Secrets of London
[06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? (/showthread.php?tid=3690)

Strony: 1 2 3


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Neil Enfer - 30.07.2024

Nie mógł uciekać, był w pracy, chociaż pewnie gdyby uciekł, to Nora niewiele by z tego sobie zrobiła, zapewne rozumiejąc sytuację. Mimo wszystko to on był na zmianie i to on miał opanować sytuację. Nie ma co oglądać się za dorosłym, który ogarnie sytuację, bo on sam tym dorosłym był.
Podeszli do baru, a Neil ukrył odetchnięcie ulgi kiedy został puszczony i znalazł się za bezpieczną granicą. Trzeba krok po kroku, powolutku, a nie od razu skakać na kark.
- Jasne. - przytaknął i zaraz dobrał mu lekkie piwo, takie o jakie prosił. Zwykłe, nie jakieś owocowe. Otworzył je, przelał do wysokiej szklanki i zaserwował mu słuchając jednocześnie jego mówienia.
- Nie wydaje mi się, raczej bym zapamiętał gdybym słyszał o niej. - ściągnął brwi, próbując odnaleźć w zakamarkach mózgu jakichś urwanych wspomnień, ale nie dzwoniło mu w żadnym kościele. Widząc, jak ten się nachyla odruchowo sam też się nachylił.
- Oh, nie, przepraszam, nie słucham za bardzo radia, a jak słucham to przełączam a inny kanał jak tylko zaczynają mówić. Ale następnym razem cię posłucham, obiecuję. - no bo nie powie, że nie posłucha, prawda? Może zrobi się mu miło słysząc, że zdobędzie kolejnego słuchacza. Kto wie, może i się przyłoży jeszcze bardziej do następnej audycji wiedząc, że Neil słucha. Sobota, około południa, jasne, zapamięta. Z resztą zaciekawił go i lubił ludzi, którzy lubili swoją pracę.
Zerknął na jego zęby pokazane w uśmiechu i z nich przeniósł spojrzenie na oczy. Pijane, ale pełne życia i zaangażowania.
- Neil. - odpowiedział na przedstawienie się. Na sekundę zawiesił się na określeniu ,,mój drogi", ale w końcu puścił je mimo uszu, bo imię miał Włoskie? Może tam się tak mówi do każdego, pewnie tak, bo oj o Włochach to wiele słyszał. - Zatem jak umrę, to z chęcią odpowiem na kilka pytań. - mrugnął do niego okiem. Tak, za barem czuł się dużo swobodniej w rozmowie niż tak wystawiony na atak i dotyk.
- A ta Marta, to o co z nią chodzi? Serce jej ktoś złamał i się zapłakała w łazience na śmierć? - jak tak to powiedział to poczuł, że w sumie odnalazłby się w takim scenariuszu miłosnym.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Enzo Remington - 31.07.2024

Lorenz nie sądził, by wprowadzał zamieszanie. Ot, był, rozmawiał, śmiał się, zagadywał, dotykał! Nie robił niczego nieodpowiedniego, niczego, czego inni mogliby nie zrobić na jego miejscu. Korzystał z życia jak tylko mógł.

Piwo w wysokiej szklance sprawiło, że Remingtonowi zrobiło się na serduszku trochę cieplej i zaraz upił porządny łyk zimnego trunku, by ugasić ten wewnętrzny żar! Podziałało i Enzo aż mruknął z zadowoleniem, ocierając wierzchem dłoni piankę, która została na górnej wardze.

- Mmm… nawet nie wiesz, jak dobrze mi robisz. - Zanucił, po raz kolejny upijając jeszcze jeden, mały łyk. Tym razem pozwolił pianie zostać. - Rozumiem, rozumiem, nie każdy lubi gadanie w radio. Ale mnie mógłbyś posłuchać. - Machnął lekko dłonią. - Zapraszam w każdy weekend, ale nie zdradzę ci, co będzie w ten. Cholera, sam nie wiem, co zaplanowałem! - Zaśmiał się lekko. Pijany umysł nie pamiętał takich rzeczy, a i nie wydawały się ważne w tej chwili. - Dowiesz się, gdy posłuchasz.

