![]() |
|
[08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Pokój Życzeń (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=117) +---- Dział: Sny (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=116) +---- Wątek: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie (/showthread.php?tid=2732) Strony:
1
2
|
RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Heather Wood - 26.02.2024 [inny avek]https://i.pinimg.com/564x/0e/a3/2f/0ea32f3db8fe5be80c9fd6ce2f9a30bc.jpg[/inny avek] - Czyli efekty jeszcze nie są znane, miałabym to przetestować? - Pewnie nie miałaby nic przeciwko temu, ale dzisiaj był jej ślub, nie mogła sobie pozwolić na ewentualną niedyzpozycję, nie klątwa dzisiaj była najważniejsza. Tego dnia miała się skupić na czymś zupełnie innym. Duch nadal unosił się nad profesorem, nie dawało jej to spokoju. Dlaczego go widziała, co chciał jej powiedzieć, dlaczego się do niej teraz nie odzywał, tylko po prostu tutaj był? Miała wiele pytań, jednak żadnych odpowiedzi, za bardzo też chyba nie miał kto jej ich dać. Niedobrze. Zaczynała się denerwować zaistniałą sytuacją. Dotarło do niej, że zna tego ducha, że już go widziała, że ostrzegał ją przed niebezpieczeństwem. Miała nie podążać ślepo za pragnieniami, bo mogło się to źle skończyć. Czy jej największym marzeniem nie było właśnie pozbycie się tego piętna? Wróciły wspomnienia o magicznej wyspie, na której się znaleźli, o wyspie, gdzie zmysły płatały jej figle, gdzie czuła się bardzo niezręcznie, gdzie znaleźli ciało, gdzie nie było bezpiecznie. Nie mogła sobie jednak przypomnieć, jak skończyła się ta wycieczka, czy wrócili z tej wyspy? Dlaczego tego nie pamiętała. Stała nadal i przyglądała się Dumbledorowi. Czuła, że nie łączy się to w całość. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało, nic się tutaj nie zgadzało. Nie czekała dłużej, nie mogła sobie pozwolić na dalsze rozważanie. Wybiegła z tego pomieszczenia, zostawiła klejnot, zostawiła profesora, chciała zobaczyć, co dzieje się na dole, gdzie są jej bliscy, czy wszystko z nimi w porządku. Dotarła do ogrodu, gdzie zauważyła Dorę, która była z nią na tej wyspie. Może ona jej powie, jak skończyła się wyprawa. - DORA! - Krzyknęła, aby zwrócić na nią swoją uwagę. RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Dora Crawford - 28.02.2024 Dora pokręciła głową, w pierwszej chwili nie mogąc wydusić z siebie słowa. Widziała, jak matka krwawi i razem z nią, krwawiło też serce dziewczyny, ale jednocześnie nie mogła zdobyć się na to, żeby zrobić krok w jej stronę. To nie było miejsce dla żywych, a to znaczyło że musiała czym prędzej stąd odejść. Susanne Crawley nie żyła, ale jej mąż i dzieci wciąż znajdowały się w Warowni i to przy nich było miejsce jej córki, która teraz patrzyła na nią, jakby przepraszająco, bo co innego miała zrobić? Tak bardzo chciała wpaść w jej ramiona po raz ostatni, ale bała się, że była to pułapka. Że kiedy tylko to zrobi, przypieczętuje swój los i nic jej już stąd nie wyrwie. Dlatego się cofnęła. - Przepraszam - wyszeptała, a potem zrobiła kolejne dwa kroki, czując wilgoć na policzkach, którą pośpiesznie wytarła dłońmi. - Przepraszam - powtórzyła znowu, jakby miało to cokolwiek zmienić, a potem odwróciła się, szybkim krokiem ruszając przed siebie. Czuła jak po policzkach toczą się łzy, ale przestała je wycierać, zbyt zagubiona w całej sytuacji, przynajmniej do momentu kiedy nie