Secrets of London
[21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald (/showthread.php?tid=2986)

Strony: 1 2


RE: [21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald - Penny Weasley - 09.05.2024

Nie byli ze sobą na tyle blisko, żeby był w stanie wychwycić każdy żart. Rozpoznać, kiedy nie mówiła o czymś na poważnie. To zaś musiało zaowocować pewnymi nieporozumieniami. Błędnymi założeniami, które jednak – na całe szczęście – można było łatwo wyprostować. I to też miało miejsce. Penny nie zareagowała na przeprosiny. Można uznać, że na sprawę machnęła ręką. Bo nie było sensu tego ciągnąć. Przynajmniej w jej przekonaniu.

- Nie zakładam, że posiadasz w swoim mieszkaniu coś takiego jak mugolski telewizor. Chyba, że jestem w błędzie? – odpowiedziała. Rodzina Malfoy uchodziła za jedną z tych antymugolskich. Ciężko było sobie wyobrazić, żeby ktoś od nich korzystał z mugolskich osiągnięć. Odkryć. Wynalazków. A więc również telewizora. Jeśli jednak jej założenie będzie błędne, zapewne przyjdzie jej poniekąd zrewidować to, w jaki sposób postrzegała Renigalda. Może nawet pod wpływem tego rodzaju informacji zaproponuje mu wspólny wypad do kina? A nawet sama zapłaci za bilety. Bilety oraz popcorn.

Tak jakby miał się na coś takiego zgodzić. W ogóle to wziąć pod rozwagę. Zwłaszcza w obecnych okolicznościach. W momencie, kiedy zależało im na ukróceniu plotek, a nie ich zintensyfikowaniu. Doprowadzeniu do powstanie kolejnych. Do nagłośnienia łączącej ich ponoć relacji uczuciowej.

Otworzyła szerzej oczy, kiedy z jego strony padła… groźba? Czy tak powinna to odbierać? Może nie do końca poważna, ale jednak blondyn się jej tutaj odgryzał. Poważnie odgryzał. Aż się musiała uśmiechnąć. Trochę ją to bawiło.

- To ja tu jestem łowczynią majątków, nie zapominaj o tym, Regina. – upomniała go, bezczelnie posługując się znienawidzonym przez chłopaka przezwiskiem. Nie tylko bezczelnie, ale świadomie. Celowo. Nie był to przypadkowy błąd. Chwilowe zaćmienie umysłu. Pozwoliła sobie na takie zagranie. Na wyciągnięcie tej karty. Choć może nie powinna była? Zwłaszcza, że mieli się tu i teraz dogadać. Dopiąć pewne sprawy. To wcale nie musiało im w tym pomóc. Mogło natomiast zaszkodzić.

Pokręciła głową, kiedy wbrew podjętej próbie, Regina nie podszedł do tematu na poważnie. We właściwy sposób. Próbowała się z nim dogadać. On sam niby również po to tutaj przyszedł… a szło im to wszystko jednak naprawdę opornie. Może powinni już sobie odpuścić? Zostawić sprawy własnemu biegowi? Skoro sami nie potrafili znaleźć rozwiązania?

Westchnęła. Tak nieco ciężej.

- Przyszedłeś tutaj, żeby to jakoś załatwić. Ustalmy wreszcie coś, Damien. Miejmy to za sobą. – poprosiła. Szczerze. Uczciwie. Prawdziwie? W jej głosie nie dałoby się teraz wychwycić nawet nutki fałszu. Chciałaby wszystko tutaj dokończyć i wrócić do domu. Odpocząć. Nie to, że nie lubiła z nim rozmawiać, a i towarzystwo Malfoya było dla niej skrajnie niemiłe, ale jednak była po całym dniu pracy. I z wolna zaczynała to odczuwać.




RE: [21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald - Renigald Malfoy - 11.05.2024

Tu go miała. Mugolski telewizor. Nie posiadał gadającej skrzynki u siebie w mieszkaniu. W rodzinnej willi też takowego nie było. Gapił się na nią, szukając w głowie argumentów, ale jedynie westchnął.

- Dobra… Tu mnie masz.
Przyznanie się do porażki słownej było ciężkie. Ale jeżeli chodziło o sprawy mugolskie, to niby chciał zabłysnąć inną wiedzą, wyszedł na durnia? Posiadać telewizora, nie posiadał. Ale parę razy zdarzyło mu się przejść mugolskimi ulicami i zobaczyć w jakimś sklepie, w witrynie takie pudła z ludźmi w środku. Czy może jednak nie był aż takim przegrywem wiedzy? Nie musiał czegoś takiego posiadać u siebie?

