![]() |
|
[21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon (/showthread.php?tid=2440) Strony:
1
2
|
RE: [21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon - Leon Bletchley - 03.03.2024 Sam Leon bardzo lubił być doceniany na tle zawodowym, jak i prywatnym. Zwłaszcza, że posiadał w tak wielu aspektach ograniczone możliwości wykazania się i nie było w tym nic dziwnego, że szukał ku temu okazji w stosowny dla siebie sposób. Ta wróżba zdecydowanie się sprawdzi. Co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości. Znał też Olivię, która zasługiwała na to aby zostać docenioną pod każdym z tych względów. — Moim zdaniem to bardzo dobrze. — Zapewnił swoją przyjaciółkę z delikatnym uśmiechem. — Skoro to planujesz to moim zdaniem teraz wypada na to najlepszy moment. Nie wspominałaś mi o tym. Uważam, że to doskonały pomysł. — Podzielił się z nią swoim zdaniem na ten temat. Niektórzy ludzie nie byli w stanie opierać swoich planów o znaczenie symbolów z fusów na dnie swoich filiżanek, ale dla Leona one stanowiły wyraźny znak od losu. Sygnał do działania. Niektórzy ludzie potrafili w nieskończoność odkładać swoje plany. Otworzenia sklepu nie dało się zorganizować się od tak, gdyż trzeba znaleźć odpowiedni lokal i załatwić wszystkie formalności, jednak sama tak myśl to dobry początek. — Myślicie o Alei Horyzontalnej, Ulicy Pokątnej czy Carkitt Market? Moim zdaniem powinnaś postawić na szczerość, spokój i stanowczość. Zawsze będą mogli cię odwiedzać. — Zapytał z zainteresowaniem tym przedsięwzięciem. To, co powiedział odnośnie rozmowy Olivii z rodzicami, było uniwersalne. Nie istniał tak naprawdę jeden złoty sposób rozmowy z rodzicami. — Chcesz jeszcze herbaty? — Zapytał. Może chciała jeszcze się napić albo chciał otrzymać kolejną wróżbę. RE: [21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon - Olivia Quirke - 03.03.2024 - Wybacz - uśmiechnęła się przepraszająco. Bo przecież nie zrobiła tego specjalnie, ale wciąż było jej głupio, że mu o tym nie powiedziała. Z drugiej jednak strony w czerwcu tyle się działo, że po prostu najzwyczajniej w świecie wyleciało jej to z głowy. Ale powinna być bardziej zorganizowana, a mniej roztrzepana. Tylko czy w ogóle tak się dało? To roztrzepanie to była jej integralna część. I chyba nie istniało na to lekarstwo. - Mmm kiedyś o tym powiem rodzinie, na pewno. Zrobiła metaforyczny unik, bo w zasadzie to była kolejna osoba, która mówiła jej, że powinna porozmawiać z matką. Tylko z jakiegoś powodu Olivia unikała tej rozmowy jak ognia. Najzwyczajniej w świecie się bała, że zaraz zostanie zaatakowana pytaniami, dobrymi radami o które nie prosiła. Że jej rodzice będą się wtrącać, a przecież chciała to zrobić sama. No, nie sama, bo z przyjaciółką, ale chodzi o to, że chciała być w końcu samodzielna i wziąć życie w swoje ręce, a nie wiecznie polegać na bliskich. - W zasadzie bierzemy pod uwagę wszystkie opcje, ale Aleja Horyzontalna wydaje się być najlepszym miejscem. Jest taniej niż na Pokątnej, no i na Pokątnej mogłabym niechcący robić pod górkę własnej mamie - powiedziała w końcu po chwili zastanowienia, wydymając lekko usta. Pokręciła głową na pytanie o herbatę. - Nie, dziękuję. Myślę, że powinnam już wracać. Powinnam... Pomyśleć nad tym, kiedy i czy w ogóle z nią porozmawiam. Wiem, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, ale sam wiesz, że miłość rodzica potrafi być bardzo upierdliwa, zwłaszcza w tym wieku. Olivia uśmiechnęła się delikatnie, nieco zadziornie. Bo kto jak kto, ale Leon powinien doskonale zdawać sobie z tego sprawę. Jego rodzice trzęśli się nad nim jak osiki ze względu na chorobę. Byli nadopiekuńczy. To potrafiło psuć relacje, nie je wzmacniać. RE: [21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon - Leon Bletchley - 17.03.2024 Leon pokręcił głową na słowa przyjaciółki. Nie było powodu, aby przepraszała