Secrets of London
[08.06.1972] Szalona Miotła | Nikolai & Brenna - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122)
+--- Wątek: [08.06.1972] Szalona Miotła | Nikolai & Brenna (/showthread.php?tid=2945)

Strony: 1 2


RE: [08.06.1972] Szalona Miotła | Nikolai & Brenna - Nikolai Petrov - 21.03.2024

Cyrk? Faktycznie mieli tu cyrk? Hm... Nikolai zanotował sobie w pamięci, by wypytać o to stryja, gdy wróci już do domu i o ile Vladimir nie będzie na niego zły. Albo, KIEDY już nie będzie na niego zły. Cyrk brzmiał zachęcająco. Nikolai pamiętał, jak któregoś razu, w czasie wakacji między drugim a trzecim rokiem nauki usłyszał o trupie cyrkowej, która miała zjawić się w Moskwie. Nieważne, ile razy błagał ojca, by poszli obejrzeć przedstawienie, Vitalii kategorycznie odmawiał, uznając tego typu rozrywki za "bezsensowne marnowanie cennego czasu". Był głuchy również na prośby trzyletnich wówczas bliźniąt i trupa odjechała w dalszą podróż, a w szkole Nikolai musiał słuchać opowieści rówieśników o spektakularnych akrobacjach trupy.

Tak więc wspomnienie cyrku, i to konkretnego cyrku, zainteresowało Nikolaia. Zdecydowanie będzie musiał pomówić o tym ze stryjem.

Palił papierosa w tempie trochę szybszym, niż normalnie, i obserwował, jak Brenna wpierw posyła odłamki miotły w powietrze, a następnie niszczy je ostatecznie, paląc magicznym płomieniem. Żegnaj na zawsze, drewniana paskudo, pomyślał z niemałą satysfakcją.

Brenna miała rację. Należało już wracać do Doliny Godryka, do domu, i powiadomić Vladimira, że Nikolai się znalazł i nawet jest cały i nie zrobił sobie krzywdy. Ze stratą miotły będzie musiał sobie magizoolog poradzić. A i zapewne Brenna miała swoje obowiązki do wykonania. Najwyżej przeniosą "wycieczkę krajoznawczą" na inny dzień, jeżeli Brenna będzie chętna pokazać Kolowi okolicę.

Dopalił papierosa, zgasił go o leżący na ziemi kamień i otrzepał ręce.

-Chyba najwyższa pora, zanim Vlad dostanie ataku paniki - powiedział z lekkim uśmiechem. -Jeszcze raz, przepraszam za problem.

W okolicy wciąż nie pojawił się nikt, kogo oczy nigdy nie powinny dostrzec nic, związanego z magią, i tylko stado krów, pasących się na pastwisku, widziało, jak dwoje czarodziejów nagle znika z cichym pyk.


Koniec sesji