Praca w radiu była miłą odskocznią od tego, co Enzo robił codziennie w Ministerstwie. Praca w dokumentacji i komunikacji wymagała trzymania się pewnych sztywnych ram, lecz w audycji można było popuścić wodze fantazji i postawić na kreatywność! Monolog nie zawsze był łatwy, lecz serce rosło, gdy Enzo uświadamiał sobie, że są osoby, które czekają na usłyszenie jego głosu w sobotę w południe.

- Neil! Neil, Neil, Neil. - Powtórzył imię, smakując je z każdą sylabą. - Nie mów tak, bo jeszcze ktoś będzie chciał przyspieszyć taki wywiad! - Roześmiał się na tę sugestię. - Może powinienem porozmawiać z Martą? Biedaczka nie płacze przez złamane serce, chociaż... właściwie nie do końca wiem, jak umarła? Chyba przez atak akromantuli? - Jego uśmiech zgasł na moment, gdy zdał sobie sprawę z tej niepewności. - Straszna śmierć! Ponoć za życia była wyśmiewana przez kolegów i w chwili, gdy umarła, wypłakiwała oczy w toalecie. Teraz nawiedza łazienkę na pierwszym piętrze Hogwartu i właściwie nie można tej łazienki używać, bo ciągle jest zalana, no i... ma lokatora. Odwiedza też inne łazienki.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Neil Enfer - 31.07.2024

Nie robił nic nieodpowiedniego? Ta kwestia pozostanie przemilczana, bo ile ludzi tyle opinii na ten temat. Z resztą kolejne słowa mieszały mu w głowie i wilkołak powoli przestawał zwracać na go uwagę. Coś źle zrozumiał? Nie kojarzył powiedzenia? Trudno, założy to co mu wygodne, najwyżej później się naprostuje. Z resztą najważniejsze, ze klient jest zadowolony z obsługi.
- Więc postaram się nie przegapić audycji. - tak, miał nadzieję, że nie zapomni o niej, albo że nie będzie w tym czasie pracować, bo teraz naprawdę chętnie by posłuchał o czym tam opowiada.
Westchnął cichutko słysząc swoje imię wypowiadane w ten sposób. Czemu? Na myśl przychodziło tylko jedno wyjaśnienie, które bardzo mocno zepsuje mu humor, wiec porzucił akceptację go.
Zmrużył oczy próbując przypomnieć sobie czym jest akromantula i aż zmarszczył nos kiedy sobie przypomniał. Ohydztwo! Umrzeć od pająka i to jeszcze takiego, straszne.
Historia Marty była niby taka zwykła i taka by pozostała gdyby nie smutne zakończenie. Martwa uczennica, co? Aż się zdziwił, ze o tym nie słyszał, przecież to tak poważna sprawa. Z drugiej strony każda szkoła chciałaby tuszować takie wydarzenia, bo nie robią one dobrze na reputację, szczególnie, ze... Zaraz, zaraz. Zmrużył oczy i wlepił spojrzenie w Enzo.
- Ty sobie ze mnie ładne żarty robisz. - zarzucił mu, splatając ręce na piersi. - Mówisz, że na pierwszym piętrze nawiedza, a wcześniej mówiłeś, że na trzecim. - przestąpił z nogi na nogę i wpatrywał się w niego oskarżająco. - Z resztą skąd akromantula miałaby się znaleźć na terenach szkoły, co? Może i chodziłem do innej szkoły, ale pewne zasady są podobne wszędzie. - jakoś tak chyba będzie musiał dzielić wszystko co mężczyzna mówi na trzy.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Enzo Remington - 31.07.2024

Zadowolony z piwa, Enzo skupił się bardziej na napitku i rozmowie niż wprawianiu nowego kolegi w zakłopotanie. To było bez wątpienia zabawne, lecz były też rzeczy o wiele ważniejsze niż zwykłe dokuczanie sobie nawzajem. Czy nie przez to Marta zginęła?

Gość poprawił się na siedzisku i wyprostował, a złapawszy za kołnierz, powachlował się nim odrobinę, gdy atmosfera zaczęła gęstnieć. Od alkoholu i rozmowy było gorąco, szczęśliwie dla Neila, Lorenz nie lubował się w ekshibicjonizmie. Jeden rozpięty guzik musiał wystarczyć.

