![]() |
|
[popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +--- Wątek: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai (/showthread.php?tid=3100) Strony:
1
2
|
RE: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Nikolai Petrov - 16.04.2024 Zaklęcie kobiety uderzyło w niego i pchnęło na ścianę, wyrywając z jego gardła cichy syk. Jutro ramię z pewnością da o sobie znać, ale nie było to teraz ważne. Mężczyzna w kaszkiecie zdążył zamachnąć się, kiedy zaklęcie odepchnęła Nikolaia, przez co zwinięta ciasno pięść uderzyła w powietrze, zamiast w chłopaka. Nikolai zerknął szybko na Brennę i kobietę z Nokturna. Zaklęcie Brenny obezwładniło ją grubymi linami, unieszkodliwiając ją. Mężczyzna w kaszkiecie był co prawda pozbawiony różdżki, ale wciąż miał swoje pięści, którymi prawdopodobnie umiał posługiwać się w boju, więc nie można było go uznać za nieszkodliwego. Został jeszcze pan z wykałaczką, czerwony na twarzy i z wyciągniętą różdżką, celującą raz w Nikolaia, raz w Brennę. Zgrzytnął zębami, wrzasnął dziko i kolejne zaklęcie wystrzeliło w stronę Brenny. Kol już na końcu języka miał zaklęcie, by odepchnąć atak, kiedy przed oczami coś mu śmignęło. Rzut z Aktywności Fizycznej; unik [roll=Z] Uchylił się. Pięść faceta w kaszkiecie uderzyła w ścianę. Rzut na Kształtowanie [roll=PO] Nikolai odskoczył od ściany, obrócił się i posłał kolejną falę magii, ta jednak została rozproszona, nim dotarła do celu. Kol odwrócił się i zobaczył, jak mężczyzna z wykałaczką uśmiecha się do niego złośliwie, ukazując nierówne, żółte zęby. Rzucił drugie zaklęcie zaraz po kolejnym ataku na Brennę. Mężczyzna w kaszkiecie znów zaszarżował. Znowu rzut na Aktywność Fizyczną; znowu na unik [roll=Z] Rozproszony przez faceta z wykałaczką Nikolai nie zdążył zrobić uniku i pięść trafiła go w nos. RE: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Brenna Longbottom - 17.04.2024 Szlag, przeszło przez głowę Brenny, gdy kolejne zaklęcie rozcięło jej mundur i skórę. Zabolało, a ubranie zaplamiła krew. Zignorowała na razie ból, i tak przytłumiony przez pompowaną do krwi adrenaliną, ale i tak się zezłościła. Nie tyleż na atakującego nawet, co na samą siebie, za ten błąd, drobny, tutaj kosztujący ją ranę, a w poważniejszej walce mogący zakończyć się nawet śmiercią. Poruszyła się za wolno - i chyba powinna zacząć przykład w najbliższych miesiącach większą uwagę do ćwiczenia uników, bo w ostatnim czasie obrywała zaklęciami czy pięściami odrobinę za często. I pomyśleć, że uważała się za całkiem nieźle wyćwiczoną fizycznie... Na całe szczęście - jej umiejętności w magii kształtowania były wyższe niż w dziedzinie umykania przed ciskanymi w jej stronę zaklęciami. Machnęła różdżką i atakujący ich wciąż czarami mężczyzna podzielił los swojej towarzyski. Liny oplotły go ciasno, wypuścił różdżkę i padł na ziemię, a z jego ust popłynęła cała litania bluzgów oraz wyzwisk. - Ręce do góry, albo oberwiesz drętwotą! - ostrzegła Brenna, obracając się i celując różdżką w ostatniego z przeciwników, który właśnie przywalił Nikolaiowi. Bała się trochę użyć magii, z obawy, że spudłuje i czar trafi prosto w rosyjskiego młodzieńca, obaj znajdowali się teraz zbyt blisko siebie a w przypadku walki wręcz łatwo mogło dojść do szybkiej zmiany pozycji i w efekcie pudła. A w tej chwili chyba nawet ten