![]() |
|
[22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach (/showthread.php?tid=3447) |
RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Jonathan Selwyn - 29.06.2024 Ha! Czyli to jednak nie było zwierzę. To była kobieta i to z bardzo podejrzaną aurą! Szkoda tylko, że za długo nie mógł się cieszyć tym faktem, bo kobieta najwyraźniej już na dzień dobry była do nich negatywnie nastawiona, co wyraziła poprzez ciśnięcie w Brennę drzewem. Trzeba było jednak przyznać, że przynajmniej ich przeciwniczka potrafiła zadbać o odpowiednią dozę dramatyzmu, co się ceniło. To znaczy ceniłoby się gdyby nie to, że jednak rzucanie drzew w jego przyjaciół było czymś za czym Jonathan nie przepadał za bardzo. Wydał z siebie zduszony okrzyk, gdy usłyszał huk uderzającego o ziemię drewna, nie mając pojęcia czy Brenna wyszła z tego cało. – Wszystko dobrze!? — krzyknął, ale na razie nie podbiegł do Longbottom, skupiając się na uciekającej im czarownicy. Miał tylko szczerą nadzieję, że Brennie udało się uniknąć. – Padnij! – krzyknął w jej stronę, próbując nasączyć swoje słowa magią uroków, tak aby rzeczywiście padła na ziemię. Zauroczenie (Ii) [roll=N] [roll=N] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Thomas Hardwick - 01.07.2024 Nos i intuicja go nie zawiodły. Wyszczerzył zęby rozpoznając kobietę, która tak sprawnie zwiodła jego i Millie. Jeśli wcześniej miał jakieś wątpliwości, teraz już, czując smród czarnej magii, zostały one całkowicie rozwiane. Że też nie wyczuł tego wcześniej. Zakradał się korzystając z tego, że kobieta wydawała się go nie zauważać, chcąc złapać kobietę, jej nagły atak na towarzyszy sprawił, że postanowił przestać bawić się w pochody. Poczuł zimno, widząc jak drzewa spada praktycznie na Brenne. Warknął, wiedząc, że w zwierzęcej formie za wiele nie pomoże przyjaciółce, skupił się więc na ich celu, mając nadzieję, że Jonathan przynajmniej dowie się, że Longbottom jest w miarę cała, jak Thomas miał nadzieję. Zerwał się do biegu, goniąc domniemaną Lydię, po czym, próbował pomóc w jej unieszkodliwieniu wpadając na nią i próbując docisnąć ją do ziemi swoim psim ciałem, jednocześnie zębami chcąc chwycić rękę z różdżką kobiety. Aktywność fizyczna na przytrzymanie kobiety i jej ręki [roll=N] [roll=N] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Bard Beedle - 01.07.2024 Rzuty Czy pamiętasz? Dziewczyna wpada do stawu. Dziewczyna spada na niebo. Ktoś zakuty w zniszczony płaszcz wpada do wody. Mildred Moody wpada do wody. Mary ginie w stawie. Bastian ginie w stawie. …umierają po kolei, jedno po drugim, Amarylis, Mary, Bastian, Thomas, Justine, Genevieve, Guinevre, Estella, Galahad, Ignas. Ciała niektórych przepadają na zawsze. Millie rzuciła się do wody, w ślad za osobą, stojącą na brzegu. To mogła być zauroczona mugolka, mógł być ktoś, zmuszony do tego przez Lydię. Łatwo zacisnęła ręce na materiale, na ciele… …czy aby na pewno? Otoczyła je ciemność, chłód, bo woda była zimna, mimo tego, że dzień był ciepły. Palce Mildred zamknęły się na płaszczu, na kościach, które znajdowały się pod nim. Bo to już były tylko kości, nic więcej: jedna z ofiar Lydii, podniesiona teraz nekromantyczną mocą, aby bronić swojej stwórczyni, która zdała sobie chyba sprawę z tego, że coś dzieje się w Księżycowym Stawie. Nieumarła obróciła się w wodzie, wyciągnęła kościste palce, usiłując pochwycić Millie za gardło, pociągnąć ją wraz z sobą na dno. * Błysnęło protego, i czar Jonathana został odbity - zmusił ją jednak do zatrzymania się. Kolejne zaklęcie pomknęło w stronę Thomasa. Owczarek biegł jednak na tyle szybko, że ogień zamiast trafić w niego, podpalił sąsiedni krzak. Lydia nie padła pod wpływem