![]() |
|
[15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio (/showthread.php?tid=2941) |
RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.04.2024 [inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek] Geraldine należała do osób, które niemalże od zawsze krytykowały podejście ministerstwa do większości spraw, zupełnie się z tym nie kryła, większość jej najbliższych, ale nie tylko oni znali jej opinię na temat urzędów, zresztą miała szansę sprawdzić to w jaki sposób pracują na własnej skórze. Zaliczyła staż w Biurze Badań i hodowli smoków, co tylko utwierdziło ją w tym, że ma rację. - Najwyraźniej taki był ich sprytny plan, przeniesienie w inne miejsce, żeby mógł uprzykrzyć życie innym osobom. Sprytny, co? - Uniosła w górę lewą rękę, poruszyła nią przed twarzą Gio. Chciała mu coś pokazać, na jej nadgarstku znajdowała się bransoletka z zębami błotoryja, które wyglądały, jakby po prostu lewitowały wokół jej ręki, ale była to zasługa sierści z futra demimoza. - Tamten miał zęby jakieś pięć razy większe, nie było to potulne stworzenie. - Nie widziała w swoim życiu jeszcze takiej bestii. - Jak rozejdą się po kraju to będzie dramat, one nie biorą jeńców. - Nie wspominała nawet o tym, że póki co nikt nie wiedział, jak z nimi walczyć, to było dla niej najbardziej tragiczne w tej całej sytuacji, widziała, co robią z ludźmi. - Tych smacznych owoców? Niektóre z egzotycznych potrafią być naprawdę paskudne. - Miała szanse spróbować wielu z nich podczas swoich podróży i o smaku pewnych z nich wolałaby zapomnieć. - Wiesz, dla nich to pewnie całkiem ciekawa rozrywka, do tego jeśli byli tam bogacze, to pewnie mieli z kim się zabawiać. - Miała świadomość, że ludziom o ich statusie przyjemność sprawiają takie rzeczy. - Też byłam na statku, nie wspominałam ci o tym chyba, w Lithę, prawie zatonął, to było dziwne. - Przesunęła prawą rękę na kieszeń spodni, w której nadal miała perłę - pamiątkę po tej przygodzie, od tamtego momentu zawsze znajdowała się przy niej. Po chwili kelner pojawił się z daniem, które zamówili, odszedł równie szybko, co się pojawił. Mogli wreszcie zjeść. - Sprawdźmy, czy to faktycznie tak dobrze smakuje. - Wyglądało całkiem nieźle. Sięgnęła po widelec i zaczęła jeść. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 15.04.2024 Z zachwytem przyjrzał się biżuterii Geraldine. Był to prawdziwy łup wojenny. Bezcenna pamiątka. Jedyna w swoim rodzaju. A połączenie z futrem demimoza tworzyło z niej widowiskową biżuterię. Ale zachwyt na twarzy Giovanniego szybko zniknął, gdy przyjaciółka oznajmiła, że bransoletka nie jest pamiątką omawianego pojedynku. — Pięć razy!? Na Merlina, jak do czegoś takiego doszło? — Był przerażony. Słyszał o przypadkach, gdy pojedyncze zwierzę przerosło innych przedstawicieli swojego gatunku, ale zazwyczaj była to wartość najwyżej 140% średniej masy ciała. 500% sugerowało, że... — ...do tego nie mogło dojść naturalnie. To nie brzmi jak mutacja, czy inny przypadek. Niezwykły rozrost roślinności w tym sezonie to jedna sprawa, ale nadnaturalnie wielkie niebezpieczne zwierzęta? Kolejny powód do jak najszybszego powrotu do emigracji. — Chcieli głównie wypocząć i zobaczyć, jak to będzie wyglądać, ale średnio im się podobało. Wiesz przecież, że nie należą do typowych bogatych czarodziejów. Samo przywdziewanie jedwabiów nie robi z człowieka interesującego ich rozmówcy. — Na szczęście państwo Urquart posiadali wysokie pokłady ogłady towarzyskiej i charyzmy. Potrafili odnaleźć się w każdym towarzystwie, w końcu Gio po kimś musiał odziedziczyć swoje mistrzowskie umiejętności społeczne. Na wspomnienie statku znów opanował go strach. Zamyślił się. — W jakim sensie... "dziwne"? Myślisz, że mogło wtedy dojść do czegoś tak jak podczas Beltane? Święta były do siebie w pewnym sensie podobne. W oba te dni magia działała trochę swoimi prawami i nieczyste siły mogły to wykorzystać. Pojawienie się jedzenie nie rozchmurzyło Giovanniego. Smętnie ukroił kawałek mięsa i zjadł. — Mhm, dobre — rzucił krótko i skosztował następny kawałek. