Secrets of London
[12.07.72, ranek] Przeklęte rubiny lśnią krwawym blaskiem - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Wątek: [12.07.72, ranek] Przeklęte rubiny lśnią krwawym blaskiem (/showthread.php?tid=2371)

Strony: 1 2


RE: [12.07.72, ranek] Przeklęte rubiny lśnią krwawym blaskiem - Brenna Longbottom - 15.12.2023

- Ja? Ja jestem bardzo przewidywalna - zapewniła Brenna. Nawet całkiem szczerze, bo przecież w pewnych sytuacjach, jeżeli znało się ją dostatecznie dobrze, dało się przewidzieć z dużą dokładnością, co zrobi. - Usycha? Nie usycha. Nie czernieje, palce się ruszają, znaczy się, wszystko doskonale - oświadczyła, demonstrując Wood, że może ruszać dłonią. Bolało jak diabli, ale to już inna sprawa, poza tym to nie tak, że Brenna zamierzała bagatelizować sprawę, prawda? Pokaże ją, kiedy tylko klątwołamacz się pojawi, a wcześniej sama nie mogła niczego z tym zrobić. - Też nie sądzę, żeby to był ten przypadek, ale musimy przekonać sędziego. A oni nie lubią polegać na "bo mam tutaj złe przeczucia" - westchnęła Brenna.
Mieszkanie było graciarnią, w której unosił się dziwny zapach - czarnej magii i czegoś jeszcze - wypełnioną bibelotami, meblami i sprzętami o niewiadomych przeznaczeniu. Heather musiała poruszać się ostrożnie, aby na nic nie wpaść i niczego nie dotknąć.
W końcu, pośród przedmiotów wystawionych za szkłem w jednej z szafek, zdołała wypatrzeć coś, co wyglądało jak...
...zasuszona, ludzka ręka?
Jeżeli to nie wystarczy, aby mogli dokonać przeszukania, to chyba nic by nie wystarczyło.
Z przedpokoju tymczasem dobiegł jakiś trzask, huk, przekleństwo Brenny, a potem okrzyk:
[b] - Nic mi nie jest! Drzwi odblokowane!
- zawołała, otwierając je na oścież. W samą porę, bo schodami właśnie nadchodzili dwaj inni Brygadziści i ściągnięci przez nich klątwołamacz oraz uzdrowiciel.


RE: [12.07.72, ranek] Przeklęte rubiny lśnią krwawym blaskiem - Heather Wood - 15.12.2023

- Tak, jesteś w stanie wleźć w ogień, by drugiej osobie nie stała się krzywda, chociaż nie do końca o to mi chodziło. - Znały się na tyle, że Wood już potrafiła przewidzieć to, jak zachowa się Brenna, nie miała granic jeśli chodziło o ochronę najbliższych. Miała szansę nawet sama doświadczyć troski Longbottom. Zresztą nie raz.

- Jak na razie, skąd wiesz, że ci nie odpadnie? - Nigdy nie wiadomo, jak może się to zakończyć, kto wie, czy to zaklęcie nie miało jakiegoś opóźnionego efektu, Wood nie znała się na klątwach prawie wcale.

- Jasne, rozumiem, znajdziemy coś, kto jeśli nie my? - To tylko jeszcze bardziej motywowało ją do tego, aby faktycznie znaleźć jakieś dowody. Bardzo dokładnie zwiedzała mieszkanie, czuła, że coś tu znajdą, że będą miały podkładkę.

Nie zawiodła się, po długich poszukiwaniach zauważyła rękę. Wyglądała na prawdziwą, zaintrygowało ją to. Pamiętała o tym, co powiedziała Brenna aby niczego nie dotykała skorzystała więc z zaklęcia, aby przy pomocy lewitacji wyciągnąć rękę i zanieść ją do partnerki. - Widzisz, mogłaś skończyć jak ta ręką. - Pomachała jej swoim znaleziskiem przed twarzą.

Zbiegło to się z otwarciem przez Brennę drzwi i pojawieniem reszty pracowników departamentu. No nic, najwyżej uznają, że się bawi dowodami.

Spędziły na miejscu zbrodni jeszcze trochę czasu, zabezpieczyły dowody i zasięgnęły pomocy profesjonalistów, później udały się do biura, gdzie musiały napisać raport, co było zdecydowanie mniej przyjemną częścią ich pracy.


Koniec sesji