![]() |
|
[22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko (/showthread.php?tid=3239) |
RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 20.05.2024 Wbił w Millie pełne niezrozumienia spojrzenie. Tańczenia kankana z Alastorem? W liczbie mnogiej? Kompletnie nie rozumiał, co się wydarzyło ubiegłej nocy, ale miał też świadomość, że być może nie był to najlepszy czas na to, aby prosić dziewczynę o zdanie raportu z poprzedniego starcia ze zjawą. Może podczas przeszukiwania domu natknęli się na jakiś pomniejszy artefakt magiczny, który wywołał taki efekt? Pokręcił głowę, chcąc ukrócić w ten sposób swoje dywagacje. Może kiedy indziej, przy jakimś ognisku, gdy będą zajadać się kiełbaskami nabitymi na zaostrzone patyki, a doprowadzanie posiadłości do porządku będzie dla nich jedynie wspomnieniem.
— Akurat dzisiaj nie wziąłem z domu gumy balonowej — oświadczył z ubolewaniem na słowa panny Moody. Gdyby wiedział, że duchy nie przepadają za miętówkami, to przyniósłby ze sobą cały wór. I poprosił Malwę, aby zakupiła większy zapas na bazarze czarodziejów w Dolinie Godryka. A tak... Mógł co najwyżej rzucić jej paczkę papierosów, chociaż miał wątpliwości, czy ona jakoś odpędzą poltergeista. Erik wbił spojrzenie w koszulę, jaka do tej pory skrywała się pod swetrem dziewczyny. Momentalnie wiedział, do kogo należy. Wydął dolną wargę, mrużąc w skupieniu oczy. Jego wzrok skakał między napisem na T-shircie a twarzą Millie. Czy powinien pytać? — Nawet nie wiem co to jest — przyznał bez ogródek, ciesząc się, że zaraz zawtórował mu też Hardwick. Uśmiechnął się krzywo, gdy jedyna kobieta w towarzystwie zdradziła im, jaki miała plan na przywołanie poltergeista. Zjazd ze schodów, latanie na miotle w środku rezydencji i zbijanie balonów pod sufitem. Jestem zbyt ufny, pomyślał z żalem. Powinien był się domyślić, że Moody nie ograniczy się do czegoś pokroju wyzywania nieprzyjaznego duszka od najgorszych, a zamiast tego postawi na coś dużo bardziej widowiskowego. Otworzył usta, chcąc się wtrącić, jednak w porę je zamknął, bo okazało się, że on miał zostać ranny w ramach ich działań. — I ty mówisz mi to teraz? — wymamrotał, pocierając dłonią o szyję i kark. — Wolałbym zostać o tym ostrzeżony nieco wcześniej. Pokiwał głową na słowa Figga. — Ściany też by się przydało zakląć na wypadek, gdyby zjawa zaczęła wami ciskać na wszystkie strony — mruknął, jednak zgodnie z sugestią chłopaka przeszedł w okolicy schodów, aby tam przystosować kilka sprzętów do nowych zastosowań. Nawet nie zastanawiał się zbytnio nad tym, aby szukać czegoś stricte zbliżonego swą strukturą do materaca. Zignorował potencjalne kanapy, sofy czy krzesła z obiciem, a zamiast tego wycelował różdżką w najbliższą komodę. Pomodlił się krótko w duchu o powodzenie swoich czarów. W żadnym razie nie był mistrzem transmutacji, toteż nie za bardzo wiedział, czego się spodziewać. (Transmutacja) Zmiana komody w materac x2 [roll=N] [roll=N] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 21.05.2024 – Słuchaj, jak chcesz, żeby Ci tą gitarę rozjebał, to śmiało przynoś – zasugerowała troskliwie, czekając aż zasypie ją tabun gumek, a tu tylko jeden, ostatni sprawiedliwy brat Norci miał coś czego potrzebowała. No