Gdy mu się odgryzła, zmarszczył brwi. Przezwała go po raz kolejny. Nie powinna mu się w taki sposób odgrażać. Odpowiedziałby jej coś na to, ale nie w tej sprawie się umawiali. Przyszedł, bo chciał rozwiązać problem jaki powstał w wyniku nieprzemyślanej decyzji przez Penny. Mógł jej odgryźć się słowami ostrzeżenia, że wystarczy nawet jego słowo, a będzie miała zrujnowaną karierę swojego wymarzonego sklepu. Słowa i czyny często szły w parze. Dla dobra ich znajomości, przemilczał te słowa. Lecz obserwując, mogła co prawda ujrzeć w jego oczach niezadowolenie. Chęć, sięgnięcia po najgorsze karty jakie miał schowane. Napisane nawet w słowach.

Westchnięcie i kolejne słowa Penny przywołały już jego łagodniejszy wyraz twarzy. Nie tyle co przypomniała o powodzie jego wizyty, ale sama widocznie chciała już na poważnie podejść do tej sprawy. Mieli w końcu ustalić co z tym zrobią. Z drugiej strony, lubił jak zwracała się do niego drugim imieniem.

- Możemy udawać, że nie miało to miejsca. Może samo ucichnie. Zapomną o tym. Rodzinom swoim powiedzmy, że zaszło nieporozumienie. Nie wiem… Rzucił ktoś na Ciebie urok i gadałaś bez sensu?
Wzruszył ramionami.
- Ale, jeżeli znów ktoś zacznie Cię zaczepiać o ten temat. Dziennikarz, inny śmierć czy inna kurwa. Daj mi znać. Ewentualnie Aidanowi. Jeżeli za często będzie miało to miejsce, wystosuję sprostowanie do czasopisma. Pasuje?
Przedstawił jej propozycję. Kompromisową. Łącząc jej pomysł ze swoim. Nie będzie musiał ogrywać z nią scen rozstania i unikać jej dosłownie. Nie będzie musiał także unikać odwiedzania ich w ”Zaczarowanych Różnościach”.
Zaproponował także, że w razie problematycznej sytuacji, ma dać jemu albo i Aidanowi znać. Jeden załatwił by problem po cichu, korzystając ze swoich Nocturniańskich znajomości, drugi bardziej legalnie jako brygadzista.
Czy może Weasley miała jeszcze inną propozycję?



RE: [21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald - Penny Weasley - 19.05.2024

Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że właśnie na czymś takim uda jej się go złapać. Udowodnić swoją rację. Dlatego też uśmiechnęła się na te słowa z aż nadto wyraźnie widoczną satysfakcją. Zadowoleniem wynikającym z takiego przebiegu tej części rozmowy.

- Widziałam. - skomentowała jeszcze, nie będąc w stanie powstrzymać się przed tym, żeby podkreślić tym samym, że jest w tym przypadku górą; że to ona wygrała. Tak jakby faktycznie było tutaj cokolwiek do wygrania.

Rozmowa płynęła dalej. Przechodzili z jednego tematu na temat kolejny. Aż wreszcie skupili się na tym, co było istotne. Dotarli do tego, co stanowiło punkt wyjścia dla tego spotkania. Było jego powodem. Penny nieszczególnie przejmowała się w tym momencie tym, jak Renigald zareaguje na przezwisko. Chciała uciąć pewne sprawy i wyraźnie dać chłopakowi do zrozumienia, że mają podjąć decyzje. Dogadać się w kwestii, która dla nich dwojga zdawała się być całkiem problematyczną. Nie widziała dobrego powodu do tego, żeby to wszystko dalej przeciągać.

- Naprawdę myślisz, że urok podczas takiego przyjęcia przejdzie? - spojrzała na niego wymownie. Sama nie miała w tym przypadku większych wątpliwości. Na dachu wieżowca było sporo ludzi. Istniało ryzyko, że ktoś by zauważył. Zainterweniował. - Po prostu pokaż się z kimś innym. Idź na randkę. I pokażmy zarazem, że nic nas nie łączy. - wyraźnie podkreśliła ostatnie słowa. - Przecież Malfoy nie mógłby się umówić z kimś kto nosi nazwisko Weasley. Nie ten poziom. - uśmiechnęła się, jakby wcale nie przeszkadzało jej takie spojrzenie na temat. Takie różnicowanie. Podkreślenie wyższości jego rodziny nad swoją. Nawet jeśli było inaczej, to nie dało się tego po Penny poznać. Zauważyć. - Z dziennikarzami natomiast sobie poradzę. Nie powinieneś w ogóle interweniować w naszej sprawie i pisać żadnych sprostowań. To tylko sprawi, że cala sprawa na nowo ożyje, a powinno nam zależeć wyłącznie na jej wyciszeniu.

