![]() |
|
[3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon (/showthread.php?tid=2875) Strony:
1
2
|
RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Nicholas Travers - 21.03.2024 Dołączając do grona Śmierciożerców, obaj wiedzieli na co się piszą. Za kim zdecydowali się kroczyć, aby wspomóc realizację jego planów. Szerzenia jego ideologii. Wiedzieli, z czym wiąże się oddanie mu, pozwalając na sterowanie i wysyłanie na niebezpieczne misje. Nie licząc się z tym, że ktoś zginie. Każdego mógł zastąpić kimś innym. Theon potwierdził, że niczego nie pamiętał. Może jedynie fragmenty, ale to jak za mgłą. Trudno zatem cokolwiek zdziałać w tym temacie, gdzie dokładniej się znajdował i jak owe miejsce wyglądało. Nie pamiętając, nie był raczej wstanie tego opisać. Ciekawość Nicholasa, jako naukowca w tym przypadku, nie została zaspokojona. Kolejne pytanie dotyczyło stanu zdrowotnego, umysłowego, fizycznego, cokolwiek jego brat czuł, będąc gdzie indziej. To tak jak poczuć w sobie teleportację, która przenosi w inne miejsce. Tak też mogło być w przypadku przebicia się do innego wymiaru. Pytając o zimnych, Theon zaniepokoił brata. - Czytałem…Dużo czytał o śmierci. Dużo czytał o stworzeniach, rasach, przypadkach śmierci. Różnych wariantów. Z tym też wiązała się jego praca. Na prośbę brata, wyciągnął w jego kierunku swoją dłoń, aby ten – dotknął. Nicholasa przeszedł dreszcz, czując zimno od dłoni Theona. Z szokiem, zaskoczeniem patrzył na ich dłonie a po chwili przeniósł spojrzenie na niego. - Nie.. Nie chciał chyba w to uwierzyć. I zanim Theon zabrał rękę, Nicholas pochwycił ponownie, odwrócił tak, aby mieć jego nadgarstek na widoku. Podniósł się nawet z miejsca i palcami drugiej dłoni przyłożył do jego żył, jakby chciał wyczuć puls. Co chciał w tym momencie sobie udowodnić? Sam nie wiedział. Czy brat żyje? Czy faktycznie był tym „zimnym”? Czy nie czasem wampirem? Choć było w miarę jasno na zewnątrz. Nie spał. Mógł funkcjonować. Puścił jego rękę siadając na powrót. Musiał pozbierać myśli. - Potrzebuję teraz wiedzieć… Jak Ci pomóc? Potrzebował także chwili, aby odpowiednio mu udzielić odpowiedzi, pytaniem. - Czy, Martes i ten trzeci… Też nimi są? Zadał kolejne pytanie. Skoro już o tej dwójce wcześniej Theon wspomniał, to czy ich ten stan także dopadł? Czy ktoś jeszcze tego doświadczał? Nicholas dochodząc powoli do siebie, wiedział jedno. Rodzice raczej nie powinni o tym wiedzieć. Rozumiał już, dlaczego brat unikał kontaktu z kimkolwiek. Dlaczego potrzebował czasu, aby oswoić się z tym, co się z nim stało. Theon mógł być jednego pewny. Nicholas jako starszy brat, nie zostawi go z tym problemem. RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Theon Travers - 21.03.2024 Był w stanie powiedzieć na temat limbo coś więcej, podać bratu tych kilka, dodatkowych informacji. Problem był jednak taki, że nie był jednocześnie w stanie określić tego, na ile to wszystko było realne. Prawdziwe. Czy nie wprowadzał Nicka w błąd. Gdyby obok niego znajdywał się ktoś, będący w stanie to wszystko zweryfikować, całość byłaby znacznie prostsza. Sam Theon miałby pewność odnośnie tego, że swoim gadaniem nie wprowadza w to wszystko jedynie większego chaosu. Nie komplikuje sprawy. Znacznie łatwiej było mu ustosunkować się do tego, co wiązało się z jego obecnym stanem. Wyjaśnić, w jaki sposób miały się sprawy. Zdawał się funkcjonować jego organizm. Albo może wręcz przeciwnie? Nie