Secrets of London
[02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie (/showthread.php?tid=3062)

Strony: 1 2


RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - Millie Moody - 17.07.2024

[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/aa/11/fb/aa11fbdf891afe8d68b6a8bb0d50c245.jpg[/inny avek]




RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - Louvain Lestrange - 08.08.2024




RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - Millie Moody - 31.08.2024

dagaz

Dziewiąta z run, jak dziewięć piekielnych kręgów i droga prosto ku wyjścia, droga do świtu, szarości złączenia dnia i nocy. Które z nich było jednak światłem, które mrokiem, gdy spletli się w jej nieposkromionym głodzie i jego
biernej ofierze? Czy przyszło oświecenie na dusze wpędzone w najciemniejsze kąty umysłu, gdy wszelkie ukryte w podświadomości najobrzydliwsze pragnienia wypełzły, łapczywie zawłaszczając dla siebie w burzy namiętności oba istnienia?

Czerń rodowej krwi infekowała ją, a ona raziła blaskiem odsłoniętej błyskawicy zdobiącej jej plecy, ona lśniła złotem drapieżnych oczu, czerwienią paznokci wbijanych w bladą skórę, czerwieni domagającej się uwagi, szarpiącej za język, pozostawiającej długie pręgi, szukającej przez żebra drogi do kamiennego serca, jakby ono było trzepoczącym zniczem, który dostrzegła i zapragnęła mu odebrać. Była lustrem w której mógł dostrzec swoją własną agresję i butę, w którym mógł upoić się nimi w tym nieoczekiwanym odwróceniu ról, w bierności i upodleniu, w wyszarpywaniu i pozbawianiu resztek godności, jeśli na tym etapie jeszcze jakąś posiadał. W gardłowym śmiechu, w chaosie tańca na grobach pruderii i niewinności.

Był jej, zgodnie z obietnicą, tylko do świtu. Gdy huragan przeminął, pozostawiając obraz spustoszenia i ścian udekorowanych onyksem i karminem, żadne słowo nie wpasowało się w sączony przez blade wargi papierosowy dym. Moody nie zmrużyła oka, nie traciła nawet czasu na to, by spłukać z siebie tę dwuosobową orgię. Mundur przyjął wszystko, nie miała doń szacunku chyba w takim samym stopniu, jak jej sponiewierany kochanek. Nim zniknęła, złapała jeszcze za flaszkę, na którą nie starczyło im nocą czasu i sięgając po różdżkę, mruknęła echem szkolnego błonia, na którym przed laty przyszło im zmierzyć się kilkukrotnie w zupełnie innej grze:

– Musisz jeszcze trochę poćwiczyć młody.

Koniec sesji


[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/aa/11/fb/aa11fbdf891afe8d68b6a8bb0d50c245.jpg[/inny avek]