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 15.04.2024 [inny avek]https://64.media.tumblr.com/bf1ba4d3ec784e6b07bf25613810bb42/68326d5d367006f0-49/s500x750/9eba22009b2b190ced1b5c951c924fca9e7d1f86.pnj[/inny avek] Widziała zachwyt w oczach Gio, co strasznie ją cieszyło, bo jej zdaniem przedmiot wykonany przez jej kaletnika naprawdę należał do tych niespotykanych, a współpracę z nim uważała za jedną z nielicznych rzeczy, która jej się w życiu udała. - Nie mam pojęcia, może to jakiś król błotoryjów? Grunt, że nie jest już więcej zagrożeniem, a wszystko dzięki mnie. - Dodała jeszcze, skromna jak zawsze. Nie ma się co dziwić, Gerry bardzo lubiła się chwalić swoimi zawodowymi sukcesami, to jedna z dziedzin w życiu, w której naprawdę jej się układało, więc bądź co bądź, chociaż tym mogła się szczycić. Słyszała o tym, że w okolicy dochodziło do anomalii, nie do końca wiedziała, czym był spowodowane, zresztą to nie było najważniejsze, musiała po prostu pomagać mieszkańcom radzić sobie z tym wszystkim, przecież dokładnie do tego została stworzona. - Trochę szkoda, ale powinni się byli tego spodziewać, Twoi rodzice wyglądają na takich, którzy potrzebują zdecydowanie więcej rozrywki. - Szczególnie, że sami wiele podróżowali, przez co trudniej było ich zaskoczyć. Dostrzegła jego zamyślenie, kiedy wspomniała o statku, nie chciała go broń Merlinie wystraszyć. - Nie, to nie to. To był chyba jakiś statek widmo, ale się na tym nie znam, wiesz, że te rzeczy nadnaturalne nie są moim konikiem, wolę walczyć z potworami, które są materialne. - Nie było w tym ani grama kłamstwa, Yaxley nie do końca pojmowała zjawy, duchy, czy inne takie, pewnie gdyby nie wszyscy inni na statku, to nie byłaby w stanie wyjść stamtąd cało. Geraldine jadła dosyć szybko, nie było w tym nic dziwnego, bo wszystko w swoim życiu robiła szybko. Nim się obejrzała zjadła niemalże całą zawartość swojego talerza, nie omieszkała popić tego rumem, ba poprosiła nawet o dolewkę, na lepsze trawienie czy coś. - Nom, faktycznie nie najgorsze to jedzenie, może rzeczywiście to był dobry pomysł, żeby się tutaj pojawić. - Na pewno będzie tu wracać. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 16.04.2024 — Hm... Król? Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale u tego gatunku chyba nie występują takowe, prawda? Te zwierzęta nie żyją w stadach. Gio orientował się w takich podstawach jak królowa pszczół, ale ciężko by było mu przypomnieć sobie inny podobny przykład. Nie sądził, że w przypadku błotoryjów też tak było. Geraldine by o tym wiedziała i nie stanowiłoby to dla niej zaskoczenia. — To statek, na którym moi rodzice spędziliby czas znacznie lepiej. — Roześmiał się, rozpogodzony tą informacją. Najchętniej jednak, to sam by się tam wybrał. Geraldine zajmowała się magicznymi stworzeniami, a on — magicznymi istotami. Wampiry, wilkołaki, duchy, ghoule... To go fascynowało. Rozmowy na moment ucichły. Obydwoje byli głodni, a jedzenie im smakowało. Giovanni jednak oderwał się na chwilę od talerza. — Opowiedz mi coś więcej o tym statku. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.04.2024 - To taka przenośnia, największy skurwysyn po prostu z tego gatunku, jakiego widziałam. - Dodała, żeby sprostować sprawę, chociaż nawet jej się spodobała wizja tego, że błotoryje mają swoje społeczeństwo i największy z nich zostaje ich królem. Całkiem nieźle by to wyglądało. - Czy ja wiem, tam było naprawdę niebezpiecznie, omal nie umarliśmy, niektórzy dosyć mocno oberwali, na szczęście wspólnymi siłami, jakoś udało nam się go zniszczyć. - Dodała zadowolona, chociaż wcale nie miała takich ciepłych wspomnień związanych z tymi wydarzeniami. Odruchowo potarła perłę, która znajdowała się w jej kieszeni, nie opuszczała jej osoby od momentu, w którym wyszli ze statku widmo. Nadal nie do końca wiedziała dlaczego, ani po co. Najwyraźniej miała mieć przy sobie tę pamiątkę do końca życia. - Więcej? Cóż, była