Secrets of London
31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+--- Dział: Walia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=126)
+---- Dział: Snowdonia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=132)
+---- Wątek: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] (/showthread.php?tid=4025)

Strony: 1 2 3


RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Florence Bulstrode - 13.10.2024

– Daj mi chwilę, Geraldine. Sprawa jest… skomplikowana – rzuciła Bulstrode.
Florence uniosła wzrok znad lusterka, gdy kapłanka wspomniała o wstążkach i kwiatach – i chociaż była bardzo wdzięczna, to jej twarz przybrała ponury wyraz. Najwyraźniej Geraldine ruszyła na tę misję na „szybko, szybko, zanim do nas dotrze, że to bezsensu” i nie sprawdziła wcześniej faktów. O ile Florence mogła jej pokazać odpowiedni znak, to nie miała szans przez szkło przewlec poświęconych kwiatów oraz wstążek.
– Dziękuję. Nie jestem oklumentką, chociaż… chyba miał na mnie mniejszy wpływ niż na innych. – Być może przez Trzecie Oko, od razu czuła się przy nim czujna: i w jej głowie nie pojawiły się żadne fałszywe wspomnienia. Pamiętała, że Geraldine Yaxley nigdy nie miała bliźniaka. Niech się pani nie obawia, jeśli… jeśli teraz nie uda się zakończyć tego problemu, na pewno pojawią się tutaj aurorzy – powiedziała, bo była siostrą aurorów, córką byłego aurora i uzdrowicielką. Nie było mowy, aby mogła zostawić tych ludzi na pastwę doppelgangera. Przyjęła kwiaty i wstążki, zastanawiając się, czy bez nich runa na czole będzie stanowiła dostatecznie dobrą ochronę. Może przynajmniej nie pozwoli im namieszać za bardzo w głowach, tak jak połowie świata, sądzącej, że Geraldine ma brata bliźniaka. – Wiem, gdzie są te jaskinie. Czy mogłaby pani pokazać nam ten symbol?
Jeśli kapłanka by to zrobiła – Florence zamierzała ustawić lusterko tak, by było go widać, i dać czas drugiej grupie na zapoznanie się z nim – w czasie, gdy oni tutaj rozmawiali z kapłanką.
Rodzina Apfelbaumów. Demon ze wschodu. Prawdziwe imię, bez którego prawdopodobnie nie dało się go zabić, a jedynie uwięzić.
– Thoran pożarł Abigail? – spytała, zadziwiająco spokojnym tonem, choć przed oczyma miała wywołującą mdłości wizję: ciemność rozszarpująca Geraldine.


RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Erik Longbottom - 14.10.2024

Aha. Aha. A-ha — potwierdzał niemrawo Erik kolejne segmenty wypowiedzi młodej kapłanki, coraz bardziej wybałuszając oczy.

Wprawdzie zdradzono już mu wcześniej, że Thoran był bytem iście ''demonicznym'', tak nie spodziewał się tej całej opowiastki o pieczętowaniu demona w pobliskiej jaskini, spleceniu zaklęć ochronnych, które samoczynnie dezaktywowały się po śmierci rzucającego, jak i historii o Ampfel… Abfel… o tej innej rodzinie, o której słyszał po raz pierwszy w życiu. Wzdychając ciężko, Longbottom wpakował do ust przekazany mu kwiat, obwiązując sobie wstążkę wokół nadgarstka. Na wszelki wypadek.

Jeśli już, to raczej wchłonął Abigail — skorygował wypowiedź Bulstrode, krzywiąc się na tę perspektywę. — Ja też nie jestem oklumentą, tak w razie czego.

Świetny zespół ratunkowy, pomyślał z niezadowoleniem. Ech, następnym razem będzie miał nauczkę. Wiadome było, że skoro Geraldine wezwała go do pomocy na ostatnią chwilę, to na pewno nie było to nic planowanego. W przeciwnym wypadku chwaliłaby się wszem i wobec swoimi planami na polowanie, a nie czekała do ostatniej chwili, aby uzyskać jakiekolwiek wsparcie. Zaczynał żałować, że nie zostawił w Warowni żadnej notatki na temat tego, co się działo. Albo w biurach Brygady Uderzeniowej.

