Secrets of London
[05.07.1972] Wszystkie barwy tęczy II | Nikolai & Florence - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+---- Dział: Klinika magicznych chorób i urazów (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=18)
+---- Wątek: [05.07.1972] Wszystkie barwy tęczy II | Nikolai & Florence (/showthread.php?tid=3023)

Strony: 1 2


RE: [05.07.1972] Wszystkie barwy tęczy II | Nikolai & Florence - Nikolai Petrov - 07.04.2024

Gdyby Florance postanowiła na głos powiedzieć, co myślała o niewinności klątw, Nikolai z pewnością przyznałby (ale tylko w myślach. Absolutnie nigdy na głos), że bywał idiotą. Albo może nie tyle idiotą, co bywał nierozważny i nie zawsze myślał o wszystkich konsekwencjach, które wiązały się z konkretnymi działaniami. Tak jak teraz - do głowy mu nie przyszło, że przecież człowiek, który zmienia kolory skóry, jak jakiś zmutowany kameleon, zwróciłby na siebie uwagę nie tylko innych czarodziejów. Gdyby to jeszcze były jakieś krostki, pęcherze albo miejscowe zaczerwienienie, to z pewnością znalazłaby się jakaś mugolska choroba, która tłumaczyłaby takie objawy, ale nie bawienie się w chodzącą tęczę. Gdyby zobaczyli to mugole, Ministerstwo z pewnością dobrałoby się do niego.

Nie dał jednak po sobie poznać, jak odczuł to uświadomienie sobie, jak bardzo był nieostrożny i na co mógł się narazić. Siebie i inne osoby, które miałyby styczność z tą klątwą. Chyba jednak był głupi.

-Wydaje mi się, że nazywała się Iona Macley - przynajmniej to imię wspominała kobieta, która sprzedawała wszystkie ozdoby krewniaczki. -Było tego o wiele więcej - nie był pewien, czy Florance w jakikolwiek sposób była zainteresowana tą informacją, ale coś podpowiadało mu, że powinien o tym wspomnieć.

Skoro puszczonych do sprzedaży posążków i innych bibelotów zmarłej czarownicy było więcej i nie wiadomo, na ilu z nich ciążyły jakie klątwy, to równie dobrze Mung mógł spodziewać się u swoich próg więcej takich przypadków, jak Nikolai.

Laleczka wylądowała obok niego, ale nie wyglądała już tak strasznie. Oczy i usta miała zamknięte, przez co wyglądała tak niewinnie, jakby jeszcze kilka minut temu wcale nie zarażała każdego, kto jej dotknie. Nikolai podniósł ją, przyjrzał się jej z każdej strony i poruszył jedną z jej niewielkich rączek, machając nią, jakby lalka się z nim witała.

Przytaknął, słuchając zaleceń uzdrowicielki i zetknął na kartkę, by odczytać nazwę maści. Klątwa była zdjęta, ale wciąż mogły pojawić się jakieś niepożądane dolegliwości, więc tego dnia chyba powinien odpuścić sobie pracę z hipogryfami.

-Coś jeszcze powinienem wiedzieć? - spytał, bo może poza zdrowotnymi zaleceniami było coś, o czym powinien pamiętać, albo powinien zrobić.

Lepiej było zapytać teraz, niż zastanawiać się później.




RE: [05.07.1972] Wszystkie barwy tęczy II | Nikolai & Florence - Florence Bulstrode - 07.04.2024

