Secrets of London
[22.08.72. popołudnie, Księżycowy Staw] Kości do wora, wór do... grobu | Dora&Thomas - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [22.08.72. popołudnie, Księżycowy Staw] Kości do wora, wór do... grobu | Dora&Thomas (/showthread.php?tid=3630)

Strony: 1 2


RE: [22.08.72. popołudnie, Księżycowy Staw] Kości do wora, wór do... grobu | Dora&Thomas - Thomas Figg - 13.09.2024

Zerknął w bok na Dorę i tylko pokiwał głową w milczeniu, powiedzieli w tym temacie już naprawdę dużo i to co najważniejsze padło między nimi. Thomas dobrze wiedział, że nim ta cała wojna się skończy będą musieli nie tylko podejmować decyzje należące do tych trudnych, co będą musieli ubrudzić sobie ręce nie tylko babrając się w zakazanej wiedzy, ale też dokonując czynów, których normalnie by nie zrobili. On sam był na to gotowy od momentu kiedy wrócił do Anglii, a przynajmniej tak mu się wydawało, w momencie próby będzie wiedział czy miał rację.

Popatrzył ze zdziwieniem na kobietę. - Dobrze, nie powiem tego więcej na głos, to będzie tajemnica - zażartował i mrugnął do niej z delikatnym uśmiechem. Nie wiedział czy kłopotem było samo łamanie prawa czy fakt studiowania czarnej magii, ale zakładał raczej to pierwsze, bo zanim nie poruszył tematu legalności takich działań nic nie wskazywało, żeby miała jakieś opory. Samemu liznął już nieco czarnej magii, ale głównie pobieżnie i w celach łamania klątw. - Wiesz... - zaczął ostrożnie dobierając słowa - Dużo klątw polega na czarnej magii, szczególnie tych mających czynić krzywdę, możesz mi po prostu pomagać w badaniach nad tym jak skutecznie łamać klątwy, co już jest całkiem legalne - dokończył, kiedy wreszcie udało mu się ubrać myśli w słowa. Takie rozwiązanie brzmiało trochę naciąganie, ale z drugiej strony spotkał się z różnego rodzaju czarnomagicznymi klątwami w swojej pracy.

Nie przeszkadzał pannie Crawford w tym co robiła z kośćmi, cokolwiek pchało ją do takiego a nie innego zachowania nie było jego interesem ani też nie zamierzał jej przerywać, bo widać miało to jakieś znacznie. Uśmiechnął się do niej blado, gdy zakończyła włożeniem wisiorka machnął różdżka i powoli ziemia zaczęła spływać na dół, aby przykryć resztki które pozostały z tych nieszczęśników udręczonych przez Lydię.
- Lubię te kwiaty, są ładne, ale takie drobne i niepozorne - wypalił od razu, bo to na pewno było najważniejsze, dlaczego lubił te kwiaty, zganił się za to w myślach i odetchnął. - Nie, nie szukaj, ja mam je w domu u siebie, następnym razem odwiedzając Staw to je przyniosę. - bo trochę bez sensu, żeby uganiała się za tak pospolitym kwiatem, skoro on wiedział gdzie go szybko i łatwo dostać. Uniósł jeszcze raz różdżkę i przy górnej krawędzi świeżo usypanej ziemi pojawiła się kamienna tabliczka, na której powoli zaczęły kształtować się wyżłobienia układające się w dwa imiona ułożone jedno pod drugim: Estella i Galahad.


RE: [22.08.72. popołudnie, Księżycowy Staw] Kości do wora, wór do... grobu | Dora&Thomas - Dora Crawford - 01.10.2024

- Wiem - powiedziała krótko i mocno, nawet jeśli jej twarz wyrażała teraz niepewność. Dora nie potrzebowała wiele, żeby rozumieć że czasem aby pomagać trzeba było zagłębić się w czymś o wiele mroczniejszym i niebezpiecznym, ale wciąż jeszcze pracowała nad tym, by się tego nie bać. To byłą wręcz paranoja, jednak ugruntowana przez lata życia w ukryciu i strachu, bo mury Warowni nie były w stanie obronić jej zawsze i wszędzie. - To po prostu trochę skomplikowane - rzuciła, odpuszczając tym samym by podzielić się z Thomasem wszystkimi za i przeciw. Szczególnie tym przeciw. - Ale chętnie ci pomogę, tak. - posłała mu na koniec wesoły uśmiech.

- Moja mama bardzo je lubiła - rzuciła, przyjmując jego słowa z lekkim uśmiechem. - Mówiła o nich w podobny sposób. Że są takie niepozorne, ale mimo tego ciężko o nich zapomnieć. Noszą w sobie intencje - zrobiła w ziemi dziurki, wkładając do nich przyniesione nasiona. W jej ogrodzie zawsze rozkwitały w sezonie, ku pamięci Susanne, ale chyba też wszystkich innych o których Dora musiała zapomnieć dla własnego bezpieczeństwa. - Posadzę je wtedy razem, a jak zakwitną to będą bardzo ładnie wyglądać. Niebieski z białym.

Poczekała jeszcze, aż dokończy robić tabliczkę i stanęła koło niego. Obiecało się parę słów, więc teraz trzeba było ją powiedzieć, więc przez chwilę stali tak jeszcze, kiedy wypowiedziała nad grobem parę zdań ku pamięci Estelli i Galahada. A potem wrócili z Thomasem do posiadłości.

Koniec sesji