czaru Selwyna, Thomas nie zdołał więc jej przygwoździć do ziemi, ale nie uniknęła już, kiedy skoczył: ugryzienie wytrąciło kobiecie z dłoni różdżkę, która opadła na mech. Wrzask wściekłości i bólu wydobył się z jej ust, ale ten gniew i determinacja dodały jej sił. Wymierzyła w bok psa bolesne kopnięcie, po czym wyrwała się i pobiegła dalej – ku stawowi, który znajdował się już bardzo blisko. I rzuciła się prosto w wodę: być może miała jakiś plan, a może mając do wyboru pochwycenie, teraz, gdy straciła różdżkę, postanowiła wybrać śmierć. Gdzieś tam z tyłu, za mężczyznami, Brenna zebrała się z ziemi, przeskoczyła drzewo i też ruszyła w pogoń. Tura do 05.07 RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Millie Moody - 01.07.2024 Czy? Czy pamiętasz wczorajszą noc? Wczorajszy dzień? Czy pamiętasz moment w którym straciłaś drugie życie? Pierwsze? Czy pamiętasz ten moment kiedy pierwszy raz złapałaś znicz? Czy pamiętasz zamykane za bratem drzwi. Czy pamiętasz jej ostatni oddech? Czy pamiętasz? Lodowata woda studziła zamiary, zaciskała palce zabroczo na sercu Moody, która zbyt późno zdała sobie sprawę ze swojej pomyłki. Nie na tyle późno by poddać się uczuciu. Ciemność i pustka, one wciąż wołały, ale Mildred obiecała sobie, obiecała jemu, że nie odpuści. Że będzie wybierać kolor cokolwiek się zadzieje. Tak długo jak jego krzywy uśmiech, tak długo jak kasztanowe oczy, tak długo jak jego śmiech, jego krzyk, jak ciężkie ręce, rytm nieregularnie stawianych stóp. Tak długo... Czy pamiętasz jak ze mną? Wierzgnęła, nie mogąc czarować pod wodą. Nie lubiła się ze zbiornikami wodnymi to pewne. Czy starczy sił? Wiedziała, że po pobycie w Lecznicy Dusz jest żałośnie słaba. Ćwiczyła, próbowała, chodziła, biegała, podciągała się na gałęziach. Ale dech szybciej wypadał z piersi, krok szybciej tracił puls. Nie ważne, nieistotnee. Trzeba było tylko nie pamiętać o słabości. Słabi ginęli. Czy pamiętasz jak ze mną tańczyłaś walca? Wierzgnęła, by odkopnąć od siebie potwora, odepchnąć się nogami od kościstej klatki piersiowej i wypchnąć swoje własne ciało obleczone skórą skrywającą mięśnie na brzeg. Czy starczy sił w sięgnąć linii horyzontu? Aktywność fizyczna II [roll=N] [roll=N] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Thomas Hardwick - 03.07.2024 To że nie skończył jako pieczeń z psa zdecydowanie było całkiem dobrym przebiegiem wydarzeń, nie mógł się jednak nad tym głębiej pochylić, nawet jeśli poczuł żar od biednego krzaczka, wiedźma bowiem mogła im się zaraz wymknąć. Nie udało w końcu jej się powalić, Thomas jednak zdołał doskoczyć do jej ręki na której zacisnął swoje szczęki. Różdżka została upuszczona, nie dane było jednak mu zatrzymać czarownicy na dłużej. Jak na starszą kobietę miała sporo pary w nogach. Zaskomlał, czując ból w jednym z boków i upadł na ziemię. Chwilę zajęło mu dojście do siebie, potem jednak zmienił szybko swoją formę na ludzką i wyjął swoją różdżkę. Dokładnie poczuł w którym miejscu powstanie zapewne całkiem zgrabny siniak. Krzywiąc się pognał za wiedźmą, która ku jemu zdziwieniu postanowiła chyba właśnie się utopić. Przystanął na chwilę na ten widok nie bardzo wiedząc co ma zrobić, nie biorąc pod uwagę akurat tego obrotu spraw. Niby sprawiedliwy byłby to koniec, nie był jednak pewien czy rzeczywiście czarownica poddałaby się bez walki, czuł na swoich kilku żebrach jej zajadłość. - Może ją jednak wypada wyłowić? - zastanowił się na głos, spoglądając na resztę drużyny, ostrożnie choć sprawnie podchodząc z różdżką w dłoni nad brzeg, zastanawiając się, czy przypadkiem wiedźma zaraz z niego nie wyskoczy. Próbował dojrzeć coś pod taflą, zastanawiajajac się, jak głęboka mogła być woda w