go w ten właśnie sposób. Nie oczekiwał tego aby Olivia w jakimkolwiek stopniu opowiadała mu ze wszystkimi szczegółami co działo się w jej życiu. Nie zmieniało to faktu, że to było mile widziane. Przez to w jakimś stopniu stawał się częścią życia ważnych dla siebie ludzi. Olivia była jedną z tych osób i dla niej zrobiłby wszystko, na tyle na ile byłby w stanie i na ile byłoby to zgodne z jego kodeksem moralnym. Od tego właśnie byli przyjaciele. Bardzo cenił sobie przyjaźń. — To, co zamierzasz, nie za bardzo da się ukryć. Nie powinnaś tego zrobić w tajemnicy przed nimi, jedynie powinnaś postawić odpowiednie granice. Bliskie nam osoby chcą jedynie nas wspierać i powinni dostać swoją szansę. — Starał się przekonać swoją przyjaciółkę, że tego rodzaju postępowanie nie jest rozsądne i może przynieść sporo nieoczekiwanych i niepożądanych skutków błędnie podjętych decyzji, przed którymi starał się ją przestrzec. Gdy on zdecydował się na przeprowadzkę do magicznego Londynu to rodzina wspierała go w tym i bardzo pomogli mu w tym od strony czysto technicznej. — A jak stoicie z finansami? — Wynajmujący na Alei Horyzontalnej mieszkanie Leon dobrze orientował się co do tego, ile dokładnie kosztuje zakupienie albo wynajęcie jakiegokolwiek lokalu w tej części magicznego Londynu. Nie bez powodu zadał to pytanie, kalkulując swoje możliwości odnośnie udzielenia im niewielkiego wsparcia finansowego dla dobra interesu. — Jeśli tego nie potrzebujesz przy następnym naszym spotkaniu mogę spróbować przepowiedzieć przyszłość waszego sklepu. W takim razie odprowadzę cię do drzwi. Dlatego tak ważne jest ustanowienie pewnych granic. Nadopiekuńczość... przynosi więcej szkód, niż pożytku... jednak odpuściłem swoim rodzicom. Mam tylko jedno życie i nie chcę czegoś żałować. — Zaproponował również inną formę pomocy swojej przyjaciółce. Z cichym westchnięciem, powoli podniósł się ze swojego miejsca. Nadopiekuńczość ze strony rodziców nie była mu obca i chociaż postawił na swoim to nie zamierzał się kłócić z rodzicami. Wszyscy mieli jedno życie - jego własne może być znacznie krótsze, niż wszystkich innych czarodziejów. RE: [21.06.1792] Lawenda i czekolada na otarcie twoich łez || Olivia & Leon - Olivia Quirke - 21.03.2024 Tym się od siebie różnili - Leon zrobiłby dla przyjaciół wszystko, jeżeli tylko by nie naruszało jego wewnętrznych zasad. Olivia z kolei byłaby skłonna posunąć się do najgorszych czynów, byleby tylko ochronić bliskich. Również do czynów, które były sprzeczne z jej kręgosłupem moralnym. - Na razie orientujemy się w cenach, ale mamy oszczędności - uśmiechnęła się. Bo przecież Avelina nie powiedziała jej, że ich wspólna koleżanka zgodziła się pomóc poprzez udzielenie pożyczki. To dlatego Quirke starała się bardzo oszczędzać na wszystkim, chociaż nie do końca jej to wychodziło. Ale naprawdę wierzyła, że uda im się we dwie ogarnąć temat tak, żeby się nie zadłużać - ba, by jeszcze coś zostało. Bo Olivia nienawidziła prosić o pieniądze. Nigdy by się do tego nie zniżyła. Nie prosiła o nie Laurenta, nie prosiła Brenny, nie prosiła Leona - nie prosiła nikogo. Po prostu była zbyt dumna na coś takiego. - Może lepiej nie, bo jeszcze przepowiesz że wrócimy z podkulonymi ogonami i w ogóle do otwarcia nie dojdzie. Roześmiała się, chociaż w tym śmiechu wybrzmiała nuta goryczy. Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak by to się skończyło w razie niepomyślnej wróżby. Quirke wstała i pozwoliła się odprowadzić do drzwi. Zanim jednak wyszła, uściskała Leona i ucałowała go w policzek. - Dziękuję ci. Czuję się dużo lepiej. Obiecuję, że niedługo się odezwę, jak tylko porozmawiam z Ave w sprawie sklepu. Albo tak po prostu - uśmiechnęła się szeroko i jeszcze zanim zniknęła na dole, pomachała Leonowi na pożegnanie. Ani myślała się teleportować - przejdzie się pieszo. Nienawidziła teleportacji. Koniec sesji
|