![]() |
|
[13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo (/showthread.php?tid=3887) Strony:
1
2
|
RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Brenna Longbottom - 15.09.2024 …ehem, bardzo słaba siła fizyczna wampira Brenna zaiste miała chęć pogryźć wampira, ot w wilczej postaci. Robiła to raczej rzadko, ale w tym wypadku była gotowa zrobić wyjątek i się poświęcić, jeśli naprawdę było to konieczne. Dalej była nie tyleż wkurzona, co mocno zdeterminowana. Nie przyrzekała zwykle, że zdoła rozwiązać sprawę – że wszystko będzie dobrze – ale tutaj złożyła taką obietnicę. Znajdzie go, zanim on znajdzie niedoszłe ofiary. Zaś ciemnego wilka z daleka, w coraz gęściej padającym deszczu, większość mugoli weźmie za ogromnego psa. Bo skąd niby wilk w parku? A zaklęciami zacząć tutaj rzucać ot tak przecież nie mogli, póki sytuacja nie stanie się naprawdę podbramkowa. Nawet jeśli zdawało się, że okolica pustoszała, nigdy nie mogłeś być pewny, czy akurat w chwili, gdy rzucisz czar, zza krzaków nie wyjdzie siedmioosobowa rodzina z aparatami fotograficznymi. Billy Owens chyba jednak się tego nie obawiał. Może był po prostu bezmyślnym, młodym chłopakiem, może kierowało nim pragnienie krwi, którego zaginiony czy martwy stwórca nie pomógł mu kontrolować (o ile stwórca istniał – i nie chodziło tu o nekromancję…). Gdy Atreus wpadł pomiędzy niego i mugolkę, syknął, chwytając go za przedramiona. Uścisk może i byłby mocny dla kobiety, ale zdecydowanie nie był takim dla aurora. Billy otworzył usta. Najwyraźniej nie miał zamiaru dzielić się ogniem, a skorzystać z „okazji”, która sama wpakowała się mu w ręce. Uszłoby to pewnie uwadze mugola, Bulstrode jednak wiedząc, czego się spodziewać, mógł zauważyć, że kły chłopaka są trochę za długie i zbyt ostre, aby mogły należeć do człowieka. Mugolka, niczego nieświadoma, rozłożyła parasolkę i odchodziła teraz alejką, zwiększając odległość, nie oglądając się za siebie. Brenna natomiast, która miała właśnie okazję przekonać się, że nie, w lipcu pod tym względem więź nie osłabła, ruszyła biegiem, skracając sobie drogę przez trawnik i krzewy, rozglądając za Atreusem, aż w końcu dostrzegła dwie sylwetki. W półmroku, w deszczu, coraz gęściej padającemu, z odległości kilkudziesięciu metrów, ciężko było rozpoznać w postaci w kapturze Billy’ego, ale już mogła poznać drugiego z mężczyzn, po ubraniach, jakie miał na sobie. RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Atreus Bulstrode - 15.09.2024 Uśmiechnął się do chłopaka niewinnie, jakby ta fajka i ten ogień to była najważniejsza rzecz pod słońcem, której teraz potrzebował. W sumie tak było, bo chętnie znowu by zapalił, jakoś dzisiaj tego dnia czując większy głód niż zwykle. W sumie to liczył odrobinkę na to, że wytrącony z rytmu Billy podejmie jakąś grę. Rzucił gadką na odwal się, może żeby chociaż odrobinę zmylić faceta, który właśnie na niego wpadł, ale najwyraźniej lubił bezpośrednie rozwiązania i nie chciało mu czekać. Obcasy zastukały po chodniku, kiedy mugolka wreszcie rozłożyła tę swoją parasolkę i czym prędzej ruszyła przed siebie, chcąc znaleźć się jak najdalej stąd, w jakimś miłym, ciepłym i suchym