![]() |
|
Ambrosia McKinnon - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Ambrosia McKinnon (/showthread.php?tid=2266) |
RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 22.01.2024 Londyn, czerwiec 1972
Rosie, Postanowiłem się odwdzięczyć i zrobić wróżbę dla Ciebie. Zdobyłem te wszystkie potrzebne rzeczy, zapaliłem kadzidło, a następnie usiadłem w spokoju. W mojej duszy nastąpiła wewnętrzna harmonia, poprzedzona pojednaniem się z samym sobą. Po tym całym procesie wiedziałem, że jestem gotów, aby rozpocząć moją wędrówkę, prawie jak przez mgłę. Nie ukrywam, było ciężko ale dałem radę. Starałem się co nie miara, aby móc podzielić się z Tobą efektem mojej pracy. Wiesz co się wylosowało? Ciernie, kolce cierniowe. Nie wróży to nic dobrego... Wiesz co to oznacza? Pewnie nie, bo ja też nie mam kurwa pojęcia. No bo tak naprawdę to też nie wziąłem żadnych kart i innych rzeczy. Nie zjarałem żadnego kadzidła i nie osiągnąłem żadnej harmonii, a jedynie zrobiłem to co Wy - zacząłem bredzić. Trzymaj się tam na górze z tym swoim hobby. Trzymam kciuki za kolejne sukcesy na tym polu. Pozdrawiam ciepło,
Stanley RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 22.01.2024 Londyn, czerwiec 1972
Wróżko z góry, Skłamałbym mówiąc, że wylosowało się łatwe, wszak było całkiem ciężko. Nie bardzo wiem jak interpretować otrzymane hasło - zsyyonzó? Jesteś pewna, że ułożyłaś te pytania w poprawnej kolejności? Czy to aby na pewno jest angielski bo przypomina jakieś wschodnie języki? Takie wiesz - azjatyckie. Do listu załączam rozwiązaną krzyżówkę abyś mogła sprawdzić odpowiedzi. Chylę czoła,
Staszek RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 22.01.2024 Londyn, czerwiec 1972
Rosie, Rosalio, Tak naprawdę wiem, że hasłem jest siklanka. To było oczywiste, chociaż nie ukrywam, że nie mam pojęcia czym to jest. No chyba, że zrobiłem gdzieś błąd to proszę o jeszcze jedną szansę bo tak łatwo się nie poddam. Także albo szansa albo definicja siklanki - wybór należy do Ciebie. Serwus,
Stan Lis nadszedł jakąś minutę po tamtym, ponieważ sowa nie miała jakoś bardzo daleko, aby przelecieć przez otwarte drzwi "Głębiny" do "Ataraxii" RE: Ambrosia McKinnon - The Lightbringer - 09.02.2024 lipiec 1972, Londyn
Czcigodna Pani, Proszę wybaczyć wszelkie uchybienia odnośnie właściwej Pani tytulatury: słyszałem, iż występuje Pani pod mianem Lady Macarii, a ja jestem, proszę wybaczyć, człowiekiem prostym i do oficjalnej tytulatury nienawykłym, więc serdecznie suplikuję o wyrozumiałość wobec mojego języka. Obawiam się, że opętał mnie Zły Duch, a możliwe, że i nawet cały ich Legion. Do tej pory starałem się prowadzić życie ascetyczne i postępować zgodnie z przykazaniami wyznawanej wiary katolickiej, ale zwyczajne praktyki pokutne nie przynoszą już ulgi w moim duchowym cierpieniu. Prześladują mnie obsesyjne myśli, których straszliwej natury nie jestem w stanie oddać dostępnymi mi słowy; nocami z sennego letargu wybudzają mnie wizje równie przerażające, co piękne, a wszystko to wzięło swój początek po, jak sądzę, nieudanym egzorcyzmie, który przeprowadziłem w duchu obrządku rzymskokatolickiego, kierowany zapewne bardziej afektem aniżeli rozumem. Tożsamość egzorcyzmowanej damy, która potrzebowała mojej pomocy - jako że jest to Pani o reputacji nieposzlakowanej i konstytucji nader wrażliwej - pragnąłbym jednak zachować w najgłębszym sekrecie, choćby to i miało egzorcyzm na mojej własnej duszy utrudnić; cenię bowiem jej prywatność ponad własny dobrostan. Przysięgam jednak na rany Chrystusa, że wciąż walczę, aby zgłosiła się po odpowiednią pomoc duchową. Zdecydowałem się napisać z wyprzedzeniem, ponieważ muszę Pani wyznać, Lady Macario, że nie jestem człowiekiem majętnym, i zapewne nie będę w stanie jednorazowo uiścić standardowej opłaty za Pani usługi - oczywiście, jeżeli w ogóle zdecyduje się Pani podjąć próby uleczenia mojej duszy - mogę jednak obiecać, z ręką na Piśmie Świętym, że oddam co do knuta całą należność. Jestem artystą, więc stan moich finansów jest dosyć płynny; dorywczo obracam jednak na rynku sztuki użytkowej i handluję obrazami, najczęściej spod pędzla mugolskich mistrzów. Czy preferuje Pani malarstwo sakralne czy bardziej świeckie przedstawienia? A może ma Pani ulubioną epokę twórczą? Jeżeli taki skromny dar w postaci jednego z moich płócien satysfakcjonowałby Panią choć w niewielkim stopniu, natychmiast zorganizuję przesyłkę. Jeżeli finalnie dojdzie do naszego spotkania, pojawię się na miejscu z pierwszą ratą Pani wynagrodzenia, i, mam nadzieję, z większym wyborem obrazów, być może takich bardziej wpasowujących się w Pani gusta. Pozostaję zobowiązany,
James Bell RE: Ambrosia McKinnon - The Lightbringer - 09.02.2024 Tajemniczy pamflet trafił nie wiadomo kiedy na biurko Ambrosii.
RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 09.02.2024 Londyn, czerwiec 1972
Rosie, Bo Ty jesteś wierzącą, nie? W fusy z kawy ale jednak Ciebie też nakłaniali do jakichś chrzcin? Poziom lobbowania, który Ci dziwacy uskuteczniają jest zaskakujący. Nie wystarczy, że jestem chrzestnym Charona i czasami pełnię tą samą rolę dla Meg? Pojebana akcja bo dostałem jeszcze zdjęcie jakiegoś ziomala z głową i aurą? Aureolą? Aerozolem? Nie wiem. Krzyż też miał. Jak chcesz rzucić okiem to leży na moim biurku w Głębinie. Pozdrawiam cieplutko,
Stan RE: Ambrosia McKinnon - Lorraine Malfoy - 11.02.2024 —06/1972—Pamflet pojawił się na biurku Ambrosii... Bo położyła go tam Lorraine. ![]() Pamfletowi towarzyszyła krótka notatka. Przyszło z korespondencją Otto. Schowaj, bo będzie mu smutno, że ma sekciarską konkurencję w postaci akrobaty z kaloryferem na brzuchu...
RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 11.02.2024 Londyn, 15 czerwca 1972
Rosie, Pamiętasz imieniny babci Isabelli, które odbyły się we wschodniej Anglii w lecie 1966 roku? Zrobiliśmy tam sobie zdjęcie na plaży, korzystając z bardzo ładnej pogody. Wiesz to takie na tle morza gdzie stoimy obok siebie. Jak dobrze pamiętasz, były tylko 2 kopie tego zdjęcia. Jedno dostał dziadek i dalej ma je w albumie. Drugie dostałaś Ty. Nie zgubiłaś przypadkiem swojego zdjęcia? Jesteś pewna, że NADAL JEST U CIEBIE? ODPISZ BO TO BARDZO WAŻNE,
Stanley RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 11.02.2024 Londyn, 15 czerwca 1972
Ciekawe. Bardzo ciekawe. Ktoś z Twoim zaciekłością i umiejętnością widzenia dał się podejść? Karty też nie podpowiedziały, że to się może wydarzyć To chyba pierwszy taki przypadek w historii, co? Nie mam zamiaru otwierać jakiegoś trzeciego oka, a co najwyżej piwo na poczet śledztwa, które będę musiał przeprowadzić. Czy to źle, że nie możesz go odnaleźć? Jeszcze nie wiem :-) To się dopiero okaże ale czuję, że polecą niektórym głowy za to co się stało. Zobaczymy jak wyjdą pewne fakty na jaw. Pilnuj trochę lepiej swoją własność,
Stanley RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 11.02.2024 Londyn, 15 czerwca 1972
Nie pilnujesz? Wielka szkoda. Może wtedy można by było uniknąć pewnych nieprzyjemnych sytuacji powiązanych z moją osobą. Takich jak oskarżenia o pewne niedorzeczne czynności. Na co mi to zdjęcie? W zasadzie jest mi niepotrzebne, ponieważ trzymam je właśnie w swoich dłoniach. Z pewnych źródeł dotarło do mnie, a wraz z nim pewna ilość listów, które stawiają mnie w roli osoby winnej pomimo mojej niewinności. Gdyby nie zaistniała sytuacja to najpewniej bym się tym wcale nie zainteresował. Nie zniknęły Ci może jakieś inne zdjęcia? Bo jeżeli dowiem się, że od osób trzecich o kolejnych, to ostrzegam - może być nie miło. Jakie dochodzenie? Odpowiednie? Potrzebne? Takie, które pozwoli mi dojść do osoby podkopującej dołki pode mną? Takiej, która próbuje mi robić pod górkę? Działać za moimi plecami? Stan |