Secrets of London
[lipiec 1943] Przepraszam, złamałem ci nos - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [lipiec 1943] Przepraszam, złamałem ci nos (/showthread.php?tid=3546)

Strony: 1 2


RE: [lipiec 1943] Przepraszam, złamałem ci nos - Woody Tarpaulin - 02.01.2025

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=A9xfKCT.png[/inny avek]
Nie patrzył na opadającą kostkę, nie patrzył, czy matka nie idzie. Patrzył tylko na koncertowo rozwaloną twarz Morpheusa. Odrzucił różdżkę, cholera, to wszystko wina tych czarów. Wina również brata, który powinien być w tym wieku już jakby rozsądniejszy i nie dać się mu wciągnąć w tę głupotę. A jak już musi być głupi, to niechże chociaż będzie wytrzymalszy. On w jego wieku poskramiał dzikie bestie lewą ręką, a do Hogwartu szedł tydzień na piechotę przez zaspy.
Tak, Woody był po trosze wkurzony na głupiego Morpheusa jako na swojego brata — bo przecież Jeremiaha czy Derwina to by w takiej sytuacji jeszcze w zad kopnął, żeby dostali podwójnie za swoje. Teraz obaj mają przechlapane, fantastyczna robota. Tyle że to nie był jeden z tych głupich braci prawie-rówieśników, a młodszy braciszek, o którego powinien się zatroszczyć — dlatego przede wszystkim gryzła go wina i obleciała panika. Opanowały go myśli, że wyrządził małemu człowiekowi niewybaczalną krzywdę, mimo że gdy sam był w jego wieku, połamane nogi kolegów czy własna rozbita głowa nie robiły na nim najmniejszego wrażenia.
Kurwa, przepraszam, złamałem ci nos — bąknął ni to zaskoczony, ni to przerażony, spoglądając na zbłąkane czerwone kropeczki rozproszone po mankiecie swojej własnej koszuli.
Oprzytomniał szybko i przyklęknął przy bracie, aby przyjrzeć się stratom.
— Nie, nie, nie mów nikomu. Ani Tessie, ani matce. Głowa do przodu i tak siedzisz teraz, poczekaj. — Położył rękę na jego potylicy i zmusił go do przyjęcia pozycji, w której się jeszcze na domiar złego nie podławi własną krwią. — Mam takiego kolegę na stażu w Mungu, przyjdzie i cię połata, i będzie dobrze, zobaczysz, tylko na litość, nie mów nikomu. Błagam. Przyniosę ci wszystkie książki świata.
Tego dnia Woody wypowiedział całą litanię gorących gróźb i próśb, a dla dodatkowego bezpieczeństwa unikał widoku rodziców do końca wakacji. Dużo obowiązków w nowym domu. Wiecie, jak to jest...

Koniec sesji