miejscu. Szkoda, że ten Owens go tak trzymał, bo by mu tę paczkę papierosów wpakował prosto w mordę, ale czując uchwyt na przedramionach szybko doszedł do wniosku, że ciężko było mu się sprawnie zamachnąć. Tym bardziej też wampir już otwierał usta i szczerzył kły, nagle chyba o wiele bardziej ostrzejsze. Bulstrode uśmiechnął się znowu, już o wiele bardziej parszywie i gdyby Billy Owens przez moment myślał, pewnie by się zastanowił co też jego przyszłą ofiarę aż tak bardzo bawi i to w taki sposób, jakby to nie ona miała zostać zaraz zjedzona, a z jakichś powodów role były odwrócone. Atreus miał tylko nadzieję, że Brenna to czuła i zaraz się pośpieszy, bo może i wampir myślał że miał przed sobą tylko mugola, ale jak tylko się zorientuje i zacznie uciekać, to przydałaby się kolejna para rąk do pomocy. A potem zamachnął się i spróbował trzasnąć Owensa głową w nos, tak na dobry początek. af na trzaśnięcie czaszką w czaszkę [roll=Z] [roll=Z] RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Brenna Longbottom - 16.09.2024 Rzuty Kto wie – być może inne wampiry nawet nie myślały, by jakoś próbować Owensowi pomóc, i może potem się nie ruszą podczas rozprawy, bo wiedziały, że nie dość, że mało jest inteligentny, to i ogólnie ma nieszczególnie duży potencjał? Bo ten nie tylko najwyraźniej nie przejął się tym, że Atreus nie wygląda na przerażonego, ale… w żaden sposób nie zasłonił się przed ciosem. Mógł zadziałać element zaskoczenia, oczekiwał przecież mugola, ale tak czy inaczej… Uderzenie było iście popisowe i sprawiło, że coś chrupnęło, a Billy gwałtownie odepchnął aurora i zatoczył się w tył. Być może zorientował się, że tutaj nie pójdzie mu tak łatwo, a może dostrzegł, że nadbiega kolejna osoba, bo rzucił się nagle do ucieczki. O ile niekoniecznie był najmądrzejszą osobą na świecie i najbardziej wprawioną w walce wręcz, o tyle poruszał się naprawdę niesamowicie szybko. Dopadł bramy w zaledwie kilka sekund, a potem podskoczył, najwyraźniej uznając, że większe szanse ma w ten sposób, niż ścigając się po parkowych alejkach, zwłaszcza, że druga osoba nadbiegała z drugiej strony. Wspiął się z pewnym trudem, ale najwyraźniej gdy szło o zręczność, był równie utalentowany, co kiedy szło o szybkość. Brenna zaklęła pod nosem, rzuciła szybkie spojrzenie ku aurorowi, ale wydawało się, że był cały i zdrowy, i popędziła po prostu za Owensem, też dopadając do bramy. W magicznym Londynie rzuciłaby w Billy’ego po prostu jakiś czar, ale w tej chwili nie miała czasu się rozglądać i upewniać, że żaden mugol nie czai się w pobliżu i czy przy wejściu do Zoo nie ma jakichś nowiutkich, mugolskich wynalazków, które by coś nagrały czy coś takiego. czy dogoni, czy nie [roll=1d100] Dopadła bramy o sekundę za późno, aby mieć szansę ściągnąć chłopaka - syknęła więc tylko, idąc w jego ślady. RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Atreus Bulstrode - 16.09.2024 Ładnie go łupnął, mógł dosłownie pogratulować samemu sobie, ale niestety nie miał zbytnio na to czasu w tym momencie. Billy zatoczył się ku tyłowi i Atreus przez moment może uznał, ze dostał aż tak że nie da z miejsca w długą, ale jak widać się trochę przeliczył i