Czyli... Nie ma nikogo, kto wie dokładnie, jak dziadek pozbył się Thorana ostatnim razem? — dopytał, co by mieć stuprocentową pewnością. Wprawdzie żadne z nich nie było przyzwyczajone do wdzierania się do cudzych umysłów, ale może odrobina perswazji ze strony ''wybawicieli'' otworzyłaby komuś usta? Może? Nie? No niech będzie...



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Dearg Dur - 15.10.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=hxa24r3.jpeg[/inny avek]
Prośba Florence spotkała się z natchmiastową reakcją. Eyva zgarnęła z biurka puzderko i otworzyła je, odsłaniając barwnik w kolorze wilgotnej od deszczu cegły. Umoczywszy w nim palec z wprawą narysowała ochronną runę, którą widzieli na drzwiach. Detale wykańczała paznokciem, błękitny oczy w skupieniu śledziły każdy ruch, przez moment w pomieszczeniu zapanowała cisza.

Lusterko bardzo dobrze oddawało detale twarzy, jeśli była potrzeba, na biurku Florence mogła znaleźć ów znak w nieco większej wersji na jednym z pergaminów. Druga strona ciążyła od zapisków opisujących tę runę, jej użycie i symbolikę każdego z rozgałęzień. Pieczęć ochronna. Czy jednak to mogło wystarczyć?

Eyva po tym jak dała wstążkę i kwiat Florence poprosiła tylko:
– Mogłabyś zaznaczyć na mojej mapie gdzie są? Jestem ciekawa, który punkt umknął mojej uwadze...– poprosiła, po czym podeszła do Erika i również powtórzyła zabieg, by potem chłodnymi palcami rozsupłać wstążkę z nadgarstka i znaleźć nieco dłuższy kosmyk włosów, by umieścić ją na głowie, czyniąc miniaturową kiteczkę. Choć wyglądało to absurdalnie, jej twarz była pełna powagi i świadomości zagrożenia. – Włosy... włosy łączą ze światem duchów – doprecyzowała cicho.

– Nie zdążył jej nic zrobić – odpowiedziała w końcu na pytanie, ale jej głos zdradzał wielki smutek związany z tym faktem. – Zwierzyła się mojemu dziadkowi, że nękają ją koszmary, w których Thoran pożera jej serce. On... on myślał, że tak przekona ją do współpracy, podzielił się podejrzeniami, chciał aby przyniosła mu naczynie, które przywieźli, żeby je zbadać. Tymczasem Abigail przeraziła się tak bardzo tym, że to coś mogłoby pożreć jej dusze, że... odebrała sobie życie. – Eyva westchnęła drżąco, wracając do stołu w poszukiwaniu chusteczki, którą mogłaby wytrzeć palec.

– Ale to.. to przyczyniło się, do tego, że jego wpływ osłabł. Musieli być ze sobą w jakiś sposób już połączeni, część osób zaczęła dostrzegać prawdę, że ten złośliwy urwis, nie wychowywał się w Yt Ygwrn, że tak na prawdę widzą go pierwszy raz. Dziadek zebrał ich, odebrał dzban pogrążonym w żałobie Apfelbaumom i odprawił rytuał w jaskini o której Wam wspominałam, wykorzystując jego słabość. Ja... myślę, myślę, że mogłabym to znowu zrobić. Część z tych ludzi nadal żyje i deklarowali pomoc już wcześniej, dlatego szukałam... szukałam tego przeklętego miejsca, ale nie mogłam... – usiadła ciężko na fotelu, dociążona poczuciem winy, za wydarzenia z przeszłości ale też własną w tej sprawie nieporadność, łzy same napłynęły jej do oczu.