przeklęty idiota i narwaniec powinien zrozumieć, że jego towarzysze leżeli na ziemi, on nie miał różdżki, a nawet jeżeli liczyłby na wsparcie, to w pobliżu był przecież cały patrol. AF [roll=PO] Kształtowanie [roll=W] RE: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Nikolai Petrov - 18.04.2024 Nikolai wolną ręką zasłonił nos, z którego zaczęła ściekać krew, brudząc jego usta, podbródek i skapując na ubranie. Warknął cicho. Czarodziej w kaszkiecie zaśmiał się perfidnie i już szykował się do kolejnego ciosu, gdy głos Brenny dotarł do niego, a po obejrzeniu się z szokiem zauważył, że jego towarzysze leżeli na ziemi, skrępowani magicznymi linami. Został sam, właściwie bezbronny. Gdyby zaryzykował i spróbował odzyskać różdżkę, Brenna lub Nikolai zdążyliby go obezwładnić. Zazgrzytał zębami i powoli uniósł ręce, wciąż klnąc, co jakiś czas zerkając na Nikolaia. Petrov mocniej zacisnął palce wokół trzonka różdżki, w głowie układając już listę zaklęć, którymi najchętniej by teraz rzucał w tego skretyniałego narwańca, ale nie zrobił tego. Zamiast tego, zbliżył się powoli do Brenny. Dałbym sobie z nimi radę sam. Miałem wszystko pod kontrolą, kazała mu powiedzieć duma, ale... -Dzięki - za pomoc, oczywiście. -Wszystko w porządku? Widział, że wcześniejsze zaklęcie kobiety uderzyło również w Brennę. Widział również jej rozcięty mundur, odsłaniający ranę, z której toczyła się krew. Odwrócił wzrok i podrapał się po karku, zawstydzony i smutny. Może faktycznie powinien był po prostu uciec, kiedy ta trójka go zaczepiła? Wyszedłby pewnie na tchórza, ale może dzięki temu Brenna nie zostałaby ranna? Widząc zmieszanie chłopaka, mężczyzna w kaszkiecie zarechotał, wciąż unosząc ręce. -Taki niby chojrak, a baba musi go bronić - powiedział, nie zważając na to, że Brenna wciąż kierowała w niego różdżkę i w każdej chwili mógł oberwać obiecaną Drętwotą, albo czymś gorszym. -Twojej matce musi być za ciebie wstyd, gówniarzu. Gdybym ja... I kolejny potok słów, od których piekły uszy i krew gotowała się w żyłach. Nikolai najpierw znieruchomiał, kiedy facet obrażał jego matkę, zazgrzytał zębami, szybkim krokiem zbliżył się do niego i przywalił mu w nos, aż chrupnęło. Mężczyzna z jękiem upadł na ziemię, jęcząc z bólu i trzymać się za nos. Nikolai odwrócił się do Brenny. -Zostanę za to aresztowany? RE: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Brenna Longbottom - 19.04.2024 Skończyło się, nikt nie został ranny, to znaczy dobrze, ona została, ale nie jakoś poważnie, trzy osoby znikną na chwilę z ulicy i może ktoś dzięki temu nie ucierpi, a Nikolai pewnie dwa razy zastanowi się, zanim znowu odwiedzi Nokturn. W ocenie Brenny skończyło się więc całkiem dobrze. A raczej sądziła tak przez chwilę. Celując w mężczyznę różdżką i jeszcze zerkając, czy czar krępujący dwie pozostałe osoby nie przestał działać, nie zdążyła zareagować dostatecznie szybko. Odruchowo rzuciła się wprawdzie do przodu, ale nie zdołała złapać Nikolaia, nim przywalił rzezimieszkowi - przynajmniej tyle, że chłopak zadowolił się jednym ciosem. Nie żeby się mu specjalnie dziwiła, ale naprawdę mógłby sobie darować. - Do Azkabanu za to nie trafisz - westchnęła tylko, ruszając do krzykacza. Jego wszystkie obelgi i krzyki zostały zignorowane, a Brenna po prostu chwyciła ręce mężczyzny, by skuć je kajdankami i