Owens bardzo szybko znalazł się przy bramie zoo. - No co ty Billy, już uciekasz, a gdzie obiad?! - zawołał do niego, rzucając się natychmiast w ślad za nim i dopadając do bramy w sumie razem z Brenną. - To był ten moment kiedy mogłaś go ugryźć, na przykład w kostkę, wtedy by tak łatwo nie przelazł - sapnął, łapiąc za metalowe pręty i wspinając się po nich, nadzwyczajnie wręcz sprawnie. Normalnie to nawet by się nie zdziwił na ten akurat popis atletyki, ale lało a metal z łatwością ślizgał się między palcami i pewnie większość zwyczajnie zaraz straciłaby odpowiednie podparcie i wywaliła się na ryj. On jednak zrobił te bramę jak zwykłe ogrodzenie, troszkę sobie tam w głowie marudząc, że szkoda iż Owens nie okazał się mieć mniej szczęścia i nie poślizgnął się gdzieś po drodze. Najlepiej skręcając kostkę i tracąc na szybkości, którą mu dał rodzic wampir w spadku. Plus był taki, że było już dawno po zamknięciu zoo. Nikt niepowołany nie powinien się po nim kręcić, pomijając pewnie pracowników, którzy pilnowali zwierzęta, ale kiedy deszcz przybierał na sile i zmieniał się w ulewę, to Atreus obstawiał że wszyscy siedzieli grzecznie w swoich kanciapach rozwiązując krzyżówki. Wylądował po drugiej stronie bramy i nie czekając na Brennę rzucił się w ślad za Owensem, mając nadzieję że ten, zachowując krzywą swojej inteligencji, nie popisze się nią w tym momencie nie próbuje się jakoś sprytnie schować. af biegne niczym wiater [roll=Z] RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Brenna Longbottom - 16.09.2024 Pod edycję af [roll=PO] [roll=PO] To był jeden z tych momentów, w których Brenna miała ochotę Atreusa zamordować, ale nie traciła nawet oddechu na odpowiedź, bo już wspinała się w ślad za Owensem, skupiając głównie na tym, aby nie zlecieć i się nie zabić – łatwe to wcale nie było, bo tej bramy zdecydowanie nie stworzono do wspinania się po niej, wysoka, śliska, a deszcz niczego nie ułatwiał nawet osobom ponadprzeciętnie sprawnym fizycznie. Atreus się o tym przekonał, gdy zeskoczył na ziemię, ale odległość i od tej i fakt że zaczynała już rozmiękać w deszczu sprawiły, że stracił kilka cennych sekund. W efekcie chociaż Brenna dotarła na dół chwilę później, za to wylądowała lepiej, rzuciła się do biegu za Owensem pierwsza. Znów nie rzucała zaklęć. Ciskając je w biegu bała się pudła, trafienia jakiegoś zwierzaka, a aby pracownicy siedzieli w pomieszczeniach, nie chodzili po terenie, to może by się pomodliła, gdyby nie skupiała się teraz tylko na pościgu. Był szybki, ale nie dość szybki. Dopadła go przy jednym z wybiegów dla zwierząt i oboje runęli w błoto. Billy wyraźnie za życia nie miał zbyt wielu okazji do walki wręcz, a jako wampir dopiero się tej uczył, korzystając z przewag, jakie dawało mu to, że… cóż, nie żył. Nie zdołał się obronić, przyciśnięty do ziemi, z twarzą wciśniętą w błoto. Brenna usiłowała wykręcić mu ręce, ale walczył, sycząc i szczerząc kły. Zacisnął palce na różdżce, próbując wyszarpać ją z kieszeni. Być może nie zdawał sobie w pełni sprawy z tego, co go spotka, jeżeli zostanie ujęty, ale na pewno nie zamierzał ustąpić ot tak. I nie mogąc wyrwać się z uścisku ani rzucić konkretnego