taka historia, że ten statek pojawia się zawsze w Lithę, więc jak to ja, chciałam to sprawdzić, wiesz, że lubię czuć nieco adrenaliny. Na miejscu okazało się, że znalazło się więcej osób, które chciały zobaczyć co się dzieje, między innymi pracownicy ministerstwa, popłynęliśmy tam i weszliśmy na pokład i wtedy wszyscy zemdleli, albo prawie wszyscy, ja na pewno. Obudziłam się jako ktoś inny, kobieta, która kiedyś żyła na tym statku. Wyobraź sobie, że czułam jej wspomnienia, żyłam jej życiem, w między czasie zaczęła wracać mi świadomość, był tam obskurus, jakieś inne zjawy, prawie wszystko jebło, ale udało nam się zniszczyć źródło jego mocy. - Dodała upijając kolejny łyk rumu, miała nadzieję, że coś zrozumie z jej opowieści, bo mogła coś w tym pomieszać. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 18.04.2024 — Oh, w ten sposób, rozumiem. Pokiwał głową. Znał się z Geraldine długo, ale wszystkich słówek jej branży jeszcze nie znał i nawet nie wyłapywał. No cóż, w jego branży jedyne pojęcia insajderów zaczynają się od "odmieniec", a kończą jeszcze gorzej... Giovanni był niezwykle zafascynowany historią. Aż przestał jeść i wpatrywał się w przyjaciółkę wielkimi oczyma. — Obskurus? Miałaś wspomnienia jakiejś innej osoby? Czy to było może jakieś tymczasowe opętanie? Czy inni też mieli takie wizje? Czy ci pracownicy ministerstwa byli z Departamentu Tajemnic? Zniszczyliście cały statek czy tylko jakiś fragment? Czy coś jeszcze z niego zostało? Czarodziej się niezwykle podekscytował wszelkimi aspektami opowiedzianej przygody. Uwielbiał wszelkie tajemnice, szczególnie związane z niezwykłymi istotami. Obskurusy były tak rzadkie, że pomimo wielu lat poszukiwań, nie udało mu się żadnego zobaczyć na żywo (może to akurat szczęśliwy zbieg okoliczności). Westchnął. — Kolejny argument na to, że nie powinienem uciekać z kraju... Gdybym był na miejscu, pewnie wzięłabyś mnie ze sobą... RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.04.2024 Pociągnęła łyk rumu, gdy Gio zaczął ją wypytywać. Musiała się skupić, żeby wszystko opowiedzieć mu jak najdokładniej, a wspomnienia z tego dnia niestety się rozmywały, bo dużo się wydarzyło. - Miałam wspomnienia pani Price, praczki, która kiedyś pracowała na tym statku. Nie wiem, czy było to opętanie, czy coś innego, później świadomość zaczęła do mnie wracać. - Pamiętała, że czuła okropny żal kobiety i pragnęła tego samego, co ona. Kupić sobie mały domek z dala od świata i w nim zamieszkać. - Nie wiem, czy wszyscy, ale większość na pewno miała wizje. Byliśmy w tym razem. - Ona z Victorią i z Erikiem, udało im się jakoś z tego wyrwać. - Nie wiem, czy ktoś był z departamentu tajemnic, nie obchodziło mnie to, byli na pewno aurorzy i bumowcy. - Na nieznajomych się nie skupiała, bo nie było to dla niej ważne. - Nic z niego nie zostało, zniszczyliśmy go, bo chyba był przeklęty, czy coś takiego. - Tak naprawdę liczyło się dla niej jedynie to, aby mogli z niego uciec. Nic więcej. - Nie wzięłabym cię ze sobą. Nie biorę bliskich w takie miejsca, chyba, że znajdą się tam przypadkiem. - Nie chciała brać odpowiedzialności za czyjeś życia, nie zniosłaby myśli, że naraziła kogoś na śmierć. Zresztą z jednym podobnym piętnem musiała już żyć, w końcu jej brat stał się wampirem na jej oczach, kiedy razem polowali. Yaxley dosyć szybko skończyła jeść. Czekała, aż Giovanni zrobi to samo, aby móc uregulować rachunek. Zaczęła poszukiwać swojego portfela. Pomacała się po kieszeniach, jednak go nie znalazła. - Gio, głupia sprawa, nie wzięłam portfela... - Na pewno nie będzie miał problemu z tym, aby uregulować rachunek, prawda? RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 21.04.2024 Kiwał głową, przysłuchując się odpowiedzi na swoje pytania. Jak wielka szkoda, że go tam nie było. To dopiero była przygoda! A może tym powinien się zająć? Podróżami w obrębie kraju? Byłby jednocześnie na miejscu, ale też w ruchu. Czemu o tym wcześniej nie pomyślał!? Ale zdecydowanie obmyśli to dokładniej