Secrets of London
[ranek, 29/07/72] Jak stracić portmonetkę... | Jessie & Menodora - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [ranek, 29/07/72] Jak stracić portmonetkę... | Jessie & Menodora (/showthread.php?tid=3748)

Strony: 1 2


RE: [ranek, 29/07/72] Jak stracić portmonetkę... | Jessie & Menodora - Jessie Kelly - 28.10.2024

Gdyby zmartwieniem był tylko kieszonkowiec…

Oczywiście, gdyby Jaspera nie było teraz na Pokątnej i doszłoby do tej próby kradzieży, ludzie z całą pewnością zareagowaliby tak samo i ktoś z pewnością zatrzymałby złodzieja, by dziewczyna odzyskała swoją ukochaną własność. Jessie, niestety, często widział zdarzenia w ciemniejszych barwach, gdy dostrzegał wiszące nad kimś niebezpieczeństwo. Podwójne standardy? Nie określiłby tego w ten sposób i z pewnością nie miał na myśli, że Dora nie poradziłaby sobie sama. Czy i ona nie martwiła się o swoich przyjaciół, którzy ściągnęli na siebie bardzo złą uwagę?

Spojrzał zaciekawiony na odsłonięte tomiszcza i na chwilę jeszcze zerknął na Dorę. O ile Astronomia w Hogwarcie była ciekawym przedmiotem, tak Starożytne Runy były daleko poza zakresem jego zainteresowań - ze zdumieniem zawsze patrzył na siostrę, gdy ta niemal wchłaniała wiedzę z tej dziedziny z książek. Przedmiot ten zawsze wydawał mu się w Hogwarcie nudny, a może po prostu nie był wykładany w sposób, który do niego docierał?

-Brzmi naprawdę interesująco - powiedział, przyglądając się tomiszczom. -Hm… Brzmi sensownie, że znajdują się w takich miejscach, ale nadal jest to całkiem ciekawe. Jak tak o tym mówisz, to trochę zaczynam żałować, że nie przymusiłem się do Run w Hogwarcie, bo to pisanie zaszyfrowanych liścików brzmi jak coś, co warto umieć. - powiedział z uśmiechem, nie tylko dlatego, że faktycznie była to ciekawa umiejętność.




RE: [ranek, 29/07/72] Jak stracić portmonetkę... | Jessie & Menodora - Dora Crawford - 29.10.2024

Kiedy jeszcze chodzili do Hogwartu, Crawley koncentrowała większość swojej uwagi na zielarstwie czy warzeniu eliksirów, ale ciężko było powiedzieć że podchodziła niechętnie do innych przedmiotów. Wchłaniała wszystko co mogła, szczególnie to co zostało zapisane na papierze, nie wspominając już o tym że odrobiła pracę domową, jeśli chodziło o zgłębianie teorii magii gdzie szukała pomocy w odkrywaniu na nowo magii bezróżdżkowej. Zdążyła więc przez tych parę lat zardzewieć jeśli chodziło o wspomniane przez nią dziedziny, ale swoim zdaniem nie zostawała kompletnie w nich bezużyteczna, szczególnie kiedy mieszkała z niewymownym i chodziła na obiadki do Tessy.

- Jeszcze nie wszystko stracone przecież! Jeśli chcesz to możemy coś tak popisać, ale teraz mi to idzie absolutnie okropnie i nie chciałabym kreślić jakichś głupot, więc może jakbym się sama podszkoliła to wtedy byśmy mogli prowadzić jakąś tajną korespondencję? - zachichotała, przysłaniając na moment usta w konspiracyjnym geście. Chociaż nie była pewna o czym właściwie mieliby rozmawiać, bo prawdziwym tajemnic przecież nie mieli. Nie licząc oczywiście jej własnych.

- Wiesz, przepraszam raz jeszcze, ze sprawiłam ci kłopoty. Ale skoro wiesz czemu nie powinno mnie tu być... - uśmiechnęła się do niego przepraszająco. - Idziemy? - zapytała jeszcze i jeśli Jessie chciał i miał jeszcze chwilkę, chętnie zaprosiła go do Warowni na herbatę. A jeśli nie, to zwyczajnie każde z nich ruszyło do swoich spraw.

Koniec sesji