zaklęcia, uciekł się do wampirzej iluzji. Wokół dwójki znikąd pojawiła się mgła, twarz Owensa zbladła jakby jeszcze bardziej, rysy wyostrzyły się, a irracjonalne, nieprzyjemne uczucie strachu zaczęło walczyć z ogólnym wnerwieniem i determinacją Brenny. Rzut na obronę potężnego Billy’ego Ostatnia szansa Owensa czyli Nocna Mara RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Atreus Bulstrode - 16.09.2024 To się musiało tak skończyć. I to nawet nie chodziło o to, jak gładko przyszło mu przesadzenie tej furtki, tylko o kłapanie jadaczką, kiedy Owens puścił się przodem, przesadzając to wejście z wyraźną łatwością i wysforował przed nich. Kiedy auror zeskoczył na chodnik, nie zabrało mu wiele żeby poślizgnąć się na jakiejś podstępnej kałuży, zamachać rękami i odzyskać równowagę, co straciło mu tych ładnych parę sekund, które przed chwilą udało mu się uzyskać. Zaklął, bo oczywiście że musiał, ale ani przez chwilę nie żałował że zmarnował parę oddechów na ten komentarz posłany Brennie. I Owensowi też, ale no chłop się tym aż tak nie przejmował bo był zajęty ogólnym spierdalaniem. Brenna dopadła wampira pierwsza, ale Bulstrode nie został wcale bardzo z tyłu, zaraz znajdując się przy nich, ale Billy nie próżnował, najwyraźniej w akcie desperacji uciekając się do swoich nowych sztuczek, otrzymanych razem z ponownym powołaniem do życia. Mgła otuliła jego i Brennę, a Atreus tak samo jak niemal ślizgiem się przy nich zatrzymał przez deszcz, tak natychmiastowo zrobił krok w tył, w pierwszej chwili uderzony wampirzą iluzją. Ale nie pozostawał bezczynny, bo jak chciał się tak facet bawić, to proszę bardzo, auror już sięgał po różdżkę. - Nie daj się ugryźć!! - zażądał wręcz, bo sama sztuczka Owensa i tak już robiła swoje, wywijając mu żołądkiem fikołka. Atreus machnął różdżką, chcąc wyczarować w ustach Billego (ładnie teraz otwartych i szczerzących zęby) knebel. kształtowanie [roll=PO] [roll=PO] RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Brenna Longbottom - 16.09.2024 (pod edycję, af) [roll=PO] [roll=PO] Billy’emu coś wychodzi – No kurde, próbuję – syknęła Brenna, która owszem, próbowała, chociaż chyba bardziej to starała się unieruchomić mu ręce. Ugryzienie wampira dało się przeżyć. Nie było przyjemne, zwłaszcza gdy wyszarpywał ci kawał mięsa z ręki i jeszcze naruszał mięśnie, ale leżało w granicach obrażeń, po których dochodziło się do siebie. Gdyby jednak miał też wolne dłonie, to marnie mogłaby skończyć. Zacisnęła szczęki mocniej, bo mgła, zmieniająca się twarz Billy’ego, dziki wyraz jego oczu, to wszystko sprawiało, że przez ułamek sekundy czuła się, jakby była znów w grobowcu w pobliżu opuszczonego od dawna Marunween. Deszcz przemaczał ich wszystkich, ziemia brudziła wilgotne włosy Billy’ego, któremu gdzieś po drodze spadł kaptur. Knebel pojawił się w ustach Owensa, ale czar nie był tak skuteczny, jak powinien, być może przez mgłę, deszcz i półmrok, utrudniające widoczność. Billy zdołał go wypluć, bezużyteczna opaska skończyła w błocie. Doprowadzony do ostateczności udowodnił, że ten moment w alejce, gdy zaatakował Jessiego wcale nie był przypadkiem – zdołał obrócić się i wbić kły powyżej