![]() |
|
[5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. (/showthread.php?tid=2727) Strony:
1
2
|
RE: [5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. - Peppa Potter - 10.06.2024 Peppa uwielbiała odgrywać niesamowicie dorosłą, czym tylko sobie szkodziła i prezentowała się na jeszcze bardziej utkniętą w wieku nastoletnim. Szczególnie, gdy również pokazała mu język i to jeszcze dobitniej, niż on jej. Potrafili drażnić się nawzajem takimi głupotami godzinami. Ich ojca to niezmiernie bawiło, zaś matka... zaczynała kwestionować swoje wybory z przeszłości. — No wiesz!? Od razu zawrócił w głowie... o tylko kolega — odpowiedziała, odwracając wzrok. Gorączkowo zajęła się przygotowywaniem herbaty. Czajniczek, ogień, kubek, susz. Przez moment rozważała oznajmienie Jamesowi, że Rabastan to ich dalszy kuzyn, więc żeby przestał tworzyć jakieś fantazje... Ale nie mogła. To by mogło obrócić się przeciwko niej w przyszłości. Najlepiej tą informację zabrać ze sobą do grobu. — A ty to co, co tak w domu siedzisz, hm? Widzę, że w wakacje dajesz odpocząć od siebie tej twojej... e... jak jej tam... Milly? Willy? — Uśmiechnęła się przebiegle. Nie od dzisiaj wiadomo, że najlepszą obroną jest atak. Peppa, jako absolwentka Domu Węża, śmiało szła z tym mottem przez życie. Często nieźle przez to obrywając. RE: [5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. - Eutierria - 23.06.2024 James, mimo odpowiedzi siostry i tak zamierzał zakładać, że Rabastan jej w tej głowie zawrócił - dlaczego inaczej w ogóle wspominałaby jego imię? Nie kojarzył wielu osób, jakie Peppa wymieniłaby z imienia bez powodu. Musiała darzyć go zainteresowaniem lub sympatią, skoro przybliżyła mu jego osobę w tak bezpośredni sposób, a niekoniecznie był kimś, kogo jego siostra mogłaby być fanką...? No bo wtedy usłyszałby o nim wcześniej, tak? Ale on nie był szczególnie lotnego umysłu, nie brał więc niczego za pewniaka. - I naprawdę nic między wami nie ma? - Uniósł w górę brwi, w ten psotny sposób. Pilnował teraz tej wody, jakby od tego zależało jego życie (i pewnie zależało - matka by go zadusiła gdyby przez głupie zaklęcie spalił im mieszkanie), po czym zamrugał. Nie rozumiał, w którym momencie przeszli od przygotuję ci herbatę do Peppy robiącej sobie herbatę samodzielnie, ale hej - jej herbata, jej wybór. No i nagle się zaczerwienił. - Lily - poprawił ją, a ledwie kilka sekund później zaczerwienił się mocniej, bo zrozumiał, że kiedy Peppa mówiła tak celowo, poprawiając ją, wychodził na głupka. - Ehh... pewnie zdążyłaś już zapomnieć mądralo, ale ja nie mogę się teleportować - głupie egzaminy - a ona... no nie mieszka w Londynie i... - to moja koleżanka przecież tylko - poza tym wiesz, jak to jest. - Chciał tak nonszalancko machnąć ręką, niby od niechcenia, ale okulary omal nie spadły mu z nosa. Nie zabrzmiał ani trochę dorośle. Pewnie nikt poza nim nie wiedział, jak to jest. No, może Smarkerus... RE: [5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. - Peppa Potter - 29.06.2024 Mruknęła coś pod nosem. James działał jej na nerwy węsząc w jej prywatnych sprawach. Ale od czego byli młodsi bracia? Sam temat najpewniej go w ogóle nie interesował i robił to tylko, by ją zezłościć. Na całe szczęście młody Potter nie kojarzył omawianej osoby. Peppa nie musiała się martwić, że zaraz James wystosuje odpowiedni list prosto do jej obiektu westchnień. Albo podzieli się nowinami z Syriuszem i zaczną o tym paplać w miejscach publicznych. Jeszcze by tego brakowało, żeby cały Londyn się dowiedział! — A co miało by być? Jak chcesz, sam go spytaj. Tylko się kolegujemy. Niesamowicie wyolbrzymiała rzeczywistą relację, ale to w końcu Peppa. Herbata była gotowa. A że wody zagotowało się więcej, przygotowała też kubek napoju dla brata. Opadła znowu na krzesło, jak gdyby ważyła pięćset ton. — Daj spokój, Dżordż. O kominkach zapomniałeś? To oczywiście niestosowne, żeby młody chłopak odwiedzał swoją wybrankę pojawiając się w jej salonie, ale jeśli mieszka w dziurze bez publicznych kominków, to co zrobisz? — Wzruszyła teatralnie ramionami. — Zawsze możesz też do niej polecieć, co nie? Jesteś mistrzem latania na miotle, czy inne takie. Obróciła swoją filiżanką na stole, niemal ją wywracając. Kilka kropel gorącej herbaty wystrzeliło na jej dłoń. Niezadowolona, przyłożyła sparzone miejsce do ust. Cóż, za paskudny dzień. RE: [5.08.1972] Może… może jest coś między nami, ale nie mogę powiedzieć tego na głos. - Eutierria - 17.08.2024 Tak naprawdę to i tak mógłby ten list wysłać... ale nie, nie rodziły mu się w głowie takie pomysły, bo od denerwowania ludzi już miał, a jego siostra nieszczególnie dobrze reagowała na takie zaczepki - działając tak bardzo na przekór jej woli, wykazałby się nie tylko dowcipnością, ale i okrucieństwem, na jakie Peppa zwyczajnie nie zasłużyła. Smarkerusa to on mógłby spacyfikować za to, co ostatnio powiedział Lily, ale Peppa? Peppa była dobrym człowiekiem. Może czasami robiła głupkowate rzeczy, nikomu jednak źle w obecności Jamesa nie życzyła. - A spytam go jak go spotkam - powiedział i pokazał jej język. - No jasne, że nie zapomniałem o kominkach, ale wiesz... Ona mieszka w Cokeworth i... - James się speszył. Nie, Peppa nie wiedziała i pewnie nie znała nazwy tej miejscowości, bo była to miejscowość mugolska. Tam nie było kominków. Nie znał żadnego domu, nawet tych przy Spinners End (a przecież Snape tak uwielbiał mówić o swoich czarodziejskich korzeniach...), co by był podłączony do sieci. Zaciął się. - Naprawdę mogę do niej polecieć? Mama pewnie pokręciłaby głową, ale jak ty myślisz, że to dobry pomysł... - Nagle zrobił się skoczny, aż rozpierała go energia. Na kilka krótkich sekund wpadł w panikę, kiedy filiżanka zatańczyła na blacie stołu, ale kiedy jego siostra opanowała tę małą katastrofę, od razu wrócił do podrygiwania w miejscu. - DZIĘKI PEPS, NA CIEBIE ZAWSZE MOŻNA LICZYĆ - krzyknął i wybiegł z kuchni jak strzała, kompletnie zapominając o czymkolwiek innym. Może coś było między nimi... Może. Koniec sesji
|