![]() |
|
[10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius (/showthread.php?tid=2525) |
RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Felix Bell - 18.01.2024 Och, od początku. Jakby to było takie proste! Gdyby Felix był odrobinę bardziej złośliwy i troszkę mniej zestresowany, Lovegood dostałby teraz na twarz całą historię jego życia - od momentu, w którym pamiętał pierwsze przewrócenie się, przez pierwsze uderzenia i kradzieże w domu dziecka po list z Hogwartu. W sumie nawet odrobinę kusiła go ta odpowiedź, ale... Nie, nie miał tyle czasu, by tak po prostu wrócić do dawnych żartów, nawet jeśli w jego mniemaniu były najwyższych lotów. - Mhm - powiedział, sięgając po kawę. Dawno nie pił kawy w kawiarni: zdążył już zapomnieć jak intensywny zapach może mieć. Przez dłuższą chwilę wdychał aromat napoju, przysłuchując się temu, co mówił Xenophilius. Żałoba... Serce na krótki moment ścisnął żal. Nie chciał spowodować tyle smutku, nie planował tego. Ale jaki w sumie miał wybór? Felix wypił łyk gorącej kawy, pozwalając by lekko oparzyła mu usta. - Do Jęczącej Marty? Uniósł brwi i w końcu spojrzał na blondyna. Chwilę milczał, a potem się uśmiechnął. Tym swoim dawnym uśmiechem - łobuzerskim, dziecinnym. Jakby jednak nie wszystko się diametralnie zmieniło w jego życiu. - Nie planowałem tego, ale muszę przyznać, że to najlepszy numer, jaki wyciąłem kiedykolwiek w Hogwarcie... Znaczy się - khm - kaszlnął, zasłaniając usta dłonią zwiniętą w pięść. Odchrząknął, ale nie był w stanie pozbyć się głupiego uśmiechu z twarzy i tego błysku rozbawienia z oczu. A jednak życie w cyrku ani trochę nie zabiło w nim tej iskierki. - Miałem dosyć, wiedziałem że i tak nie zdam egzaminów. Poza tym niedaleko stacjonował... Była dziewczyna, którą zdążyłem pokochać przed laty. Każdy dzień rozłąki z nią był jak lata. Gdy się pojawiła znowu w moim życiu, nie mogłem... Po prostu nie mogłem pozwolić jej odejść samej. Wzruszył ramionami, jakby właśnie podawał koledze przepis na tosty francuskie. Ot, zakochał się i postanowił upozorować swoją śmierć. Nie, wróć - zniknąć, a śmierć tamtego chłopaka po prostu bezczelnie, bezdusznie wykorzystać. Czy jego rodzice kiedykolwiek zaznali spokoju? Czy nadal go szukali? Te myśli czasem nawiedzały go w snach, ale starał się je odpędzać. Było lepiej, gdy Elaine była blisko. Wtedy nic na świecie nie liczyło się poza nią. - Nie mogłem po prostu zrezygnować, bo pewnie zabraliby mi różdżkę - powiedział w końcu, sięgając po ciastko. Będzie mu musiał oddać za to kasę, tylko... Nie miał za dużo pieniędzy przy sobie. Ale tego Xenio nie musiał wiedzieć. Nie wyglądał aż tak źle. Nie był brudny czy niedożywiony, nie chodził w dziurawych ciuchach. Nie wyglądał na żebraka. - I teraz też nie wiem, jak zareagowanoby, gdyby się dowiedziano, że żyję. Myślisz, że trafiłbym do... Azkabanu? Ściszył głos, tak na wszelki wypadek. I tak mówił cicho, ale teraz praktycznie szeptał. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Xenophilius Lovegood - 20.01.2024 Skoro mogli w końcu posiedzieć i porozmawiać, Xenophilius obserwował zachowanie kolegi, który wyglądał trochę na stęsknionego za kawą w kawiarni? Delektował się jej zapachem, a później smakiem nie bardzo uważając na to, że jest gorąca. Na jego pytanie o Jęczącą Martę, kiwnął głową, że to o niej wspomniał. To były po prostu spekulacje młodzieńcze uczniów Hogwartu, pojedynczych jednostek. Jakby ktoś chciał odtworzyć wydarzenia z przeszłości, strasząc młodszych od siebie. Niestety przypadek zaginięcia czy śmierci Felixa, nie pokrywał się z Martą w żaden sposób. Widząc ten znajomy z kilku lat wstecz uśmiech, Xenio zmarszczył lekko brwi, ale wciąż miał naturę spokojną, opanowaną i przyjazną. Jakby próbował wyczytać z mowy ciała kolegi, szukając odpowiedzi na swoje pytanie. Czy swoje zniknięcie i przypadkowe upozorowanie śmierci, zaplanował? Nie skomentował jego zachowania, bo znał go z przeszłości. Coś w tym jednak musiało go rozbawiać. Charakterystyczne zachowania, nie dało się zmienić i dawało to poczucie, że to ten sam kolega, którego poznał w Hogwarcie i przez kilka lat, mimo innego przydzielenia do Domu, znajdowali wspólny język. Nie planował, ale uznał za najlepszy numer w Hogwarcie jaki odwalił. Kosztując zakupionego słodkiego ciasta, Xenio słuchał uważnie. Dowiadując się, co pokierowało Bellem, aby zniknąć z Hogwartu. Nie to, że był przekonany o tym, że nie zda egzaminów, bo mógłby do nich podejść na poprawkach lub zaliczyć rok na nowo. Xenophilius by mu nawet pomógł z zaliczeniami, w jakikolwiek możliwy sposób. Tutaj jednak chodziło o coś innego. Miłość. Felix poświęcił edukację dla dziewczyny. W jego słowach brzmiało to tak zwyczajnie. Xenio też był zakochany. Jest nawet zaręczony. Ta historia, choć krótka, zawierała wiele szczegółów. Przede wszystkim powód. Felix podejmując się takiego działania, obawiał też o utratę różdżki. Raczej nie powinni mu jej zabrać, gdyż to jest jego własność. Jedyne co, powinien zachowywać ostrożność przy jej użytkowaniu. Zgodnie z prawem. - Nie wiem… Na pewno wzięliby Cię na przesłuchanie. Choćby w sprawie tamtego chłopaka, którego znaleźli. Mogą paść podejrzenia, że to Ty… wtedy mógłbyś mieć powody do obaw.Tak to widział Xenio, odpowiadając ze ściszonym głosem, analizując otrzymane informacje. Osobiście niczego takiego nie doświadczył ani też świadkiem nie był. Ale pamiętał motyw przesłuchań w szkole najbliższych w otoczeniu Felixa, jakby szukano sprawców odpowiedzialnych, lub mogących przyczynić się do jego zniknięcia lub śmierci. Co miało dawać wskazówki, gdzie szukać. Dopytał. Chcąc jakby bardziej zagłębić się w temat. Kogo takiego poznał, że rzucił Hogwart? Jeżeli była stąd, to nie było potrzeby kombinować. Felix zaciekawił swoją historią kolegę. Choć sam nie miałby takiej odwagi tak postąpić. Nie chciał robić sobie problemów i rodzinie. Jeżeli chodziło o zwrócenie kosztów za tę kawę i ciasto, Xenio nie przyjąłby tego. Uznając, że ten jeden raz chociaż on może postawić, jako na pierwsze spotkanie po latach. Jeżeli przyjdzie im kolejny raz się zobaczyć tak lub podobnie, wtedy może Felix będzie mógł się zrewanżować wydatkami. Lovegood nie podejrzewał go o biedę, gdyż na takiego nie wyglądał. Tylko zaskakujące w tym wszystkim było agresywne zachowanie, które opadło po wymianie paru słów i złożeniu propozycji zmiany miejsca na rozmowę osobistą. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Felix Bell - 20.01.2024 Mogą paść takie podejrzenia, owszem - Felix zdawał sobie sprawę z tego, jak ta cała sprawa wyglądała. Dlatego starał się nie wychylać, przyjął nazwisko Bellów i uznał ich za rodzinę. Nie wałęsał się po Londynie i w zasadzie to starał się trzymać od tego miasta z daleka. Chociaż nieskutecznie, jak się okazało. Bell westchnął i potargał włosy z zakłopotaniem. - Nie, nie była. Nie chodziła do szkoły - powiedział w końcu, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Nie chciał zdradzać o Elaine za dużo, nie chciał też za bardzo mówić co obecnie robi. To byłoby niebezpieczne nie tylko dla niego, ale też jego nowej rodziny. Nie chciał ich narażać, więc na te pytania odpowiadał dość prosto, krótko i zwięźle, nie udzielając Lovegoodowi zbyt wielu informacji. - Dużo podróżujemy. Wcześniej też mieszkała tam, gdzie powiał wiatr. Sam rozumiesz, że gdyby zniknęła mi z radaru, mógłbym jej nigdy nie odnaleźć. Zgrabnie przemilczał też fakt, że nie odważył się przez te wszystkie lata powiedzieć dziewczynie, że ją kocha. Xenio uznałby go za durnia. Którym w zasadzie był - bo kto zaprzepaszcza swoją edukację i przekreśla grubą krechą całą możliwą karierę bez mrugnięcia okiem? I to dla przyjaciółki. - Dlatego nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział, że żyję. Mogliby mnie oskarżyć o zabicie tego chłopaka. A nawet jeśli by się potwierdziło, że to nie ja, to... Co wtedy? Zabiorą mi różdżkę? Nie chcę ryzykować - Felix nie miał tego problemu, bo nie miał rodziny. Był sierotą, problemów narobił tylko szkole i kolegom. A i tak nie były to jakieś poważne problemy, bardziej przykrość. Wiedział, że nie powinien, ale chociaż raz w życiu chciał być egoistą. Strach przed konsekwencjami mógł wyjaśniać agresję, którą pokazał wcześniej, gdy dał się zaskoczyć. - Nie powiesz nikomu, nie? RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Xenophilius Lovegood - 21.01.2024 Lovegood nie był taki, aby dociekać szczegółów, kiedy nie powinien o czymś zbyt dużo wiedzieć. Inna sprawa miała się w przypadku pisania artykułów. Wtedy jego ciekawość i chęć poszerzenia wiedzy i doszukiwania szczegółów na dany temat, rosła i nie poddawał się, póki nie uzyska potrzebnych mu informacji. Dziewczyna o jakiej była przez moment mowa, nie była z tego kraju. Felix potwierdził to swoimi słowami. Xenio wtedy w odpowiedzi potwierdził kiwnięciem głowy, na znak zrozumienia. Być może dopytywałby dalej, ale pozwolił koledze mówić. - Potrafię się domyślić.Sam był zakochany, więc potrafił sobie wyobrazić co mógł wtedy czuć Felix, obawiając się iż ukochanej może nie ujrzeć więcej, jeżeli nie pójdzie z nią. Gdyby tamtego dnia nie zniknął, czekałby aż do dzisiejszych dni, kiedy wróciłaby do niego. Jeżeli nadal by go pamiętała. - Nie znam się za bardzo na prawie i zasadach. Trzeba byłoby zapytać kogoś pracującego w biurze aurorów. Lecz rozumiem Twoje obawy. Nieprzyjemna poniekąd historia, że kolega musi się ukrywać tylko z tego powodu, że przerwał edukację, uciekając z ukochaną z miasta, kraju. Bał się jednak w tym wszystkim utraty różdżki. Tutaj jednak Xenophilius nie był wstanie mu pomóc. Xenio wziął kolejny kęs swojego kawałka ciasta i nie spodziewał się, otrzymania pytania o zachowanie tajemnicy. Jeżeli będzie go krył, stanie się wspólnikiem? Współpracownikiem? Ryzykowne. - Nie powiem. Możesz także liczyć na moją pomoc.Odparł zgodnie z prawdą. Taki już był, że jeżeli ktoś potrzebował pomocy, udzielał jej. Coś jeszcze go jednak zastanowiło. Przełknął, popił kawą i spojrzał na kolegę. - Jak sobie radzisz? Pracujesz gdzieś? Z czegoś musisz żyć. Bell ukrywał się. Ale skądś musiał mieć pieniądze na przeżycie. Upozorowanie swojej śmierci, nie dałoby mu raczej spadku za siebie. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Felix Bell - 22.01.2024 - Wolałbym żeby nikt o to nie pytał, bo jeszcze połączą kropki i zaczną grzebać w przeszłości i szukać powiązań. Aurorami nie zostają debile, którzy zapominają szybciej niż ja, a skoro niektórzy z uczniów porównywali moje zniknięcie do Jęczącej Marty... - Felix skrzywił się, ale zaraz ukrył grymas za ciastkiem i kawą. Zrobił to, by mieć czas na zastanowienie się, bo przecież z pełnymi ustami się nie mówi i nawet on to wiedział (ale rzadko kiedy do tego się stosował). Ulga odmalowała się na jego twarzy, gdy kolega zapewnił, że nikomu nic nie powie. Co prawda nie podobało mu się, że ktokolwiek wiedział o tym, co się z nim działo, ale w tej chwili nie miał innego wyboru, niż zaufać blondynowi. No bo przecież go nie zabije ani nie zmusi do milczenia na wieki. Zresztą Xenio był raczej z tych prawdomónych i lojalnych, a przynajmniej tak go zapamiętał ze szkoły. Nie wydawało się też, by kolega się zmienił jeśli chodzi o charakter, więc... Ryzyk fizyk. - Radzić... Radzę. Dorabiam to tu, to tam, ale z dala od Londynu. Raczej unikam tej części Anglii, teraz jednak zabrakło mi kilku rzeczy i chyba nie pomyślałem, że ktoś może mnie rozpoznać. Znów uniknął bezpośredniej, konkretnej odpowiedzi, ale w tej kwestii nie miał wyjścia. Bellowie go przygarnęli, przyjęli do siebie, na swój sposób pokochali - nie mógł tak po prostu wepchnąć ich na minę. Nie zrobiłby im tego, a wiedział doskonale, że nie tylko on z cyrku był w tak... skomplikowanej prawnie sytuacji. - Ale lepiej mi powiedz, co ty robisz tak wcześnie w tej części Londynu. Jak ci się w życiu układa? I czy w ogóle się układa? - był szczerze zainteresowany, bo odkąd opuścił Hogwart, obracał się wyłącznie w znanym sobie towarzystwie, odcinając przeszłość i ludzi z niej grubą kreską. Czasem tęsknił, oczywiście, a teraz skoro miał okazję... To czemu nie zapytać i przy okazji nie sprowadzić rozmowy na inne tory? RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Xenophilius Lovegood - 23.01.2024 Jeżeli miało się coś za uszami, złamało prawo, miało się powody do obaw. Upozorowanie śmierci i wykorzystanie do tego znalezionego z przypadku trupa, także mogło pociągnąć do konsekwencji. Kto by wtedy uwierzył Felixowi, gdyby zaczął się tłumaczyć? Jak sam wspomniał, aurorzy nie byli debilami. Szkolenia dobrze ich mogły przygotować fizycznie do działania, a przede wszystkim psychicznie. Na pewno musieli wykuć kodeksy i jakieś zasady prawa. Xenophilius nie odniósł się do tego tematu. Nie miał po co. To już się stało i tego nie nikt nie cofnie. Nie byli posiadaczami zmieniacza czasu, aby te błędy naprawić. Ale czy nawet gdyby takowy posiadali, czy Felix chciałby dokonać zmian w swoim życiu? Grzebanie w nim, mogło także przynieść konsekwencje. Tylko jakie? Skupił