- Trzymam cię za słowo! Wywołam cię na antenie, zobaczysz! - Obiecał krótko. Nie miał żadnego sposobu na sprawdzenie, czy Neil rzeczywiście będzie słuchał, ale nie martwiło go to. Miał wielu innych słuchaczy. - Czy też: usłyszysz. A co do Marty, może śledztwo powinno być wznowione? - Zastanowił się. Miał w sobie cząstkę z detektywa, jak każdy dziennikarz, nawet taki, który udzielał się jedynie w radio. Zmarszczył nos. - Podobno jakiś dzieciak hodował akromantulę i ta mu uciekła, a Marta była po prostu pechowa. I straszy na pierwszym piętrze, oczywiście, że na pierwszym! Na trzecim tylko czasami, tak jak i na każdym innym. - Machnął dłonią, chcąc odgonić niepasujący temat. Nieszczęśliwie trącił szklankę z piwem, lecz w porę ją złapał! Tylko odrobina pociekła mu po palcach. - Ach, wybacz! Niezdara ze mnie! Ten uczeń, który miał pająka, wyleciał ze szkoły, rzecz jasna. Nie wiem, co się z nim stało.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Neil Enfer - 31.07.2024

Czy rozpięcie koszuli byłoby od razu ekshibicjonizmem? Nie to, że do tego zachęca, ale, zaraz, to przecież Anglia, jak to możliwe, że jest mu gorąco?
Wzdrygnął się na takie mocne postanowienie, na które musiał posłusznie pokiwać głową. No to teraz nie ma innej opcji, jak posłuchać, czy to będzie w pracy czy w domu.
- Nie znam się na tym. Jeśli oskarżona osoba mówi, że to nie ona, to może tak. Chociaż po tylu latach może to być ciężkie. - z drugiej strony wydawało mu się to głupie, bo mieli przecież ducha zabitej osoby, to co nie może ona powiedzieć? A może nie wie? Nie pamięta? Nic nie może opisać tak, żeby choć trochę nakierować śledztwo na dobry trop? Nie rozumiał tej całej magii i duchowania.
Zacisnął usta w namyśleniu kiedy Enzo zaczął mu tłumaczyć wszystko. Uczeń hodował pająka. Hmm… No fakt, można mieć zwierzaki, ale zazwyczaj wybiera się takie mało inteligentne? A może faktycznie zasady w Hogwarcie są inne, albo były inne kiedyś, do czasu aż pewien pająk nie zabił uczennicy. Do tego całość rysowana była na zwykły wypadek, nieszczęśliwy, ale jednak. Do tego jeśli opiekunem pająka było dziecko, to chyba nie można go winić, prawda? To tylko dziecko, zrobiło co umiało najlepiej, po prostu nie wyszło.
Do trąconej szklanki również wystrzelił ręką, obejmując szkło. Nie chciał sprzątać więcej niż musiał.
- To nic. - odmruczał na przeprosiny i zaraz szybko przetarł ścierką szklankę i blat pod nią. Zaraz złapał też dłoń klienta, aby i ją otrzeć z wilgoci.
- Nie wiem sam. Dziwna ta sytuacja. Prześladowana dziewczyna zabita przypadkiem w łazience przez pająka. To brzmi absurdalnie. - przewrócił oczyma. Nie chciał w to wierzyć, ale po jego brwiach było widać nutkę niepewności. - To jeśli zabił ją pająk, to powinna mieć ślady ukąszenia, prawda? Czy one zabijają... w inny sposób? - może wypijają wnętrzności, albo umieją posługiwać się magią. Jeśli to był pająkowy wypadek, to powinna mieć pająkowe ślady, chociaż nie wiedział czy... Sam już nie wiedział. Nie wyobrażał sobie chodzić do szkoły w której ktoś zginął. - Swoją drogą kiedy to było? - no właśnie, czy było za jego czasów? Może to świeże wydarzenie? Nie, o świeżym by słyszał, na pewno, chyba.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Enzo Remington - 31.07.2024

Teorie spiskowe miały to do siebie, że intrygowały wielu ludzi, a jednym z nich był niewątpliwie Enzo. Mężczyzna miał słabość do ciekawych historii, w których odkryć można było drugie, a nawet trzecie dno i im dłużej rozmawiał z Neilem, tym bardziej wydawało mu się, że jest jeszcze wiele do odkrycia w temacie Jęczącej Marty. Fakty nie pasowały do siebie.

