![]() |
|
[15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel (/showthread.php?tid=3231) Strony:
1
2
|
RE: [15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel - Nicholas Travers - 06.07.2024 Kamienica, szeregowiec. Dobrze, że Robert zadbał o to, aby podać mu dokładny adres mieszkania Urlicha Greybacka. O ile sam dom nie stanowił problemu, tak szukanie mieszkania stanowiło czasami większe wyzwanie. Będąc na miejscu, na terenie nie dostrzegł nikogo, kto by stanowił rolę jakiegokolwiek funkcjonariusza. Na zewnątrz nie było nikogo. W końcu był to dość późny wieczór. Pozostawiony samochód, został przez Nicholasa odnotowany w pamięci. Wszedł jednak do środka. Do odpowiedniej części budynku. Ale zatrzymał się. Widniejąca na drzwiach kartka, mocno zwróciła na niego uwagę. "Na sprzedaż". Oraz numer telefonu. Trawers zmarszczył brwi. Wpatrywał się treść, jakby chciał zapamiętać numer, może wygląd papieru i charakter pisma. Dopiero po tej chwili wszedł do środka. Nieźle się zdziwił. - Chyba nie to miałem zobaczyć…Rzekł do siebie. I bardzo możliwe, że nikt by go i tak nie usłyszał. W korytarzu nie było mebli. Zajrzał do najbliższego pomieszczenia po lewej stronie, które najwyraźniej stanowiło kuchnię. Pewne charakterystyczne pozostałości po meblach czy urządzeniach na to wskazywały. Choćby odpływy zlewu. Nie było mebli. Zajrzał do pomieszczenia na przeciwko. Sytuacja wyglądała tak samo. Co więcej, mieszkanie wyglądało nie tylko na pozbawione umeblowania ale i wysprzątane porządnie. Nie było tutaj nic, co by należało do właściciela mieszkania. Nicholas obszedł dokładnie wszystkie pomieszczenia. Zajrzał także na górę, być może licząc na to, że tam cokolwiek znajdzie. Ale niestety, spotkał się z rozczarowaniem. Również i tam, była pustka. Westchnął. Zszedł na dół. Nasłuchiwał. Z jednej strony sąsiedniego mieszkania panowała cisza. Po drugiej stronie ktoś najwyraźniej mieszkał. Hałasy dzieci. Przyjrzał się ścianom, sufitowi, następnie schodom. Oparł dłonie o swoje biodra. Choć był tutaj w postaci astralnej, to chociaż siebie mógł w miarę dotykać. Nic tutaj jednak nie znajdzie. Nie było też żadnych widocznych zabezpieczeń. Nie tracił więcej czasu. Opuścił mieszkanie, raz jeszcze spojrzawszy na wiszącą kartkę. Opuścił budynek. Oddalił się od posiadłości, wracając do Dworu Zmarzłoć. Na całe szczęście, droga była bezpieczna na powrót. A wokół budynku nic się nie działo. Jak i wewnątrz, niczego nie zarejestrował spoglądając w okna. Dodarł do ogrodu. Przeszedł przez drzwi. Miał kierować się na górę. Ale zatrzymał się. Coś odwróciło Nicholasa uwagę. Odwrócił głowę w kierunku salonu. Dostrzegł postać dziewczynki. Nastolatka? Nie określał po wieku. Ale na pewno nie była bytem żywym. Lecz martwym. Stała przy ścianie i coś podziwiała. Dwór Zmarzłoć. Czy to możliwe, że jej dusza nie opuściła tej posiadłości? Stąd jego nazwa? Czy właścicielka była świadoma jej obecności? Czy wręcz przeciwnie? Nie zastanawiał się. Nie podchodził. Zostawił ją w spokoju. Udał się do pokoju, gdzie czekał na niego Sauriel. Zbliżył do swojego ciała i zamknął oczy. Wrócił do ciała. Travers