usłyszała głosu Wood. - Heather! - odkrzyknęła, podrywając głowę i rozglądając się dookoła, przyśpieszając kroku, kiedy tylko zlokalizowała kierunek, z którego do niej krzyczała. Praktycznie rzuciła jej się na szyję, kiedy już znalazła się przy niej, z ulgą przyjmując fakt, że nie została zamknięta w tym śnie sama. - Musimy stąd jakoś wyjść. Nie możemy tu być, jeśli tu zostaniemy, umrzemy - słowa przychodziły jej łatwo, nawet jeśli trochę nerwowo i spomiędzy łez, które szybko otarła, próbując zebrać się w sobie. - Ale jeszcze nie wiem jak - rzuciła, pociągając nosem. Może starczyło, że były świadome tego, co się działo, a może mogły spróbować rzucić zaklęcie? Dora uniosła rękę, niekoniecznie jednak przekonana, czy jej poprzednia udana próba użycia magii była wynikiem dobrze utkanego snu czy faktycznego działania czaru. Wychodziła z założenia, że skoro była to iluzja, to może dało radę ją rozproszyć, dlatego właśnie to spróbowała zrobić. [roll=N] RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Bard Beedle - 28.02.2024 Susanne bardzo powoli opuściła rękę, którą wyciągała ku córce. Nic nie powiedziała, nie próbowała też przekonać dziewczyny do zmiany zdania: na jej twarzy tylko malował się przejmujący smutek. Dora wciąż widziała krew na skórze i sukni. Pierwiosnki we włosach, stworzone jej własnym zaklęciem. Oczy, które zapamiętała z dawnych wspomnień i rysy znane z tych nielicznych fotografii, które udało się im zabrać, gdy musieli opuścić swój dom i przenieść się do Warowni. Ale gdy się cofnęła, że każdy krok oddala ją od Susanne coraz bardziej i bardziej - że widzi ją nie z odległości kilkudziesięciu centymetrów, a że dystans pomiędzy nimi powiększa się, że sylwetka kobiety coraz bardziej się zamazuje. Heather tymczasem wybiegła z pokoju, zostawiając za sobą zdziwionego Albusa Dumbledore'a. Minęła swojego ojca, który czekał na dole, by poprowadzić ją ku miejscu, gdzie miała odbyć się ceremonia - zaskoczony krzyknął za nią "Heather" i ruszył nawet w ślad za córką, ale ona już wypadała na zewnątrz, do ogrodu. Ledwo chwilę później w ramiona wpadła jej Dora. Stały teraz razem, na łące białych asfodeli. Gdzieś w oddali widziały dom, z którego wybiegła Heather - Wood mogłaby przysiąc, że ledwo chwilę temu budynek był znacznie bliżej - a z drugiej strony, w dużej odległości namiot weselny, pośród niego goście... I wtedy kwiaty zaczęły porastać zarówno namiot, jak i dom, aż w końcu ślubne dekoracje, wszyscy weselnicy, budynek, zupełnie zniknęły pod morzem bieli. Wszędzie były tylko kwiaty. A Heather i Dora pamiętały już wyspę, która pojawia się i znika. Pamiętały, że był tam ktoś, kogo pochłonęły własne pragnienia i ktoś, kto podążył za utraconą osobą, którą kiedyś pokochał. RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Heather Wood - 28.02.2024 [inny avek]https://i.pinimg.com/564x/0e/a3/2f/0ea32f3db8fe5be80c9fd6ce2f9a30bc.jpg[/inny avek] Biegła, ile miała sił w nogach. Minęła ojca, musiała dowiedzieć się, co właściwie się dzieje, gdzie są wszyscy, co się stało na Wyspie, czy w ogóle wrócili z tej wyspy? Dlaczego nie mogła sobie tego przypomnieć? Nie składało się to pannie Wood w całość, zupełnie. Nie znosiła niepewności, coś musiało sobie z niej robić żarty, mieszać w jej głowie, że też była taka zaślepiona pragnieniem pozbycia się klątwy, że od razu tego nie zobaczyła, ale ten dzień zapowiadał się tak idealnie. Jedyną znajomą