Secrets of London
Lato 1972, 29 czerwca - Na skróty pod prysznic - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: Lato 1972, 29 czerwca - Na skróty pod prysznic (/showthread.php?tid=2581)

Strony: 1 2


RE: Lato 1972, 29 czerwca - Na skróty pod prysznic - The Edge - 03.06.2024

Słysząc te jego francuskie, pieszczotliwe określenia, wyszczerzył się szerzej.

- Ooooh, zawsze byłeś takim romantykiem - powiedział, wywracając przy tym oczyma, zupełnie tak, jakby sam tym romantykiem nie był. A przecież był! Oh Black miał na to całkiem sporo dowodów, nawet jeżeli w czasach kiedy byli ze sobą, okazywanie swojej delikatniejszej natury nie wychodziło mu za dobrze. - Pierwszy raz miałem ochotę ich posłuchać. - Brzmiał tak, że ciężko było wyczuć, czy mówi to na poważnie, czy jednak robi sobie żarty.

- Jest okej - to mówiąc, zwrócił się do swojego brata, a Berg mruknął coś pod nosem i odszedł. Najwyraźniej nie chciał mieć z tą sceną nic do czynienia, ale i tak mógł usłyszeć przynajmniej pierwszą część tego co Flynn... nie, już Crow chyba, co Crow mówił do stojącego obok Perseusa. - To dobrze. Jakby pierwszemu lepszemu wypłoszowi mówili, gdzie jestem, to wtedy na pewno byś mnie nie spotkał, wszystkie te kurwy przyszłyby mnie za to... - W sumie to nie wiedział, co by mu dokładnie zrobili. Fontaine mogłaby go pewnie zabić bez problemu i coraz mocniej czuł, że cisza, jaka pomiędzy nimi zapadła nie była wcale wynikiem braku zainteresowania, ona po prostu nie potrzebowała go jeszcze. A jak będzie go już potrzebowała? Co się stanie...? - Ah nieważne.

A czy musiał jakieś plany na dziś?

- Ta, ubrać się. - I dobrze odpocząć przed pierwszymi występami w Londynie. Black jeszcze pewnie nie zorientował się, co tutaj robił, ale prędzej czy później olśni go, że Crow pracował teraz jako jeden z cyrkowców i... tego się pewnie nie domyśli, ale naprawdę zjadała go trema. Próbował wmówić sobie, że wszystko skończy się dobrze, a ten lipiec wniesie do jego życia więcej dobrych emocji, ale no właśnie - oni dobre zakończenia? On nie miał dobrych zakończeń. Czegokolwiek się chwycił, kończyło się źle. Westchnął, przeczesując ręką wilgotne, ale zaczynające się znów kręcić włosy, po czym ruszył w kierunku wozu Alexandra. Ich wozu? Jakoś nie potrafił się do tego przyzwyczaić. To był wóz Alexandra.

- Tak, możesz iść ze mną Perseuszu.

Do tego małego, ciasnego wozu, w którym Alexander Bell zbudował swój mikroskopijny świat - ze stosami papierów na biurku, z wysokim regałem, na którym tylko na jednej, najniższej półce nie leżały rzeczy należące do niego. Na najniższej półce wyłożona była kolekcja noży, pojedyncza książka i zagadkowy woreczek. To była półka Flynna. Przez tyle lat nie zmienił się ani trochę - wciąż nie przywiązywał się do przedmiotów, wciąż nosił w kółko te same ubrania. Kiedy chwycił na spodnie przewieszone przez oparcie, szelest materiału musiał przywoływać wspomnienia tego, jak bardzo narzekał musząc chodzić w czymś innym - bo nic tak dobrze nie leżało na jego ciele jak ta jedna rzecz, orana tak długo, aż nie popękała i nie nadawała się już do użytku.