ładnie. Co za banda jebanych cnotek niewydymek. Nic dziwnego, że kurwa nazywali sami siebie Zakonem. Jeszcze rzeczywiście Erik zacznie propagować śluby czystości albo milczenia wśród swych braci i sióstr. Mieli już za sobą podobną rozmowę, ale jego mina teraz jak ślizgał się wzrokiem po jej koszulce mówiła sama za siebie. No prawiczek jak nic! Wzięła jedną JEDYNĄ gumkę, wyciągnęła swoją różdżkę [tu wstaw poetycki opis drewna i rdzenia, ale jakie to ma znaczenie, jak jest się Moody i ostatnie trzy miechy spędziło się w wariatkowie, to nie pytajcie], wyjebała język na zewnąrz i zagryzła go w koncentracji. – Ok... no to... mnóżcie się. kształtowanie II [roll=O] [roll=O] I tak jak Jezus mnożył chleb i ryby, tak teraz Milli w dłoniach rozmnożyły się paczuszki ze zbawiennym dla nich silikonem. Wyjebała je na stół i zębami otworzyła pierwsze opakowanie. Z wprawą. – Erik. Morfina przekazał Brennie, a ona miała przekazać Tobie. Schody kuku. Ja nie jestem Twoją siostrą...– umilkła na moment, wspominając sobie ich niedawną rozmowę. Kurwa. Szybka kalkulacja, czy ten gwóźdź już mu się przydarzył czy nie... Dobra chuj, najwyżej go poskładają. Jej oczy przetoczyły się wewnątrz czaszki. – Dobra, trochę jestem Twoją siostrą jeb się.– urwała tylko po to, by nadmuchać pierwszy "balonik" i zawiązać supełek, używając do tego dwóch palców, wskazującego i środkowego. Z wprawą. – Po prostu nie stój przy schodach. Ktoś już się tak z nich zjebał, dobrze? Będzie super, jeśli Ty się nie zjebiesz, ok? – tak, to brzmiało jak legitna groźba, że jeśli on spadnie, to ona mu zrobi coś gorszego. Gdy wszystkie "balony" były już gotowe, różdżka znów poszła w ruch, by tych kilkanaście pęcherzy silikonowych wznieść pod sufit. hel z translokacji [roll=PO] Wyglądały bardzo pięknie, z tym dziubkiem z jednej i ogonkiem z drugiej strony bimbające się vingardium leviosą gdzieś gen tam u góry. – Figgas uratowałeś honor całej ekipie, dzięki, następnym razem ogarnij jakieś wiśniowe ok? A teraz drzwi i triatlon, róbcie hałas, ja też się będę wydzierać. Nasz fun, powinien go wkurwić, zajrzę po niego do biblio, a potem prosto na strych. – powtórzyła plan wchodząc po stopniach na górę, w ręku trzymajac swoją starą, wysłużoną, ale bardzo zaufaną miotłę. Odetchnęła głęboko. Czy to sen? Czy to dzieje się na prawdę? Czuła się dziwnie, to miejsce było bardzo. Bardzo intensywne, mimo, że to oni wtłoczyli w nie życie. Czy nic sobie nie zrobi? A może to nie Erika widział Morpheus w swoim śnie, może widział ją. Może skręci sobie kark, może dołączy do duchów, dotrzymując obietnicy, którą dała Alastorowi, że zostanie, choćby nie wiem co. Dreszcz przeszedł po jej plecach, a splot przeznaczenia zacisnął się na gardle. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie wargi poruszyły się bezgłośnie, ale nie było odwrotu. Nigdy nie było. Mogła tylko przeć naprzód. – NO DOBRA FAJFUSY! POKAŻĘ WAM TERAZ KURWA, KTO JEST NAJLEPSZY W ŁAPANIU TYCH JEBANYCH BALONÓW! – krzyknęła nagle wściekła, bo łatwiej było być wściekłym, niż przestraszonym, czy smutnym. To był sen. To był tylko sen. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 22.05.2024 No dobrze, to mógł sobie jednak darować tą gitarę. Widok jej w drzazgach raczej nie sprawiłby mu przyjemności, zamiast tego więc lekko zgaszony, mógł przydać się do czegoś innego. Z westchnieniem ruszył do najbliższego pokoju, a raczej przed jego próg. Drzwi wyglądały w miarę stabilnie, toteż może nie miały się rozpaść po pierwszej przejażdżce. aktywność fizyczna na wyjęcie drzwi z framugi [roll=N] [roll=N] Zawiasy nie były w najlepszej kondycji, może dlatego właśnie, po drugim szarpnięciu, Thomasowi udało się zdjąć z nich całkiem ciężki kawał drewna. Rzucił drzwi na bok, po czym chwycił je ponownie, tym razem w wygodniejszy sposób i odstawił niedaleko szczytu schodów. Im dłużej na nie patrzył, tym głupszy wydawał się ten pomysł, ale musiał przyznać, że jeśli to nie wywoła ducha, to bał się tego, co zaplanuje Moody kolejnego. - Cóż, połamania nóg - rzucił, po czym zreflektował się. - Może jednak nie. Bezpiecznego lotu, o - Klepnął dziewczynę w plecy, po czym ustawił się z boku, woląc nie wchodzić dziewczynie w paradę podczas jej popisów. Nadal nie wiedział czym miała być wuwuzela, skoro jednak miał być hałas, to był na to inny sposób. kształtowanie na wyczarowanie megafonu [roll=PO] Thomas sprawnie wyczarował megafon, który chwycił do ręki, po czym przyłożył go do ust. Co prawda najpierw z urządzenia wydarł się nieprzyjemny pisk, na który Hardwick się skrzywił, zaraz jednak nastąpiła chwila spokoju. - DAJESZ MILLIE, POKAŻ JAK TO ROBIĄ GRYFONI - czuł się trochę niemal jak za czasów treningów ze szkolną drużyną. Cóż, zapewne ciężko będzie potem wytłumaczyć komukolwiek, co tu się wydarzyło. Szczególnie te balony, niech więc plan zadziała. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 23.05.2024 Kiedy wszyscy byli czymś zajęci, Erik zabezpieczaniem dołu schodów, Millie pieczołowitym przygotowywaniem balów, a Thomas... W sumie to nie za bardzo wiedziała co on robi z tymi drzwiami, ale jakiś tam cel w tym miał. Figg, postanowił więc, że zabierze się za to czym on miał się zająć czyli hałasowaniem. Wyjął różdżkę, żeby przygotować sobie dwie kołatki. Kształtowanie na dwie kołatki [roll=N] [roll=N] Nieco zaskoczony i zadowolony popatrzył na efekt swoich czarów jedna z kołatek wyszła mu zdecydowanie lepiej niż druga, ale obie nadawały się idealnie do swojego celu. Wydawania jak najgłośniejszego harmidru tutaj na dole. Zerknął na Millie, nie do końca wiedząc jak zareagować jak go nazwała, dlatego wybrał chyba najlepszą z moliwych opcji, zignorował ten fakt i skupił się na jej dalszych słowach. - Dobrze, zapamiętam na następny raz - pokiwał głową jakby zbierał zamówienie na deser w lokalu swojej siostry. - Z dwojga złego, to lepiej połamania nóg zamiast karku - rzucił ponuro w stronę Hardwicka i zanim Millie ich opuściła krzyknął za nią. - Pamiętaj, awaryjne lądowania na dupie, nie na twarzy! Ustawił się nieco z boku, tak żeby dziewczyna po wleceniu tutaj z powrotem miała jak najwięcej pola do manewru, jeszcze tylko tego im brakowało, aby wpadła na jednego z nich podczas próby zwabienia poltergeista. Złapał obie kołatki w dłonie i zaczął nim machać intensywnie. