Secrets of London
[20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie (/showthread.php?tid=3253)

Strony: 1 2


RE: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Richard Mulciber - 17.07.2024

Nie odpuszczała. Chciał ten temat zamknąć, nie marnować czasu i podszkolić ją trochę w konsultacjach z klientami oraz zapoznaniem z ich towarem, skoro chciała pomagać przy interesie rodzinnym. Nie był biznesmenem, nie posiadał takiego doświadczenia co Robert w tym kierunku, który to lepiej ogarniał nawet całą papierologię. Temat ten i jej pytanie, zbył milczeniem. W ten sposób wyrażał zakończenie tematu i przeszedł od razu do konkretów spotkania o tej porze.

Obserwował jej zachowanie reakcję i wysłuchał propozycje rozwiązania problemu z trudnym klientem.

- Słuszna uwaga. Na wielu klientów trzeba uważać. Szczególnie w przypadku zawierania nowych umów i podejmowania z nimi konsultacji. Podczas rozmowy z nimi musisz uważnie słuchać, obserwować i umieć oceniać postawię, sposób mówienia i patrzenia. Niektórych oszustów może być ciężko dostrzec.
Rozwinął jej spostrzeżenie.
- Czy sobie z tym poradzisz, będziemy musieli sprawdzić w praktyce.
Oznajmił, co też planował zrobić. Czy to sam odegra rolę klienta i oceni jej zachowanie, czy zabierze ją bezpośrednio do takiego, w którym długo prowadzi się konsultacje.

Sięgnął po katalog, chcąc przejść do kolejnego etapu, lecz Sophie miała pytanie z innej dziedziny. Kiwnął głową, że może zapytać, jeżeli ma taką potrzebę czegoś się dowiedzieć. Spojrzał na nią w momencie, kiedy zapytała o Rebeccę. Nie okazywał żadnych emocji z tym związanych, traktując ten temat jak każdy inny. Nic specjalnego. Choć wymusiła na nim zasięgnięcie do przeszłości. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek ten temat wyjdzie po latach od strony jednego z jego czy brata dzieci.

- Z Rebeccą poznaliśmy się na jednym z bankietów rodziny Malfoy. Ojcowie nas sobie przedstawili. Nasze czasy nie opierały się na wzajemnej miłości tylko aranżowania małżeństw. Coś jeszcze?
Odpowiedział krótko na jej pytanie, pomijając specjalnie to, w którym zapytała o zakochanie. Nie będzie jej kłamał, że już o pierwszego wejrzenia spadli sobie w oko i nie mogli go przemyć zwykłą wodą. To bajki dla małych dziewczynek. Dorosłe życie wygląda inaczej. A skoro bratanica miała pytania o życie, małżeństwo, wstrzymał się z kontynuowaniem jej szkolenia. Zarejestrował także, że chyba się zarumieniła? Nie wiedział od czego. Temat wstydliwy? Dostała nagle gorączki? Ma wołać Leonarda, jeżeli był w kamienicy? 



RE: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Sophie Mulciber - 22.07.2024

Sophie niestety bywała naiwna i mogło być jej ciężko wyczuć czyjeś złe intencje. Nie lubiła się kłócić ani wchodzić w dyskusje, ponieważ przyzwyczajona była do posłuszeństwa. Przekomarzała się z kuzynami, ale obcy ludzie (a zwłaszcza mężczyźni), sprawiali, że czuła się niekomfortowo. Zauważyła, że wuj ją pochwalił, jednak bardzo przeraziła ją wizja radzenia sobie z trudnym klientem na jego oczach. Bała się, że źle ją oceni.
-Sprawdzić w praktyce?- Poruszyła się niespokojnie. Czy wuj zabierze ją do jakiegoś trudnego klienta, czy sam będzie udawał, żeby mogła poćwiczyć? Obie opcje ją przerażały! Jak niby miałaby stawić czoła niezadowolonemu Richardowi, nawet jeśli będzie wyobrażała sobie, że jest kimś zupełnie obcym?! To było niemożliwe, przecież wuj to wuj! Nie chciała, żeby był z niej niezadowolony, nawet jeśli będzie to tylko gra.
-Wujku, to może Leo albo Charlie mogliby udawać niezadowolonego klienta, a ja bym próbowała ich przekonać, żeby kupili nasz produkt?- Zaproponowała. Chciała pojechać z wujem na spotkanie, ale nie myślała, że mogą trafić na kogoś, kto będzie wybrzydzał lub był oszustem. Naprawdę nie była na to gotowa!
Kiedy Richard wspomniał o swojej żonie, Sophie wyraźnie się zainteresowała. Spojrzała na wuja bardzo uważnie. Świdrowała go wzrokiem, przekrzywiając lekko głowę w bok.
-I co wuj pomyślał, kiedy pierwszy raz zobaczył ciocię Rebecce?-Zapytała, uśmiechając się lekko.-Mogłeś odmówić, wujku? Zakochaliście się później w sobie? Chodziliście na randki?- Pytała. Miała nadzieję, że historia Richarda będzie choć trochę romantyczna. Miała zamiar zapytać o to samo ojca, a później Lorien.


