Secrets of London
[22.06.1972] Naprawić to, co zepsute | Rodolphus, Bellatrix - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [22.06.1972] Naprawić to, co zepsute | Rodolphus, Bellatrix (/showthread.php?tid=2387)

Strony: 1 2


RE: [22.06.1972] Naprawić to, co zepsute | Rodolphus, Bellatrix - Rodolphus Lestrange - 12.12.2023

Uniósł brwi, gdy dopiła zawartość kieliszka. Wiedział, że nie piła dużo, podobnie jak on. Zachowanie trzeźwości było rozsądnym wyjściem, jedynym w ich sytuacji. Dlaczego więc najpierw wypiła, potem zjadła? Znowu robiła mu na złość? Czy od teraz tak miała wyglądać ich relacja? Wiedziała, jaki miał stosunek do alkoholu, który trwale uszkadzał mózg, który obniżał poznawczość i sprawiał, że ludzie opuszczali gardę. Niech i tak będzie.
- Pamiętam - odpowiedział, nie łagodząc jednak rysów twarzy. Bellatrix go nie zraniła - słowa, które wypowiedziała po tym, co przeszedł, na zawsze pogrzebały resztki człowieczeństwa, które w sobie pielęgnował. Bo robił to dla niej. Wszystko co Rolph robił, robił dla niej i Czarnego Pana. Najwyraźniej tylko temu drugiemu mógł ufać.

Czy wiedział, jak jej było trudno? Może kiedyś. Teraz nie miało to już znaczenia. Nic nie miało znaczenia, ale w tym jednym Black miała rację. Powinni palić wspólnie świat, nie siebie nawzajem. Przeszli już tak wiele, tak wiele o sobie wiedzieli. Nawet jeśli ta przeklęta Litha zniszczyła szansę na miłość, to wciąż mogli trwać u swojego boku i siać chaos. Rodolphus rozszerzył uśmiech, lecz wciąż nie było w nim ciepła. Wstał i przeszedł wzdłuż stołu. Sięgnął po butelkę i nalał wina do kieliszka Belli. Nie mógł pozwolić, by był pusty, nawet jeśli narzeczona nie wypije już ani kropli.
- Nie jesz - zauważył, zerkając na jej talerz. Wina tym razem nalał w rozsądnej ilości, niewielkiej, jak przy degustacji. Chyba że chciała, by było go więcej, to spełni jej żądanie.

Ani on, ani ona nie zamierzali się przed sobą płaszczyć. To było chyba gwoździem do trumny, chociaż według Rodolphusa to on tu poniósł porażkę. I to na całej linii. Wplątał się w coś, z czego nie było już ucieczki. Myślał, że chociaż w niej znajdzie ukojenie, będzie mógł wylać cały gniew i frustrację, która otaczała go od kilku dni. Ale najwidoczniej się pomylił. Słowa Black o braku zaufania mocno wżarły się w jego duszę. Ostatnia nitka pękła z trzaskiem, ale nie było mu przykro. Już nie.

Wrócił na swoje miejsce. Nie przejmował się tym, że kobieta nie je, sam zamierzał zjeść tyle, by nie być głodnym. Wygłodniałe ciało źle wpływało na funkcje poznawcze i na opanowanie. A obu potrzebował teraz bardziej niż kiedykolwiek.
- Wiem - odpowiedział krótko, nie podnosząc wzroku znad talerza. Chciał z nią jeszcze o czymś porozmawiać, ale zrezygnował. Nie będzie poruszał zastępczego tematu, a tego, który chciał, nie mógł. Żałował spotkania tej cholernej dziewczynki, bawiącej się zapałkami. Następne dziecko, które spotka, skończy z poderżniętym gardłem.


RE: [22.06.1972] Naprawić to, co zepsute | Rodolphus, Bellatrix - Bellatrix Black - 04.02.2024

Nie robiła nikomu na złość. Nie miała tego w zwyczaju. Miała ściśnięty żołądek, bo ta sytuacja była dla niej niekomfortowa, jedyne co była w stanie aktualnie przełknąć to płyn, dziwnym trafem zaproponował jej akurat alkohol, którego nie odmówiła. Trudno, czasem każdy miał prawo nieco się odstresować, czyż nie? Może zupełnie niepotrzebnie wiecznie miała tego kija w tyłku, próbowała wszystkim dogodzić, co wcale jej nie wychodziło - jak się ostatnio okazało.

Dolał jej wina, kiwnęła głową w ramach podziękowania, bo dobre maniery od niej tego wymagały, nigdy o nic nie zapominała, tak w końcu została wychowana. - Zaraz zacznę jeść. - Dodała na swoje usprawiedliwienie, nie wiedzieć czemu postanowiła znowu się tłumaczyć.

Trixie zupełnie nie rozumiała jego podejścia, najwyraźniej faktycznie w tym świecie trudno było o coś prawdziwego, cały świat był wypełniony intrygami i tajemnicami. Może nie powinna była się w to mieszać, tyle, że jej wierność w stosunku do Czarnego Pana wymagała reakcji, to on był dla niej na pierwszym miejscu, nie zamierzała udawać, że jest inaczej. Miała swoje priorytety, największym z nich była służba Lordowi Voldemortowi.

W pewnej chwili coś zaczęło kręcić ją w nosie, próbowała powstrzymać kichnięcie, jednak jej się nie udało. Kichnęła bardzo mocno i zniknęła.


Postać opuszcza sesję



RE: [22.06.1972] Naprawić to, co zepsute | Rodolphus, Bellatrix - Rodolphus Lestrange - 04.02.2024

Gdy Bellatrix się teleportowała, w dość niecodzienny sposób, drgnął. Nie zdążył mrugnąć, a kobieta zniknęła z jego mieszkania. Przez kilka sekund Rodolphus wpatrywał się w puste miejsce, które po sobie pozostawiła, a potem wstał.

Pierwszy poleciał talerz, potem krzesło, a następnie stół. Kolejne były regały, zanim nie sięgnął po różdżkę. Nie mógł jej znaleźć, co tylko spotęgowało jego wściekłość. Gdy w końcu ją znalazł - wcisnął ją do kieszeni marynarki i wyszedł, pozwalając by skrzat sprzątnął to, co zdemolował w przypływie emocji.

Koniec sesji