A jak najlepiej sprawić, że coś ucichnie? Przestać wystawiać to na pierwszy plan. Przestać o tym mówić. Eksponować to. Pokazywać, że być może faktycznie coś jest tutaj na rzeczy. Tak uważała Penny. I dokładnie tego Penny zamierzała się trzymać. Być może to wszystko zajmie im sporo czasu, ale nigdzie jej się nie śpieszyło. Przetrwa to. Poradzi sobie, tak jak zawsze. Bo przecież radzić sobie potrafiła. Nie była pannicą, która za każdym jednym razem potrzebowała obok siebie rycerza na białym koniu, gotowego na to, aby wyciągnąć ją z kolejnych opresji.

- Wszystko jest jasne? Jesteśmy w tym dogadani? - zapytała, nie chcąc dalej szukać jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Trzeba było postawić na proste metody. Sprawdzone? Może jeszcze nie przez nich, ale co za różnica. Zdrowy rozsądek jej podpowiadał, że niczego innego tutaj nie potrzebowali. Wszystko się wyprostuje samo. Z minimalnym tylko wsparciem z ich strony.




RE: [21 czerwca 1972] Dogadać się z kobietą? Prawdziwe osiągnięcie! | Penny & Renigald - Renigald Malfoy - 19.05.2024

Chyba zawsze przegrywał z Penny czy kimkolwiek na mugolskie tematy. Mimo prób wytłumaczenia się z czegoś, co palnąć potrafił nawet przypadkowo, bo gdzieś zasłyszał, zobaczył, może przypisał sobie opowiedziane wydarzenie przez kogoś, to jednak tutaj Penny wiedziała jak sprytnie zakręcić tematem.

Po jej słowach i oglądaniu tego uśmiechu satysfakcji, z jego ust wyszło jedynie westchnięcie przegranego. Co mógł zrobić? No nic nie zrobi.

Trzeba było skupić się w końcu na obmyśleniu planu zakończenia tej plotki, korzystnie dla obu stron. Przedstawił swoją propozycję koleżance, lecz ona widziała to jednak inaczej. Czy to znaczy, że myślała logiczniej od niego? I jak on się tutaj z nią dogada? Może dla świętego spokoju, przytaknie. Niech jej będzie.

Zastanowił się nad jej słowami, że może faktycznie to z urokiem się nie uda. Ale, piła przecież szampana. Nie, to też nie przejdzie.
Wysłuchał do końca. Pozwalając jej przedstawić swój plan działania. Uniósł brew ku górze, na pomysł o udaniu się z kimś na randkę. Ma znaleźć sobie pierwszą lepszą kobietę i zaprosić na randkę? Ostatnio po jednej poważnej dość wpadce, wolał z tym zdecydowanie uważać. Jeszcze narobi sobie w niedoszłych teściach wrogów i ojciec dopiero spisze go na straty.

Z dziennikarzami twierdziła, że poradzi sobie sama. Jak tym ostatnim razem. Chciał być miły! Okazać jej swoją pomoc, a ona wszystko sama. Kobiety. Znów westchnął.

- Niech Ci będzie. Umowa stoi.
Zgodził się, najwyraźniej dla świętego spokoju i być może pozwolenia, aby przetestować plan działania Penny.
- W takim razie, ewakuuję się przed Tobą z tego sklepu.
Oznajmił, choć tak byłoby lepiej w sumie dla nich, aby nie wychodzili razem. Zgarnął swój kapelusz i założył na głowę. Stał jeszcze przed nią, po czym ujął jej dłoń i ucałował. Jak na dżentelmena przystało. Tak, na pożegnanie.
- Uważaj na siebie.
Odparł. Uśmiechnął. Puścił jej dłoń i jeżeli nie miała nic przeciwko, wyszedł zapleczem. Dziewczynę zostawił samą w sklepie, aby mogła dokończyć pewne sprawy i też wrócić do siebie.
Jakimś cudem, dogadali się. Jak to wyjdzie w praktyce? To się okaże.

Koniec sesji