![]() |
|
[29.07.1972] Zaczarowany ogród | Nora & Thomas - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [29.07.1972] Zaczarowany ogród | Nora & Thomas (/showthread.php?tid=3364) Strony:
1
2
|
RE: [29.07.1972] Zaczarowany ogród | Nora & Thomas - Thomas Figg - 16.06.2024 - No tak, przecież nie dosłownie, że wrzucamy. Przecież nie chcemy ich zniszczyć - zgodził się, bo może faktycznie zbyt mocnego skrótu myślowego użył. Ale ostatnie co chciał zrobić to w jakikolwiek sposób uszkodzić te słoneczniki, chciałby aby im tu rosły długo i wysoko, żeby codziennie móc na nie patrzeć i podziwiać - jakoś tak, widok tych kwiatów dodawał mu nieco otuchy nawet w najgorszy dzień. Popatrzył na siostrę i zastanowił się. Czy faktycznie wykonać dołki za pomocą magii czy może jak zwykły mugol szpadlem? Jedno było szybkie, a drugie za to dawało nieco większą satysfakcję z wykonanej pracy. I tak walczyły w nim dwa koty, jeden ambitny, a drugi leniwy. Nos i na szczęście dla Nory, która nie będzie dzięk temu musiała czekać aż jej brat wykopie wszystkie dołki, wygrał ten leniwy. - Dobra, chciałem je wykopać sam, ale to ma więcej sensu - skupił się i kilkoma ruchami różdżki sprawił, że w ziemi pojawiło się sześć niewielki dołków. Kiedy wszystko było już gotowe zebrał się i zaczął wsadzać sadzonki do środka. Zasypywał każdą sadzonkę ziemią, którą wcześniej wykopał. Robił dokładnie tak jak mu przykazała Nora. - Takie proste rzeczy to i ja umiem zrobić, na zielarstwie to brzmiało o wiele trudniej - mruczał pod nosem z niezadowoleniem, ale na tyle głośno, żeby młoda go usłyszeć. - To teraz wystarczy podlać i czekać aż wyrosną duże? - zapytał przecierając dłonią czoło od potu i zostawiają niezłą smugę ziemi zamiast tego. RE: [29.07.1972] Zaczarowany ogród | Nora & Thomas - Nora Figg - 17.06.2024 - Cieszę się, że jesteśmy co do tego zgodni. - Już się bała, że brat może faktycznie mieć ochotę przerzucać te sadzonki, a wtedy to już nic by z nich nie wyrosło. W końcu teraz już im obojgu zależało na tym, aby te słoneczniki stały się ozdobą tego niewielkiego ogrodu. Na szczęście dzisiaj to nie ona musiała zastanawiać się w jaki sposób kopać te dołki. To był pomysł Thomasa, więc do niego powinno należeć przygotowanie dziur w ziemi. Zresztą ona nie była w najlepszej formie, mimo spożycia eliksiru. Lepiej, aby faktycznie to on się tym zajął. Nie wiedziała, że brat ma taki dylemat moralny w jaki sposób powinien kopać dołki, praca u podstaw była ważna, no ale mieli magię, nie bez powodu byli czarodziejami, mogli korzystać ze swoich umiejętności, aby ułatwić sobie życie. Dzięki temu zaoszczędzili też sporo czasu, podejrzewała, że gdyby wybrał szpadel zeszłoby mu go na to zdecydowanie więcej. - Wiesz, nie zamierzam cię zatrzymywać, jak masz chęć pomachać łopatą to droga wolna. - Kimże była, żeby ograniczać jego zapędy, może potrzebował trochę ruchu, czy coś. Namówiła go jednak do tej drobnej pomocy, świetnie, bo dzięki temu będzie mogła wrócić do swoich pozostałych obowiązków. Norka stała za plecami Thomasa i obserwowała uważnie, jak wsadzał rośliny do ziemi. Instrukcje nie był trudne, powinien sobie poradzić bez mniejszego problemu. Nie był przecież szczególnie oporny na przyswajanie wiedzy. - Tak, wystarczy podlać i czekać aż urosną wysokie do nieba. - Nie zwlekała, poszła po konewkę, która stała oparta o ścianę i napełniła ją wodą. Chciała przypisać sobie chociaż część zasług związanych z tą hodowlą słoneczników. Podlała każdą sadzonkę z osobna, odpowiednią ilością wody. - To chyba mamy wszystko załatwione, idź się umyj! - Rzuciła jeszcze do brata spoglądając na jego umorusane ziemią czoło. RE: [29.07.1972] Zaczarowany ogród | Nora & Thomas - Thomas Figg - 18.06.2024 Trochę ruchu by mu nie zaszkodziło - szczególnie, że kiedy mieszkało się z cukiernikiem w jednym domu, to nie było trudne o niezbyt zdrowy tryb odżywiania się. Nie żeby posądzał Norę o sabotaż jego diety - pro prostu nawet ludzie o najsilniejszej woli by się w końcu złamali i by sobie folgowali. Kiedy tak stała mu za plecami oceniała cicho to co robi czuł się jakby znów zdawał SUMy z zielarstwa, aż się cieplej zrobiło i poczuł presję, która zaraz to zniknęła. W końcu to jego siostra, nie krzyczałaby na niego tylko poprawiła go zamiast zdzielić w łeb, że źle coś robi. Pachniało mokrą ziemią, zupełnie jakby przed chwilą padało, lubił ten moment po deszczu, kiedy wszystko było takie rześkie i orzeźwiające - zawsze przypominało mu o lecie. - A wiesz, że mogłaś je podlać magią? - przekomarzał się z nią, kiedy tak byłą w połowie podlewania, ale zrezygnował z pokazania siostrze jak powinna to zrobić, podejrzewał że wówczas nie powstrzymał by się przez wyrafinowanym dowcipem jakbym by było podlewanie jej i mówienie, ze może też od tego urośnie - zanotował sobie to jednak w pamięci, kiedyś to wykorzysta. - Co umyj, to nie ja jeszcze kwadrans temu byłem wczorajszy! - oburzył się jak małe dziecko i nadał policzki, ale spoglądając na umorusane ziemią dłonie nie mógł się z nią nie zgodzić. - Dobra, ale potem zrobię coś do jedzenia, powinnaś zjeść coś porządnego i nie chcę słyszeć wymówek! - dodał jeszcze do siostry nim zaciągnął się zapachem słoneczników i ruszył w stronę domu - tak, prysznic i przebranie się w czyste ciuchy to było coś mądrego. Koniec sesji
|