Secrets of London
[13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek (/showthread.php?tid=3746)

Strony: 1 2 3


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jonathan Selwyn - 25.08.2024

Jonathan skinął głową.
W takim razie chyba dobrze, że jednak ją zobaczyłeś – powiedział, bo jak bardzo nie był fanem konceptu takiego jak Jessie i kłopoty, tak nie chciał nawet myśleć o tym, co by było gdyby nikt tej biednej dziewczynie nie pomógł. I nawet jeśli absolutnie nie chciałby widzieć chrześniaka w okolicach Nokturnu, to z drugiej strony Nokturn oczywiście nie miał żadnego prawa zrobić mu czegokolwiek, gdyby z jakiegoś powodu już się tam pojawił.
Nagle stres spowodowany tożsamością wampira opuścił go całkowicie, tak że niemal się zaśmiał. Skoro czarodziej mówił, że napastnik trochę przypominał mu goblina, to Selwyn nie miał w ogóle o co się martwić. Jego ekhem przyjaciel zdecydowanie nie przypominał urodą goblina, ale to nie było już teraz ważne.
To pewnie po twojej matce. Ona też zawsze miała do tego talent – zapewnił go solennie, bo Ned raczej był na to zbyt spokojny, a sam Jonathan... Jonathan nie pakował się w kłopoty. Jonathan po prostu przeżywał przygody, lub też zapraszał ryzykowne sytuacje do swojego życia dla wyższej sprawy, jak w przypadku dołączenia do pewnej grupy antyfanów Śmierciożerców. Charlotte z kolei wpakowała się w kłopoty, gdy tylkl postanowiła się z nim zaprzyjaźnić. Zagadka rozwiązana. – Ale skończyłeś ratując jej życie, więc może mimo wszystko było to po coś – dodał na pocieszenie, chociaż nie był pewny, czy powinien był to mówić, nie chcąc przecież zachęcać chłopaka do tego typu akcji, no ale przecież musiał mu to przyznać.
Uścisnął ramię chłopaka, na którym wcześniej położył mu rękę, a następnie sam sięgnął po jedno ciasteczko i rozbawiony pokręcił głową. Teraz, gdy pewne sprawy stały się jasne, mógł sobie pozwolić na nieco mniej poważną atmosferę.
Hm, wygląda na to, że masz naturalny talent do płoszenia wampirów – zaśmiał się.


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jessie Kelly - 25.08.2024

Jeśli chodziło o antyfanów owej koncepcji, to było ich już dwóch, bo on sam nie przepadał za tym połączeniem. Wystarczyło, że jego praca wiązać się mogła z mało przyjemnymi sytuacjami, więc wcale nie potrzebował takich ekscesów w życiu prywatnym. A jednak zdawał się je do siebie przyciągać. Lipiec był zdecydowanie dziwnym miesiącem. Dziwne sny, równie dziwne zdarzenia (powoli zapominał o żebraku, ale dowcip z wiecem wciąż siedział gdzieś z tyłu jego głowy), a teraz jeszcze ten wampir. I gdyby cała sprawa zakończyła się jedynie tym ugryzieniem, groźbą, ucieczką wampira i rozpoczętym przez Brennę śledztwem, to w sumie nie byłoby tak źle - niektórzy czarodzieje pewnie mogliby powiedzieć, że tak wyglądał ich typowy poniedziałek - ale doszły do tego informacje, których Jessie prawdopodobnie nie powinien był się dowiedzieć, ale dowiedział się, a przez to, że nie wiedział, komuś mogła stać się krzywda.

Na szczęście sprawa trafiła w odpowiednie ręce. I nawet jeśli jakimś cudem wampir zdoła wymsknąć się Brennie i jednak po niego wrócić, to raczej nie powinno być więcej ofiar. Oby...

