Secrets of London
[28.07.1972] Panie policjancie, ja go nie zabiłam - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [28.07.1972] Panie policjancie, ja go nie zabiłam (/showthread.php?tid=2822)

Strony: 1 2


RE: [28.07.1972] Panie policjancie, ja go nie zabiłam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 22.03.2024

Zauważyłam, że pan Longbottom zaczął mnie opuszczać i przenosić się do innej gęstości. Enigmatyczna odpowiedź wpierw była nieco rozczarowująca, lecz finalnie ucieszyłam się, gdyż dostałam kontakt do niego. Nie wiedziałam, czym jest owa Warownia, ale Lysander na pewno będzie wiedział. Bo na pewno napiszę. Nawet gdybym zupełnie, absolutnie nie wierzyła w żadnej jasnowidzenie.

Roześmiał się.

Cóż to był za śmiech! Jakby niebiosa zesłały wiatr kołyszący trawą i włóknami serca. Jedyna na niebie chmura na moment przesłoniła upadające słońce, a z przerwy w niej padł strumień światła na mężczyznę stojącego przede mną.

A po kilku kolejnych słowach po prostu zniknął.

Osunęłam się na kolana. To nie było prawdziwe. To się działo tylko w mojej głowie. Tak się zamyśliłam, że wyobraziłam sobie tylko spotkanie z najidealniejszym człowiekiem. Pamięć jego śmiechu wciąż szemrała mi w uszach, a obraz jego wryty był w umyśle i czekał na uwiecznienie. Zostawiłam moje zbiory szałwii, źródło zła, i pobiegłam do pokoju. Musiałam sporządzić jego portret, tak jak mi to objawiono.

I jak najszybciej wysłać list z prośbą o tarota.


Koniec sesji