![]() |
|
[28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas (/showthread.php?tid=4004) Strony:
1
2
|
RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Dora Crawford - 04.03.2025 Nie była kiepska w magii rozpraszającej, owszem. Na tle niektórych wypadała całkiem dobrze, ale w tym momencie jej różdżka jakby celowo chciała udowodnić jej, że nie była wcale taka dobra. A może to w tym leżał problem? W różdżce? Przecież potrafiła czarować rękoma, ale czasem wciąż z jakimś roztargnieniem podszytym przyzwyczajeniem sięgała po ten instrument. Jej różdżce przecież niczemu nie brakowało i była świetnym narzędziem pracy. No, przynajmniej póki działała jak powinna. Crawley nawet już zaczęła myśleć, czy czymś jej nie obraziła, bo przecież słyszała różne opowieści i podobno rdzenie razem z drewnami były kapryśne. Podobno to różdżka wybierała czarodzieja, nie na odwrót i znaczyło to, że miała własny umysł. Odetchnęła głęboko, podpierając się rękoma o kolana, kiedy przekroczyli magiczną linię mety. Ubranie miała teraz upstrzone żółtym i czerwonym barwnikiem, po światełkach które dotarły do celu - świadectwo tej drobnej porażki, która przecież nikomu nie zrobiła krzywdy, oprócz może tego że lekko podgryzała dumę. Spojrzała na Thomasa, który też nie wyszedł bez szwanku, z rozlewającą się teraz na ubraniu zieloną plamą, ale tylko jedną, bo przecież poprzednie tarcze wyszły mu tak fenomenalnie. Ale tego mogła się po nim spodziewać, jak po klątwołamaczu. - Byłeś niesamowity - rzuciła wreszcie, prostując się i uśmiechając do niego z pewnym onieśmieleniem. - Też bym chciała, żeby mi tak dobrze poszło... aż odrobinkę ci zazdroszczę. Ale no... pierwszy raz, może potem będzie tylko lepiej. RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Thomas Figg - 07.04.2025 Zarumienił się i trochę spuścił głowę, nigdy nie był dobry w przyjmowaniu komplementów, przy zdejmowaniu klątw było prościej bo działał w pojedynkę zazwyczaj i mało kto widział go w akcji, dlatego też teraz pochwały płynące z ust Dory wprawiły go wprost w zakłopotanie. - Nie martw się, też nie byłaś najgorsza, jeszcze się wprawisz, nikt się nie urodził idealny - podrapał się po skroni, bo po prawdzie wolałby, żeby nie musiała się wprawiać. Tylko nie był aż na tyle naiwny, żeby myśleć, że zawsze będzie ktoś kto będzie mógł jej pomóc, że on zdoła jej przybyć w sukurs. Przez chwilę jeszcze popatrzył na swoją szarą plamę, która była niezbitym dowodem, że nie zawsze wszystko wychodzi perfekcyjnie. - Mogę ci potem pokazać kilka trików jak robić to szybko i jak trenować - dodał z uśmiechem spoglądając na przyjaciółkę. - Jesteś gotowa ruszać dalej, czy najpierw chcesz nieco odsapnąć? - nie zamierzał narzucać jej tempa, był tutaj jako towarzystwo bardziej, żeby nie czułą się samotnie podczas przechodzenia tego toru przeszkód, nie był ani instruktorem, ani tym bardziej kimś kto chciał z Dorą konkurować. Dlatego też całkowicie jej zostawiał opcję wyboru tego jak szybko będą pokonywać ten tor. RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Dora Crawford - 07.04.2025 Dziewczyna uśmiechnęła się wesoło, słysząc płynące od Thomasa pochwały, jakby to była najlepsza rzecz, jaka ją właśnie w życiu spojrzała. W przeciwieństwie do niego ani się nie zarumieniła, ani na odwróciła wzroku i nawet jeśli na niewinnie uradowaną tym komplementem, to równie łatwo było to odebrać