- Zaprzeczenie popełnionego czynu nie dowodzi niewinności! - Żachnął się, tym razem wachlując się dłonią. - Czy tak nie byłoby najłatwiej, gdyby wszystkich potraktować veritaserum?! Ale skoro mamy najważniejszego świadka, Martę, to przecież wiemy, jak umarła? O ile... o ile ona sama ma pewność! - Zmarszczył brwi, bo do ekscytacji dołączyła ciekawość. - Och, ile bym dał, by móc znów z nią porozmawiać! Tyle razy dyskutowaliśmy, ale nigdy nie zapytałem o jej śmierć! Wydawała się oczywista! - Przerwał tylko po to, by upić duży łyk piwa. Napoju sukcesywnie ubywało w szklance. - Wrócimy tam, ja i ty! To nasze śledztwo!

Propozycja była rzucona nieco na wyrost, lecz Enzo naprawdę wczuł się w całe to rozwiązanie sprawy morderstwa, bo do tego urosła nieszczęśliwa śmierć Marty Warren. Zawiesił jednak, gdy Neil nie tylko wytarł szklankę i blat ale również dłoń, na którą pociekły krople trunku. Na moment zabrakło mu słów, bo nie tego się spodziewał, ale zaraz uśmiechnął się miękko, we własnym mniemaniu, uroczo.

- Chyba naprawdę musisz lubić ludzi, co? - Zmienił momentalnie temat. - Widać to po twojej delikatności. I jesteś inteligentny! To brzmi absurdalnie, jak mogliśmy w to uwierzyć? Marta, zabita przez akromantulę w samym sercu Hogwartu? - Prychnął, kręcąc głową.- To nie ma ładu i składu! Nie wiem, kiedy zginęła i nie wiem, czy były oględziny ciała. Napiszę do Departamentu Sprawiedliwości jutro, z samego rana! Musimy otworzyć to dochodzenie na nowo!


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Neil Enfer - 31.07.2024

Cóż, zaprzeczenie może nie było dowodem, ale było wskazówką, że może w zaprzeczeniu jest choć odrobina prawdy? Są historie ludzi skazanych niesłusznie, więc wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają. Widział jednak, jak mężczyzna sam zaczyna myśleć i łączyć wątki i było to na swój sposób urocze. Zupełnie jak obserwacja dziecka, które po wielu nieudanych próbach nagle widzi, że elementy układanki wpasowują się w miejsce.
Spojrzał na niego zaskoczony, ale i w pewien sposób doceniony, co było... Dziwne. Wszystko było dziwne, samo to ile czasu mu Enzo poświęcał.
- Nie wiem czy mogę, to w końcu nie jest moja szkoła. - mógłby tak po prostu wejść tam? Z resztą byli dorośli, a dorośli nie chodzą do szkoły, no chyba, ze w niej uczą. Na pewno by ich nie wpuścili.
Zadbał o blat, zadbał o szklankę, to i zadbał o klienta, w końcu mokrą ręką zaraz zamoczy wszystko inne. Może to była pragmatyczność, może nie, po prostu nie chciał, żeby był brudny, bo pijani ludzie mają tendencję do niedbania o siebie, a on był zbyt miły, żeby się zaniedbać.
W pierwszym odruchu chciał zaprzeczyć, jednak to wahanie sprawiło, ze przegapił niewielkie okienko na odpowiedź. Ciepło mu się zrobiło na twarzy na wyraźnie komplementujące go słowa, tym razem nie miał wątpliwości, że był chwalony i to w ten sposób?! No inteligencji by sobie nigdy nie przypisał, a tu proszę, pierwszy lepszy pijaczyna i już takie rzeczy mówi. Uśmiechnął się lekko do niego słysząc jego olśnienie, jego zaangażowanie i chęć pchania sprawy dalej, tylko właśnie skoro nie wiedział kiedy umarła, to było to raczej dawno.
- Wiesz, nie jestem pewien czy będą w stanie coś więcej z tym zrobić. To nie tak, że mogą obejrzeć ciało, w końcu... Ono się już raczej całe rozłożyło. - zastanowił się na głos i zerknął na jego szklankę, później na niego. - Przepraszam, nie powinienem o takich rzeczach mówić w takiej chwili. - zawstydził się patrząc na niego przepraszająco. - Z resztą, może lepiej nie pisz do nich? Skoro my doszliśmy do pewnych wniosków, to oni raczej też powinni. Może celowo coś ukrywają. Lepiej, żebyś się nikomu nie narażał. - w trakcie tej krótkiej rozmowy jakoś tak trochę się do niego przywiązał i żal by mu było wiedząc, że może go już nigdy więcej nie zobaczyć. Skoro jednak spiski aż tak Enzo fascynowały, to kto wie jak daleko jest w stanie zajść, żeby udowodnić pewne racje.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Enzo Remington - 01.08.2024