-Całe szczęście, że miała swoich Rycerzy na Białych Koniach - albo smoku, z szacunku do wuja Anthony'ego -Co by było, gdyby te kłopoty ją gdzieś wchłonęły? - był to, oczywiście, żart, mało zabawny, ale skoro to po Charlotte dostał w genach ten "talent", to faktycznie powinni się cieszyć, że miała obok siebie kogoś, kto może czasami odciągał ją od tych kłopotów, albo pomagał jej się z nich wydostać, jeśli już w jakieś wpadła. -Niestety, muszę przyznać, że nawet w worku wygląda dobrze, ale chyba wolałbym jej w takim stroju nie oglądać. Jeszcze znowu by się ktoś zaczął do niej ślinić, a to trochę nieestetyczne - ciekawe, czy Madame Malkin wciąż trzymała na zapleczu ten worek.

Nie, Jessie nie miał najmniejszego zamiaru chodzić teraz po Pokątnej, Londynie czy gdzieś jeszcze indziej, tylko po to, by szukać jakichś zagubionych dusz, czy Dam w Opałach, które trzeba osłonić własnym ciałem, tylko dlatego, że Jonathan go pochwalił. Wolałby móc chodzić po Pokątnej bez ciągłego rozmyślania, czy ktoś znowu nie próbuje kogoś zabić gdzieś w zaułku.

-Albo niesmaczną krew - niektórzy powiedzieliby, że "brudną", ale kto ich o zdanie pytał.

Uśmiechnął się, wsuwając resztę ciastka do ust i sięgnął po kubek z herbatą.




RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jonathan Selwyn - 01.09.2024

Jonathan uśmiechnął się, jakby rzeczywiście był jakimś rycerzem na białym koniu ratującym Charlotte z niejednej opresji, nawet jeśli te opresje nie były szczególnie chętne to pojawiania się w jej życiu.
Też się zastanawiam. Na szczęście nigdy się tego nie dowiemy – oznajmił, bo przecież to było jasne, że gdyby cokolwiek miało się stać Charlotte to od razu by ją uratowali... No dobrze. Pewnie sama by się szybciej uratowała, ale nie było to w tej chwili, aż tak istotne.
Już miał się zaśmiał z wizji przyjaciółki w worku po ziemniakach, gdy nagle dotarła do niego pełnia słów chrześniaka. Zmarszczył brwi.
Twoja matka była gdzieś w worku na ziemniaki? Kiedy? Jak? Masz zdjęcia? – To że głowa rodziny Kelly wyglądał w nim dobrze było oczywiście logiczniejsze, niż jakąkolwiek receptura eliksirów. Charlotte po prostu wyglądała szalenie dobrze we wszystkim. Nie tak dobrze, jak on oczywiście, ale brakowało jej niewiele, co i tak świadczyło o szalenie dobrym wyniku.
Daj spokój Jessie. Nawet jeśli twoja krew nie była do końca w jego guście, to i tak jestem pewny, że była dobra – pocieszył go, zastanawiając się na ile chłopak tak po prostu to powiedział, a na ile nawiązywał do swojego statusu krwi i faktu, że inni śmieli oceniać go przez coś takiego, jak pochodzenie jego ojca. Wampiry jednak nie na tym skupiały się jeśli chodziło o jakość krwi, więc i tak nie mogłoby o to chodzić.


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jessie Kelly - 02.09.2024

-Oby - dodał po cichu, upijając większy łyk herbaty.

Może nie powinien tak złowróżyć, ale nikt nie powinien mieć do niego pretensji, że się martwił. Martwił się o matkę, o rodzeństwo, o wujów. Czasy były niespokojne, a i pracę w Ministerstwie, a tym bardziej w Departamencie Tajemnic nie można było nazwać najbezpieczniejszą, czy najspokojniejszą. Kto wie, co tam się za rzeczy działy?

Brwi mu się uniosły, a pytający pomruk wydobył z jego krtani, słysząc pytania ojca chrzestnego. Kiedy... Nie opowiadał mu o tym?

Czym prędzej odstawił kubek i, omal się przy tym nie krztusząc, przełknął herbatę i otarł usta, by jak najszybciej wujowi o tym opowiedzieć.