za brak chociaż odrobiny pokory. Ale Dora wiedziała, że to była prawda; nie była najlepsza, nie kiedy przez większość swego życia koncentrowała się na zupełnie innych umiejętnościach, ale Figg miał zwyczajnie rację - wystarczyło ćwiczyć dalej, żeby mogła zauważyć efekty. - Oh tak, proszę! - klasnęła w dłonie, absolutnie chętna na wszystkie tricki i tajemnice wciągania nauki nosem. - Nie, nie. Jest dobrze. Możemy iść dalej - machnęła dłonią nieco zbywająco, jak na komendę prostując się i ruszając przed siebie, nawet jeśli wciąż próbowała nieco zapanować nad oddechem, a policzki były odrobinę zarumienione od pierwszego toru przeszkód. Może też miała lekką tremę, bo nawet jeśli była absolutnie pewna że praktyka czyni mistrza, to właśnie prezentowała swoje gorsze umiejętności. !potwory kogo atakują 1 dora, 2 thomas [roll=1d2] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Pan Losu - 07.04.2025 Napada was parę chochlików kornwalijskich - małe, latające denerwujące istoty o błękitnej skórze, zaczepiają was i próbują unieść wspólnie w powietrze. Pokonać je można po minimum trzech sukcesach (liczą się wspólnie: czyli np. sukces u jednej osoby i dwa sukcesy u drugiej wystarczą) na dowolną dziedzinę magii. RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Thomas Figg - 24.04.2025 Uśmiechnął się szeroko, kiedy z takim entuzjazmem podeszła do ćwiczeń związanych z rozpraszaniem czarów jak i stawieniem tarcz. Zdecydowanie podobało mu się podejście Dory - lubił przekazywać wiedzę, którą sam zgromadził. Może kiedyś na starość (o ile dane mu będzie dożyć), to zajmie się szkoleniem innych? Tak, to byłoby ciekawe, uczyć innych, to byłoby zaiste ciekawe. No ale nie wybiegając zbyt daleko w przyszłość, będzie mógł za to co nieco pokazać przyjaciółce, aby mogła się lepiej bronić w razie potrzeby. - Tak jest, ty tu jesteś szefem - powiedział z wesołym uśmiechem, kiedy zakomenderowała, że idą dalej bez chwili wytchnienia. Dla niego to było bez różnicy, nie dlatego, że czuł się pewnie, ale dlatego, że odwlekanie nieuniknionego nie miało sensu. Cóż zapewne inaczej by mówił, gdyby nie fakt, że natknęli się na pieprzone chochliki kornwalijskie. - No ale kto tu je wpuścił! - krzyknął odpędzając się od stworów wolną ręką i spróbował je w jakiś sposób ujarzmić, wyczarowując magiczne więzy. Kształtowanie III - magiczne więzy krępujące chochliki: [roll=Z] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Dora Crawford - 16.07.2025 Zaśmiała się wesoło, na to całe szefowanie. Dowodzenie czymkolwiek wychodziło jej z reguły raczej marnie, ale ten jeden raz mogła wziąć stery w swoje ręce i poprowadzić ich ku, jak się szybko okazało, grupce chochlików kornwalijskich. Dora w pierwszej chwili zwyczajnie zachichotała, bo z daleka te błękitne stworzonka wyglądały raczej pociesznie, a nie strasznie, ale dobry humor szybko ją opuścił, ustępując miejsca skupieniu. Wystarczyło średnio uważać na zajęciach z opieki nad magicznymi stworzeniami, że te stworzonka w pełni oddawały złośliwą naturę - w końcu od ich nazwy określano osoby skłonne do psot. Jeden z nich złapał ją za kosmyk włosów i pociągnął mocno, na co dziewczyna podniosła różdżkę i spróbowała spleść zaklęcie, które odsunęło by od niej chochlika. // translokacja na odrzucenie ode mnie chochlika (to stara sesja więc rzucam na starą statystykę) [roll=O] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Thomas