poruszył się powoli otwierając oczy. Ujrzał sufit. Odwrócił głowę, aby zarejestrować obecność wampira. Najpewniej był tutaj nadal. Podniósł się do pozycji siedzącej, choć na zadowolonego nie wyglądał. Potrzebował chwili, aby dobrze wszystko zapamiętać co widział. Odtworzyć sobie wszystkie obrazy. Aż w końcu, przeniósł to poważne spojrzenie na Sauriela. - Powiedz mi jedno… Czy kiedy byliście u Greybacka, mieszkanie było wyposażone w meble?Zapytał. RE: [15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel - Sauriel Rookwood - 06.07.2024 Gdyby tylko oddychał to był pewien, że brałoby go na ziewanie. Czasami wysilał się do tego, żeby animować swoją własną klatkę piersiową, żeby to dobrze wyglądało. Żeby sprawiać dobre pozory. To "czasami" minęło dobrych parę miesięcy temu, bo mijały kolejne lata tego zdupionego życia jako wampir i wszystko było coraz to bardziej wyjałowione i zblazowane. Ziewać nie mógł, ale się przeciągnął. Rozsiadł się leniwie, podpierając głowę, patrząc na nieruchomego Nicholasa. Mógłby mu namalować teraz kutasa na czole. Potem by uciekł i zarzekał się, że to nie on i w ogóle, że nie widział, żeby ktokolwiek się zakradał. Świetny plan, na pewno Nicholas by nie wpadł na to, co naprawdę się stało. Na pewno nie. Nigdy. W życiu. W pewnym momencie się podniósł i rzeczywiście zrobił obchód. Wyjrzał ostrożnie i dyskretnie na ulice, zatrzymał się i nasłuchiwał, czy nikt się nie zbliża. Dom był pusty, bezpieczny i cały do dyspozycji Nicka. Chociaż to chyba nawet nie ten dom chciał zwiedzać. Nie "chyba" tylko na pewno. W każdym razie - bezpieczeństwo zapewnione. W takich warunkach to naprawdę mógł pracować, oby częściej się takie zlecenia trafiały. - Dobry wieczór, Księżniczko. - Kiedy Nicholas się obudził to Sauriel już tam był. Siedząc z powrotem na tym fotelu, bawiąc się trochę nerwowo fajką, bo chciał zapalić, a jednocześnie palić nie chciał, żeby nie zostawiać za sobą żadnych śladów. Ach, uzależnienie, uzależnienie... W końcu by z nim przegrał - w zależności od tego, ile czasu by zajęło jeszcze to przedsięwzięcie. Na razie ograniczył się do obracania go w palcach. I zatrzymania, kiedy spojrzał na Nicka i skupił na jego pytaniu. - Było. To było normalne mieszkanie. Typ tam przecież mieszkał. - Wszystko wydawało się tam całkowicie normalne, przecież oni go w sumie wyciągnęli z wyrka i to dlatego, że Robert się MUSIAŁ pchać razem z nim i schody tak trzeszczały, że o kurwa, o borze, o ja pierdole... - Drzwi były wyjebane, bo je połamałem. - I tylko chyba tyle właściwie ze zniszczonego krajobrazu? Tak, chyba tyle. - Drzwi od jego sypialni. - Uzupełnił, żeby nie było wątpliwości, o które chodzi. Jakiekolwiek tam czary mary nie robił właśnie Nicholas, bo Sauriel się na tym kurwa nie znał. RE: [15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel - Nicholas Travers - 07.07.2024 Na całe szczęście obyło się bez niespodzianek, problemów i zakłóceń. Nicholas dobrze też przeczuwał, aby zabezpieczyć swoje ciało dodatkowo dymem kadzidlanym jak i świecami. Gdyż wracając tutaj, napotkał duszę zmarłej młodej lokatorki. O tyle szczęście, że nie myślała o