-Co prawda nie był to worek po ziemniakach, tylko zwykły worek, ALE... - wcale nie robiło to wielkiej różnicy. -Byłem ostatnio z mamą na zakupach u Madame Malkin. Mama, oczywiście, głośno oświadczyła, że ona to wygląda doskonale we wszystkim, nawet w worku, więc zapytałem Madame Malkin, czy może jakiegoś worka nie ma na zapleczu, bo ani trochę jej nie wierzę. No i mama, oczywiście, żeby mi udowodnić, że ma rację, poprosiła o ten worek. Nawet Madame Malkin myślałam, że mama żartuje - przerwa na ciastko i herbatę. -Nałożyła ten worek. Trochę go przerobiła, tak, dodała jakieś dodatki, ale ubrała worek. Niestety, musiałem przyznać, że faktycznie nawet w worku wygląda dobrze i, co gorsza, jakiś stary oblech się do niej zaczął ślinić za szybą - tu pojawił się grymas obrzydzenia. -Niestety, żadnych zdjęć nie mam - co za szkoda. -Nie sądziłem, że mama mi rzuci takie wyzwanie. Jakbym wiedział, wziąłbym ze sobą aparat.

Mówiąc o swojej krwi, wcale nie myślał o jej statusie, ani o ten całej głupiej polityce "czystości" krwi. Po prostu każda krew czymś się różni i w zależności od jej czynników, dla wampirów mogła również różnić się smakiem.

-Krew wcale nie jest dobra, wujku. Smakuje, jak rdza i nie pytaj mnie, skąd wiem, jak smakuje rdza... Dlaczego chciałeś wiedzieć, jak wyglądał ten wampir?




RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jonathan Selwyn - 03.09.2024

Dobrze, że w tym momencie nie pił herbaty, bo sam niewątpliwie, by się nią zakrztusił. Nie z szoku, bo przecież to brzmiało coś, co zrobiłaby jego przyjaciółka, a przez śmiech.
No cóż, twoja matka zdecydowanie bardzo rzadko żartuje jeśli chodzi o jej wygląd i rzucane wyzwania – powiedział, kręcąc głową z rozbawienia. – Nie dziwię się jednak, że wyglądała w nim fantastycznie. Oboje cierpimy na tę samą klątwę, która sprawia, że jest nam fenomenalnie we wszystkim, chociaż obawiam się, że mój przypadek jest nieco cięższy niż jej. Widzę jednak, że chyba trzeba ci kupić jakiś aparat. – Jeśli czegoś był w życiu pewny, to tego że wygląda rewelacyjnie, a Charlotte jest w tej kolejce zaraz po nim. – Ale dziwię się, że ten oblech jeszcze chodzi po tej ziemi. Znając ją już nasłałaby na niego jakiegoś ducha.
On też mógłby nasłać na kogoś ducha, gdyby ten ktoś sprawił, że Lottie poczułaby się chociaż odrobinę niekomfortowo. Nie, że wiedział, jak to zrobić, ale przecież na pewno nie było to takie trudne, aby się tego nie nauczył!
Miał naprawdę duże szczęście, że za każdym razem, gdy Jessie mówił coś, co mogłoby doprowadzić go do zaksztuszenia się, akurat nie pił tej herbaty. Jonathan naprawdę szanował prośby jego chrześniaka i pozwalał mu na własne sekrety i tajemniceł. Teraz jednak słysząc, że Jessie opowiada mu jak smakowała krew i rdza nie mógł nie zadać kolejnego pytania.
Jessie, przepraszam, że i tak to zrobię, ale skąd tak dobrze wiesz jak smakuje krew i rdza? – Krew jeszcze dało się jakoś wytłumaczyć. Przecież kto nigdy nie ugryzł się za mocno w policzek, ale rdza? Co Jessie robił z rdzą w ustach? Może jakiś dziwny eliksir? A co jeśli ktoś próbował go otruć. – Chciałem po prostu wiedzieć jak wyglądać, by wiedzieć za kim się rozglądać. Twoja mama w ogóle wie co się stało?


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jessie Kelly - 03.09.2024

Czy można było spodziewać się czegoś innego po Charlotte Kelly? Przecież ona musiała postawić na swoim, a gdyby w tamtym momencie uniosła się dumą i odmówiła synowi udowodnienia mu, że to ona miała rację, a nie on, jej pierworodny nie raz by już jej wypomniał, że nie zrobiła tego, bo na pewno nie wyglądałaby tak fantastycznie, jak twierdziła. Przynajmniej do czasu, aż by go zdzieliła, żeby się w końcu zamknął.

