Secrets of London
[6.08.1972] Doppelganger. Istna tragikomedia | Laurent & Isaac - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122)
+--- Wątek: [6.08.1972] Doppelganger. Istna tragikomedia | Laurent & Isaac (/showthread.php?tid=3220)

Strony: 1 2


RE: [6.08.1972] Doppelganger. Istna tragikomedia | Laurent & Isaac - Laurent Prewett - 28.05.2024

W płaczu nie było niczego złego. Wręcz przeciwnie - płacz oczyszczał. Nie było niczego złego w smutku. Nie było niczego złego w żadnej emocji, dopóki nie była ona podkręconą obsesją, dopóki była bardziej świadoma, dopóki nie wymykała się z kontroli norm. Czucie - nie było niczego bardziej ludzkiego. Pomieszane uczucia z myślami potrafiły opętywać, ale i prowadzić prawidłowymi ścieżkami. Problematyka lęgła się karaluchami w ludzkich sercach tam, gdzie negatywu było za dużo i już nie zostawało nic innego tylko płakać, płakać i płakać... Znikąd pociechy, a ciemność uciskała gardło. Tragedia goniła tragedie. Jak jednak pokazywało nam dzisiaj niebo - nawet w najmroczniejszej godzinie potrafią wstać promienie słońca. I zawsze, niezależnie od tego, jak ciężka jest noc, to prędzej czy później się kończy.

- Żaden ze mnie wyborny aktor, żeby chować wszystkie emocje, ale nie chciałem robić takiego negatywnego, bo osądzającego, wrażenia. - Chciał przeprosić, ale nie zrobił tego ze względu na to następne zdanie, jakie mężczyzna wypowiedział: szanujesz piękno. Tak, szanował. Był na nie wrażliwy, choć piękno potrafiło być bardzo względne - dla jednego zachwyt, dla innego brzydota. Były jednak takie koncepty piękna, które stanowiły klasykę - jak róże właśnie. - Hah... nie, Isaacu. Nie piszę poezji. Moje pisanie ogranicza się do pisania listów, ale dziękuję. - Nie był pierwszą osobą, która mu to mówiła, więc może powinien zacząć coś z tym robić..?

Ściągnął buty, kiedy weszli na piasek, żeby poczuć pod stopami piasek. I jednocześnie, żeby tych butów nie obetrzeć o szorstki materiał i nie dać mu szans na wlecenie do środka. Isaac wybrał słusznie, bo część tego napięcia od razu Laurenta odpuściła. I on, w przeciwieństwie do Bagshota, wcale nie wahał się wejść na miękki od wody piasek i pozwolić wodzie obmyć jego skórę.

- Zawsze go czuję. Czasem mocniej, czasem słabiej. - Dlatego szukał swojego czasu czegoś, co by na to pomogło, co by chociaż trochę, czasem, wyciszyło tę tęsknotę, żeby tam zniknąć - w tych falach. A kiedy był w morzu - tęsknił za lądem. - Huh? - Spojrzał zaskoczony na mężczyznę z niezrozumieniem jednocześnie w oczach. - Dlaczego? Co jest nie tak z twoją koszulką? - Nie rozumiał. Może nie był to ostatni krzyk mody, ale była... no cóż, była po prostu koszulką.




RE: [6.08.1972] Doppelganger. Istna tragikomedia | Laurent & Isaac - Isaac Bagshot - 09.06.2024

Isaac uwielbiał rozmawiać o emocjach i uważał, że każda z nich jest w życiu potrzebna. Może oprócz pogardy oraz zawiści. Te dwie emocje, były nawet gorsze niż nienawiści. Bo pasmo nienawiści łatwo było przerwać, jeśli posiadało się w sercu chociaż minimalną skłonność do przebaczenia. Ale zawiść czy pogarda? Najciężej człowiekowi walczyć z własnymi uprzedzeniami. Ciężko przyznać przed samym sobą, że nie miało się racji.
- Nie zrobiłeś negatywnego wrażenia ani nie osądzam cię. Nie wiem skąd w ludziach to przekonanie…- Laurent nie był pierwszą osobą, która posądzała go o surową ocenę.- A moja koszulka… no cóż, biorąc pod uwagę okoliczności, to dobrze że nie założyłam stroju klauna.- Uśmiechnął się lekko do Prewetta i zatrzymał tuż przed linią wody. Przez chwilę patrzył jak wzburzone fale obmywają stopy i kostki Laurenta. Cofnął się o kilka kroków i usiadła na suchym piasku, delektując widokiem który miał przed sobą. Zaciągnął się papierosem.
- Opowiedz mi więcej o zewie morza.- Poprosił, chcąc przez najbliższe kilka godzin zająć jego głowę rozmową

Koniec sesji