Secrets of London
[listopad, 1957, Hogwart] Jęcząca Marta. Brenna&Mavelle - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [listopad, 1957, Hogwart] Jęcząca Marta. Brenna&Mavelle (/showthread.php?tid=283)

Strony: 1 2


RE: [listopad, 1957, Hogwart] Jęcząca Marta. Brenna&Mavelle - Brenna Longbottom - 31.10.2022

Brenna była trochę za młoda, aby uświadamiać sobie, dla jakich powodów ktoś mógłby nie starać się znaleźć winnych. Nie wiedziała jeszcze, że chciano szybko znaleźć sprawcę, że zignorowano oczywiste dowody – takie jak to, że ciało Marty nie nosiło żadnych śladów ataku pająka. Że w tamtych czasach nikt, może poza rodzicami, nie przejmował się dziewczynką mugolskiego pochodzenia.
Wiedziała jednak jedno…
- Jak już będę pracować w BUM, to będę zawsze się starać – oświadczyła z zapalczywością i idealizmem małej dziewczynki, które wprawdzie osłabione, ale miały przetrwać kolejne piętnaście lat i sprawić, że Brenna podejmie pewne konkretne, brzemienne w skutkach decyzje.
- Dlaczego tak wypytujesz? – spytała tymczasem Marta, spoglądając na Mavelle z nieufnością. – Chcesz się ze mnie wyśmiewać…? Że jestem… stara?
[b] – Ta Olivia musi być już dorosła, skoro nie ma jej w Hogwarcie
– szepnęła Brenna do kuzynki. Jej myśli biegły podobnym torem: też nowy niepokój zagościł w duszy Longbottom, bo czy w Hogwarcie mógł przebywać m o r d e r c a? Zdawało się, że to najbezpieczniejsze miejsce na świecie… Ale Marta nie mogła umrzeć ostatnio, przecież by o tym usłyszały…
– Nic nie pamiętam! Nagle byłam poza ciałem i leciałam! Myślisz, że gdybym wiedziała, kto to zrobił, nie chciałabym, żeby go złapali? – oburzyła się Marta. – Myślisz, że jestem głupia?! Otworzyłam drzwi i nic! Nic więęęęcej! – zawyła, a potem…
…dała nura do najbliższej kabiny. Rozległ się dźwięk spłukiwanej wody. Gdy Brenna dopadła drzwi i je otworzyła, w środku nie było już Marty.
– Serio? – powiedziała ze zdumieniem. – Ja wiem, że to duch, ale no… tak rurami? Kanalizacyjnymi? – Aż się cofnęła, wzdrygając z obrzydzenia. A potem z jej ust wyrwało się westchnienie. Nawet Brenna była skłonna uznać, że na dziś mają nieco za wiele wrażeń. Już nie chciało się jej nawet szukać tajnego przejścia. – To co? Wracamy?[/b]


RE: [listopad, 1957, Hogwart] Jęcząca Marta. Brenna&Mavelle - Mavelle Bones - 31.10.2022

- I ja też! – wypaliła zapalczywie wtórując Brennie. Tak, staranie się, czepianie każdego szczegółu, zaglądanie pod każdy kamień, byleby sprawiedliwości stało się zadość. O ironio…
  - Nie, skądże znowu, żadnego wyśmiewania! Po prostu zastanawiam się, jak dawno to było! – wyjaśniła pośpiesznie, kręcąc przy tym głową. Owszem, sama to już stwierdziła – co potwierdziła krótkim skinięciem głowy w odpowiedzi na szept kuzynki – że Olivia musi być dorosła. Zatem jej zabójca również. Tylko właśnie miała problem z dojściem do ładu i stwierdzeniem, kto miał być zabójcą Marty. Chłopiec?
  Ale znów, jeśli to chłopiec, to czy możliwym było, żeby tak młoda osoba znała zaklęcia zdolne wysłać w objęcia śmierci ot tak? Bo jak się zastanowić, to już teraz potrafili magią wyrządzić krzywdę; wszystko kwestia (nie)właściwego zastosowania magii. Niemniej to wciąż nie było to – śmierć w ułamku sekund, jak wynikałoby ze słów ducha.
  - Przepraszam, Marto, nie chciałam cię urazić! – uniosła ręce w teoretycznie uspokajającym geście. Jednakże nic z tego, zniknęła, a Brenna… ouch. Mav zmarszczyła nos w wyrazie obrzydzenia.
  - Wiesz co? Może lepiej w to nie wnikać – oświadczyła. Tak, zdecydowanie powinny były wracać i odpuścić sobie tego rodzaju eskapady, nie tylko dziś, ale i do końca szkoły. Tak że Mavelle najpierw ostrożnie uchyliła drzwi i powęszyła, żeby upewnić się, czy nikt się nie znajdował w pobliżu, a potem…
… potem to już zupełnie inna historia, czy udało im się wrócić bez problemów do dormitorium.

Koniec sesji