![]() |
|
[29.07.72|U Lizzy]Mowa jest srebrem, milczenie złotem,misiek dzisiaj padnie pokotem - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [29.07.72|U Lizzy]Mowa jest srebrem, milczenie złotem,misiek dzisiaj padnie pokotem (/showthread.php?tid=2657) Strony:
1
2
|
RE: [29.07.72|U Lizzy]Mowa jest srebrem, milczenie złotem,misiek dzisiaj padnie pokotem - Samuel McGonagall - 13.02.2024 Każdy, kto znał Samuela, wiedział, że misio powarczy, ale muchy nie skrzywdzi. Tylko, że przyjazdny go nie znał. Możliwe, że to była kwestia wypracowanego instynktu, możliwe, że nos mężczyzny zbyt często "przebywał" w niedźwiedziej formie. Wyczuł strach Neila, wyczuł jego napięcie, to jak zdominowany drży w żelaznym uścisku, jak z trudem łapie równowagę. Przez moment wyobraźnia uciekła ku scenariuszom dalekim od zabijania go, choć na szali śmierć i życia, agresji i miłości znajdował się wspólny mianownik, pełen walki, przyspieszonego oddechu, szumiącej adrenaliny i w końcu słodkiej przegranej. Lecz Neil przypomniał mu o prawdziwym powodzie jego irytacji i mógł zobaczyć, że trafił bez pudła. Oblicze Sama momentalnie zmieniło się, jakby zdjął z niego czar, przywrócił jasność myśli. Jego czoło zmarszczyło się pod naporem ciągnących do siebie brwi, a uchwyt zelżał na moment. – Ogarnij się i nie rób więcej szczurów, to nie będziesz mieć problemów – powiedział raz jeszcze, odpychając się od chłopaka i ściany, pozostawiając go bez najmniejszego zadrapania. Nie zamierzał się tłumaczyć, ani z powodu swojego samopoczucia, ani z tego, że tamten źle rysował skrzyp i chodź widać roślinę, to ona nadal jest ów notesem, tylko nieco łatwiejszym do zniszczenia. Nie zamierzał tłumaczyć się ze swojego wybuchu, po prostu sapnął, zbierając te wszystkie myśli w jedno gwałtownie wypuszczone powietrze i odszedł w kierunku zaplecza baru znikając w ciemności wraz z dziwnym, przydługim ptasim piskiem, choć to pewnie tylko zbieg okoliczności. Na stole pozostawiony przez Neila skrzyp był już notesem. Zawsze nim był. Istnienie jako chwast zdawało mu się tylko irracjonalnym snem... [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=okfXzWq.png[/inny avek] RE: [29.07.72|U Lizzy]Mowa jest srebrem, milczenie złotem,misiek dzisiaj padnie pokotem - Neil Enfer - 13.02.2024 Mężczyzna nie wydawał się być aż taki straszny w barze, nawet mu współczuł i gdyby był chętny na rozmowę, ro wysłuchałby jego problemów z chęcią służąc radą czy towarzystwem, żeby nie był ze smutkiem tak całkowicie sam. Wiedział w końcu jak to jest się rozczarować, mieć złamane serce czy stracić kogoś bliskiego. Jednak nic takiego się nie stało i byli tu gdzie byli. W ciemnej alejce z zerowym dystansem między nimi. Był w podobnych sytuacjach, choć z innych powodów, ale strach zawsze był ten sam. Kiedyś mu się nie upiecze, wiedział to. Tym razem jednak ofukał go, wiedział, że ma rację, oni obaj mieli, ale liczyło się przecież kto zaczął, prawda? Spodziewał się odwrotnej reakcji, zaciśnięcia pięści mocniej i uderzenia prosto w nos, który jakby się nie złamał, o chociaż zaczął krwawić obficie, ale uścisk został poluzowany. Zmarszczył brwi na złotą radę, dalej czując, że nie byłoby sytuacji ze szczurem gdyby nie przemiana notesu ZA NIC. Odetchnął głośno kiedy w końcu został puszczony i opadł na ziemię, mogąc stanąć w końcu swobodnie. Natychmiast pomasował pierś, gdzie wbijały mu się przed chwilą kostki mężczyzny, odwróconego do niego tyłem. Chciał coś jeszcze rzucić, ale czy na pewno chciał kontynuować tę przepychankę? Jakoś nie bardzo, facet wystarczająco dużo miał na głowie. Wilkołak zachował więc oszczerstwa dla siebie, dając napastnikowi w spokoju odejść. Oparł się plecami o ścianę, próbował przywrócić sobie spokój i obmyśleć plan, jak wrócić do baru bez aury niezręczności dookoła niego. Z drugiej strony wróci tam sam, bez Sama... Niepobity, nieposzarpany, jeśli poprawi sobie koszulę. Westchnął ciężko. Może teraz wyjdzie z twarzą, ale chyba więcej tu nie przyjdzie. Koniec sesji
|