funkcjonować? Zależnie od tego w jaki sposób na ten problem mielibyśmy spojrzeć. W końcu nie bez powodu zwykło się mawiać, że punkt widzenia zależny był od punktu siedzenia. Nie oponował, kiedy po pierwszym kontakcie z jego ręką, lodowato zimną ręką, brat potrzebował kolejnego. Potrzebował potwierdzić, że to mu się nie wydawało; że to było prawdziwe. Theon to jak najbardziej rozumiał. Bo i ciężko było tego nie zrozumieć. Znacznie trudniej natomiast było odpowiedzieć na pytanie, które nastąpiło w konsekwencji tego wszystkiego. Bo czy tutaj w ogóle można było cokolwiek zrobić? Nicholas mógł mu pomóc? - Ah, Nick... - znów się odchylił, znów spojrzał w sufit. Może dla odmiany powinien wstać, kosci rozprostować? No ale jeszcze na to nie wpadł. - Gdybym ja miał pojęcie, co dalej... - pokręcił po tym wszystkim głową. Bo naprawdę nie wiedział. Najwygodniej było teraz dla niego siedzieć w tym dusznym mieszkaniu na Pokątnej i czekać na to co przyniosą kolejne dni. A że było to zarazem żadne rozwiązanie w przypadku tego rodzaju problemu? To już są szczegóły. Tyle tylko, że szczegóły nigdy nie są pozbawione znaczenia. - Martes i ten trzeci... tak, oni też. - pokiwał głową. - Przynajmniej tak mi się wydaje, że dotyczy to również tego trzeciego. Nie wiem czy on się w ogóle wybudził? - prawda była taka, że nieszczególnie się tym interesował. Theon nie próbował dowiedzieć się czegokolwiek o losach trzeciego śmierciożercy. Nie czuł takiej potrzeby. Nie widział konieczności Dla niego był to zupełnie obcy człowiek. Nawet jego pseudonimu nie był pewien. - O ile dobrze zrozumiałem, Martes jest jedynym z naszej trójki, który bez problemu wrócił z limbo. O ile można to określić jako powrót bezproblemowy. RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Nicholas Travers - 22.03.2024 To nie był codzienny przypadek. To nie był codzienny problem, jakim mogą zmagać się czarodzieje. To było coś więcej. Niespotykanego? Zaskakującego? Badanie takiego rodzaju "śmierci" było czymś na wagę złota dla naukowców, ale na bracie to Nicholas nie zamierzał robić eksperymentów. Chciał mu pomóc. Tylko jak? Jak dużo o swojej przypadłości wiedział jego brat? Czytanie o Zimnych to jedno, doświadczanie tego, to drugie. Zwłaszcza, że to spotyka członka Twojej rodziny. Nicholas sięgnął po kubek i upił dwa, może trzy łyki herbaty. Starając się poukładać swoje myśli. Szukać odpowiedzi na pytania. Gdzie zacząć? Kamienie. Łącznik. Wymiar. Być może powinien zacząć z pytaniami u samego Czarnego Pana? Martes. Może z nim może także wypadałoby na ten temat porozmawiać? Interesujące, że ten wyszedł z tego wszystkiego cały. Nie stracił świadomości jak Theon czy ten trzeci śmierciożerca. - Skoro Martes wyszedł bez takich problemów co Ty i ten wasz towarzysz.. To zastanawiam się, czy działanie tej całej mocy, kamieni, cokolwiek to było, nie miało czasem negatywnego efektu ze względu na Twoją genetykę. Skoro Martesowi nic nie było. Podejrzewam, że Czarmemu Panu też nie, zgadza się? Był z wami tam.Poważnie, ale i pytająco patrzył na brata. Pytanie też, czy ich towarzysz, też był napiętnowany jakąś genetyką? Theon ma w sobie geny wilkołaka. Czy to miałoby wpływ na jego problemy organizmu, który nie był przystosowany do wytrzymania siły działania innego wymiaru? Doprowadzając, do takiego stanu? - Będę musiał poszukać więcej informacji na ten temat. Postaram Ci się pomóc. Jeżeli cokolwiek sobie przypomnisz, lub