osobą, która dostrzegła w tłumie była Doradlatego też to właśnie ją zawołała, i ona była z nią na tej nieszczęsnej wyspie. Może razem dojdą do tego, co się tam wydarzyło. Kamień spadł jej z serca, gdy dziewczyna praktycznie rzuciła się jej na szyję, czyli ona także tutaj była? Poczuła ją. Musiała tutaj być. - Umrzemy? - Nie brzmiało to specjalnie kolorowo. Nie tego się spodziewała, miał być ślub i wesele też, a skończą na śmierci. Co za niefart. Najważniejszym było nie panikować, tak na pewno zrobiłaby Brenna, której tutaj nie było. Musiała się skupić znaleźć jakieś rozwiązanie, bo na pewno nie zamierzała tutaj zginąć i nie pozwoliłaby aby przydarzyło się to również Dorze. Odsunęła się od Dory i dostrzegła te kwiaty, które porosły dosłownie wszystko. O co chodziło? Co się właściwie tutaj działo. To musiała być wina tej przeklętej wyspy, ten duch szeptał jej do ucha, żeby zawracała, Salt mówił, że marzenia mogą ją zgubić. - Spróbuję czegoś. Zrobiła to, co wydawało jej się słuszne, sięgnęła po różdżkę, chciała rozproszyć iluzję, bo to musiała być iluzja, to nie mógł być prawdziwy świat. Ktoś rzucił jakiś czar, bawił się z nimi. [roll=Z] RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Dora Crawford - 01.03.2024 - Te kwiaty - rzuciła w pośpiechu. - To asfodele. Symbolizują śmierć. A to ile ich tutaj jest... jesteśmy na asfodelowych łąkach, Heather. One rosną w Krainach Umarłych - rozejrzała się, jakby miała nadzieje, że kiedy się odwróci, okaże się że tylko się wygłupia i wcale nie było tak jak mówiła. Kiedy jednak powiodła spojrzeniem dookoła, kwiaty rosły jak wcześniej, ale obie dziewczyny znajdowały się o wiele dalej od budynków jak mogłyby przypuszczać. Tak jakby ziemia pod stopami była bardzo mała, albo one sadziły bardzo długie kroki. - Myślę, że jeśli nie uda nam się obudzić, albo ktoś inny nie przełamie zaklęcia, to skończymy jak Alistair. Tak go nazwał Morpheus, tego zmarłego na górze - przyjrzała się, jak Heather wyciąga różdżkę i próbuje rzucić zaklęcie, ale chyba musiała osiągnąć dokładnie taki sam efekt jak ona wcześniej, bo absolutnie nic się nie stało. Jedyne co się zmieniło to to, że kwiaty połknęły tak samo namiot, jak i dom z którego wybiegła Wood. - Może spróbujemy jeszcze raz, ale razem? Jeśli się nie uda, możemy spróbować iść? Może próbując wyjść z tych pól po prostu wyjdziemy ze snu? To brzmi prosto, ale... skoro świadomość tego że się śni jest w stanie pomóc się obudzić ze zwykłego snu, to może to tutaj też zadziała? Rozejrzała się dookoła, spojrzeniem błądząc przy horyzoncie, jakby chciała ocenić, czy otaczająca ich łąka jest bezkresna czy może w którymś kierunku da się dostrzec że się kończy. W każdym razie, spróbowała rozproszyć zaklęcie ostatni raz, a jeśli nic się nie stało to zaczęła iść. [roll=N] RE: [08.08. Tropem przepowiedni. Sen] Długo i szczęśliwie - Bard Beedle - 01.03.2024 Nie wiał wiatr. Panowała cisza i martwota. Choć otaczały je kwiaty, nic w tym miejscu nie wydawało się naprawdę żywe. Trudno powiedzieć, co zadziałało. Może był to czar rozpraszający Dory, a może dłoń Morpheusa, która sięgnęła po nóż tam, w świecie jawy. Nagle zerwał się wicher, szarpnął ich włosami i połami pięknych sukni, porwał ze sobą płatki kwiatów. Uderzył w twarze, zmusił do przysłonięcia oczu. Biel zawirowała wokół obu młodych kobiet i nagle nie było już niczego. Koniec snów. Koniec sesji
Wracacie do tematu głównego. |