Tura kończy się 17.10, godz. 23:59

Erik Twoje rzuty na Charyzmę nastawiły bardzo pozytywnie do Twojej osoby zarówno mieszkańców wioski, jak i lokalną kapłankę. Ci ludzie dołożą wszelkich starań, żeby Wam pomóc - tym bardziej, że przyświeca Wam wspólny cel. Taki stan rzeczy będzie trwał, chyba, że fabularnie coś na to wpłynie. Do tego czasu nie musisz ponownie rzucać na Charyzmę aby ich przekonać.



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Florence Bulstrode - 16.10.2024

Florence stała spokojnie, gdy kapłanka wprawnie rysowała symbol – a potem skłoniła się lekko, w podziękowaniu. Była wytrącona z równowagi, całą tą sytuacją, dla Bulstrode bardzo niespodziewaną, obawą o Geraldine, ale i tym, co spotkało mieszkańców wioski, nie zamierzała jednak okazywać niewdzięczności. Obojętnie, jakie stały za tym przyczyny, czy chodziło o rozpaczliwe pragnienie pozbycia się Thorana, czy o czarujący uśmiech Erika, była im przychylna i dzieliła się informacjami.
– Narysujcie ten symbol na czołach. Uwaga, on zapewnia pewną ochronę, ale to wciąż za mało. W mojej ocenie powinniście wrócić do wioski. Rozmawiamy z miejscową kapłanką, ta historia się powtarza, a ta istota jest z tobą związanapoinformowała Florence do lusterka, gdy ustawiła je już w odpowiedniej pozycji, by mogli dobrze widzieć rysunek z papieru. Na jego opis i symbolikę zerknęła przelotnie, czy nie było tam czegoś, co koniecznie powinna przekazać. A potem zabrała się do przeszukiwania map, lusterko chwilowo odkładając, dając reszcie czas na narysowanie run.
– Przykro mi, siostro – powiedziała, bo i faktycznie było jej żal tej Abigail, która stała się ofiarą cudzej nieostrożności i własnego strachu. Nie był to żal dominujący: w szpitalu Florence widziała już wiele cierpienia i nauczyła się utrzymywać na powierzchni jego morza. Istniał jednak – bo wbrew pozorom nie miała serca z lodu. – Jak pewnie słyszałaś przed chwilą, ta historia się powtórzyła. Moja przyjaciółka oświadczyła mi pewnego dnia, że człowiek, który mnie zaatakował, to jej brat bliźniak. Problem w tym, że znam ją od kilkunastu lat, a nie znam jej bliźniaka. Okazało się, że jej ojciec również upiera się, że to nie jego syn, chociaż inni doskonale go pamiętają. Zaczęła badać sprawę i odkryła, że to potwór – stwierdziła, a potem jej spojrzenie zatrzymało się na miejscu oznaczonym na mapie.
Odetchnęła.
List do Geraldine na pewno napisał Thoran – to nie ulegało wątpliwości. Florence zakładała jednak, że faktycznie podał miejsce, w którym przebywa, bowiem… chciał ją pożreć. Musiał ją dostać w swoje ręce i pewnie oczekiwał też, że przyjdzie sama. Geraldine w końcu lubiła działać w pojedynkę. Ale albo kapłanka czegoś nie dopatrzyła, albo zwabił ją do innego miejsca niż to, o czym ta mówiła: i Florence zakładała, że chodzi o to drugie.
– To miejsce – podjęła, unosząc mapę i wskazując na X. – Tam podobno teraz przebywa ta istota, i wierzę w to nawet, bo chce pochłonąć Geraldine. Zakładam, że nie jest to ta sama lokacja, w której go zapieczętowano. Powinniśmy wiedzieć coś o niej?


RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Erik Longbottom - 16.10.2024

Zmarszczył czoło, gdy kobieta zaczęła poprawiać jego wstążkę. Eh, ta symbolika kowenu. Oby to chociaż zadziałało, pomyślał, zduszając ciężkie westchnienie w trzewiach.

Da się go jakoś unieszkodliwić, chociaż tymczasowo? — zapytał Erik z coraz bardziej zmartwioną miną. — Ma jakiś słaby punkt, który można wykorzystać? Skoro jest podatny na pieczętowanie, to nie jest kompletnie nietykalny. Musi być coś jeszcze, co da nam nad nim przewagę.