nadgarstka. Ubranie chroniło, ale tylko trochę i znów było jak w Marunween. Przez ułamek sekundy miała chęć sięgnąć po nóż, ale Billy Owens nie był Dolores i nie mogła zabić go tutaj ot tak, na ziemi w londyńskim Zoo, bez żadnego procesu. Nie chodziło nawet o konsekwencje: chyba po prostu jeszcze nie umiała. Jeszcze. Nie bolało aż tak jak wtedy: może dlatego, że tym razem nikt nie odrywał od niej wczepionego w rękę wampira, a może dopiero miało zaboleć, jak już opadnie adrenalina. Nie puściła jego dłoni tą ręką, w którą się wgryzał, za to drugą już owszem. Tylko po to, aby walnąć mu w nos, dokładnie tam, gdzie wcześniej uderzył Atreus, a trzask jaki się rozległ, dobitnie świadczył o tym, że nawet wampirze kości dało się złamać. Krew zabarwiła rękaw, kiedy Billy puścił – a mgła zaczęła się opadać, choć chłopak wciąż próbował wyrwać się z uścisku. RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Atreus Bulstrode - 16.09.2024 To, że ugryzienie nie było jeszcze takim kiepskim doświadczeniem, nie znaczyło jeszcze że Atreus uznawał je za akceptowalne, szczególnie dzisiaj i szczególnie, jeśli chodziło o nią. Jakby mógł to by ją z tego Owensa ściągnął, żeby nie była w zasięgu jego zębów, ale nie był dzieciakiem żeby się w ten sposób wygłupiać, tak samo jak dopuszczał możliwość, że byłoby zdecydowanie trochę zbyt dramatyczne posunięcie. No i coś tam coś tam, Brenna Longbottom nie potrzebowała rycerza, coś tam, ogólnie czkawka wywołana tym, co wcale nie tak dawno usłyszał od Anthony'ego. No i, najważniejsze, Billy pewnie wykorzystałby fakt, że nikt go nie trzyma, w jakiś absolutnie głupi sposób. Kiedy Bulstrode machnął różdżką, a knebel został umieszczony między zębami Owensa, auror syknął bo stworzony przez niego przedmiot nie potrzebował wiele, żeby znaleźć się na ziemi. A potem, potem Billy postanowił wyszczerzyć kły znowu i ugryźć Longbottom. Jak on go kurwa nienawidził w tym momencie i żałował, że kobieta nie postanowiła ugryźć go pierwsza. Podobno niektórym zwierzętom człowiek mógł okazać dominację poprzez ugryzienie w ucho to może z istotami działało to podobnie i ugryziony wampir poczułby respekt i nie odpierdalał głupot. Całe szczęście, że zaraz rozległo się nieprzyjemne, głuche chrupnięcie kiedy Brenna trzasnęła go w i tak naruszony nos, a wtedy Bulstrode sam się do Owensa zbliżył, rezygnując chwilowo z użycia różdżki, żeby pomóc go lepiej unieruchomić, tak żeby znowu się nie odwinął i kogoś nie pogryzł. af [roll=Z] [roll=Z] RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Brenna Longbottom - 16.09.2024 O c z y w i ś c i e, że nie potrzebowała rycerza, wbrew temu, co myślał sobie Anthony Borgin. Złamała nos Owensowi? Złamała. Czy Tony dałby radę złamać mu nos? Brenna wątpiła, ot co, może mając w niego za mało wiary, ale w jej oczach to Anthony jednak był komornikiem, nie ulicznym wojownikiem, i nie byłoby w tym absolutnie nic złego, póki nie próbował komuś wmawiać, że ona ma być uwięzioną w wieży księżniczką czy coś takiego. Na całe szczęście, na tym etapie nic o tym wszystkim nie wiedziała. A złamanie nosa Owensowi było cholernie, cholernie satysfakcjonujące, i Brenna prawdopodobnie