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 23.05.2024 Wszyscy byli doświadczonymi czarodziejami, nie było więc zaskakujące, że ich magia działa. Ale zdawało się, że działa aż nazbyt dobrze. Ich czary wychodziły wręcz doskonale. Jakby to miejsce, Księżycowy Staw, podobno obrzucone klątwą, jak twierdziła kobieta znad wody i dziewczyna z portretu, samo próbowało im pomóc. Komoda natychmiast przekształciła się w wielkie, miękkie materace, które opadły w pobliżu schodów - uwaga na barierkę, uprzedzono ich o tym już wcześniej, trzymać się ściany, wspominała Brenna, więc jeśli zjeżdżać na drzwiach, to powinni to robić po stopniach, zdecydowanie nie po poręczy. "Balony" rozmnożyły się pod zaklęciem Millie, i powstały całe dziesiątki balonów, które w dodatku zmieniły kolory i rozleciały się po pomieszczeniu, napełniając je barwami. Potem czar przeminie, teraz jednak pod sufitem w salonie i nad schodami pełno było kolorów. Jedna z kołatek sama wyrwała się z dłoni Thomasa Figga. Nie musiał nawet nią potrząsać, sama zaczęła robić hałas, któremu zaraz zawtórował dźwięk z megafonu Thomasa Hardwicka. Księżycowy Staw wypełnił się ruchem, dźwiękami i barwami, jakby przebudzając się ostatecznie z długiego uśpienia. Poltergeisty były duchami chaosu, od prawdziwych duchów różniące się głównie tym, że mogły poruszać obiekty i były częściowo materialne (mogły na przykład przechodzić przez ściany czy stać się niewidzialne, ale nie musiały) – a także nie narodziły się na ludzie. Ministerstwa kwalifikowało je jako „nieistoty”. Żadne z nich nie wiedziała o nich na razie więcej (jak choćby to, że prawdopodobnie czasem podpisywały kontrakty z ludźmi), ani nie było pewne, jak wygnać go na stałe, ale wspomnienie Irytka i zachowania tego ducha z nocy wystarczyły, aby spodziewać się, że zechce zrobić im na złość. I tak się stało. - MUHAHAHAHAHA!!! Śmiech zdawał się dobiegać zewsząd, a potem przez pomieszczenie przemknęło coś, jakby wiatr. Nie widzieli poltergeista, ale był tutaj: Millie nawet nie musiała biec po niego do biblioteki, sam nadleciał od tamtej strony w stronę schodów. Kilka balonów przemieściło się nagle, i zaczęło bić po głowie Thomasa Hardwicka, jeden z nich wpadł do trzymanej przez niego tuby, a ledwo chwilę później… uniósł się materac, jeden z tych dwóch wyczarowanych z komody – i ten pomknął w stronę Erika. A potem Thomas Figg mógł poczuć się, jak z powrotem na pierwszym roku w Hogwarcie. – MAM TWÓJ NOCHAL!!! – zawył poltergeist, zupełnie jak kiedyś lubił to robić Irytek, i coś faktycznie… złapało go za nos. Tylko Millie chwilowo nie była atakowana. Ale to na pewno nie tak, że poltergeist o niej zapomniał, po prostu nawet on nie mógł robić wszystkiego jednocześnie… Tura do godziny 20, 27.05 RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 23.05.2024 - Co do - skomentował kiedy jedna z kołatek wyrwała mu się z ręki, ale skoro spełniała swoje przeznaczenie to nie zamierzał nic z tym robić. Jednak pojawienie się poltergeista było nieco szokujące. Flashbacki z Hogwartu uderzyły w Thomas z całą siłą, aż musiał zamrugać bo wydawało mu się, że widzi przed oczami kamienne korytarze zamku, a nie przystrojone przez nich pomieszczenie. Wspomnienia tego co wyczyniał Frytek sprawiły, ze zagotowało się w nim, nie miał zamiaru znowu przechodzić tego samego, więc puścił w niepamięć fakt, że miał zająć się dokończeniem run, aby