![]() |
|
[Zima 1971] Cisza zimowej nocy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [Zima 1971] Cisza zimowej nocy (/showthread.php?tid=2795) Strony:
1
2
|
RE: [Zima 1971] Cisza zimowej nocy - Brenna Longbottom - 13.03.2024 – Bierz chłopców! – krzyknęła Brenna do Thomasa, bo jej akurat nie musiał nigdzie ciągnąć. Ona miała nad młodymi tę przewagę, że mogła się teleportować – nie zrobiła tego, ponieważ musiałaby wtedy zostawić tych dwóch samych. Dwójka nastolatków niewielkie miała szanse nawet, jeżeli na zewnątrz byli tylko naśladowcy. A jeśli mieli do czynienia z pełnoprawnymi śmierciożercami? Brenna miała dziwne wrażenie, że Voldemort nie rozdawał mrocznych znaków tylko za ładne oczy. Wyszarpnęła rękaw, głównie dlatego, że potrzebowała swobody ruchów na wypadek, gdyby tamci wpadli do środka. Na całe szczęście jednak Figg dopadł młodych Robertsów na czas: i ledwo ci znikli z cichym trzaskiem, Brenna także się aportowała. Na chwilę przed tym, jak pnącza zostały unicestwione. Dobrze – dzięki temu umknęli zanim tamci przekonali się, kto był w domu i ile osób. Nie wspominając już o tym, że aportacja w walce pewnie skończyłaby się dla Bren rozszczepieniem… Lydia rzuciła się do synom, ledwo się pojawili. Amy siedziała na ziemi, szlochając, może z nerwów, może z obawy o braci, a może po prostu czując się marnie po teleportacji. Brenna wylądowała dość niezgrabnie, zatoczyła się na ścianę, po drodze wpadając na jakiś mebel. – Wszyscy cali? – upewniła się, spoglądając po Robertsach i Thomasie. A chociaż z ulgą zauważyła, że nikt nie wyglądał na rozszczepionego albo rannego, i tak gdzieś w środku była bardzo, bardzo zła. Nie mogli walczyć z tamtą dwójką, kiedy tuż obok były dzieciaki, to było oczywiste. Niestety równie oczywiste było, że tamta dwójka prędzej czy później napadnie kolejne osoby. W imię pierdolonego lorda Voldemorta, co tak nienawidził mugoli, ale już mugolski tytuł lordowski przywłaszczał sobie bardzo chętnie… RE: [Zima 1971] Cisza zimowej nocy - Thomas Figg - 19.03.2024 Cóż, w przypływie emocji, prawie zapomniał, że nie musi pomagać Brennie się teleportować. Naprawdę, pierwszy raz gdzieś komuś ruszył na pomoc i już trafili na jakichś popleczników tego psychola. Nie trzeba mu było jednak powtarzać dwukrotnie, Thomas był skory do pomocy i wiedział po co tam przybył, nie po to żeby pojedynkować się ale uratować młodych ludzi. Kiedy wraz z męskimi potomkami pani Roberts pojawił się tam gdzie wcześniej zostawił damską cześć ewakuowanej rodziny obejrzał się wokół w poszukiwaniu Brenny, uspokoił się dopiero, kiedy pojawiła się tuż za nimi. Przyjrzał się sobie i młodzikom, żaden z nich się nie rozszczepił po drodze, no ale w końcu podróżowali z nim. - Wszyscy cali, nikomu niczego nie brakuje - odpowiedział przyglądając się uważnie pannie Longbottom. - Z Tobą też wszystko w porządku? - zapytał jeszcze mając na myśli jej niezbyt stabilnego pojawienia się w pomieszczeniu i przestał intensywnie się w nią wpatrywać nią dopiero po zapewnieniu, że wszystko jest okej. Teraz mogli odetchnąć, uspokoić nerwy zanim będą podróżować dalej do ciotki, która ukryje całą rodzinę Robertsów. Przez głowę mu przebiegło, że to dopiero początek. Jak wiele rodzin jeszcze będzie musiało porzucić swoje dotychczasowe domy i żyć na wygnaniu? W wiecznym ruchu czy ukryciu. A wszystko to bo jakiś popapraniec uważał, że jedni są lepsi od drugich. Zerknął na matkę, która po kolei tuliła swoje dzieci. Ich udało się uratować, a jak wielu nie uda się? Do jak wielu przybędą za późno? Potrząsnął intensywnie głową - nie czas było na ponure rozmyślania, misja się jeszcze nie skończyła. Będzie mógł się nużąc w rozmyślaniach potem, jak już znajdą się w miejscu docelowym. - Odpocznijcie nieco, zaraz będziemy ruszać dalej. Im szybciej znajdziecie się w nowym domu tym lepiej - odezwał się do rodziny Robertsów sam sięgnął po wodę, co prawda wolałbym napić się whiskey ale wolał nie robić tego przed kolejnymi podróżami, jeszcze tego mu brakowało, żeby się przypadkowo rozszczepić teleportując z nieletnimi czarodziejami, albo co gorsza z mugolami. Kiedy już wszyscy byli gotowi, ruszył z nimi tak jak wcześniej, najpierw kobiety, potem chłopcy. Koniec sesji
|