się także na zajadaniu ciastkiem, kiedy kolega udzielał kolejnej odpowiedzi. Jak sobie radził? Nie miał pracy stałej. Dorabiał. To nie były łatwe sposoby na zarabianie. Ale przynajmniej widać było po nim że nie narzekał jakoś specjalnie. A przy dorabianiu, musiał dobrą zapłatę dostawać. Unikał jednak Anglii. Jej miast, terenów, aby nie rzucać się w oczy. Wielu jego kolegów i koleżanek z Domu Hogwartu jak i rocznika nie wyjeżdżało daleko. A pozostali w rodzinnym kraju. - Czy… Potrzebujesz pomocy? W znalezieniu tych brakujących rzeczy.Zapytał niepewnie. Xenio miał już tę tendencje do pomagania komuś, kto mógłby tego potrzebować. A Felixa znał ze szkoły. Polubili się. Zrozumiał jego przekaz, że nie chciał, aby ktokolwiek wiedział o tym, że on żyje. Ale też wykazał się głupotą, pojawiając tutaj nie myśląc, że spotka kogoś znajomego. - Chciałem zakupić parę książek, aby poszerzyć swoją wiedzę w astronomii i podobnych temu tematach. Udzielając odpowiedzi, spojrzał na swoje zakupione egzemplarze. Po czym wrócił spojrzeniem na Felixa, kontynuując. - Wiedzie mi się dobrze. Zdecydowałem założyć i wydawać własne czasopismo. Żongler. Kwartalnik. No i… Jestem zaręczony. Odparł krótko na temat tego, jak jemu się powodzi. Miał partnerkę życia. Miał własny biznes. Można było stwierdzić, że radzi sobie dobrze. Ale nie wybitnie. Żongler to nie Prorok, aby zarabiać duże ilości galeonów. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Felix Bell - 27.01.2024 Felix dopił kawę i dopchał się ciastkiem. Od zawsze jadł tak, jak teraz - szybko, dużymi kęsami, krusząc naokoło. Xenio mógł tego nie zauważyć z początku, bo przecież zawsze siedział przy innym stole, ale dla Felixa to była norma. Teraz jednak coś go tknęło, a widząc że kolega jeszcze je - zaczął zbierać okruszki palcem i przenosić je na serwetkę. - Mojemu pracodawcy brakuje kilku składników, mam je tutaj - powiedział, przerywając na chwilę wykonywaną czynność. Puknął się delikatnie palcem w skroń i posłał blondynowi szeroki uśmiech. - Musiałbym je spisać, ale oczywiście że nie mam nic do pisania. Na wieść o tym, że Xenio wydaje własne czasopismo, Felix otworzył szerzej oczy. A więc się udało - Lovegood podążał ścieżką, którą chciał obrać. I jeszcze był zaręczony! - Ale super! Masz go przy sobie? O czym tam piszecie? - żywo się zainteresował, bo prawdę mówiąc to gazet nie czytywał. Zwłaszcza tego typu. Czasem na coś zerknął, ale głównie na Proroka, bo jednak uważał, podobnie jak niektórzy z cyrku, że trzeba było trzymać rękę na pulsie. Był sierotą, mógł więc być równie dobrze mugolakiem, tak jak lwia część jego rodziny z cyrku. - Kto jest tą wybranką? To ta, za którą latałeś w Hogwarcie? Jak jej było... Felix wydął usta. Nie pamiętał, w kim podkochiwał się jego kolega, ale pamiętał, że ktoś taki był. W Hogwarcie przeżywało się swoje pierwsze miłości i, prawdę mówiąc, nierzadko właśnie wiązało się z nimi na całe życie. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Xenophilius Lovegood - 27.01.2024 Xenio nie spieszył się za bardzo ze zjedzeniem ciastka, delektując także jego smakiem jak i kawą, chcąc może w ten sposób, spędzić trochę więcej czasu z kolegą, którego do tej pory uważał za zaginionego. Co prawda, nie miał za bardzo sposobu zaobserwować jego kultury przy stole, kiedy choćby w Hogwarcie, siedzieli przy tych, należących do ich domów. Przekąski jedzone podczas przebywania na zewnątrz nie zaliczały się do tego, gdyż każde jedzenie wtedy kruszyło. Co innego siedząc przy stole w obecności innych osób. Felix zapewne podałby mu to, co potrzebuje, ale nie miał tego zapisanego na papierze, a w pamięci. Jeżeli Xenophilius chciał mu pomóc cokolwiek znaleźć, musiał wiedzieć gdzie go naprowadzić. Szybciej Im zejdzie, niż chłopak miałby zwracać na siebie więcej uwagi na mieście. A chciał unikać tłumów. - Momencik.Poprosił go, aby poczekał, po czym wstał i udał się do kelnerki, z prośbą o kawałek kartki i coś do pisania. Część czarodziei korzystała z mugolskich materiałów piśmienniczych, więc pożyczono mu długopis i kawałek kartki. Wrócił z tym, zajął swoje miejsce i położył przed Felixem. - Chcesz zapisać? Pomogę Ci znaleźć. Znając jego sytuację, gotów był mu tej pomocy udzielić. Co mu szkodzi raz pokazać się do strony dobrego kolegi? Jak sam będzie w przyszłości takiej lub podobnej pomocy potrzebować, będzie miał do kogo się zwrócić. Jeżeli u Felixa istniała wzajemna pomoc i nie odwróciłby się od niego. Wtedy zaś Xenio opowiedział trochę o sobie, zapytany jak mu się powodzi. Tak, plany założenia własnego czasopisma się ziściły. - Niestety nie mam. Ale jak będziemy gdzieś przechodzić przy sklepie z gazetami, może będą mieli to Ci pokażę.Akurat nie miał przy sobie swojego Żonglera, ale powinien gdzieś jeszcze być w sklepach jego ostatni numer. - Piszę ogólnie artykuły o swoich spostrzeżeniach na świat. O magicznych stworzeniach. Interpretacje o ostatnich wydarzeniach. Mam współpracę z wydawnictwem Merge Publications. Dodał. Choć nie wspomniał o tym, jaką opinię najczęściej spotyka na temat swojego czasopisma. Że nawiązuje do teorii spiskowych. Że pisze o czymś, co nie istnieje. Niby jakąś garstkę zwolenników ma, ale to dopiero początki. Musi się postarać. Przy pytaniu o partnerkę, uśmiechnął się na wspomnienie o swojej miłości. - Tak. To ona. Pandora.Przypomniał koledze, o którą blondynkę mu chodziło. To była ta sama, za którą Xenophilius się rozglądał. A ona go zauważyła. Nie myśleli, że ich znajomość dotrwa do dzisiaj i zostaną narzeczeństwem. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Felix Bell - 28.01.2024 Felix raczej nie należał do osób, które odwracały się od innych w potrzebie. Chociaż tak naprawdę czy był on tym samym Felixem, którym był w Hogwarcie? Już na początku tego spotkania pokazał, że się zmienił, więc jeżeli Lovegood chciał podjąć to ryzyko... To nie mógł mieć pewności, że teraz-już-Bell faktycznie mu pomoże, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Musiał mu zaufać - mu lub swojemu przeczuciu, że Felix się odwdzięczy, jeżeli tylko uda mu się z nim skontaktować. Felix pstryknął palcami. - Pandora! Właśnie - wspominał mu o niej, więc na wieść o tym, że się zaręczyli, chłopakowi zrobiło się trochę cieplej na sercu. Może to powinien być impuls, który da mu odwagę do tego, by w końcu przyznać się Elaine do swoich uczuć? W końcu Xenio też sam zaczął robić podchody do Pandory, przynajmniej na początku, w głowie. Potem zapewne w czynach. Może Felix powinien wyjść poza swoje