-Ona by powiedziała, że to jej przypadek jest cięższy - zaśmiał się. -Ta wasza klątwa wpędzi mnie kiedyś w kompleksy - to mógł być ten rodzaj żartu, który miał szansę rozśmieszyć tylko jego.

Nie mógł powiedzieć, że miał o sobie niską samoocenę i nie uważał się za przystojnego chłopaka, ale z całą pewnością nie powtórzyłby słów wuja wobec siebie, kiedy jego mama wyglądała fenomenalnie w zwykłym (chociaż trochę przerobionym) worku, a jemu nie pasowała żółta koszula.

Na wzmiankę o oblechu, który ślinił się na widok jego matki, jedynie machnął ręką.

-Wcale nie wyglądała na oburzoną. Chyba nawet była z tego zadowolona - westchnął. -Myślałem, że uda mi się ją podpuścić, żeby przyszła w tym worku na twoje urodziny.

Czy istniała na tym świecie sytuacja, w której jego mama mogłaby poczuć się niekomfortowo? Oprócz wojny oczywiście...

Oczywiście, że Jonathan zadał to pytanie. Jessie prawie nie był zaskoczony.

-Skąd wiem... Nie mów mi, że nigdy się nie ugryzłeś tak mocno w język, albo w policzek. Albo, że nigdy sobie nie rozciąłeś palca i nie próbowałeś śliną zatamować krwawienia, zanim dostałeś opatrunek.

A rdza... No cóż, było się dzieckiem, nie? Ciekawskim dzieckiem. Czasami niedopilnowanym dzieckiem. Ned Kelly czasami powinien był uważniej pilnować swojego synka, kiedy ten biegał dookoła jego starego samochodu.

-Yhym... - to "yhym" nie brzmiało, jakby w pełni uwierzył wujkowi, ale może lepiej było nie ciągnąć go za język. -Nie, nie wie. I wolałbym, żeby tak zostało trochę dłużej... Albo najlepiej na zawsze.

Mama nie musiała wiedzieć. Po co zaprzątać jej śliczną główkę?




RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jonathan Selwyn - 06.09.2024

Jonathan uśmiechnął się i rozbawiony pokręcił głową.
O to nie musisz się akurat martwić Jessie. Kompleksy nam nie grożą – zapewnił go, bo rzeczywiście przez większość czasu Jonathan Selwyn miał się za doskonałego, zwłaszcza jeśli chodziło o jego wygląd. Przecież miał lustro i potrafił na nie patrzeć, a jego twarz nie kalał nawet najmniejszy element, który mógłby wywoływać kompleksy. No może czasem... Gdy myślał o nieubłaganym upływie czasu... Ale to nie było teraz ważne. Swoją drogą ciekawe, czy Lottie też czasem nachodziły takie myśli.
Jessie, dla mnie samym prezentem jest to, że pomyślałeś aby spróbować – zapewnił go, nie mogąc powstrzymać jeszcze szerszego uśmiechu, bo rzeczywiście Charlotte na jego urodzinach w worku na ziemniaki to byłoby coś.
Jonathan przyjrzał mu się uważnie, próbując wyczuć, czy jego chrześniak mówił prawdę, czy też jednak coś kręcił, chociaż musiał przyznać, że przecież to co mówił miało sens. Nie mógł jednak nie upewnić się jeszcze, czy aby na pewno wszystko było w porządku, nawet jeśli to co chciał powiedzieć miało zabrzmieć głupio.
Jessie, nie robisz dziwnych rzeczy z krwią, ani rdzą, prawda? – Nie pytał, bo tak zakładał. Pytał, bo sam na przykład przez lata pozwalał dawać się gryźć wampirow, więc jakby się nad tym zastanowić, sam robił dziwne rzeczy z krwią.
Chrześniak zdecydowanie nie uwierzy w jego wymówkę, ale nie zamierzał dalej w to brnąć. Najwyraźniej sam Jessie wiedział, jak to było, gdy nie chciało się opowiadać swoim bliskim o wszystkich aspektach swojego życia.
Jasperze Kelly – powiedział, nie do końca pewny, czy lepiej było brzmieć na rozbawionego, czy nieco oceniającego. – Czy ty właśnie prosisz mnie, abym nie powiedział czegoś na twoj temat, twojej matce, skazując nas tym samym na karę pozbawienia głowy, jeśli się kiedykolwiek o tym dowie, a zapewniam cię, że pewnie się dowie?