Naoliwione alkoholem trybiki pracowały bez wytchnienia w enzowej czaszce. Informacje mieszały się ze sobą, lecz ostatecznie układały w całość. Brakowało mu tylko jednego...

- Pióro! Daj mi pióro albo długopis. - Polecił Neilowi, łapiąc za czystą, papierową serwetkę, na której zamierzał pisać. Wspomnienie mugolskiego narzędzia do pisania mogło zabrzmieć dziwnie w czarodziejskim pubie, lecz nie zamierzał się tym przejmować. Nie teraz, gdy był na tropie! - Twoja, nie twoja! To już też nie moja szkoła! - Zawołał Enzo, wywijając dłonią, w której wciąż brakowało czegoś do pisania! - Ale z pozwoleniem, możemy tam pojechać i przesłuchać Martę.

Nie mogąc utrzymać dłoni w spokoju, po raz kolejny zastukał palcami w blat, po kolei, wystukując rytm do sobie tylko znanej melodii. Olśnienie przyszło wiele lat za późno i teraz Remington miał problem, by doprowadzić sprawy do końca i oddać Jęczącej Marcie sprawiedliwość. Neil jednak go rozpraszał, bo ten rumieniec, który rozlał się po bladej skórze, przyciągał wzrok i wciskał się w myśli w miejsca, gdzie powinna być tylko historia zabójstwa.

- To ludzka rzecz, tracić ciało po śmierci. - Machnął znów dłonią, nie przyjmując przeprosin nowego kolegi, bo i ich nie potrzebował. - Jeśli ślady miały być na ciele, to będą też na duchu. W Hogwarcie jest inny duch, Prawie-Bezgłowy-Nick. Prawie bezgłowy, bo, hm, prawie nie ma głowy. - Wyjaśnił bez większego sensu. - Skoro jego rana jest obecna w duchowej formie, Marta powinna mieć ślad po ugryzieniu! A-ha! Powinienem zostać detektywem! - Ucieszył się wyraźnie i złapał szklankę, tylko po to, by unieść ją wysoko w toaście dla samego siebie, a następnie przyłożyć do ust i wypić do dna. Miał jeszcze całkiem dużo, ale dał radę. Odbiło mu się tylko. - Wybacz. Podaj mi, z łaski swojej, kolejne. Już prawie to mamy! - Chusteczką, która miała być jego notesem, otarł usta. - Masz rację, znowu masz rację! Gdzie byłeś całe moje życie, mój Watsonie? Oni coś ukrywają! A my to odkryjemy!

Przekonany o spisku, Enzo nie odpuszczał tak łatwo.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Neil Enfer - 01.08.2024