sam czegoś się dowiesz, powiedz mi. Poprosił. Jeżeli to w jakikolwiek ma mu pomóc. Muszą współpracować. - Trzeba też pomyśleć, jak to ukryć przed rodzicami i Delilah. Dodał. Poważniejszy problem, jaki powinni także rozwiązać, wspólnie. O ile listy nie stanowią problemu, tak na pewno rodzice będą chcieli go zobaczyć. Zwłaszcza, że Theon wspomniał o chęci porozmawiania z matką. RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Theon Travers - 22.03.2024 Mogli gdybać. Mogli rozważać różne opcje. Tyle tylko, że każda jedna opcja, na ten moment zdawała się prowadzić do nikąd. O ile genetyka mogła być tym, co różniło go od Martesa, to w dalszym ciągu nie mieli przecież pewności odnośnie tego kim był trzeci śmierciożerca. Czy cokolwiek łączyło go z Theonem? Czy istniały jakieś różnice pomiędzy nim, a Louvainem? Aby móc poczynić tutaj jakiekolwiek założenia, musieliby niektóre kwestie potwierdzić. Albo im zaprzeczyć. Musieliby upewnić się w tym, że ich problemy mogły być powodowane tym samym. - Zakładam, że Czarny Pan był w stanie opuścić Limbo bez większych konsekwencji. Podobnych do moich? - potwierdził podejrzenia brata. - Nie miałem zarazem okazji się z nim widzieć. Rozmawiać. Aż nasuwało się pytanie - czy Czarny Pan również był jednym z nich? Czy na skutek swojej podróży do Limbo, stał się kolejnym zimnym? To było nawet ciekawe. Bo jeśli jego ten problem nie dotknął, to musiało być to czymś podyktowane. Kolejny raz. Kolejna kwestia. Jeszcze jedna różnica, którą powinni wziąć pod uwagę. Prawda była jednak taka, że Theonowi niekoniecznie śpieszyło się do tego, aby spotkać się z Mistrzem. Zadać mu pytania. Porozmawiać z tym właśnie człowiekiem. Może to jakieś pozostałości instynktu samozachowawczego? Coś mu jednak mówiło, jakiś taki cichy głosik z tyłu głowy, że niekoniecznie miał być tym, któremu Czarny Pan udzieli jakichkolwiek odpowiedzi. Jakiejkolwiek pomocy? - Gdzie zamierzasz ich szukać? - zapytał. Sam nie miał wielu pomysłów. Uważał to ponadto za dość ryzykowne. Nie pójdzie przecież do biblioteki Parkinsonów i nie zacznie tam wypytywać o jakieś prace, które mogłyby zahaczać o tę tematykę. To byłoby jak proszenie się o nieszczęście. Kilka takich akcji i z pewnością ściągnąłby na siebie niepotrzebną uwagę. Co innego jednak Nicholas. Jako pracownik Departamentu Tajemnic... być może mógł pozwolić sobie na więcej swobody. Na bardziej jawne działania? Konkretniejsze? Ale i tu ryzyko nie znikało. - Tych informacji? Kwestia ukrycia swojego obecnego stanu, była w tym momencie najmniejszym problemem. Wiedział jak to zrobić. Wiedział, co było mu do tego potrzebne. Tutaj sprawy nie były aż tak bardzo skomplikowane. Problem pozostawał jednak jeden i ten sam - wszystko to było tymczasowe. Nic nie było na stałe. Mógł to zatuszować, ale jednocześnie nie wiedział, w jaki sposób należało to odkręcić. Od czego zacząć? - Jeśli chodzi Ci o te miłe odczucia towarzyszące kontaktowi z moim organizmem, ciałem, to jest na to sposób. - poinformował brata. Bo i nie było to czymś, co powinien ukrywać. Nie widział takiej potrzeby. - Mikstura imitująca ciepło ludzkiego ciała jest w stanie tymczasowo temu zaradzić, tak mi powiedziano. I zdaje się to rzeczywiście działać. I nawet zdążył już tą miksturę zdobyć. Korzystał z niej jednak w ograniczonym stopniu. Zakresie. Oszczędzał, na wypadek gdyby musiał opuścić własne mieszkanie na dłużej. Wrócić do pracy? Poruszać się pośród innych