miejscu gdzie wpadła do wody ścigana. Nwm co robię więc rzucam na percepcję na zobaczenie czegoś w wodzie [roll=N] [roll=N] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Jonathan Selwyn - 05.07.2024 Ale czemu w ogóle ludzie mieli czelność odbijać jego uroki? Jak on w ogóle miał je ćwiczyć, skoro nie mógł mieć pewności, czy mu wychodziły, bo jakaś bezczelna nekromantka rzucała sobie protego i wszystko szło na nic? Bezczelność. To już była czysta bezczelność. Przynajmniej jego naturalny urok był nie do odbicia, ale obawiał się, że w tej sytuacji na niewiele mu się on zda, kiedy ta zaraza postanowiła atakować jego przyjaciół. Jonathan wraz z Thomasem rzucił się w pogoń za staruszką i już kiedy miał się cieszyć, że zapędzili ją w kozi róg, bo przecież na pewno nie wskoczy do wody, czarownica wskorzyła do wody. Niekorzystna sytuacja. I gdzie tak właściwie była Millie? – Hm... Rzeczywiście ciężko będzie ją inaczej przesłuchać – mruknął w stronę Thomasa, wpatrując się w wodę w próbie przeanalizowania ich możliwości, których chyba nie mieli szczególnie dużo. Westchnął ciężko i ponownie zerknął na Hardwicka. – Dobra. Jak coś to mnie też wyłów, a jakbyś coś zobaczył to od razu krzycz. Powodzenia – powiedział, poklepał go po plecach i sam wskoczył do wody w pogoni za zarazą, próbując nie myśleć o tym, że był w całkiem drogiej i nowej koszuli, której naprawdę nie chciał zniszczyć. RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Bard Beedle - 05.07.2024 Woda stawu była głęboka, zaskakująco czysta, ale też bardzo zimna, a zapadający zmrok wypełniał okolicę cieniami i ograniczał widoczność i tutaj. Ubrania całej trójki nasiąkały szybko wodą, buty utrudniały nieco poruszanie się, a chłód groził skurczem. Byli sprawni fizycznie na tyle, by nie groziło im utopienie, ale ich ruchy stały się wolniejsze, i żaden z nich nie zdążył rzucić zaklęcia, które ułatwiłoby mu oddychanie pod wodą. Ich czas pod powierzchnią był ograniczony. Millie Moody szarpała się z nieumarłą. Tuż przed sobą doskonale widziała czaszkę, zaledwie strzępki włosów, puste oczodoły, wyszczerzoną szczękę. Powietrze w jej płucach powoli się kończyło, podczas szarpaniny obróciły się, i straciła częściowo poczucie kierunku. Żywy trup nie odczuwał zimna, nie dotykał go ból, nie potrzebował powietrza, nie mógł dostać skurczu. Gdyby Mildred odczuwała strach tak jak normalni ludzie, musiałaby teraz wpaść w panikę – i pewnie skończyłoby się to zakrztuszeniem wodą albo padnięciem ofiarą istoty, wezwanej spoza śmierci przez moc Lydii. Zamiast tego zdołała odepchnąć się, uwolnić, oddalić od nieumarłej. Mogła wypłynąć na powierzchnię – musiała wręcz – bo jeszcze chwila i zaczęłaby się dusić. Ale było jasne, że nieumarła spróbuje płynąć za nią, napędzana głodem lub wkodowanym w nią poleceniem: zabijaj. Thomas i Jonathan tymczasem, oboje, mogli wypatrzeć pod wodą sylwetki. Nie byli pewni, która jest która, ale jedna znajdowała się nieco bliżej – nurkowała głębiej, coraz głębiej, ku dnu. Chciała utonąć? Nie umiała pływać? Coś tam ukryła? Planowała zniknąć tam, gdzie robiło się ciemno i wypłynąć gdzieś z drugiej strony? Ale nie była tu tylko ona – mogli zobaczyć i dwie sylwetki nieco dalej, szarpiące się przez chwilę, a potem odbijające się od siebie. Millie i nieumarła wpadły jednak do stawu w zupełnie innym punkcie niż oni: nie byli w stanie rozpoznać, kto jest kim, ani nawet zauważyć, że okuta w ciemne, mokre szmaty osoba jest już martwa. Tura do 08.07. Millie, musisz wypłynąć na powierzchnię, inaczej postać rundę nie będzie mogła działać z braku powietrza, a potem zacznie się dusić. Nie musisz na to rzucać, uwolniłaś się od nieumarłej, zostawiam ci