wyobrażenia i zrobić to samo? Odruchowo sięgnął po długopis, nie zastanawiając się nawet nad tym skąd w kawiarni mugolskie przybory piśmiennicze, i zaczął bezwiednie skrobać nim po kartce. Lista była krótka, składała się z ognistych nasion, skaczącej bulwy i wybuchowego płynu, pozyskiwanego z rogu buchorożca. Felix miał czytelne pismo, chociaż chaotyczne. Było jednak całkiem poprawne, jakby porzucił pióro właśnie na rzecz ołówków i długopisów. - Cieszę się, że ci się udało. Jak zobaczę, to pewnie kupię - prędzej ukradnie, ale Xenio nie musiał tego wiedzieć. Felix miał odliczoną kwotę, którą powinien wydać na zakupy, ale... Zawahał się, gdy jego ręka sięgnęła do kieszeni. Łypnął na Lovegooda z ciekawością. Chłopak był uczciwy i chyba się nie zmienił, ale czy Felix mu ufał na tyle, by powierzyć jedyne pieniądze, które miał? Nie chciał problemów w cyrku. A jeżeli blondyn by speniał i uciekł, to najpewniej Felix nigdy by ich nie odzyskał. To była mała fortuna. - Chyba że nie wiem. Nałożę ten kaptur i będę z tyłu? Zapytał ostrożnie, nie chcąc go urazić. W sumie i tak zdradził mu swoją tajemnicę, ale gdyby ten Bella sprzedał, to Bell zawsze mógłby zapaść się pod ziemię i tyle. Zminimalizowałby szkody i ryzyko. Ale z pieniędzmi byłby problem. RE: [10.06.1972] Mood | Felix, Xenophilius - Xenophilius Lovegood - 30.01.2024 Po takiej przerwie, niespodziewanym spotkaniu po latach, gdzie okazało się, że Felix żyje, chłopcy mogli na nowo odbudować swoją koleżeńską relację i sprawdzić się, czy za wiele się nie zmienili przez ten czas. Co prawda, Felix zaskoczył Xenophiliusa swoim zachowaniem na początku udając, że się nie znają. I ten atak. Choć opanował się i teraz piją sobie kawkę. Przypomniał koledze imię swojej dziewczyny, a obecnie narzeczonej. Powiedzenie jej co się do niej czuje, nie było łatwe. Nie mając pojęcia, czy ona też do niego czuła to samo. Ale odważył się to jej powiedzieć jeszcze w szkole. Lecz wtedy Felixa nie było już na ostatnim roku. Uczucie między Xenophiliusem a Pandorą, zakwitło do takiego stopnia, że Lovegood odważył się poprosić ją o rękę. Został przyjęty. Może faktycznie czas, aby Felix pomyślał podobnie względem swojej miłości, jeżeli tego jeszcze nie zrobił? Miał przed sobą przykład. Xenio posłał koledze przyjazny uśmiech, na odpowiedź w sprawie tego czasopisma. Przy czym rzucił okiem co pisał Felix, w sprawie tych brakujących składników. Dokończył w między czasie swoje ciastko i wtedy rzucił okiem na zapisane potrzeby. - Widzę, że sklep zielarski musielibyśmy odwiedzić.Stwierdził i spojrzał na Bella, zauważając jego zawahanie. Czy on chciał mu dać pieniądze, aby kupił? O tym Xenio nie wspominał. Choć faktycznie, mógłby to zrobić. Czy może kolega stwierdził, że nie miał żadnego galeona? Lovegood zrozumiał problem z tożsamością. Nie znali się na tyle dobrze, by sobie ufać. Choćby to było widać w przypadku Felixa. - Jeżeli uważasz, że tak będzie dla Ciebie lepiej. Nie miał nic przeciwko takiemu pomysłowi. Nie poczuł się urażony. To tylko zwyczajne zakupy a Felix mu towarzyszył. Nie sądził, aby ten miał zamiar cokolwiek kraść, albo wyzyskiwać się na pieniądzach kolegi. Xenophilius był wstanie dostosować się do Felixa, aby zminimalizować jego obawy o wykrycie. |