ludzi. RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Nicholas Travers - 26.03.2024 Żeby uzyskać jakiekolwiek informacje, potwierdzające własne przypuszczenia, potrzebna była wiedza z innych źródeł. A także od osób, które również zostały tym dotknięte. Nieznana była im wiedza na temat trzeciej osoby. Kim była, jakiego pochodzenia, czy była naznaczona jakąś genetyką? Co więcej, Theon nawiązał bardziej do Czarnego Pana, który również powinien być naznaczony tą samą przypadłością. Czy tak było? Przekonać się można tylko przez spotkanie z Czarnym Panem. Zapytać, porozmawiać. Dowiedzieć się czegoś więcej. Jeżeli ich Liderowi organizacji, nie towarzyszyła taka przypadłość, najtrafniejszym wytłumaczeniem mogło być posiadanie w dłoni kamienia, emanującego energią, która mogła go w pewien sposób chronić? Kolejna rzecz do zbadania. Jednakże żeby do tego móc się zabrać, potrzebny był przedmiot. Jeżeli był w posiadaniu Czarnego Pana, nie ma jak tego dokonać. Nicholas przyjął to do wiadomości. Nie odniósł się jakoś specjalnie, szukając nadal w głowie możliwych rozwiązań. Nie ma co ukrywać, że rozmowa z Martesem także by coś pomogła. - Pracuję w Komnacie Śmierci. Współpracuję z Biurem Koronerów. Mogę odwiedzić biblioteki. Jeżeli to okaże się za mało, rozważę rozmowę z Martesem. W ostateczności… z Czarnym Panem.Przypomniał bratu, gdzie pracuje. A jego zawód pokrywa się z tymi przypadłościami brata. Z Martesem mogliby nawet razem porozmawiać. Starszy Travers zdawał sobie sprawę z delikatności sprawy, która pozostawała bardziej jako tajna, aby Ministerstwo nie zainteresowało się przypadłościami tych osób, jak Theon. Kwestia ukrycia swojej ”zimności”, zainteresowała Nicholasa, skupiając spojrzenie na bracie. Mikstura imitująca ciepło ludzkiego ciała. Brzmiało na ten moment bardzo dobrze. Nawet jeżeli to był stan tymczasowy. Może się okazać nawet wystarczający do spotkania z rodzicielką. Aby niczego nie podejrzewała. - To nawet dobre rozwiązanie. Nawet jak na tymczasowe, pozwoli Ci funkcjonować w większym gronie ludzi niczego nieświadomych, że jest z Tobą coś innego.Taki eliksir był w tej chwili cenny. Oby Theon miał tego odpowiedni zapas. Do czasu aż tego problemu nie rozwiążą. - Ostatniego miesiąca badałem Knieję Godryka. Po wydarzeniach z Beltame. Przez to co miało tam miejsce, pojawiły się pewne istoty. Nazwali je ”widmami”. Nie jestem pewny, czy to ma powiązanie z Waszym zadaniem. Otwarciem Limbo? Te ”widma” mogą być odpowiedzialne za pożeranie duszy. Likwidowania ich? Trudno to określić. Po osobach zaatakowanych przez nie, zostało tylko ciało. Wysuszone? Zwęglone? Po duszy nie było żadnego śladu. Dosłownie. Opowiedział mu jedną sprawę. Jaka miała miejsce podczas jego ”śpiączki”. Ta sprawa nie została jakby do końca zbadana. Odbył także rozmowę z duchem jednej kobiety, ale nie podjął ostatecznie ryzyka, Eksterioryzacji w szukaniu odpowiedzi. Samodzielnie, było to raczej niebezpieczne. Choć, zostało mu jeszcze porozmawiać na ten temat jak i zimnych, z liderką klubu Sectrum. Tak. Tam też powinien szukać rozwiązań. RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Theon Travers - 01.04.2024 Pokiwał głową, kiedy brat przypomniał mu o swoim miejscu pracy. Kiedy spojrzeć na to z tej perspektywy, otwierały się nagle nowe możliwości. Dostępne stawały się kolejne opcje. Wiele z nich było wcześniej niedostępnych. Czasami zapominał o tym, na jak wiele mogli sobie pozwolić pracownicy Departamentu Tajemnic. - Ta ostateczność, obawiam się, że może stanowić konieczność. - zareagował na słowa brata. Bo przecież to on wszystko zorganizował. Zaplanował. Zdołał otworzyć przejście. Zdawał się wiedzieć znacznie więcej od innych. Tylko czy tą wiedzą, Czarny Pan byłby skłonny podzielić się z innymi? Ze swoimi ludźmi? Nie mogli być tego pewni. Nie mogli zarazem z takiej szansy, tak po prostu zrezygnować. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak cenny był eliksir. Dlatego też starał się korzystać z niego z umiarem. Zachowując niezbędną ostrożność. Nie przyjmując w ilościach większych, niż było to konieczne, zarazem mając przy sobie odpowiedni zapas na czarną godzinę. Gdyby przypadkiem trzeba było ratować swoje cztery litery. Gdyby coś poszło przypadkiem nie tak jak powinno. - Wiem. - przytaknął więc na słowa Nicka. Nic więcej dodawać tutaj nie było trzeba. Odejmować zaś tym bardziej. Skupił się na tym, co Nicholas miał do powiedzenia o tym, co ostatnimi czasy działo się w Knieji Godryka. Widma? Nie słyszał o nich. Możliwe, że coś się Theonowi rzuciło w oczy w Proroku Codziennym, ale nie tracił na to czasu, skoro nie było powiązane z jego sprawą. Dlaczego brat teraz ten temat poruszał? Nie do końca rozumiał. Czyżby chodziło o związek tego zjawiska z limbo? Jeśli tak, to niestety - nie mógł mu pomóc. Praktycznie niczego nie zdołał zapamiętać. Wiedział naprawdę niewiele. - Nie wiem czy mają związek z Limbo, ale jeśli pojawiły się po Beltane, to wydaje mi się, że może to być założenie słuszne. Ewentualnie, może coś, co zostało przyciągnięta właśnie przez wzgląd na otwarcie tego przejścia? Albo jakby... zmutowało przez wzgląd na kontakt z limbo? - wzruszył ramionami. Nie wiedział w jaki sposób miałby tutaj pomóc bratu. Miał za mało danych. Na tej tematyce się w dodatku nie znał. Mógł co najwyżej wróżyć z fusów. Tyle tylko, że bez trzeciego oka, to na dnie tej nieszczęsnej filiżanki zobaczyłby zapewne jedno wielkie nic. - Udało wam się cokolwiek ustalić? RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Nicholas Travers - 04.04.2024 Departament najbardziej tajemniczy, oddalony jakby czy oddzielony od pozostałych, skrywający to, czego inni nie powinni wiedzieć. Wspomagający swoją wiedzą i zdolnościami pozostałe. Tajemna wiedza, która może pomóc im rozwiązać zagadkę ”zimnych”. Czy tak się stanie, tego się nie dowiedzą, póki nie spróbują. Nicholas jednak pracując tam, miał dostęp do prawie wszystkiego co możliwe. Tylko odpowiedź brata, nie poprawiała tej całej sytuacji. Nicholas westchnął, chcąc nie chcąc musząc zgodzić się z tym, że ostateczność, mo że okazać się być priorytetowa na początek. Czy faktycznie, należałoby porozmawiać z Czarnym Panem? Zaryzykować?- Zdaję sobie z tego sprawę… Przyznał. Choć chciał wierzyć, że poza Wielkim Czarnoksiężnikiem, ktoś jeszcze gdzieś uchował tę wiedzę. Skądś przecież Voldemort się o tym dowiedział. Skądś miał źródła. Nie stworzył przecież tych kamieni. A może jednak? Eliksir ratował mu brata, ale nie na dłużej. Tymczasowo, aby zapewnić mu normalne funkcjonowanie. Zawsze coś. Temat ten pozostawił już. Nawiązał zatem do wydarzeń po Beltame, lub ich samych, co spowodowało dziwne zdarzenia w Kniei Godryka. Lecz skoro Theon nie pamiętał niczego. Albo raczej większość szczegółów, nie pomoże powiązać faktów. - Właśnie to mnie zastanawia, jak mi teraz powiedziałeś o tym przejściu. Czy coś stamtąd nie wyszło.