![]() |
|
[4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus (/showthread.php?tid=3044) Strony:
1
2
|
RE: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Morpheus Longbottom - 23.04.2024 Morpheus oczywiście uściskał dziewczynkę mocno, odpowiednio dla jej drobnej figury; czasami obawiał się, że ją zgniecie, chociaż przecież nie miał w sobie aż tyle siły. Zdawało mu się, że jej ptasie kości są dużo delikatniejsze, niż te, które nosiła pod skórą Brenna czy Erik w jej wieku. Sądził jednak, że to dlatego, że sam był dużo młodszy, a na dodatek nie wisiał nad nimi mrok obecnych czasów, wydarzeń przesyconych złem. Widmo wojny, sunące przez trawy ich ogrodu, niczym zdradzieckie węże. — Chyba bardziej podoba mi się ten stonowany. Ostatnio nie jestem... zbyt entuzjastycznie nastawiony do ostrych kolorów — oświadczył, nie wiedząc, jak wiele mówiła jej Nora na temat śmierci i żałoby oraz całych wydarzeń dookoła Beltane. Radosne podejście dziewczynki mocno w nim rezonowało jednak więc bez większego smutku ponownie wystawił w jej stronę dłoń. Na razie lewą, żeby się wprawiła przed malowaniem prawej. To była ryzykowna decyzja, bo może w połowie zdecydować, że jednak jej się nie podoba. Postanowił jednak podjąć ryzyko. Drugą ręka dalej drapał Karla, który niemiłosiernie grzał jego nogi swoją ciężką osobą. Zabawne były te kocury Figgów. RE: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Mabel Figg - 24.04.2024 – Hm... – mruknęła, przyglądając się wybranemu przez wujka kolorowi. Sama pewnie po prostu użyłaby obu kolorów, ale przecież to nie jej paznokcie były malowane. – Tak, rzeczywiście. Ten różowy jakoś do ciebie nie pasuje. – Wujek Morpheus jakoś ostatnio ubierał się na czarno, ale Mabel nieszczególnie się nad tym zastanawiała. Po prostu założyła, że to jedno z kolejnych dziwactw dorosłych, takich jak picie kawy, czy jedzenie obiadu przed deserem, co już w ogóle nie miało czasem sensu. – Chyba, że miałbyś też szatę w tym kolorze, bo wtedy mocno odciagałaby uwagę od twoich zmarszczek, ale... Ale chyba i tak nie. A ten fioletowy jest super! Ponownie przyjrzała się dłoni ze skupieniem godnym początkującej artystki po raz pierwszy mierzącej się ze swoim płótnem, a potem sięgnęła po lakier i odkręciła buteleczkę. Nadszedł czas, by wziąć się do pracy. – No dobrze – powiedziała, gdy ostrożnie przeniosła pędzelek na wujkowy paznokiec numer jeden, nie zauważając, że po drodze kropelka lakieru spadła na stół. – Wujku to... Możesz... Eee... Opowiedzieć mi co tam u ciebie? Jak w pracy? Tak chyba się robi w SPA prawda? – Nie była pewna, ale z tego co kojarzyła ludzie lubili rozmawiać podczas malowania paznokci, nawet jeśli w tym przypadku Morpheus już mógł być pewien, że będzie mieć też pomalowane trochę skórki. A ona przecież chciała, by mama naprawdę czuła się jak w SPA. – Fascynujące, prawda? – mruknął Karl spod przymkietych powiek, nie mając żadnej intencji, by schodzić z kolan Longbottoma. – To jak wy ludzie potraficie się przed kimś otworzyć, tylko dlatego, że maluje wam paznokcie, podcina włosy, lub polewą drinka w barze. RE: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Morpheus Longbottom - 03.05.2024 W przeciwieństwie do wielu, Morpheus zaakceptował szybko swoje starzenie. Pomijając nawet fakt, że pierwsze siwe włosy zaczęły mu rosnąć, gdy skończył trzydzieści kilka lat, przywykł. Miał przed sobą jeszcze mniej więcej trzy dekady podobnej, eleganckiej siwizny oraz powolnego przemieniania się w starszego czarodzieja z długą, białą brodą. Jedni panikowali i za wszelką cenę próbowali znaleźć remedium na procesy starzenia, chociaż wolniejsze u magicznego ludu, to nadal obecne, inni pospiesznie przemieniali się w podstarzałe wersje siebie. Zaskakująco, wieszcz lubił swoją fizyczność taką, jaka była, z tą refleksją, że pora zadbać o więcej ruchu, aby nie zdziadzieć zbyt szybko. Mniej teleportacji, więcej aktywności fizycznej, jak spacery. To jednak musiało poczekać do... Prawdopodobnie nigdy, bo miał do tego długie zęby. Zawsze było jutro, a przecież mógł cofnąć się w czasie i oczywiście, przecież jest zapracowany... Wymówki. — Otwierają, ale... O ile sami nie zaczynają tematu pracy, raczej wolą go unikać. Może lepiej przeczytaj coś z magazynów młodych czarownic? Na przykład... Zaproponuj wspólne zestawy sukienek, podobno modne wśród mugolek. Będziecie pionierkami tego u czarodziejów. Zmyślał, ale nie miał za wiele do powiedzenia. Nie zamierzał opowiadać Mabel o kłopotach celnych w Neapolu, których prawdopodobnie nie będzie mógł rozwiązać listownie, aby