Secrets of London
[9.06.1972] A tu mi kaktus... | Olivia, Avelina - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [9.06.1972] A tu mi kaktus... | Olivia, Avelina (/showthread.php?tid=2435)

Strony: 1 2


RE: [9.06.1972] A tu mi kaktus... | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 21.01.2024

Odetchnęła z ulgą - udało się! Olivia sięgnęła do czubka głowy, by upewnić się, że kaktus na pewno zniknął. Dłuższą chwilę macała się po włosach, jakby nie do końca dowierzała, że to było aż takie proste. Zerknęła na Avelinę podczas wykonywania tych czynności i prychnęła.
- Zaraz to wypieprzę w pizdu, szkoda życia na takie... Zmiany - przyznała, wzruszając ramionami. Chciała dobrze, wyszło jak zwykle, nic nowego w jej przypadku. - Kusi iść do tego straganiarza żeby odzyskać pieniądze, ale chyba wolę po prostu wywalić tę butelkę w pizdu i zostać przy tym, co mam, zanim będę próbować nowych rzeczy.
Przytaknęła, obiecując tym samym, że w końcu się uspokoi. Rymy, kaktus... Po drodze jeszcze było prawie pobicie dziennikarza, który na szczęście odpuścił publikację jej wywiadu, bo zdaje się że jej słowa nie do końca odzwierciedlały to, co chciał napisać. I dobrze, Fiolce nie był potrzebny taki rozgłos.
- Umówmy się tak, że zanim czegoś nowego spróbuję, to ty będziesz próbować pierwsza, co? - uśmiechnęła się do Aveliny słodko, przesadnie słodko, a potem przytuliła ją mocno. - Żartuję. I dziękuję. Spanikowałam, a przecież mogłam sama na to wpaść. Nie narobiłam ci chyba problemów?
Bo znowu wezwała ją w środku dnia (no, prawie w środku), nie przejmując się tym, że Paxton ma pracę. Nie pomyślała o tym, ale zamierzała brać to pod uwagę następnym razem.
- I co to znaczy zmieniam na siłę? - nie rozumiała do końca, co Avelina ma na myśli, więc odsunęła ją na wyciągnięcie rąk i uniosła brwi w pytającym geście.


RE: [9.06.1972] A tu mi kaktus... | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 23.01.2024

Zaśmiała się cicho i z delikatną ulga, że jednak Olivia nie będzie musiała chodzić z kaktusem na głowie. Avelina sięgnęła po zdjęcie, które wcześniej zrobiła i podsunęła je przyjaciółce.

– Ale za to mamy pamiątkę – zmrużyła oczy i zaraz wyrwała jej tą fotkę, aby dziewczyna przypadkiem jej nie porwała, czy coś. – Możesz zachować tę butelkę i wysłać kiedyś osobie, która ci podpadła – uśmiechnęła się diabolicznie, bo w sumie chętnie zobaczyłaby Augustusa z kaktusem na głowie. Ba! Nawet miała ochotę wysłać mu tę butelkę w prezencie, ale raczej nigdy tego nie zrobi, bo póki co się do niego nie odzywała. Nie wiedziała kiedy się z nim spotka, ale na razie chciała próbować żyć bez kontaktu z nim, bez myśli, że za chwilę wejdzie jej do domu, albo do pracy i zburzy ten mur, który na nowo zaczynała budować. Błagała siebie, aby był solidniejszy, aby był potężniejszy, aby nie czuła się zraniona, aż tak mocno.

– O, nie! Nie mam zamiaru wyglądać jak pelargonie! – oburzyła się, ale z uśmiechem odwzajemniła uścisk. – Nie, spokojnie, nie narobiłaś, akurat szef był w pracy i powiedział, że nie ma problemu, ale nie zależy mi już tak bardzo na tamtym miejscu, bo chcemy w końcu otworzyć coś swojego – ostatnie słowa dodała w konspiracyjnym szepcie udając, aby matka przyjaciółki nie słyszała.

– Ostatnio próbujesz nowych rzeczy, szukasz zmian, ufasz obcym – spojrzała na nią mrużąc oczy – Ale może mi się wydaje. Jak będziesz chciała porozmawiać to daj mi znać, spotkamy się na jakąś kawę – cmoknęła jej czoło – będę się zbierać do zobaczenia – uśmiechnęła się i ruszyła do wyjścia.




RE: [9.06.1972] A tu mi kaktus... | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 24.01.2024

Och, oczywiście że pewna osoba przyszła jej do głowy gdy tylko Paxton wspomniała o osobie, która jej podpadła. Ale jednocześnie nie była pewna, czy skazałaby go na tak... dziwne doświadczenie. Ten mężczyzna był dziwny, więc może jeszcze by się ucieszył? Zresztą potrzebowała dowodu, żeby pójść do tego zasranego sklepikarzyny i domagać się zwrotu pieniędzy. I być może zamknięcia kramu, jeżeli ten jeszcze stał. Bo skoro szampon dawał takie efekty, to przecież możliwe, że facet się zawinął i zmienił miejsce, w którym poluje na swoje ofiary. A Olivia nie miała czasu, żeby uganiać się za jakimś oszustem, bo w gruncie rzeczy nic się nie stało.

Gdy Avelina wspomniała, że Olivia się zmienia, Quirke zastanowiła się. Czy naprawdę tak to wyglądało z boku? Dla niej to było naturalne, ale może faktycznie przestała być tak ostrożna, jak do tej pory.
- Może masz rację, ale chyba po prostu znudziło mi się takie życie, jakie miałam do tej pory. Chciałam popróbować nowych rzeczy ale kurde, nie moja wina, że mam pecha. Ale fakt, powinnam być ostrożniejsza, trochę za dużo tych przypadków jak na jeden miesiąc, prawda? - uśmiechnęła się lekko. A guzik z tym, że będzie ostrożniejsza. W sprawach tak niewielkiej wagi mogła pozwolić sobie na opuszczenie gardy, poza tym... Była szczęśliwa, a szczęśliwi byli nieostrożni. - Odprowadzę cię. Będziemy musiały, to na pewno. Wiesz, na poważnie zacząć szukać miejsca, dostawców... Ale bardzo nie chcę, żeby matka się dowiedziała, więc muszę mieć w miarę wiarygodne wymówki.
W odpowiedzi na cmoknięcie w czoło Olivia przytuliła przyjaciółkę i wypuściła ją wyjściem od ulicy, nie przez sklep, żeby przypadkiem matce nie przyszło do głowy dopytywać, jakim cudem Paxton się tu znalazła i czemu nie była w pracy. Co prawda rodzice cieszyli się, kiedy Olivia spotykała się z przyjaciółmi, ale takie niezapowiedziane wizyty rodziły dużo pytań. A ona sama musiała się jak najszybciej ogarnąć i zejść do sklepu, żeby pomóc mamie - i to zamierzała zrobić, gdy tylko za Aveliną zamknęły się drzwi.

Koniec sesji