Uniósł obie brwi, ale grzecznie wyjął długopis z kieszeni. W końcu zbierał zamówienia, musiał mieć przy sobie coś do pisania, żeby zanotować rzeczy na szybko. Podał mu pisak i zaciekawiony nachylił się, żeby zerknąć co tam skrobie.
- Jeśli, jeśli chcesz. - nie mógł mu odmówić, z resztą rano zmieni zdanie, albo zapomni komu proponował wyjazd. Chociaż taka wycieczka, oby tylko nie teleportacją, świstoklikiem czy innym magicznym środkiem transportu.
Słuchał uważnie i odruchowo skrzywił się bardziej niż myślał na wyobrażenie drugiego ducha. Prawie-Bezgłowy... czy to znaczy, że... Nie, fu, okropne! Jeszcze mu się to będzie śniło i co wtedy? Albo co gorsza będzie mu siedzieć w głowie kiedy będzie walczyć z bezsennością.
Uśmiechnął się na jego szczęście, zaraz jednak skupił się na tym, żeby złapać mężczyznę gdyby ten leciał w tył, albo łapać szklankę, gdyby ta mu się wymsknęła z dłoni, albo łapać alkohol, który przy tak żywym machnięciu mógłby spróbować uciec z naczynia. Ani jedna kropla nie skapnęła na ziemię, za to każda jedna wylądowała w jego żołądku, na raz. Patrzył z fascynacją jak człowiek może w tak szybkim tempie opróżnić całą, wcale nie małą szklankę. Zamachał ręką między nimi chcąc odwachlować odbicie się Enzo. Cóż... tacy są pijani ludzie, prawda? Ten był na tyle uroczy, że nie mógł się na niego gniewać, na ładne oczy go wziął!
- Ale ostatnie. - zarządził głosem niezbyt mocnym, przez co mogło być to odebrane bardziej jak sugestia niż postawiona, trwała granica. Kolejne piwo został otworzone, a szklanka znów była pełna.
Gdzie był? Pewnie doił krowy, albo siedział w książkach płacząc, że żadna wiedza mu do głowy nie wchodzi. Teraz jednak był tutaj i choć nie był typem człowieka, co lubi przygody to na ten jeden wieczór mógł o tym zapomnieć.
- W takim razie co jeśli nie będzie żadnego śladu na duchu? W jaki sposób mogła wtedy zginąć? Z resztą jak chcesz ją obejrzeć czy ma ślady? Chyba nie będziesz się kazać zabitej dziewczynie rozbierać w łazience? -to nie brzmiało mu ani trochę dobrze, ale inaczej się tego ująć w słowa nie dało. - No i jak coś ukrywają, to myślisz, że dadzą ci zgodę tam pojechać? - nagle miał w głowie tyle pytań, że nie wiedział nawet w jakiej kolejności je zadawać i które najpierw i które gdzie.


RE: [06.06.1972r.] Smutne, dolewki? - Enzo Remington - 03.08.2024

Widok zupełnie mugolskiego długopisu w dłoniach barmana nieco zaskoczył Enzo, ale miał teraz ważniejsze sprawy na głowie niż zastanawianie się, czy pisak był po prostu kawałkiem plastiku i tuszu, czy w jakiś sposób został podrasowany magią. Najważniejsze było to, że pisał! Enzo chwycił za kolejną serwetkę, rozprostował ją przed sobą i zaczął pisać.

- Ja i ty. - Enzo wycelował w Neila końcówką długopisu. - Jesteś inteligentny, skarbie. Przyda mi się twoja ekspertyza.

, nakreślił na samej górze, lecz nim zdołał skończyć słowo, przekreślił obie litery. MARTA WARREN, namazał zamiast tego. Serwetka nie była najlepszym pergaminem, bo rwała się pod naciskiem długopisu, lecz można było rozczytać to, co Lorenz planował przekazać. Gdy miał już tytuł, należało pisać dalej.

Wahał się. Co powinien napisać jako pierwsze? Alkohol z pewnością pomoże rozwiać wątpliwości, więc znów przyssał się do nowego kufelka. Puścił mimo uszu sugestię, jakoby miało być to ostatnie piwo. Uniósł tylko dłoń, niemo uciszając Neila. Wpatrywał się w serwetkę.

Ale myśli nie chciały płynąć na papier! Potrzebował więcej alkoholu!

- Wtedy będziemy przesłuchiwać świadków! - Zadecydował. - Samą Martę! - Z tymi słowy, napisał: świadek: Marta Warren. - Poprosimy ją o pokazanie ran, och, kochany, to tylko kwestia doboru słów! Mogę przetestować to na tobie, jeśli chcesz. - Rzucił Neilowi kolejny uśmiech. - Ale masz więcej zalet, poza ładną buźką i ciałem! Ach, potrzebuję cię w tym śledztwie! - Podkreślił po raz kolejny. - Musimy pojechać do Hogwartu pod innym pretekstem!! Szybko, wymyśl coś!