Słyszałam, że myślisz o nawróceniu. Bardzo to chwalebne. Podobnie jak i cała Twoja krucjata przeciwko organom państwa. Ucztuj więc! Na tych surowych organach, obrośniętych tłuszczem, i na tych, z których Spaloną Noc tłuszcz wytopiła. Podejrzewam, że różnica istnieje tylko w strukturze mięsa. Czy padły brygadzista smakuje tak samo jak auror? A może to wszystko jedno i to samo ścierwo.
Odpowiadając na pytanie, jakie nasuwa Ci się właśnie na myśl: nie, nie kpię z Ciebie.
Na dowód mojej dobrej woli wysyłam Ci doskonałej jakości eliksir leczniczy, który pozwoli zregenerować siły. Widzisz, potrzebuję Cię silnym. Potrzebuję, żebyś silnym swoim ramieniem osłonił kogoś bardzo drogiego mojemu sercu. Kogoś, kto żyje zaskakująco podobnie do Ciebie. Helloise jest moją kuzynką. Nie chcę, aby w zawierusze, jaka niewątpliwie będzie miała niedługo miejsce, doznała jakiej krzywdy. Helloise żyje w chatce pod lasem. Lasem, który zabrali.
Wszystko zabierają.
Jeżeli ją ochronisz, znajdziesz niewątpliwie azyl w jej domu. Zwłaszcza, że bić się będziesz o jej dom. Myślę, że moglibyśmy sobie pomóc, Maddoxie. Posmakuj więc krwi. Nie pozwól, aby nikt inny jej posmakował, nawet ziemia.
Niech Matka ma Cię w opiece,
Lorraine
Nigdy nie zapomniałam
i chyba nigdy nie zapomnę?
co mi kiedyś oznajmiłeś o oddaniu watasze. Nigdy wcześniej ani później nie widziałam takiej lojalności. Pokazałeś mi wtedy coś ważnego. Gdybym miała cię o coś prosić, to żebyś po tylu latach nie oświadczył mi, że to wszystko wtedy było kłamstwo.
Bo ja nie jestem watahą, żebyś się za mną poświęcał. Pomyśl o swoich. Myśl, co stracą, jeśli by się miało coś tobie zdarzyć. Są dobra większe niż człowiek.
Zwykle słucham swojego serca, lecz nie gdy mowa o rzeczach wyższych. Gdybym kierowała się wyłącznie własną beztroską, to bym nigdy się na wejście do Kniei nie zdecydowała. Nie chciałabym martwić tych, którym zależy na mnie, a mnie na nich.
Tobie bym oszczędziła gonienia mnie przez siedlisko widm i siepaczy Ministerstwa.
Lecz ten las jest większy niż ja.
Wataha jest większa niż ty.
Pamiętaj o tym, gdzie leży twoje dziedzictwo i twoja sprawa, jeśli ci w lesie przyjdzie do głowy jakieś głupstwo.
Cieszę się, że cię tam zobaczę, mimo że tym razem nie wyjdziemy na spokojny spacer.
Ze mną wybiera się również ktoś mi bliski. Chciałabym o nas wszystkich zadbać. Nie mogę znieść myśli, że kogoś ministerstwo zabierze. Mam eliksir wielosokowy, żeby nikogo z nas po wszystkim nie oskarżyli. Dla ciebie również.
Nie zdecydowaliśmy jeszcze, skąd wziąć twarze. Być może masz wśród wrogów kogoś, kogo chciałbyś
wystawić. Wystarczy coś drobnego z człowieka. Włos jest najprostszy. Byleby to nie były wielkie sławy nokturnu, bo ściągną na nas natychmiast uwagę wszystkich ministerialnych.
Przyjdź do mnie przed zmrokiem w Samhain.
H.