Figg - 27.08.2025 Z jego różdżki wyskoczyły liny, ale dość leniwie podążyły w kierunku chochlików i trafiły jednego. Reszta nadal im "zagrażała". Choć nie spodziewał się, aby sprawiły im wiele kłopotów to jednak były niezwykle nieznośne. Na szybko rozejrzał się się jak radzi sobie Dorą i zawyżył, że trzymali równie żałosny poziom razem. Jej również czar nie wyszedł ,chyba nawet gorzej niż jemu.. - Uważaj - krzyknął widząc jak chochliki podlatując do niej od tyłu. Nie zamierzał czekać i patrzeć co też wymyśliły te podłe stwory. Machnął różdżką skupiając się na tym aby zachodzące Dorę od tyłu chochliki, odrzucić jak najdalej od niej. Translokacja III - na odrzucenie chochlików [roll=Z] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Dora Crawford - 27.08.2025 Zaklęcie wystrzeliło i śmignęło obok niebieskiej główki stworzenia, które w odpowiedzi zaśmiało się złośliwie. Źle wymierzyła i to była jej wina, ale nie miała czasu zastanawiać się nad tym jak swojego cela poprawić, bo Thomas krzyknął. W odpowiedzi więc Dora kucnęła, jakoś tak odruchowo i w ogóle się nad tym nie zastanawiając, ale może to i lepiej bo tym samym dawała towarzyszowi czystszą linię strzału w atakującego ją od pleców gagatka. Sama podniosła znowu różdżkę, celując w chochlika w którego wcześniej spudłowała, a który na nowo postanowił się do nich zbliżyć. Dora machnęła nadgarstkiem, związując znowu zaklęcie translokacyjne, które miało stworzenie odrzucić do tyłu. // translokacja na odrzucenie ode mnie chochlika (to stara sesja więc rzucam na starą statystykę) [roll=O] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Thomas Figg - 28.08.2025 Na szczęście udało mu się odpędzić chochliki "zakradające" się do Dory i to bez wyrządzania jej krzywdy! W sumie to bardziej dzięki jej szybkiej reakcji niż własnej precyzji, ale kto by się teraz kłócił o takie szczegóły, kiedy starali się uniknąć gromady chochlików, która chciała ich ciągać za włosy, szczypać i unieść w powietrze? Nikt by chyba im nie zazdrości tej sytuacji, choć było wiele gorszych. - Więcej was matka nie miała? - zapytał odganiając ręką jednego stwora, który nic sobie z tego nie robił. Machnął więc ponownie różdżką, aby odpędzić te niebieskie paskudztwa jak najdalej od siebie i Dory. Translokacja III - na odrzucenie chochlików [roll=Z] RE: [28.08.1972] Księżycowy Staw | Choć goni nas czas - Dora Crawford - 28.08.2025 Dora się już prawie modliła, bo to wszystko było zwyczajnie frustrujące, szczególnie kiedy kolejne zaklęcie pomknęło w powietrzu, rozbłyskując kolorem i oczywiście trafiając w nic, bo chochlik był po pierwsze mały, po drugie latał, a po trzecie ruszał się niezwykle zwinnie. Thomas natomiast radził sobie o wiele lepiej, przeganiając wszystkie stworzenia i wreszcie mogli we dwójkę odetchnąć z ulgą. Dora podniosła się, uśmiechając trochę obłąkańczo i chowając różdżkę bo po całej tej przygodzie czuła się odrobinkę żałośnie. - Dziękuję - powiedziała, spoglądając na Figga uważnie i starając się ocenić, czy niebieskie złośliwce nic mu nie zrobiły przypadkiem podczas całych tych zmagań. Mężczyzna był jednak cały i zdrowy - kolejny plus. - Może herbaty, co? Po tych wszystkich zmaganiach nie pragnę niczego innego - westchnęła znowu, a widząc że przyjaciel zgadza się na jej propozycję, razem z nim ruszyła w kierunku posiadłości. Koniec sesji
|