monotonnym głosem zaczęła recytować formułkę aresztowania. Nie mogła powiedzieć, że pewnie żadnego aresztowania nie będzie - nie przy tej trójce - raczej przesłuchanie, upomnienie, ewentualnie kaucja, gdyby koniecznie chcieli składać zawiadomienie o napaści. Ale że chwilę wcześniej Nikolai sam został zaatakowany, i to znacznie poważniej, a trójka dostanie zarzut napaści na funkcjonariusza na służbie... wątpiła, by się na to zdecydowali. Oni akurat niemal na pewno parę miesięcy w Azkabanie trafią. Niestety, Brenna wątpiła, by ich to zreformowało. Być może nauczy po prostu ostrożności, podszytej strachem: wspomnieniem dementorów, w których łapy znów trafią, jeśli zrobią ponownie coś tak idiotycznego. Dobre i to. – Co wam tyle zajęło? – spytała, przemocą stawiając gościa w kaszkiecie na nogi, kiedy zza rogu wypadł wreszcie młody Brygadzista, a tuż za nim Apollo. – Napaść na cywila, stawianie oporu przy aresztowaniu, napaść na funkcjonariusza… – Wszystko w normie, Bren? – zapytał Apollo, pokazując Sadwickowi gestem, by skuł pozostałą dwójkę, gdy sam „przejął” od Brenny aresztowanego. – Jasne, zawsze tak trochę sobie krwawię – zapewniła bez mrugnięcia okiem, spoglądając na ramię. Teraz, gdy adrenalina opadła, piekło jak jasny szlag. A potem wyciągnęła dłoń w stronę Nikolaia. Musiał zostać przesłuchany, zdecydować, czy składa oskarżenie, a ona musiała dać się opatrzeć i załatwić formalności. Lepiej było nie robić tego tutaj. Niby nikogo w pobliżu nie wiedziała, ale była pewna, że tu ktoś patrzył z zaułka, tam z jakiegoś okna, że wieści przekazywano z ust do ust, i że ktoś ominie to miejsce, a ktoś może zechcieć skorzystać z okazji… Poza tym na pewno nie zostawiłaby Petrova na Nokturnie. Podobno to ona miała talent do wpadania w kłopoty, ale najwyraźniej Nikolai dysponował bardzo podobną umiejętnością. – Idziesz z nami do Ministerstwa. Trzeba załatwić formalności. Chodź, teleportujesz się bezpośrednio ze mną. RE: [popołudnie, 08/07/1972] Witamy na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu | Brenna & Nikolai - Nikolai Petrov - 19.04.2024 Jedno uderzenie mu nie wystarczyło za te obelgi, kierowane w stronę jego matki, ale powstrzymał się przed zrobieniem czegokolwiek, tym bardziej,pojawili się towarzysze Brenny. Nie trafi do Azkabanu, dobre i to. Kątem oka wyłapał ruch Brenny, gdy ruszyła się, by powstrzymać go przed uderzeniem gościa w kaszkiecie, ale nie zdążyła tego zrobić, a Nikolai nie miał zamiaru przepraszać. Na jego miejscu Brenna zapewne zrobiłaby to samo. Brygadziści zajęli się trzema awanturnikami z Nokturnu i Nikolai wzdrygnął się, kiedy Brenna wyciągnęła do niego rękę. On też zostanie pociągnięty do odpowiedzialności? Ukarany za udział w walce? Przecież go napadli. Trochę się uspokoił, słysząc o "załatwianiu formalności", ale na jego twarzy pojawił się grymas, bo wszystkie formalności zawsze zajmowały dużo czasu, a on chciał załatwić wreszcie swoje sprawy na Pokątnej, wrócić do domu i może wreszcie obejrzeć nos. Oby tylko nie był złamany. -Oby tym razem windy działały, jak należy - powiedział, łapiąc Brennę za dłoń. I kiedy jego żołądkiem szarpnęło, świat zawirował przed jego oczami i sceneria zmieniła się, w jego głowie pojawiła się kolejna myśl, której nie wypowiedział na głos. Oby Vladimir się o tym nie dowiedział. Koniec sesji
|