Secrets of London
[01.08.1972] Do it all the time - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [01.08.1972] Do it all the time (/showthread.php?tid=3301)

Strony: 1 2


RE: [01.08.1972] Do it all the time - Atreus Bulstrode - 31.05.2024

Zamknięcie sprawy Mokradeł niewątpliwie wielu osobom przyniosło ulgę. On sam nie miał przyjemności się na nich znaleźć, ale prawdę powiedziawszy to trochę nawet tego żałował. Atmosfear była ponura, a magia zawodziła, ale w sumie to brzmiało to jak bardzo dobra zabawa. Taka, która mogła się zakończyć utratą zdrowia lub życia, ale przecież Atreus nie zawsze się tym przejmował.

Potrząsnął głową, ale nie zaprzeczył jej wprost. Owszem, nie znali wszystkich konsekwencji tego, że wkroczyli do limbo, ale ta aberracja teleportacyjna była tak nagła, że wydawała się absolutnie niezwiązana. Jeśli faktycznie byłoby to związane z przejściem na drugą stronę, to był zdania że tego typu objawy wystąpiłyby wcześniej, wraz z byciem zimnym.

- Hmm... Bez głowy? Wiesz, byłem z Ministerstwa w Dolinie w maju. Chcieliśmy przyjrzeć się Kniei i widmom, ale natrafiliśmy na taką dziwną barierę. To było jak ściana, ale nie dało się jej zauważyć, a kiedy próbowaliśmy ją dotknąć, umykała, mimo że czuło się ze coś tam jest. Byliśmy z kimś kto widział coś przez te ścianę i mam wrażenie, że to było trochę tak jakby działała niczym skrót dla obrazu. A może zakrzywiała czas? Pokazywała odpowiednik w limbo? - sam wciąż do końca nie wiedział jak to niby działało. - Innego razu, konsultując jedną sprawę kto powiedział mi, że widział mnie w Dolinie. W sytuacji... hm... w tej samej sytuacji w której byłem w limbo na samym końcu. Nie wiem co się stało na Beltane, ale Widma to nie była jedyna rzecz, która zaburzyła porządek w Kniei. A no i było jeszcze to słońce i księżyc?

Było tego sporo i jakkolwiek te zaburzenia były tragiczne i uciążliwe, Bulstrode zwyczajnie cieszył się, że były one daleko w Dolinie Godryka, a nie na ulicach Londynu.
- Tak sobie jeszcze przypomniałem, że skończyły mi się eliksir, który Cynthia dała mi na ciepłotę ciała - na bycie zimnym. - Mogłabyś mi taki załatwić?


RE: [01.08.1972] Do it all the time - Florence Bulstrode - 31.05.2024

Florence na szczęście nie znała myśli Atreusa, chociaż pewnie nie zaskoczyłyby jej. Biorąc jednak pod uwagę, ile osób tam zginęło i że magia nie działała, bardzo cieszyła się, że ona i jej bracia uniknęli wątpliwej atrakcji, jaką była nagła podróż do serca Mglistych Mokradeł. Zaraz jednak zapomniała o tym temacie i zwróciła uważne spojrzenie na brata, wsłuchując się w jego opowieść.
Bariery, on sam, człowiek bez głowy.
– Tak naprawdę nie wiemy, czym jest limbo – powiedziała w końcu z zastanowieniem. – Według niektórych teorii to królestwo zmarłych, według innych przedsionek krainy umarłych… ale też może odbicie naszego świata? Być może to, co się stało, odbiło się na Limbo, a że… Voldemort… – Imię wypowiedziała z pewnym zawahaniem, ale ostatnio robiła wszystko, aby nie używać żadnych wybiegów, lecz nie wahać się przy wymawianiu tego „pseudonimu” przyjętego przez czarnoksiężnika, skoro de facto opowiedziała się po konkretnej stronie. – Naruszył granicę, jakoś to przenikało. W lesie znalazłam poszarpane szczątki. Nie rozumiem, jaka magia lub jakie stworzenia tak rozerwały tego człowieka.
Istniały zaklęcia, które mogły wywrzeć taki efekt, ale Florence była pewna: zbyt wiele takich trafiało do namiotów medyków, aby mogła to być jedna, przypadkowa ofiara. Czy w Kniei coś się pojawiło? Wyszło z limbo? Odmieniło zwierzęta…? Widma zabierały życie, ale nie rozrywały na kawałki.
– Wiedziałam, że możemy spodziewać się wojny, ale chyba nie spodziewałam się, że naruszy same prawa magii, rozedrze zasłonę między światami i sprowadzi… to wszystko – stwierdziła.
Czasem widziała przyszłość, ale nawet talent jasnowidza nie podpowiedział jej, jak źle się to wszystko skończy.
Odsunęła się od brata i odruchowo przeczesała włosy, nieco rozczochrane, bo w końcu ledwo wyrwano ją ze snu.
– Przyniosę ci porcję – obiecała krótko, chociaż wątpiła, aby jakikolwiek eliksir mógł wyciągnąć chłód z ciała zimnych. I tak będą czuli zimno, bo przecież pochodziło one z płynącej w nich energii Limbo, a przynajmniej na to wskazywała cała jej wiedza.
I może to z powodów myśli na ten temat, i zastanawiania się, gdzie znaleźć więcej informacji, nie mogła zasnąć jeszcze długo po tym, jak Atreus wyszedł.

Koniec sesji