Florence zamarła na moment, a potem uniosła na Nikolaia spojrzenie znad wypisywanej właśnie recepty. I zacisnęła wargi w bardzo, bardzo wąską linię. Iona Macley – tak, kojarzyła to nazwisko. Było tego o wiele więcej – na litość Merlina, ile przedmiotów tego typu mogło teraz krążyć po Anglii? Było za późno, aby udało się wszystkie wytropić…
– Gdzie pan dokładnie kupił tę lalkę? Adres poproszę – zażądała, podnosząc się z miejsca. Musiała jak najszybciej wysłać sowę. Może było za późno, aby położyć rękę na całej kolekcji pani Macley, ale mogli usunąć przynajmniej przeklęte przedmioty z tego jednego miejsca. Gdyby Iona już nie była martwa, Florence zapewne zaraz po dyżurze znalazłaby się na progu jej domu, aby uciąć sobie z nią pogawędkę na temat klątw, odpowiedzialności – i pięć minut później oddać ją w ręce Brygady Uderzeniowej.
O ile wcześniej nie uznałaby, że właściwie to kobietę należy udusić.
– Nie, panie Petrov. Jestem właściwie pewna, że nie będzie miał pan problemów, ale ostrożności nigdy za wiele, proszę więc pozostać wyczulonym i uważać na potencjalne efekty uboczne – powiedziała, wręczając go pergamin z nazwą maści. – Maść kupi pan w dowolnej, magicznej aptece. Proszę nie zgadzać się na tańszy zamiennik, może zawierać maść pufków. I na przyszłość doradzam dokonywać zakupów wyłącznie w sklepach o odpowiedniej renomie, przede wszystkim na ulicy Pokątnej i na Horyzontalnej. Ta klątwa mogła być znacznie bardziej złośliwa, jeśli przedmiot pochodził z kolekcji Iony Macley – poinformowała rzeczowym tonem.
Wyglądało na to, że Florence wizytę uznała za zakończoną – bo sięgnęła po pergamin, by zacząć pisać wiadomość na temat konieczności sprawdzenia pewnego miejsca pod kątem sprzedaży przedmiotów obłożonych złośliwymi zaklęciami…


RE: [05.07.1972] Wszystkie barwy tęczy II | Nikolai & Florence - Nikolai Petrov - 07.04.2024

Widząc to spojrzenie i zaciśnięte w wąską linię wargi, Nikolai wzdrygnął się. Słysząc pytanie, podrapał się po karku, próbując odszukać w pamięci jakąkolwiek tabliczkę z adresem, którą mógł widzieć na targowisku. Albo przynajmniej coś charakterystycznego, co mogłoby ustalić lokalizację sprzedawczyni z papierosem.

Problem był w tym, że Nikolai nie należał do osób, które szczególnie się rozglądały, gdy gdzieś chodziły. Wzrok miał częściej wbity w ziemię, by uniknąć niepotrzebnych konwersacji, i szedł po prostu tam, gdzie niosły go nogi. Później, oczywiście, miewał problemy z powrotem do miejsca, przez które przechodził pierwszy raz w życiu, ale wychodził z założenia, że jeżeli kiedykolwiek miałby znaleźć się tam jeszcze raz, to los sam mu otworzy drogę.

-Kupiłem ją na ulicy Pokątnej. Rozstawiono tam sporo straganów z różnymi rzeczami. Przy tym było najmniej ludzi - ostatnie zdanie powiedział już ciszej, jakby poczuł potrzebę wytłumaczenia się, dlaczego podszedł akurat do tego sprzedawcy, a nie do innego. -Kobieta rozłożyła się obok zejścia do innej uliczki. Miała niepokojącą nazwę - zmarszczył brwi, przywołując wspomnienie jedynej tabliczki z nazwą ulicy, która wpadła mu w oczy. -Coś było ze śmiercią... Nokturn? Tak, chyba Nokturn.

Przyjął pergamin, jeszcze raz odczytał nazwę maści i wsunął go do kieszeni kurtki. Laleczka wylądowała w drugiej - nie robiła już absolutnie nic, ale była ładną pamiątką.

Trochę mu się śmiać zachciało, gdy uzdrowicielka wskazała ulicę Pokątną jako miejsce o "odpowiedniej renomie" do zakupów, podczas gdy to właśnie tam krewniaczka Iony Macley puszczała w świat ozdóbki, prawdopodobnie również obłożone klątwami.

-Ach, to była kobietą po trzydziestce. Blondynka, pali papierosy. Widziałem na jej palcu pierścionek z dużym szmaragdem - jeżeli Florance pytała o konkretną lokalizację tego straganu, to mógł jej się również przydać opis tamtej kobiety.

Wyglądało na to, że był to już koniec wizyty. Nikolai jeszcze raz podziękował kobiecie za jej pomoc, pochylił głowę i opuścił jej gabinet.

Wszystko było już załatwione. Mógł wreszcie wrócić do domu.


Koniec sesji