Łatwiej może byłoby mu to ocenić, gdyby tam był. Ale jednak, nie miał jasnych ku temu dowodów. Być może nie przejmowałby się życiem ludzkim, które zostało dotknięte spotkaniem z widmami. Bardziej interesowało go to zjawisko pod względem naukowym, chcąc wyjaśnić – co tak właściwie się zadziało. - Niestety nie. Może teraz mając więcej od Ciebie informacji, coś się uda znaleźć. Odparł. Dopił swoją herbatę i zastanowił przez chwilę. - Jest jeszcze coś, co powinienem wiedzieć? Zapytał brata. Bezpośrednio. Dając mu możliwość podjęcia dowolnego tematu. Jak bracia. Może coś mu się przypomniało w związku z Limbo. Może chciał coś więcej wiedzieć w sprawie swojej pracy w Ministerstwie. Cokolwiek od rodziny. Rodzina. Tutaj wisiała też kwestia narzeczeństwa Theona. Lecz to nie był teraz moment na podejmowanie w tym kierunku tematu. Czy wiedział? Czy jeszcze nie wiedział? Ojciec planował go w tym aspekcie uświadomić. Planował, ale czy to zrobił? Lub zamierza? RE: [3.06.1972r.] Szukałem, czekałem - Nicholas & Theon - Theon Travers - 05.04.2024 Wszystko w zasadzie sprowadzało się do jednego – jak wiele mieli czasu i na jak dużo mogli sobie obecnie pozwolić. Posiadali niewiele informacji. Ciężko było w tych okolicznościach, tej sytuacji, cokolwiek ocenić w sposób jednoznaczny. Wpływało to negatywnie również na sam proces decyzyjny. Utrudniało planowanie kolejnych działań. Czarny Pan był w tym przypadku tym, który mógł udzielić odpowiedzi na wiele pytań. Tyle tylko, że tak samo jak podziw, u ludzi potrafił wzbudzić także przerażenie. Uzasadnione obawy. - Wie… - chciał jeszcze coś dodać, ale uznał, że to bez sensu. Było zbędne. Obydwaj z Nickiem doskonale wiedzieli, jak to wszystko funkcjonowało. Nie tkwili w organizacji od wczoraj. Potrafili się poruszać w tym wszystkim. Odnaleźć. Nie był w stanie wspomóc brata, kiedy ten poruszył temat Widm w Kniei Godryka. Miał kompletną pustkę w głowie. Nie mógł niczemu zaprzeczyć, ani też niczego potwierdzić. Czy to coś faktycznie wyszło z Limbo? Czy miało cokolwiek wspólnego z ich stanem? Jego oraz pozostałych ludzi, którzy tam byli? Kolejna kwestia do zbadania. Przemyślenia. Ile tego jeszcze miało się pojawić? Prawda była taka, że złożoność problemu poniekąd go przytłaczała. - Może… - westchnął. Nie przepadał za takimi sytuacjami. Można było zauważyć, że Theon nie był zachwycony. Ale czy ktokolwiek na jego miejscu mógłby być zachwycony? Zadowolony z tego, co go spotkało? Kwestia sporna. Nie śpieszył się z tym, aby odpowiedzieć na kolejne pytanie. Czy było jeszcze coś o czym Nick powinien wiedzieć? Owszem, ale nie chciał zrzucać tego wszystkiego na brata. W pewnym miejscu należało postawić granice. Tą jedną sprawą Theon będzie musiał zająć się sam. Poradzi sobie. Bo to przecież nie tak, że młodszego Traversa zawsze ktoś musiał wyciągać z opresji. Tylko w jakiś 90 przypadkach na 100. - Z resztą spraw sobie poradzę. To nic tak… popierdolonego. – odpowiedział. Tylko czy na pewno tak było? Więź, która łączyła go z blondynką, czasami porządnie dawała się we znaki. Utrudniała codzienne funkcjonowanie. Znacząco. Kiedy Nick dopił herbatę, Theon odniósł kubek do kuchni. Niczego więcej bratu nie proponował. Nie starał się też zatrzymywać go u siebie na dłużej. Pożegnali się. Theon raz jeszcze obiecał, że pewnymi kwestiami się wreszcie zajmie. Naprawdę zajmie, zamiast wciąż i wciąż odkładać je na później. Koniec sesji
|