![]() |
|
[09.07.72, noc] Starlight in your eyes of blue - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [09.07.72, noc] Starlight in your eyes of blue (/showthread.php?tid=2836) Strony:
1
2
|
RE: [09.07.72, noc] Starlight in your eyes of blue - Brenna Longbottom - 05.03.2024 - Zabierz mu różdżkę. I rzuć silenco - powiedziała Brenna, mocując się z mężczyzną, co wcale nie było łatwe, bo ten wyrywał się z dużym zaangażowaniem i próbował sięgnąć do kieszeni, z której wystawała różdżka właśnie, a ona musiała puścić go jedną ręką, żeby wydobyć z kieszeni kajdanki. Dobrze, że Aidan tutaj przyszedł z pomocą, inaczej pewnie nie poszłoby tak łatwo. Na to cośtamcośtam zatrzęsła się wręcz wewnętrznie, bo niedopatrzenie takich procedur mogło potem być podstawą do zwolnienia kogoś z aresztu. I w tym wypadku zamierzała gderać... chociaż nie, gderanie nie było w jej stylu. Pomysł zrodził się od razu gdzieś w głowie Brenny i został zepchnięty na bok, bo w tej chwili trzeba było skupić się na czymś innym. - Jesteś aresztowany pod zarzutem naruszenia kodeksu tajności oraz użycia magii, aby uczynić możliwymi zatuszować morderstwa Mary Reed oraz Annelise Hudson - zaczęła recytować beznamiętnym głosem, kiedy magiczne kajdanki zatrzasnęły się na nadgarstkach mężczyzny, uniemożliwiając mu czarowanie. Ten przestał się szarpać: chyba głównie w szoku, że mimo wszystkich środków ostrożności wpadł i dopadli do czarodziejscy funkcjonariusze tutaj, w niemagicznym Londynie. Po prawdzie... nic dziwnego, że nim tak to wstrząsnęło. Gdyby pewien policjant nie miał siostry - czarodziejki nie mieliby szans wpaść na jego trop jeszcze długo. - Jesteś podejrzany także o zabójstwo Andrewa Thompsona oraz mugolki Tatiany. Nie musisz odpowiadać na nasze pytania, ale może wpłynąć na twoją obronę, jeśli nie wspomnisz o czymś, na co chcesz powołać się potem w sądzie... - Brenna wyrzucała z siebie kolejne słowa z prędkością karabinu maszynowego, jednocześnie powoli dźwigając się na nogi i wciąż przytrzymując mężczyznę mocnym chwytem. – Ciekawe, czy to twój prawdziwy wygląd? Wielosokowy? Metamorfomagia? – zastanowiła się na głos, gdy już skończyła wyklepywać wszystkie niezbędne formułki i wymieniać przepisy, chociaż w tej chwili nie miał szans jej odpowiedzieć. Nie szkodzi. Zadadzą mu więcej pytań w Ministerstwie Magii. Tam, gdzie ewentualne krzyki nie ściągną niepotrzebnej uwagi mugoli. – Do atrium? – spytała, zwracając spojrzenie na Parkinsona: czy chciał tu jeszcze coś sprawdzać albo robić coś jeszcze, czy mogli startować do Ministerstwa, by raz na zawsze zamknąć tę paskudną sprawę. RE: [09.07.72, noc] Starlight in your eyes of blue - Aidan Parkinson - 05.03.2024 Parkinson zgrabnym ruchem wyszarpnął różdżkę z kieszeni blondyna. Spojrzał na nią ze wstrętem, ale wyjątkowo posłuchał się Brenny i najpierw wygłuszył drzwi zaklęciem, żeby kobieta mogła wygłosić te wszystkie niezbędne do aresztowania formułki. Jak mugol jest ciekawy, niech se wsadzi nos do kawy - z tego pokoju nie wydobędzie się już ani jeden dźwięk, który zdradzałby, że się tu szamoczą. Podobnie jak z gardła mężczyzny, który już otwierał usta, żeby coś powiedzieć. Aidan machnął różdżką, a z otwartych ust mężczyzny nie wydobył się żaden dźwięk. Wyglądał na wściekłego. Powiedział coś bezgłośnie w kierunku kobiety, gdy ta bezlitośnie podciągała go w górę. Blondyn stanął na nogi i obrzucił ją wściekłym spojrzeniem. Nie próbował jednak się już wyrywać. To była przegrana sprawa, Longbottom nie tyle co była silniejsza, ale była w zdecydowanie lepszej pozycji, niż on. Skuty kajdankami, niemogący mówić. No i było dwóch na jednego. - Zaraz za tobą, pani oficer - mrugnął do Brenny, rozmasowując kolano. Dobrze, że znała te wszystkie formułki, na które on nigdy nie miał czasu. Z reguły patrolował ulice i po prostu spisywał dzieciaki, które... Za bardzo się rozochociły, mogąc rzucać zaklęcia gdzie popadnie. Nie musiał ich pamiętać, bo zawsze miał obok siebie kogoś, kto mówił to za niego. Teleportował się do atrium zaraz za Brenną. Nie musiał niczego sprawdzać, nie wiedział też w którym pokoju czekała na zabójcę ofiara. Lepiej, żeby pomyślała że typ ją wystawił. Nawet jeśli go będzie szukać, to przecież mieli go w garści, nie stanowił już zagrożenia. A on nie będzie latał po wszystkich pokojach, żeby szukać blond prostytutki. Całość w zasadzie zostawił Brennie - zarówno przytarganie typa do kogo trzeba, jak i, oczywiście, uzupełnienie raportu. Wystarczająco się napracował na najbliższe kilka miesięcy. Koniec sesji
|