zamknąć tego nicponia. - O nie, oddawaj - szarpnął za różdżkę, żeby posłać jedną z kołatek prosto na głowę tego nikczemnego niby ducha. [roll=PO] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 24.05.2024 Plany miały to do siebie, że szybko mogły się zmieniać w zależności od okoliczności. Stała na szczycie schodów z miotłą w ręku i drzwiami niczym deskorolką pod nogami, szykując się do wspaniałego zjazdu po stopniach, gdy duch przerwał jej tą doskonałą zabawę raczył wpaść na przyjęcie szybciej niż zaplanowane. Szczęśliwie Millie nie miała problemów ze zmianą planu. Pewnie dlatego, że nigdy żaden na stałe nie zagościł w jej głowie. – TY NIEDOJEBANY POLTERGEISTOWY PEDALE! – ryknęła wściekle puszczając drzwi i wskakując na miotłę. Poleciała prosto do balonów by poprzebijać kilka i hukiem zwrócić na siebie uwagę. – KURWIU MYŚLISZ, ŻE JESTEŚ W STANIE ZASRAĆ MÓJ WYNIK?! – wracając chwyciła w dłoń lewitującą kołatkę (tę na wypasie, ach Figg był doskonały, coś czuła, że nie jedno wywiną jak ona w końcu wróci do formy) – I TAK DOLECĘ NA STRYCH I ŻODEN ETERYCZNY DUPEK MI W TYM NIE PRZESZKODZI! ERIK LICZ MI CZAS! – z kołatką w dłoni poczuła się doskonale, jak za wspaniałych szkolnych lat, i to nie wtedy jak ścigała się po korytarzu z Irytkiem, ale w tych cudnych chwilach, gdy gdzieś na granicy widzenia dostrzegła złocisty blask znicza. Jeden cel. Jedna droga. Strych. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że NIKOGO tam nie ma, a oni będą tam Bardzo Szybko. Plan? Nie znam. charyzma III na lurowanie na siebie ducha [roll=Z] [roll=Z] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 27.05.2024 Byli chyba trochę za dobrzy w tym, czymkolwiek było to przedstawienie, skoro duch postanowił pojawić się zanim przeszli do głównego przedstawienia. Thomas trochę odetchną, wiedząc, że może uratowali kilka kości, z drugiej strony czuł lekki zawód. No, może do czasu, aż poltergeist nie wziął go jako jeden z celów. Wtedy się po prostu zdenerwował. - Osz ty pieprzony... - nie dokończył, próbując odruchowo osłonić twarz przed balonami, woląc nie myśleć, z czego były ostatecznie zrobione. Gdzie doprowadzało go jego życie? Chwilę zajęło mu odzyskanie rezonu. Nie widział co działo się zresztą jego grupy, nie miał więc pojęcia, czy nie potrzebują pomocy. Dlatego szybko odrzucił teraz niesprawny megafon, po czym wyciągnął różdżkę, chcąc zwiększyć ilość powietrza w balonach, tak by pękły i umożliwiły mu jakiekolwiek inne działanie. Rzut na kształtowanie [roll=PO] [roll=PO] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 27.05.2024 Darował sobie dalsze wchodzenie w dyskusję z panną Moody na temat nieprawidłowego przepływu informacji podczas wycieczkowiczów. Nie przypominał sobie, aby przed pójściem spać, ktokolwiek zdradził mu, że powinien szykować się na rychłą śmierć lub drastyczny upadek przy asyście wrednego poltergeista buszujące w ścianach Księżycowego Stawu. Tym mógł się zająć później. Nie wiedział jeszcze, od kogo zacznie: w tym przypadku zawiniła zarówno siostra, jak i wuj. Brenna była dużo łatwiejszym celem, bo na pewno już zdążyła przyzwyczaić się do tego, że miał do niej o coś pretensje. Wuja mógł nacieszyć się jeszcze kilkoma chwilami spokoju.