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jessie Kelly - 06.09.2024

-No wam na pewno - powiedział, krzyżując ręce nas piersi -ale pomyślcie o reszcie świata.

Całe szczęście, że wujek Anthony i wujek Morpheus też byli przystojni, bo gdyby jeszcze ta dwójka wpadła przez Charlotte i Jonathana w kompleksy, to byłby już koniec.

Czas, niestety, był nieubłagalny i płynął, czy to się komukolwiek podobało, czy nie. Jasper może nie odczuwał tego upływu tak, jak jego mama i wujowie, którzy pamiętali go i jeszcze rodzeństwo jeszcze jako niemowlęta i dzieci, dopiero uczące się życia na tym popapranym świecie. Jemu czasami wydawało się, że ten czas zatrzymał się wokół matki i wujków, którzy jakby nigdy się nie zmieniali. Nie dostrzegał u nich kolejnych zmarszczek, ani ewentualnej siwizny. Czasami śmiał się z matki, że O, tu widzę kolejną zmarszczkę, ale zawsze były to żarty. Mogli wyglądać gorzej, gdy dzień im nie sprzyjał, albo poprzedniego wieczoru bawili się za dobrze na jakimś przyjęciu, ale, według niego, nigdy nie wyglądali staro.

W końcu na początku miesiąca, gdy z matką trafili na Paradę Równości, mugolski funkcjonariusz myślał, że Charlotte była jego przyjaciółką. Więc albo Charlotte wyglądała tak młodo, albo on nie wyglądał tak dobrze, jak sądził.

-Kiedyś mi się to uda - powiedział z werwą. -Może - dodał już mniej pewnie.

"Pakowanie mamy w worek" nie brzmiało dobrze, ale może kiedyś uda mu się namówić matkę, żeby znowu nałożyła taki worek, zamiast sukienki, i wystąpiła przed wujami. Może nie na jakimś przyjęciu, gdzie oglądałaby ją masa innych ludzi, ale tylko dla tej trójki.

A może cała czwórka ubrałaby się w worki? Urządziliby sobie konkurs, kto wygląda w worku najlepiej.

-Hm... Co masz na myśli przez "dziwne rzeczy"? - uniósł brew, sięgając po kolejne ciastko.

Na dźwięk swojego imienia aż znieruchomiał, wpatrując się w wuja z niedowierzaniem. "Jasperze", nie "Jessie". Czy to miało być ostrzeżenie? I jeszcze nazwisko. Dobrze, że nie dodał drugiego imienia, bo wtedy Jessie by się bał.

-Oczywiście, że nie, wujku Jonathanie Selwynie - odpowiedział poważnym tonem. -Proszę cię, abyś nie wspominał o tym mojej kochanej matuli, dopóki sama cię o to nie zapyta.

Dopóki się nie dowie, nie zapyta. Od Jonathana, Jessie miał nadzieję, Charlotte się nie dowie, więc mogła dowiedzieć się od Jaspera. A powiedzenie matce o całym zdarzeniu było nisko na jego Liście Rzeczy do Zrobienia.




RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jonathan Selwyn - 06.09.2024