tym, aby przejąć jego ciało. Jeszcze tego by im brakowało. Gdyby podczas jego letargu, Sauriel postanowił się zabawić i wyrysować mu coś idiotycznego na czole, musiał by liczyć się z tym, że Traves w swojej złości może zechcieć trenować na nim avadę, albo schwytać go i dać na pożarcie swojej wilkołaczej rodzinie, lub wystawić na słońce. Nic takiego nie miało miejsca i życie Czarnego Kota była bezpieczne. Nicholas podnosząc się, wstępnie zignorował jego powitanie, od razu przechodząc do sprawy z pytaniem o mieszkanie Greybacka. Gdy usłyszał, że ów miejsce w jakim był, było zamieszkane, umeblowane, stanowiło teraz ciekawą zagadkę. - Żadnych mebli i rozwalonych drzwi nie było.Zakomunikował zgodnie z tym, co przed chwilą widział. Przeciągnął się i wstał na równe nogi. Wyszedł z prowizorycznego kręgu jaki zrobił i wyjął różdżkę. Machnął, aby zgasić świece, wystudzić wosk i schować wszystko do swojej torby, jak i kartonu, który zostawił dla niego Mulciber. Przy okazji wyjął opakowanie kocimiętki i rzucił w kierunku Sauriela. - Zgodnie z umową. Zakładam, że było spokojnie i nic się nie wydarzyło? Dopytał dla pewności. Jakby dla swojego spokoju, czy nic się nie działo podczas przeprowadzanej przez niego Eksterioryzacji w tym miejscu. RE: [15.07.1972r.] Zbadać miejsce | Nicholas & Sauriel - Sauriel Rookwood - 10.07.2024 Obracał papierosa między palcami i patrzył na Nicholasa. A w drugiej dłoni trzymał teraz kocimiętkę. Tak. Kocimiętkę, która została mu rzucona. Nicholas naprawdę nie miał pojęcia, czym są żarty, ale mimo to czasami Sauriela rozkładał na kawałki brakiem pomyślunku nawet. Po co komuś kocimiętka? Mógł ją rozsypać gdziekolwiek, koty się ucieszą. Tyle w temacie. - To był kurwa żart. - Powiedział i pokręcił głową. Powinien się przyzwyczaić, naprawdę. Ale nie miał aż tak wybitnego nastroju, żeby go to rozbawiło - to, co zrobił Nicholas. - Pracuję za mamone, nie za chwasty. - Tak, zdecydowanie było mu bardzo daleko do dobrego nastroju. Ale teraz już odkręcił tę butelkę i pociągnął z gwinta parę głębokich łyków. - Wszystko gra. Jest spokojnie. Było spokojnie. - Zakomunikował. A co do domu Greybacka? Może ktoś go przejął, może ktoś tam mieszkał i chciał zmienić wystrój wnętrz, może robili remont, albo chcieli to sprzedać, a może stało się cokolwiek innego - nie interesowało go to ni chuja. Jedyne, co go mogło zainteresować, to nadzieja, że więcej takich chujowych pomysłów jak zanoszenie łba do samego Ministerstwa nie będą aplikowali, bo jak widać - kiepsko się to kończyło. Tak samo jak wysyłanie wampira do zoo za dnia. - Zabieraj nas stąd... pomóc ci z tymi manelami? - Pokazał ręką przygotowane gniazdko, którego celem było nie zostawienie tutaj żadnego śladu po swojej obecności. Sauriel nadal do końca nie rozumiał, o co chodziło, skąd ta konspiracja - wielu rzeczy nie czaił. I nie musiał. Zdecydowanie nie musiał. Im mniej wiesz - tym lepiej śpisz. A niech te mądre głowy knują swoje plany i wprowadzają je w życie. Ogarnęli się, żeby wyglądało to tak, jakby nigdy ich tutaj nie było, zanim Nicholas teleportował ich z powrotem do jego mieszkania. Koniec sesji
|