RE: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Richard Mulciber - 24.07.2024

Praca z klientami nie zawsze była prosta. Trzeba było umieć z nimi rozmawiać na różnych poziomach, posiadać bardzo dużo cierpliwości oraz odwagi. Umieć negocjować i nie pozwolić sobie wejść na głowę. Wiedzieć także kiedy się wycofać. Sophie była jeszcze młoda i za szybko porwała się na własny biznes, nie mając pojęcia o społeczeństwie. Hogwart, to nie to samo, co miasto Londyn.

- Tak.
Potwierdził jej pytanie, zauważając, iż to był ten punkt z jakim może sobie nie radzić. Do przewidzenia. Miała szczęście z Prewettem. Z innymi klientami może być inaczej.

Propozycja jaką mu przedstawiła, była wręcz… zabawna. Uniósł brew ku górze słysząc o tym, aby jego synowie mieli robić za potencjalnie trudnych klientów.

- Nie. Test praktyczny ja przeprowadzę z Tobą. Chłopcy mają swoje zadania i obowiązki. Nie będę ich angażował w Twoje szkolenie.
Wyjaśnił spokojnie. Charles pomagał i pobierał lekcje u Roberta. Leonard musiał skupić się na swojej karierze w Mungu, przygotować do niej.
"Co ją wzięło na tematy o miłości?" Naczytała się jakiegoś przesłodzonego romansidła?" – zastanawiał się w myślach. O tyle dobrze, że Lorien daleko było do takich tematów. Zauważył, że zadając pytania, Sophie nie odpuszczała.
- Nie mogłem odmówić. Spotykaliśmy się parę razy, aby omówić swoją przyszłość, ustalić kilka zasad. Zaraz po ślubie wyjechaliśmy do Norwegii.
"Nigdy jej nie pokochałem." – dodał w myślach. Jeżeli Sophie liczyła na jakieś romantyczne i pełne zaparcia, emocji opowieści, to się przeliczyła. Nie od niego to usłyszy. Nie uśmiechał się nawet a był poważny. Musiał robić to, czego chciał jego ojciec, jeżeli chciał być kim chce i nie zostać wydziedziczonym za podejmowanie własnych decyzji. Więc chociaż w przypadku aranżowanego ślubu, nie protestował.
- Jeszcze masz jakieś pytania, czy możemy wrócić do Twojego szkolenia?
Zapytał ponownie.



RE: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Sophie Mulciber - 30.07.2024

-Wuju, ale jak ty będziesz udawał klienta, to ja będę wiedziała, że to ty.- Powiedziała i westchnęła głośno. Oparła się o oparcie fotela.-Nie będę potrafiła się z tobą kłócić ani mówić, że nie masz racji.- Powiedziała zgodnie z prawdą i przygryzła lekko dolną wargę. Jej zdaniem ojciec i wuj zawsze mieli rację. Nie wyobrażała sobie, żeby mogła z którymś z nich dyskutować. A to ją właśnie czekało, jeśli to Richard będzie tym "klientem".
-Zasady? Jakie to były zasady? Mógłbyś podać jakiś przykład?- Poprosiła Sophie i na powrót się wyprostowała. Była ciekawa, jakie zasady powinna ustalać ze sobą para przed ślubem.-I w tej Norwegii, wuju, dogadywaliście się? Polubiliście i z czasem kochaliście?- Drążyła. Nic dziwnego, że zadawała takie pytania. W końcu ją też to czekało i zapewne bała się, że utknie z kimś, kogo nie będzie lubiła. Na ten moment z nikim się nie spotykała i była pewna, że ojciec jej kogoś znajdzie. Tylko kogo? I kiedy? Czy będzie mogła odmówić, jeśli coś jej się nie spodoba? Czystokrwiści nie brali rozwodów, to dopiero byłby wstyd!
-A... wuju, powiedzmy, że czarownica czystej krwi, wyjdzie za mąż za czarodzieja czystej krwi. I ten czarodziej okaże się... no wiesz, wuju - nie tak dobry i miły jak się wydawał? To jakie wtedy ta dziewczyna ma opcje? Jeśli zacząłby ją źle traktować po ślubie? Na przykład bić ją albo na nią krzyczeć?- Pytała, świdrując Richarda wyczekującym spojrzeniem.