Kiedy akceptował prośbę o pomoc ze strony Geraldine nie spodziewał się, że przyjdzie mu zmierzyć się z jej fałszywym bliźniakiem. Znał jednak kobietę na tyle, że coraz bardziej wątpił w to, aby powstrzymanie Thorana było jedynym na czym jej zależało. Ta czarownica i tak miała tendencje do pewnej... przesady.

Jak już obrała sobie coś za cel, to można było śmiało założyć, że pośle w tę stronę wszystko, co jej wpadnie w ręce. Tak samo, jak było z błotoryjem z Little Hangleton. Wysadzenie go załatwiło sprawę, ale istniały przecież alternatywy. Czy demona czekał podobny los? Mam dziwne wrażenie, że ona nawet nie spróbuje go zapieczętować, skomentował bezgłośnie z kwaśną miną, posyłając Bulstrode smętne spojrzenie.

No... Na przykład czy same miejsce ma jakieś znaczenie — odezwał się Erik, gdy Florence zaczęła rozpytywać o miejsce oznaczone ''x'' na mapie. Thoran zdecydowanie nie był zbyt zmyślny, skoro zdecydował się na tak proste zagranie. — Może poza swoim... leżem... ma mniejszą moc? Albo nie będzie w stanie jej... wchłonąć? W takim wypadku dobrze by było go wykurzyć na powierzchnię.



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Dearg Dur - 18.10.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=hxa24r3.jpeg[/inny avek]
– O nie... to okropne, tak bardzo baliśmy się, że wybierze na cel znów kogoś z wioski, nie... nie przypuszczałam, że miałby w ogóle możliwość dotrzeć do osoby spoza tego obszaru! – przejęła się ich rozmówczyni, by pochylić nad mapą i na wskazany x, a jej oczy rozszerzył się w zaskoczeniu.

Tych "X" było tam wiele więcej.

– To... chciałabym powiedzieć, że to niemożliwe, żeby była tam jakakolwiek dziura w ziemi większa od króliczej nory, ale z tym demonicznym nasieniem... Iksami zaznaczałam miejsca w których na pewno nie ma żadnej pieczary. Ja... osobiście nie znam się aż tak na tropieniu i sztuce przetrwania w lesie, ale miałam ze sobą kilku mężczyzn z naszymi zabezpieczeniami i liczyłam, że ich umysły dadzą radę odeprzeć... – Umilkła, wyraźnie zdenerwowana. Palce umieściła na skroniach i zaczęła je delikatnie rozmasowywać. – Cóż... Operujemy hipotezami. Być może nasza ochrona zwiększa tylko szansę, być może nie działa wcale. Być może Thoran wykorzystał właściwości jaskini przeciwko nam. Ona została przez mojego dziadka dodatkowo wzmocniona, żeby ciężej było ją znaleźć. W jej wnętrzu nie można się teleportować, wiem, że w jej załomach dołożono runy rozpraszające, które miały - według jego pomysłu - utrudnić jakiekolwiek działania więźniowi, choć szczerze... ani ja, ani mama nie byłyśmy pewne, jak to cokolwiek miało zmienić, obie wiemy o tym tylko z notatek, do których uzyskałyśmy dostęp po jego zgonie. Dziadek działał po omacku, liczył, że w ten sposób przerwie krąg tragedii i udało mu się to... niestety do czasu.