Teraz zresztą miał inne problemy na głowie. Ta, te krzyki na pewno zwrócą jego uwagę, pomyślał kwaśno, przerzucając nerwowo różdżkę z jednej dłoni do drugiej, kiedy ciszę panującą w posiadłości przecinały coraz to bardziej agresywne komentarze Mills. Zaraz zawtórował jej także Hardwick, co jak się okazało... Zdecydowanie pomogło w wywołaniu poltergeista. Złośliwy duch faktycznie się zjawił i to nawet szybciej niż zakładali, rechocząc wniebogłosy i poruszając się nad ich głowami, o czym zresztą świadczyły poruszające się balony pod sufitem. Pomysł Moody był kreatywny i działał. Różdżka Erika momentalnie powędrowała w stronę Hardwicka, gdy ten zaczął obrywać rozmnożonymi przez Mills balonikami. Nie odważył się jednak na rzucenie zaklęcia z obawy na to, że trafi w przyjaciela, skoro poltergeist pozostawał niewidzialny. Poza tym i tak nie miał zbyt dużo czasu na reakcję, bo duch zaraz zainteresował się i jego osobą, posyłając w jego kierunku jeden z materacy. (Aktywność Fizyczna) Unik przed materacem
[roll=PO]Miał zbyt mało czasu, aby zorientować się w pełni w sytuacji, jednak na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że wszyscy całkiem nieźle radzili sobie z atakami ducha. Na tyle dobrze, że raczej nie potrzebowali natychmiastowej interwencji z jego strony. Erik skupił więc swoją uwagę na Mills, próbując wyczarować wokół niej tarczę obronną. Starał się na tyle zrównoważyć pobór energii magicznej, aby nie była ona niezniszczalna. Chciał stworzyć coś stosunkowo łatwego do roztrzaskania, ale wymagające od poltergeista zainteresowania się konkretną osobą. Skoro to Millie chciała być przynęta, to chyba właśnie w to powinien celować?
(Rozproszenie) Stworzenie tarczy obronnej wokół Mills x2
[roll=N][roll=N] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 28.05.2024 Rzuty polergeista Poltergeist puścił nos Thomasa Figga, ale gdy ciśnięto w niego kołatką, schwycił ją w locie. Celowanie w niego nie było łatwe, bo chociaż powietrze jakby... załamywało się, gdy szybko się poruszał. W dodatku kołatka została ciśnięta z powrotem w Thomasa i wiedziona jakąś mocą zaczęła… bić go po głowie. Poltergeist tym czasem zaśmiał się i kawałek poręczy odpadł od schodów, ciśnięty ku Erikowi, ale rozbił się tylko u nóg Brygadzisty, nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Przez zaklęcie Thomasa balony zaczęły pękać, jeden po drugim, z głośnym trzaskiem. Złośliwa istota nie przejęła się tym zbytnio, ba, zdawała się wręcz uradowana narastającym chaosem. Balony zawirowały i zaatakowały wszystkich trzech mężczyzn, pękając tuż przy ich głowach, przysłaniając na moment widok, ogłuszając, chociaż nie czyniąc żadnej krzywdy. A Millie, do tej pory pozostawiona sama sobie, zdołała zwrócić na siebie uwagę polergeista. Jakby wicher przeszedł koło schodów, gdy wydając z siebie złowieszczy śmiech, rzucił się w pogoń za Moody na górę. Drzwi, wcześniej wyjęte przez Thomasa z zawiasów, poderwały się: trudno było powiedzieć, czy poltergeist postanowił sobie na nich „poserfować”, czy może chciał po prostu podciąć nimi Mildred Moody, otoczoną teraz lekką tarczą, wyczarowaną przez Erika – bo mknęły tuż za nią… Tura do 01.06. Maks 2 rzuty w poście please
|