decyzję, czy wychodzi na brzeg, czy wypływa na moment i zostaje w wodzie. Thomas, Jonathan, powietrza wystarczy wam na tę turę, na koniec kolejnej pojawi się konieczność uzupełnienia zapasu tlenu. RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Millie Moody - 05.07.2024 Miles nie zamierzała ani moment dłużej pozostawać w jeziorze. Tej kościstej kurwie już i tak nic nie pomoże. A ona chciała tu rybeczki dla Alika sprowadzać! Koniecznie trzeba będzie odczyścić dno, bo przecież nie będą jeść ryb kurwa ludożerców. Energicznie ruszyła na powierzchnię i wyskoczyła na brzeg oparzona, ociekająca wodą i podbiegła by mieć w ręku swoją miotłę. Dobrze, że był sierpień. Proszę. Ziemia ją zeżarła, woda próbowała zeżreć, co następne? Huragan, czy pożar? – Mam ruchomego szkieleta! – zakomunikowała magicznie wzmacniając swój głos i strategicznie wracając do miejsca z którego wypłynęła, żeby zobaczyć czy przeciwnik ruszył za nią. Tyle dobrego, że szkieletem można było dość łatwo manipulować translokacją. Jeśli tylko jego koścista głowa zamierzała się pojawić blisko powierzchni wody, Milie zamierzała rozczłonkować przeciwnika i kości rozrzucić na ślepo. Potem się wychlasta. Czy tam... wychłoszczy? Translokacja IV na rozczłonkowanie jak zobaczy widmo kościstego wroga [roll=PO] [roll=PO] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Jonathan Selwyn - 06.07.2024 No dobrze sylwetki pod wodą. Millie chyba przy okazji coś krzyczała o ruchomym (lub ruchanym?) szkielecie, ale przez wodę w uszach i zamieszanie nie do końca zrozumiał o co jej chodziło, ale miło że jednak się znalazła. Na razie jednak musiał się skupić na nurkującej coraz głębiej czarownicy. O nie. Na pewno mu nie ucieknie! Nie po to zamoczył już sobie ubrania (Chociaż mokry i tak wyglądał doskonale, zwłaszcza w białej koszuli), by teraz jej odpuścić. Szkoda tylko, że pod wodą, wstrzymując oddech, nie mógł wykrzyczeć jakiegoś zaklęcia. Eh... Może te całe magię niewerbalne i bezrożdzkowe rzeczywiście się na coś przydawały. Pozostało więc mu zanurkować w ślad za uciekinierką. Sprawność fizyczna może i była czymś, czego Selwynowi mogło lekko brakować, ale Jonathan nie miał problemu z pływaniem, by od razu uznać swój plan za głupi lub niewykonalny. Czarodziej szybko ruszył w pogoń za wredną wiedźmą, planując złapać ją i wyciągnąć wraz z nim na powierzchnię, zanim ta postanowi im uciec lub się utopić. Lub w ogóle zrobić to, co planowała zrobić. Rzut na wyłowienie zarazy tego jeziora [roll=O] [roll=O] RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Wiedźma o księżycowych oczach - Thomas Hardwick - 07.07.2024 Spodziewał się zobaczyć mniej pływających w wodzie sylwetek. Dokładnie jedną, która do niego wskoczyła na jego oczach. Próbował więc rozeznać się w sytuacji, choć ww wodzie siedział już po kolana, naprędce próbując wymyślić co zrobić, tym bardziej, że Jonathan praktycznie zniknął mu z oczu pod wodą. Cóż, miał nadzieję, że mężczyzna dobrze umiał pływać. A potem Millie wynurzyła się z wody, krzycząc coś o szkielecie i wcale nie nastrajało to Thomasa pozytywnie, ale mocniej ścisnął różdżkę rozglądając się w poszukiwaniu zagrożenia. - Zapewne nie widziałaś tam pod wodą naszej sąsiadki, która lubi bawić się czarną magią? Bo właśnie wpadła do jeziora i Jonathan za nią popłynął - krzyknął do Millie, próbując ostrzec ją przed ewentualnymi problemami z tej akurat strony. Nadal nie wierzył, że czarownica nic nie będzie próbował. Dlatego zanurkował pod wodę, na wszelki wypadek, w ramach ochrony pleców Jonathana i namierzając dwójkę, gotowy rozproszyć zaklęcie, które wiedźma mogła rzucić. Na rozproszenie ewentualnego zaklęcia wiedźmy [roll=Z] [roll=Z] |