Secrets of London
[15.06.1972] " On się nigdy nie złości na gości " | Leo & Norka - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [15.06.1972] " On się nigdy nie złości na gości " | Leo & Norka (/showthread.php?tid=2383)

Strony: 1 2


RE: [15.06.1972] " On się nigdy nie złości na gości " | Leo & Norka - Nora Figg - 08.01.2024

Norka nie przestawała głaskać Leo, pewniej się poczuła, gdy dostrzegła, że mu sie to podoba, bo, co jak co, ale potrzeby kociaków to ona potrafiła zrozumieć w mig. Lata doświadczenia robią swoje, było to można wyczuć w tym, jak się z nimi obchodziła. Leo na pewno doceni jej umiejętności. Dopiero po chwili do niej dotarło, że takie czułości chyba nie do końca są na miejscu. Jej dłoń zatrzymała sie nagle, a po chwili ją zabrała, nieco zestresowana. Leo mógł zauważyć nagłą zmianę nastawienia panny Figg. Nie powinna sie tak spoufalać, bo to nie wypadało, jeszcze ktoś by ich tutaj przyłapał na tych zabawach...

Wtedy Leo wrócił do swej normalnej postaci, bo za taką uznała jego ludzką formę. Rozwalony na blacie niczym księżniczka na swoim łożu. Najwyraźniej zapomniał o tym, jak duży jest w tej wersji, bo szkło zaczęło lecieć. Straty nie były jednak spore, gdyż szklankę udało mu się złapać w locie, ucierpiała jedynie filiżanka. Norka spoglądała na to zaskoczona, jednak zareagowała śmiechem na rozbijającą się o ziemię zastawę. Nie było to jej obce.

- Nic się nie stało. - Powiedziała jeszcze w głos, chociaż już obgadali sprawę ewentualnych strat. Uważała, że to normalne, że przy pracy ze szkłem, część z niego kończy w kawałkach. Taka była kolej rzeczy.

Nie musiała jednak sprzątac, bo Leo wyśmienicie sobie radził z zaklęciami czyszczącymi. Podejrzewała, że tak jak i ona często musiał sobie radzić z konsekwencjami swojej niesubordynacji. Nie bez powodu to właśnie chłoszczyść było ulubionym zaklęciem panny Figg.

- Na to przyjdzie czas wieczorem. - Zdecydowanie wolała o tej porze nie pić zbyt wiele. Była malutka, nie należała do osób, które miały mocną głowę, a dzień był jeszcze długi. Musiała mysleć przyszłościowo, żeby ten biznes jakoś przetrwał. To i tak jakiś cud, że się skusiła na coś choć trochę alkoholowego. Bywały dni, że wystarczały jej trzy drinki i stawała się odpowiednio wstawiona, albo zupełnie wstawiona i musiała wędrować do swojego łóżka, aby nie zasnąć przypadkiem pod stołem. Nie była idealnym materiałem na barmana, bo najlepszy to byłby taki, który mógłby pić z gośćmi jak najdłużej. Ona za to mogła wysłuchać i na trzeźwo, więc tym nadrabiała, nie oceniała, po prostu była, gdy ktoś tego potrzebował.

Obserwowała uważnie poczynania Leo, widać było, że wie, co robi i zna się na rzeczy. Sięgnęła po szklankę, nim jednak wypiła jej zawartość uważnie obejrzała kolor, później powąchała, dopiero wtedy zamoczyła usta. - Słodkie, ładnie pachnie, nie czuć wódki. - Smakowało jej to, ale to bywało niebezpieczne, bo mogłoby się wydawać delikatne, a z zaskoczenia zaatakować przy wstawaniu, już ona znała takie zdradliwe trunki. - Myślę, że nie mogłam lepiej trafić. - Chyba znalazła prawdziwy skarb, który był idealnym uzupełnieniem klubokawiarnii.




