeby tylko nie widać było tych złych rzeczy. Uznawał, ze zawsze lepiej zmierzyć się z prawdą, jakkolwiek ciężka by ona nie była. Odetchnął głośno. - Nie jestem od zakłamywania rzeczywistości, mogę zmierzyć się z wszystkim co rzucisz, ale nie zamierzam udawać, że coś nie jest problemem, gdy jest - dokończył wprost swoją myśl. Do diabła dlaczego on się przed nią otwierał? dodała mu czegoś do kawy? Sama mówiła, że jest niezwykle utalentowana jeśli chodzi o eliksiry. A może to jak na niego wpadła? - Nie wiem czy będę uciekał, czy będę walczył. Kiedy nadejdzie czas, będę wiedział, wcześniej nie wiem. - popatrzył jej w oczy jakby nad czymś się zastanawiał. - Wszystko zależy od okoliczności. A teraz wybacz, muszę się już zbierać - dodał podnosząc się z miejsca. Wyjął jeszcze kawałek pergaminu z kieszeni płaszcza. - Gdybyś potrzebowała pomocy - dodał jeszcze kładąc pergamin na stoliku. Gdyby tylko wzięła go z blatu ten zmieniłby się w mysz z papieru i uciekło do jednej z kieszeni, aby się tam zmienić ponownie w zwykły kawałek pergaminu. Skinął jeszcze jej głową nim opuścił niespiesznie kawiarnię. Koniec sesji
|