RE: Lato 1972, 29 czerwca - Na skróty pod prysznic - Perseus Black - 06.06.2024

Perseus zwykł mówić po francusku w trzech tylko przypadkach; wplatając zwroty grzecznościowe, które wydawały mu się brzmieć bardziej finezyjnie niż angielskie, nieśmiało szepcząc o swoim pożądaniu pod całunem nocy oraz kiedy chciał rozpieszczać swojego rozmówcę słodkimi określeniami. W przypadku ich dzisiejszego spotkania w grę wchodził punkt trzeci, sentymentalne i być może lekko zakrawające o kokieterię mój drogi, lecz pozbawione romantycznego wydźwięku.

Przyganiał kocioł garnkowi — pokręcił głową z uśmiechem. Nigdy nie mógł odmówić Crowowi poczucia romantyzmu, ale zwyczajnie… zwyczajnie pochodzili z dwóch różnych światów, stąd też posiadali zupełnie różne definicje romantyczności. Dla Perseusa był to wieczór w operze, bukiet róż i wytworna kolacja przy świecach, a dla jego towarzysza mugolski koncert, tanie wino i gra wstępna w ciasnej kabinie toalety obskurnego pubu. — Och, i nie zasnąłbyś po pierwszym zdaniu? — uniósł do góry brwi, a kąciki ust zadrżały w rozbawieniu. Ale wcale nie wyśmiewał Crowa; on się z nim droczył, trochę przepychał, ale zawsze traktował go jak równego oponenta w dyskusji. I nawet jeśli chłopak nie był częścią otaczającego go blichtru, nie przeszkadzało mu nigdy pytać go o zdanie i liczyć się z jego odpowiedzią.

Crow zatem nie opuścił Podziemnych Ścieżek na własnych warunkach. Czy z takich miejsc można wyjść tak po prostu, bez żadnych konsekwencji? Perseus szczerze w to wątpił i nie wiedział, co miał myśleć o tej sytuacji - z jednej strony czuł ulgę, że jego dawna miłość nie jest już częścią tego przestępczego światka, z drugiej ogarniał go lęk na samą myśl o tym, co mogłoby się stać, gdyby ludzie, którzy żywili do niego jakąś urazę go odnaleźli i chyba ta druga emocja przeważyła, bo Black uśmiechał się teraz do niego smutno, a w jego czarnych jak węgiel oczach odbijała się troska.

Najważniejsze, że jesteś tu teraz i… — rozejrzał się wokół — ...jest ci tu dobrze, prawda?

Bardzo chciał, żeby było. Zasługiwał przecież na szczęście i spokój, na wygodne łóżko i dach nad głową, ciepły prysznic i pełny żołądek, i na osobę, która będzie obok i ukoi jego ból, i da mu całą miłość, jaka mu się zwyczajnie należała. Długo przeżywał to, że to nie on będzie tą osobą, ale chyba tak właśnie musiało być…

Jego propozycję przyjął milczącym skinieniem głowy, kiedy jego policzki oblał rumieniec i podążył za nim do jego z wozów. Ta cała jarmarczność, feeria barw wylewająca się z każdego zakątka, ten wycinek życia tak zupełnie różny od jego własnego - wszystko to wydawało mu się fascynujące, choć teraz pozbawione magii, którą widział w cyrku jako dziecko. Wszedł za Crowem do wozu i rozejrzał się w poszukiwaniu noży, mugolskich płyt winylowych, skórzanych ubrań i innych cudacznych przedmiotów, a zastał coś, co było biurem. Chaotycznym, a jednocześnie uporządkowanym, w związku z czym doszedł do wniosku, że jego przyjaciel nie był jedynym lokatorem jego miejsca.

Kto oprócz ciebie tu mieszka? — zapytał, a potem odwrócił wzrok speszony. Czym? Swoją śmiałością, czy czarną skórą opinającą jego nogi, wywołując tak wiele wspomnień? — Nie musisz mówić, jeśli nie chcesz. Po prostu się zastanawiałem…