Ah, no cóż mój drogi. To rzeczywiście tragedia, że reszta świata musi żyć w naszym cieniu, ale niestety nie każdej tragedii da się zapobiec, ani zaradzić – oznajmił z udawanym ubolewaniem. Jonathan i tak próbował aktywnie walczyć z jedną nadciągająch tragedii, jaką byli Śmierciożercy i ich lord od siedmiu boleści. Było jednak coś przyjemnego w myśli, że z pewnością za każdym razem, gdy stanie, lub stawał, naprzeciwko tych przeklętych masek skrywający się za nimi tchórze, mieli świadomość, że nie dość, że zaraz przegrają, to jeszcze nigdy nie będą wyglądać przy tym tak dobrze, jak ten który ich pokona. Samego przywódcę ich tego samozwańczego kółka żałosnych czarodziejów też to dotyczyło.
A więc może kiedyś zobaczy Charlotte Crouch - Kelly w worku. Ciekawa perspektywa. Uśmiechnął się na tę myśl.
Do Jonathana dotarło, że w sumie nic nie przychodziło mu do głowy, gdy Jessie spytał się go co miał na myśli, mówiąc o dziwnych rzeczach z krwią, a to mu do tej głowy przyszło zdecydowanie nie nadawało się do wypowiedzenia na głos przy uszach tak młodej osoby, jaką był jego chrześniak.
A o czym ty pomyślałeś, gdy powiedziałem dziwne rzeczy? – spróbował odbić piłeczkę, przypatrujac mu się z uwagą. Chyba nieco się zgubił w tej dziwnej rozmowie.
Westchnął cicho I pokręcił z niedowierzaniem głową, zakładając ręce na piersi. Naprawdę! Używać jego własnej sztuczki z pełnym imieniem na nim samym! Coś podobnego!
Jessie, rozumiem czemu nie chcesz jej o tym mówić i mogę obiecać ci, że ja nic nie powiem, ale uważam, że ty powinieneś. A co jeśli ten wampir spotka cię ponownie przy niej i postanowi zrobić coś głupiego, a tylko jedno z was będzie gotowe na potencjalny atak? Albo Charlotte będzie miała możliwość dorwania go, ale tego nie zrobi, bo nie będzie wiedziała, że to on? – Jonathan Selwyn wspinał się w tym momencie na wyżyny hipokryzji, ale przecież jego cudowny chrześniak nie mógł o tym wiedzieć.


RE: [13.07.72, późne popołudnie] Chrzestny wie lepiej, niż mama, wujek i drugi wujek - Jessie Kelly - 06.09.2024

Nie każdej, potwierdził w myślach, ale Jonathan nie musiał wiedzieć, że taka myśl pojawiła się w jego głowie.

Tragedie były częścią życia każdego człowieka, czy się tego chciało, czy nie. I może niektórym można było zaradzić, podejmując takie, a nie inne decyzje, ale nie niektóre żaden człowiek, ani czarodziej, ani mugol, po prostu nie miał wpływu. Nie każdy chodził ze Zmieniaczem Czasu na szyi, a nawet ich posiadacze musieli zdawać sobie sprawę, jak niebezpieczne jest igranie z czasem.

Niektórych tragedii po prostu nie dało się powstrzymać.

Gorzej, że nie tak łatwo było się z nimi pogodzić.

Jedyną dziwną rzeczą do robienia z rdzą, która przychodziła Jasperowi w tym momencie do głowy, było próbowanie polizania jej, jako dziecko. Dzieci miały różne pomysły, niekoniecznie mądre i logiczne. Z krwią było już inaczej - z nią można było robić różne rzeczy. Każdy miał jakieś upodobania, czyż nie? A o takich się raczej nie dyskutowało.

-Dlaczego odpowiadasz pytaniem na pytanie? - zaśmiał się. -A co, jeśli nie pomyślałem o niczym dziwnym, ale ty zapytałeś o dziwne rzeczy i teraz będą mi przychodziły do głowy te dziwne rzeczy tylko dlatego, że mnie ciekawi, czy to o tym mogłeś pomyśleć?

A wuj Jonathan mógł myśleć o naprawdę wielu rzeczach, więc wyobraźnia miała ogromne pole do popisu. Jasper natknął się kiedyś w gazecie na artykuł o artyście, który swoje obrazy malował właśnie krwią. Nie było do końca wiadome, czy była to jego krew, czy czyjaś, ale to chyba już mogło zaliczać się do kategorii dziwnych rzeczy, czyż nie?

-...Wolałbym, żeby nie próbowała go dorwać - powiedział już poważniej. -Nie chciałbym, żeby pakowała się w kłopoty tylko dlatego, że myśli, że musi coś zrobić przeze mnie. Staram się być ostrożny. Wampirem zajmie się Brenna, więc uważam, że nie ma potrzeby robienia z tego afery. Mamie... Pewnie jej jednak powiem... Kiedyś... - jak już będzie po wszystkim. -Chyba że zapomnę.