RE: [20.07.1972r.] Od podstaw należy zacząć | Richard & Sophie - Richard Mulciber - 07.08.2024

-  Jeżeli Charles czy Leonard będą udawać klienta, to będziecie się wygłupiać.
Stwierdził z przekonaniem, biorąc za przykład to, jak ta trójka zachowuje się względem siebie. Za dobrze ich już znał. Richardowi chodziło właśnie o to, aby z nim przeprowadziła próbę rozmowy jako z trudnym klientem. Chciał jedynie sprawdzić, jak emocjonalnie dziewczyna wytrzyma. Ile będzie miała cierpliwości. Jak będzie wyglądać jej rozmowa, podejście, przekonywanie, szukanie kompromisu.

Jednakże Sophie postanowiła swoje szkolenie zamienić na porady przedmałżeńskie. "Co ją tak nagle naszło?" – zastanawiał się.

- Żona zajmuje się domem, wychowywaniem dziećmi i jest posłuszna swojemu mężowi. Mąż pracuje, zarabiając na utrzymanie rodziny. Jeden z podstawowych i najprostszych przykładów.
Zarzucił najprostszym, najczęstszym i najpopularniejszym motywem umów między małżonkami. Miał być jeden przykład, więcej nie podawał. Z Rebeccą możliwe, że miał więcej. Umowa wygasła wraz ze śmiercią kobiety. Podobnie zapewne miał Robert ze swoimi małżonkami.
"Dlaczego upierdliwie trzyma się tego słowa o kochaniu." – zastanawiał się. Dlaczego Sophie nie męczy Roberta albo Lorien, tylko wybrała sobie jego za swoją ofiarę?
- Dogadywaliśmy się, zaakceptowaliśmy, spełniliśmy obowiązek małżeński. W przeciwieństwie do Twojego ojca, ja nie miałem łatwo. Z Rebeccą skupieni byliśmy na tym, aby przetrwać w obcym kraju, nie na randkowaniu.
Odparł nieco poważniej. Dając może do zrozumienia, że nie wszystkie związki zaczynają dobrze, jak i również kończą. Sama niejednokrotnie była przecież świadkiem, jak Francis traktował Richarda. Rozmawiali przy rodzinnym stole dla zasady. Często może unikali się wzajemnie. Richard nie wchodził głęboko w opowiadanie o ty, jak wyglądało jego małżeństwo.

Sophie po chwili poruszyła nieco inny kierunek tematu. Obawiała się małżeństwa? Tego, co z nią będzie, obawiając się dostać męża tyrana? Richard pamiętał jak ojciec traktował matkę. Kobiety są przecież problematyczne.

- Żadne. Zdana jest na siebie. Musi się dostosować, słuchać męża. Może próbować szukać pomocy u rodziny. Jeżeli małżeństwo jest zawierane między ojcami przyszłych małżonków, można zastosować zapis że oddając córkę za mąż, oczekuje się odpowiedniego traktowania. Ewentualnie umowa między samymi małżonkami.
Wyjaśnił, bazując też na doświadczeniu z dzieciństwa, Przez działania ojca, matka często wydawała się być nieobecna. Więcej na ten temat powinien Sophie wyjaśnić Robert. On sam lepiej wie, czego chce dla swojej córki. Tak jak Richard, względem swojej. 

Ostatecznie, zakończyli rozmowę i Richard mógł w końcu podjąć się przygotowania Sophie do swojego zawodu, jeżeli miała pomagać mu z klientami. Przedstawił jej podstawy komunikacji, dał wskazówki i rady. Wyjaśnił jej katalog, jaki posiadali ze świecami i kadzidłami. Przeprowadził z nią nawet test rozmowy, podając się za klienta, tak jak sugerował wcześniej. Inaczej, nie umiałaby sobie radzić, ze swoimi w przyszłości. A musiała być odporna nawet na upierdliwców. Tak zaś zleciała im większość dnia.

Koniec sesji