w zaciszu domowym, nim podzieli się tą rewelacją z Geraldine lub Kim. — Oh, Gerry, mnie byś nie wzięła? — Zapytał zawadiacko. — Przecież jestem idealnym kompanem podróży! A nasza wiedza o świecie idealnie się uzupełnia. Ty znasz się na potworach, ja na magicznych istotach. Co prawda duchy i opętania to jeszcze nie jest zakres mojej specjalizacji... ale chętnie poszerzyłbym ekspertyzę o ten dział. — Nie ma żadnego problemu — Odpowiedział na wspomnienie portfela. Wtedy sam poszperał w swoich kieszeniach... i odkrył, że również jest bez grosza przy duszy. Tak się kończą przebieranki. Na ich nieszczęście, właśnie podszedł kelner, który zauważył puste talerze. Spytał więc, czy chcieliby zamówić coś jeszcze, czy proszą o rachunek. — Dziękujemy, jedzenie było przepyszne, ale na nas już czas... Jeśli pan pozwoli, szybciutko teleportuję się do domu po portfel, bo zabawnym zbiegiem okoliczności nie wziąłem go ze sobą... Jego pogodny, charyzmatyczny ton, nie zadziałał na suchego kelnera. — Na terenie restauracji teleportacja jest niemożliwa, a nie wypuszczamy bez uiszczenia rachunku. Gio dodał coś jeszcze od siebie, ale kelner został nieugięty. Spojrzał na przyjaciółkę przegranym wzrokiem. Może jej uda się coś zdziałać. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.04.2024 Lokalnie również się sporo działo, przynajmniej zdaniem Yaxley, warto było korzystać z tych możliwości, żeby się nie zasiedzieć. Jasne, wolała podróżować, odkrywać nowe miejsca, jednak nie zawsze były ku temu możliwości. Nie wytrzymałaby siedząc na dupie, więc korzystała z tego, co działo się tuż obok. - Nie chciałabym, aż tak ryzykować. Swoje życie mogę mieć gdzieś, twojego nie. Jesteś mi zbyt bliski. - Powiedziała zupełnie szczerze. Wystarczało jej, że w tym roku już zawiodła jedną osobę, którą kochała i nie chciała tego powtórzyć. Nigdy więcej na to nie pozwoli. To była zbyt duża odpowiedzialność. Zdecydowanie wolała działać w pojedynkę, najwyżej sama umrze, to nie byłaby wielka strata. - To nie tak, że neguję w jakikolwiek sposób twoją widzę, ale chyba wiesz, o co mi chodzi? - Wolała to jeszcze dodać, bo oczywiście nie chodziło jej o to, żeby w jakikolwiek sposób podważać jego wiedzę. - Głupio mi. - Dodała jeszcze, mimo, że Gio wydawał się nie mieć żadnego problemu z tym, aby uregulować należności. Mina jej zrzedła, kiedy okazało się, że on również nie ma portfela, co za zbieg okoliczności. Niefart. Kelner miał nieco inne zdanie, widać było, że nie wyobraża sobie, żeby nie uiścili opłaty, pięknie, ciekawe, jak z tego wybrną. Yaxley pewnie po prostu by wstała i wybiegła, ale w przypadku Gio... mógł być z tym lekki problem, może gdyby to był Jonathan... on miał nieco luźniejsze podejście. - Uiścimy opłatę, dziwnym zbiegiem okoliczności, zapomnieliśmy portfela. - Dodała jeszcze, żeby trochę wytłumaczyć, co się właściwie działo. - Myślicie, że w to uwierzę?! Ciągle ktoś zapomina portfela, ciągle muszę płacić z własnej kieszeni, zaraz pojawią się BUMowcy, oni zrobią z wami porządek! - Kelner nieco się uniósł, co wcale nie ułatwiało negocjacji. Chyba przegrali tę walkę. RE: [15.08.72 wieczór] proszę dopisać do rachunku | Ger & Gio - Giovanni Urquart - 22.04.2024 Sytuacja wyglądała bardzo nieciekawie. Gio przygryzł wargę rozważając pewną sprawę. Czy może powinien zdradzić ich tożsamość? Czy jego popularność da kelnerowi gwarancję, że pieniądze trafią do restauracji? A może wpędzi siebie w jeszcze większe kłopoty? — Niezmiernie mi przykro, że spotyka się pan z takimi niefortunnościami... Ale obiecuję, że w tym przypadku będzie inaczej. Moja przyjaciółka pójdzie po pieniądze, a ja w tym czasie zostanę tu, jak należy. Będę siedział tu tak długo, dopóki ona nie wróci... — Myślisz pan, że i takich tu nie mieliśmy? Obiecywali, że druga osoba wróci, a potem nagle się okazywało, że mogą zapłacić za siebie, a personalia drugiej osoby zostawiali brygadzistom. Takie przyjaźnie między czarodziejami. Proszę się nie ruszać. Idę zadzwonić z różdżki. |