próbowałaby uderzyć po raz kolejny, choć wcale nie musiała, ot za dzieciaki, gdyby nie dopadł do nich Atreus. O ile wampir mógł próbować wyrwać się jej, bo niby był ranny, ale jej ręka teraz też nie funkcjonowała w stu procentach tak dobrze, jak powinna, o tyle kiedy pojawił się i auror, nie miał większych szans. I gniew trochę opadł, a może tylko u Brenny włączyły się wyuczone na szkoleniach i podczas akcji odruchy. Wydobyła z kieszeni poranioną ręką kajdanki, a potem zatrzasnęła je na nadgarstkach Billy’ego Owensa. – Dranie. Jebane dranie. Zapłacicie… – zaczął Owens, ale tym razem Brenna nie miała cierpliwości. Knebel, który jeszcze nie zdążył zniknąć, znów znalazł się w jego ustach. Prawie się cieszyła, że ją pogryzł. Łatwiej było pamiętać o ranach Jessiego, bladej twarzy jego ofiary, roztrzęsionym głosie, którym opowiadano Brennie o ataku. – Teleportujesz się z nim? – spytała, bo wolałaby się rozproszona przez ból nie rozczepić. Rozglądała się, upewniając, że w zasięgu wzroku nie widać żadnego mugola, a ich szarpanina wywołała co najwyżej zainteresowanie jakiegoś przypadkowego zwierzaka, który spojrzał na nich ze swojego wybiegu. Za dnia z pewnością były tu tłumy, ale teraz… zapadł już zmierzch. Nie oznaczało to jednak, że mogli czuć się bezpieczni. – Prawa lepiej odczytać już w Ministerstwie. Bo tutaj wciąż podświadomie oczekiwała, że jednak znikąd wyskoczy wycieczka przedszkolaków, która dostała specjalne zezwolenie na przybycie do Zoo poza oficjalnymi godzinami otwarcia, tak żeby pooglądać zwierzątka w nocy, bo to będzie najlepsza na to pora. Deszcz wciąż uderzał o ziemię, zamieniając glebę w błoto, przesiąkając przez ubranie, mocząc włosy, zmywając krew z twarzy Billy’ego, nasiąkając rękaw Brenny, mieszając się z czerwienią krwi. RE: [13.07.72, wieczór] Kto? Wampir w Zoo - Atreus Bulstrode - 16.09.2024 - A było go ugryźć. Może poczułby się zdominowany. No wiesz, jak pieski - parsknął, kiedy zakładała mu kajdanki, a Billy kłapał jadaczką. Jego groźby były już teraz bez jakiegokolwiek pokrycia i jedynie drażniły, więc dobrze że Longbottom też w miarę sprawnie załadowała mu knebel do ust, żeby ukrócić jego kolejne groźby. - Jasne - wymruczał, podnosząc się i zmuszając Owensa do tego samego, bo przecież nie będzie się do niego schylał. Tak samo jak Brenna miała ochotę przywalić wampirowi jeszcze raz, tak pewnie Bulstrode nie próbowałby go przytkać zaklęciami, gdyby jej tutaj nie było. Na pewnym etapie miał zwyczajnie kopnąć go w głowę, kiedy gnój szczerzył zęby, gotowy ugryźć cokolwiek co znalazłoby się w zasięgu jego zębów, ale było to coś czego raczej nie powinien robić zatrzymywanemu, szczególnie w towarzystwie brygadzistów. Spojrzał jeszcze na jej rękę, krwawiącą, z rozdartym od zębów rękawem, unosząc ją dłonią wyżej, żeby mieć na to lepiej ogląd. A potem machnął różdżkę, prostym zaklęciem wyczarowując prowizoryczny opatrunek, który w sumie jedyne co miał zrobić to sprawić, żeby nie krwawiła wszędzie dookoła. Potem złapał Owensa za kołnierz, który jeszcze trochę się szarpał, próbując dalej coś gadać przez knebel, Brennę pod rękę i teleportował ich wszystkich do Ministerstwa. Koniec sesji
|