sprowadzić do Londynu szkielety kobiet z Simi, będących kapłankami w świątyni wiele wieków wstecz, w tym kości, które prawdopodobnie były przeklęte i zdeformowane za życia czarną magią w coś, co mogło być mrocznym proroctwem nadchodzącej czarnej magini. Na takie rzeczy wydawane są pieniądze ciężko pracujących podatników. — Hmm... Ja ostatnio zamówiłem nowe koszule, dwie są w kwiaty, z pięknymi szalami. Może chciałabyś jakieś starsze egzemplarze dla lalek? Może Malwa by je przerobiła na sukienki dla nich? Bardzo skutecznie ignorował zamazane skórki oraz dziwne uczucie malowania paznokci oraz to, że dziewczynka wyginała mu niekomfortowo serdeczny palec swoim nieporadnym chwytem. Nie szło jej najlepiej, a sam lakier też widział lepsze czasy. Koniecznie musiał małej kupić zestaw lakierów do paznokci. Niech się wprawia, ćwiczenie czyni mistrza, zwłaszcza, że zapowiadana do szybkiego przedawnienia moda na malowanie paznokci w latach czterdziestych, po kolejnych dwudziestu latach nadal miała się świetnie. Nie sądził, aby to szybko miało zniknąć z katalogów rzeczy popularnych. RE: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Mabel Figg - 12.05.2024 Zmarszczyła brwi, teraz w skupieniu już nie tylko próbując pomalować wujkowe paznokcie, ale i starając się wymyślić jakiś projekt wspólnych sukienek dla siebie i mamy. Bo pomysł w sumie nie był głupi. Mama na pewno ucieszyłaby się z czegoś takiego i razem mogłyby chodzić po ulicach Londynu w takich strojach. I pewnie wszyscy przechodnie zachwycaliby się ich sukienkami, pytając kto był takim zdolnym projektantem. – Nie zaczynają? – spytała jednak najpierw nieco zdziwiona. – Nawet jak chcą na nią ponarzekać? – Z jej doświadczenia wynikało, że większość dorosłych narzekała na swoją pracę zupełnie jakby sami jej sobie nie wybrali. – Wiesz co wujku? Te twoje śmieszne ludziki z kart nadawałyby się na wzór do jakiś sukienek. Na przykład takich różowych – stwierdziła, próbując zrozumieć czemu kciuki nie mogłu grzecznie leżeć w takiej samej pozycji, jak inne palce. Wszystko utrudniały! Spojrzała się na niego z zaciekawieniem, gdy mówił o możliwości oddaniu starych koszul i zamyśliła się na chwilę, a potem skinęła głową. – Jasne! Rose i Goldie mają w sumie taki mniej elegancki styl. Dziękuję! – oznajmiła. – W sumie to dobrze, że wreszcie jakieś kupiłeś. Najwyższy czas. Bardziej ci pasują kwiaty, niż czarny wiesz? A gdyby.... A gdyby miała pasujące sukienki z mamą i pasujące koszulę z wujkiem Morpheusem? Musiała koniecznie to przemyśleć. Skończyła malować jedną rękę i przyjrzała się swojemu dziełu nieco krytycznie. Lakier był... W większości na paznokciach, ale skórki też zostały udekorowane. Hm... W sumie miało to jakiś swój urok? RE: [4 VII 1972] The legacies people leave behind in you | Mabel & Morpheus - Morpheus Longbottom - 13.05.2024 — Raczej innym dorosłym. Dorośli nie lubią, gdy dzieci zauważają, że coś jest nie tak. Niekoniecznie Nora, znaczy twoja mama, ale wolą, abyście się nie przejmowali dużymi problemami. A ludziki... Mam taką talię z kotami-jednorożcami, której nie używam, mogę ci ją dać, posłuży za inspirację — czyli tak zwane pożyczyć na wieczne nigdy. Nawet nie wiedział, skąd ją miał, pewnego dnia zjawiła się po prostu w jego zbiorze, usadowiła pomiędzy czarnymi kartami z motywem kościotrupów oraz talią przypominającą stylem obrazy impresjonistów. Przez chwilę zastanawiał się, co mają wspólnego jakieś dwie dziewczynki, ale prędko uznał, że to chyba imiona jej lalek. Tak, to musiało o to chodzić. Nie wiedział, że lalki mogą mieć styl i gusta w doborze fatałaszków. Trochę też już nie pamiętał dzieciństwa swoich bratanic, było to zdecydowanie zbyt dawno temu, aby mógł się przyznawać, że nosił je jako noworodki na rękach i mieściły mu się na przedramieniu. — Och! — zdziwił się jej uwadze i zaraz pojaśniał. — Też tak sądzę i dziękuję za komplement, Mabel. To zaszczyt. Dał jej domalować jego palce, a później dmuchał na nie uważnie, prowadząc ją do skrzyni ze starymi fatałaszkami, które były do zużycia i pomógł dobierać materiały na nowe magiczne szaty dla dwóch towarzyszek zabaw dziewczynki, komentując z udawaną poważną miną dopasowanie do cery i koloru oczu oraz proponując fryzury dla wszystkich trzech dam, dwóch zabawkowych i jednej pradziwej. W końcu jednak rozjaśniło się słońce, Malwa zawołała wszystkich na obiad, więc Morpheus został z pomalowanymi paznokciami i przemyśleniami, że w sumie dobrze, że nie ma dzieci, nie wyobrażał sobie obowiązków większych, niż bycie ekscentrycznym, bogatym wujkiem.
Koniec sesji |