Secrets of London
[7.06.1972] Tańcz, tańcz, tańcz | Olivia, Avelina - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [7.06.1972] Tańcz, tańcz, tańcz | Olivia, Avelina (/showthread.php?tid=2301)

Strony: 1 2


RE: [7.06.1972] Tańcz, tańcz, tańcz | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 12.12.2023

Olivia z kolei zachowywała się... Inaczej. Piła, owszem, tańczyła również. Lecz piła mniej niż zwykle, tańczyła więcej niż zazwyczaj, a męskie dłonie odtrącała zdecydowanym ruchem. Avelina mogła tego nie zauważyć w ferworze muzyki i wygiętych ciał, lecz na pewno mogła usłyszeć kilka krótkich "nie" i "spierdalaj", które wymknęły się rudowłosej na parkiecie. Zanim ta jednak zdołała zapytać, to Quirke zniknęła. Ale wróciła - ze skrętami. I wyglądała tak, jak zwykle, jakby nic się nie działo, jakby po prostu była tuż obok, jakby była tłem dla Aveliny. Tłem, które poleje whisky, poda skręta i przytuli, a nawet pocałuje w policzek, gdy będzie tego potrzebować.

Olivia sięgnęła po skręta, a drugiego sugestywnym ruchem przesunęła w stronę Paxton. Tutaj nie musiały się kryć, bo zapach trawki był bardzo wyczuwalny niemal z każdego kąta klubu.
- No już, bo się zakocham - ruda roześmiała się, ale nie odsunęła dziewczyny. Przeciwnie, zgarnęła ją do siebie i mocno przytuliła. Ave była dla niej jak siostra, może nie do końca dobrze wybierająca facetów i nie do końca logicznie myśląca, ale siostra. Zrobiłaby dla niej wszystko. Gdyby przyjaciółka chciała, to Quirke w tej chwili umówiłaby się z Augustusem, spotkała i dała mu w pysk za to, co zrobił z jej głową. Osobiście Olivia wolałaby się nie mieszać między dwójkę dorosłych (podobno) ludzi, ale jeśli ta tylko by skinęła ręką i wskazała paluszkiem: zrobiłaby to.

Wsadziła skręconego między wargi i odpaliła go zapalniczką. Wokół stolika poniósł się gęsty, szary dym o charakterystycznym zapachu, dokładający swoje trzy monety do feerii zapachów i bark klubu.
- Lepiej? - zamachała zapalniczką Avelinie przed nosem, dając znać, że odpali jej z niezwykłą kulturą i gracją. W zasadzie to... Olivia nie była pijana. Wydawała się zaledwie wstawiona, a przecież nie raz we dwie piły i zwykle ruda dawała wtedy w palnik.


RE: [7.06.1972] Tańcz, tańcz, tańcz | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 25.12.2023

Upojona alkoholem niewiele byłaś w stanie dostrzec. Świat dla ciebie nie istniał, ale twoja głowa tworzyła nowy wymiar. Wymiar obaw, lęków i próby pogodzenia swoich uczuć i tego jak powinnaś się zachowywać względem Rookwooda. Naprawdę nie chciałaś tracić z nim kontaktu. Wierzyłaś, że uda wam się zbudować przyjaźń, że możecie być wobec siebie szczerzy i nie rzucać na siebie jak nimfomanii bez możliwości uprawiania seksu przez tydzień. Wierzyłaś, że się uda! Nic takiego się nie stanie, co mogłoby tę przyjaźń zepsuć. Postaracie się walczyć z tym pożądaniem, ale czemu miałaś gdzieś z tyłu głowy, że może powinnaś mu się oddać? Że to wam pomoże? Że to zniszczy to uczucie, które w tobie płonie, a on straci tobą zainteresowanie? Z czasem zostanie po nim tylko niewielka zadra i wspomnienia tak wstydliwe, że nie będziesz chciała do nich wracać, ale czy było to tego warte?

Twój umysł zapalał tobie lampki czerwone jak wino, że coś jest nie tak z Olivią, ale nie był na tyle sprawny, aby się tym zainteresować. Może rano, może jutro obudzisz się i będziesz analizować, szukać dziur, przypominać sobie, co tu robiłyście i przypomnisz sobie to, że nie była taka otwarta, nie była taka szalona, że była dziwnie ostrożna, ale teraz? Teraz świat miał nie istnieć, miał zniknąć, miał po prostu zostać zniszczony, aby zadra w końcu się zaleczyła. Zachichotałaś, gdy dziewczyna zażartowała, ale i tak odetchnęłaś z ulgą, z poczuciem komfortu. Wsunęłaś blanta w usta i zaciągnęłaś się, gdy tylko pojawił się ogień z zapalniczki. Świat zwolnił, umysł również, a ty się rozpłynęłaś. Spędziłyście tam jeszcze niecałą godzinę, jeszcze potańczyłyście, nawet udało się wam powyzywać jakiegoś natręta od buców i imbecyli, że mężczyźni są słabi, że kobiety są mocarne. Zostałyście nazwane wariatkami, ale to pomogło ci na rozluźnienie droga Avelino. W końcu wróciłyście do domu. Jeśli Olivia chciała u ciebie zostać pozwoliłaś jej, bo w końcu twój dom to i jej dom, prawda?


Koniec sesji