![]() |
|
[3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish (/showthread.php?tid=2989) Strony:
1
2
|
RE: [3.07.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - Olivia Quirke - 29.04.2024 Olivia podrapała się po skroni. Rozejrzała się, wbiła wzrok w swoje buty, a potem znowu spojrzała na Brennę. Cieszyła się, że to ona powiedziała, że nie ma pojęcia co robić - bo to, że Quirke nie miała pojęcia, było wiadome. Z drugiej jednak strony Brenna w oczach Olivii była osobą, która zawsze wiedziała co zrobić. Osobą, która zawsze miała pomysł na to, jak wybrnąć z tej sytuacji. Osobą, która była takim światełkiem w tunelu, liną która ciągnęła topiącego się. To, że ona nie miała teraz pojęcia sprawiało, że zaczynała odczuwać zrezygnowanie. Chyba odbiło się nawet na jej twarzy - ta niemoc, pomieszana z irytacją i jakąś nawet złością. Nie. Musiały to rozwiązać. Gdyby nie były wśród ludzi, to tupnęłaby nogą ze złością. Zamiast tego tylko potrząsnęła głową i wzięła się pod boki, robiąc zaciętą minę, co przy jej wzroście i posturze było... Cóż, dość zabawne. Aczkolwiek te iskry w oczach mogłyby podpalić świat. A na pewno co najmniej zapałkę w pudełku. - Ogródek. To będzie łatwiejsze. W sumie to nawet nie musimy go przekopywać, przecież... - rozejrzała się konspiracyjnie, a potem poklepała po wewnętrznej kieszeni kurtki, robiąc chytrą minę. - Użyć wiesz czego. Na pewno da się zlokalizować coś tak potężnego, nie? Nie musimy dzisiaj, chociaż może sama bym podskoczyła do rodziny Jase. Wyjaśniłabym sytuację i spróbowała ich przekonać. Poszukała, ewentualnie pogrzebała w ziemi. Obiecuję, że niczego nie będę dotykać gołymi rękami. RE: [3.08.1972, przedpoludnie] Witamy w Beamish - Brenna Longbottom - 30.04.2024 Miała wielką nadzieję, że zdołają rozwiązać ten problem. Zbyt wiele spraw w ostatnich miesiącach urwało się i gryzło Brennę, że im nie podołała: i bardzo nie chciała, by ta stała się jedną z nich. Jednocześnie... nic tu nie było proste, bo czas zatarł ślady, a tropów istniało kilka. - Pogadanie z nimi w porządku, ale bardzo proszę, na razie nie przegrzebuj ziemi - zastrzegła Brenna natychmiast, bo w takich chwilach włączał się w niej tryb "przewiduję wszystko, co może pójść nie tak". - Pamiętaj, one nie chciały, by naszyjnik został znaleziony. Siostra Jasie mogła zabezpieczyć go zaklęciami, zostawić jakąś pułapkę albo coś takiego... To trzeba zrobić ostrożnie - powiedziała szybko. Doskonale, jeśli Olivia weźmie na siebie pogadanie z rodziną, Brenna będzie mogła skupić się na imprezie, wyspie oraz w wolnej chwili poszukaniu informacji o tym, co mogłoby pomóc w poszukiwaniach... Ale naprawdę nie chciała, by Quirke zabrała się od razu za przekopywanie ogródka. - Jeśli ty spróbujesz go przekonać, może podpytać, czy ma pomysł, gdzie matka mogłaby ukryć coś takiego, to ja postaram się zorientować, jakich czarów możemy użyć. Kilka pomysłów miała, w Brygadzie niekiedy musieli przecież szukać przedmiotów i śladów magii, znała sporo czasów rozpraszających na ewentualne zaklęcia zabezpieczające, ale trzeba przyznać: dotąd raczej nie próbowała wykopywać przeklętych naszyjników w cudzych ogródkach. Może istniało jednak coś, co pozwoli im działać szybko i nie zdemoluje doszczętnie całego ogrodu. – Wymienimy informacje sową? Powiedzmy… pojutrze wieczorem? – zaproponowała, kierując się powoli ścieżką wiodącą do wyjścia z miasteczka. A kiedy upewniła się, że w pobliżu nie ma żadnych mugoli, Olivia zaś albo się teleportuje, albo wezwie Błędnego Rycerza, teleportowała się z powrotem do Doliny Godryka. Koniec sesji
|