RE: [15.06.1972] " On się nigdy nie złości na gości " | Leo & Norka - Leo O'Dwyer - 09.01.2024

Strzał w dziesiątkę! Ja to byłem przecudownym człowiekiem, ale nie dziwiłem się sobie. Odkąd pamiętałem, byłem wybitnym synem i jeszcze bardziej wybitnym barmanem. Mraurrr. Aby, w razie czego, nie róbcie wywiadu z moimi rodzicami, bo by jeszcze - przez przypadek całkowity oczywiście 0 zachwalili nie to dziecko co powinni, a gromadkę mieli sporą do zachwalania, więc... ja mogłem odpowiedzieć w razie czego na wszelkie pytania! Hihi.
- Cieszę się bardzo. Czy mam rozumieć, że pracę zaczynam jeszcze dziś wieczorem czy po prostu Pani Szefowa ma dziś wieczorkiem umówione prywatne picie mocnego alkoholu...? - zapytałem tak trochę na wariata by doprecyzować, bo różnie było z łączeniem u mnie faktów, więc wolałem dopytać by tu niepotrzebnie nie wbijać, ale jeśli trzeba było, to ja się stawię. Kurde! Jak ja bym się ubrał??? Jak ja się ubiorę na pierwsze barmanowanie w Norce Nory? Dellian jak nic musiałby mi coś doradzić. Już w dupie miałem, że był ślepy. Z takiej okazji, to ja musiałem wyglądać przebosko. Taaak. Może coś w pastelach...? Pasowałbym do wystroju. Jakąś może wielobarwną koszulę... A może dostanę jakiś firmowy uniform z logiem knajpy? Takiego to ja jeszcze nie miałem!
- I potem też podeślę swój grafik w Świętym Mungu... Ale się cieszę, że będę tu pracował! To dla mnie niczym przedwczesny prezent na gwiazdkę. Nie zawiodę cię, Pani Norko!!! Coś jeszcze mamy do obgadania czy mogę już lecieć pochwalić się współlokatorowi? - zapytałem ją, sprzątając odruchowo po robieniu drinka, a że poszedł tylko jeden, to właściwie tylko poprawiłem butelkę z sokiem i voila! Aż zrobiłby się kilkaset kolejnych, ale to nie teraz. Jeszcze chwilę. Dłuższą chwilę. Ugh, czekanie było paskudne, ale dam radę. Miałem mieć zajęcie jedno, drugie, trzecie. W końcu sam nie będę wiedział, w co ręce włożyć, ale cieszyłem się bardzo.


RE: [15.06.1972] " On się nigdy nie złości na gości " | Leo & Norka - Nora Figg - 10.01.2024

- To zależy, jeśli chcesz możesz przyjść wieczorem, napić się i popracować. Połączyć przyjemne z pożytecznym. - Najwyraźniej Norka miała być szefem idealnym, bo nie widziała nic złego w wypiciu kilku drinków podczas pracy. Oczywiście o ile barman nie przesadzi i nie zaśnie na ladzie, bo to by ją nieco zirytowało, chociaż zapewne i tak by nie potrafiła nikogo zwolnić. Nie miałaby serca... Musiałaby wtedy odbyć jakąś poważną rozmowę, a z tym pewnie też był problem, bo nie umiała umoralniać, a może po prostu nie lubiła? Póki co jednak, na całe szczęście nikt jej jeszcze nie zawiódł, więc mogła tylko gdybać na temat tego, jak by się zachowała.

Widziała radość na twarzy Leo, dzięki czemu sama miała naprawdę dobry humor, bo chyba nie udawał, nie dałoby się aż tak udawać zadowolenia? Miała nadzieję, że praca w Norze go nie rozczaruje, przykro by jej było. Już ona na pewno się postara o to, aby warunki były odpowiednie. Będzie mu lać mleko strumieniami! Zależało jej na tym, aby osoby, które tutaj pracowały czuły się w tym miejscu jak w domu. Nie była typowym przedsiębiorcą, który chciał jedynie zarobić, taki już miała charakter.

- Tak, grafik jest ważny, możesz lecieć. Widzimy się wieczorem. - Powiedziała z uśmiechem, przyjemnie jej się spoglądało na ten entuzjazm. Odprowadziła go wzrokiem do wyjścia, po czym wróciła do swoich obowiązków. Nie mogła się doczekać, aż Leo tu wróci, bo miała wrażenie, że jest pełen pozytywnej energii, a był to coś, co uwielbiała.


Koniec sesji