Potem zwróciła się do Erika, by powiedzieć bardzo poważnie:
– Ostatnio jego słabym punktem była śmierć osoby, którą chciał pożreć, zanim to zrobił. Mamy z mamą teorię, że poznanie jego prawdziwego imienia, historii, sposobu w jaki został przyzwany, da szansę odwrócić proces. Ale mama wyjechała... dwa tygodnie temu, a mugolskie konflikty nie wspierają jej poszukiwań. No i całe uwięzienie udało się rytuałem opartym na odnowieniu pieczęci, wspartym śpiewem mieszkańców. Z materialnych komponentów potrzebny był też oczywiście jego garniec no i ... no i Abigale. Ciało okadzane zielem, które wyrosło na jej grobie niedługo po pogrzebie. – Ostatnie zdanie powiedziała bardzo cicho, z poczuciem winy za grzech dziadka. Jej głos niósł zduszoną obawę o ujawnianie tego faktu, ale nie zamierzała ukrywać tych informacji wobec swoich sojuszników. – Choć teraz, gdy ma nową ofiarę, zapewne biedna Abi nie zrobiłaby już na nim takiego wrażenia. Ta Geraldine, dlaczego jej tu nie ma? ...zaraz... chodzi o młodą Yaxleyownę?– pytanie skierowała już do Florence, która wymieniła to imię. – Ona była u nas przejazdem... z początkiem tego roku? Polowała na coś w okolicy...

Tura kończy się 20.10, godz. 23:59



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Florence Bulstrode - 19.10.2024

– Obawiam się, że Geraldine miewa skłonności… do działania pod wpływem emocji – powiedziała cicho Florence, przesuwając palcami po skroni, próbując nie naruszyć przy tym znaku, bo ból głowy, ćmiący od wejścia do karczmy, narastał coraz bardziej. Uzdrowicielka była może jasnowidzką i córką rodu czystej krwi, ale była też zwykłą kobietą, która raczej poświęcała swój czas szpitalowi niż mieszaniu się w wydarzenia straszne i wielkie – to pozostawiała swojemu młodszemu bratu i przyjaciołom. Sytuacja nie należała więc dla niej do typowych. Yaxleyówna potraktowała doppelgangera jak potwora i uznała, że po prostu go zabije. A Thoran nie był bestią, na którą się polowało: był demonem, i najwyraźniej ani stal, ani czary, mogły nie wystarczyć. – Nie podzieliła się ze mną szczegółami. Chciałam być w pobliżu, bo czułam niepokój, a możemy kontaktować się przez lusterka. Nie zna prawdziwego imienia Thorana, jeżeli zrobiła badania na temat pieczęci i jego pochodzenia, nic o tym nie wiem, a w miejscu, które wskazuję, z pewnością jest pieczara, bo właśnie wkroczyła do niej grupa ludzi. Gromadziła wcześniej informacje, nie wiem jednak, ile zdołała ich zdobyć – wyznała, ze spokojem, który był w istocie pozorny. Miała tego nie ujawniać, ale czuła, że nie może milczeć: ta sprawa nie dotyczyła tylko Geraldine Yaxley. Thoran niszczył życie tym ludziom, a jeżeli osiągnie to, czego pragnie, jeśli przejmie jej miejsce… Florence była pewna, że urośnie w siłę.
Śmierć Geraldine nie wchodziła tutaj jednak w grę. Na zapieczętowanie mogło być za późno, poznać prawdziwego imienia nie mieli szans w tak krótkim czasie. Bulstrode sugerowała im wprawdzie wycofanie się, ale wątpiła, aby Yaxleyówna zechciała posłuchać, gdy postanowiła już skonfrontować się z Thoranem. Czy mógł tutaj istnieć jakiś inny sposób?
– Tak, Geraldine Yaxley. Najwyraźniej wtedy musiała zbliżyć się w jakiś sposób do miejsca jego zapieczętowania – stwierdziła Florence, uważniej spoglądając na kobietę. – Być może więź pomiędzy nią, a Thoranem udałoby się zerwać, nie zabijając jej? Śniła o nim. Ich los jest w pewien sposób powiązany. Musi istnieć między nimi jakaś nić. Przypomina mi to rytuał Beltane... jestem klątwołamaczką i łamałam więzi, które stworzyła magia.


RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Erik Longbottom - 20.10.2024

Z trudem powstrzymał się przed tym, aby nie wywrócić oczami na wzmiankę o potencjalnej śmierci Yaxley. Akurat ta opcja nie wchodziła w grę. Wprawdzie Geraldine już na co dzień była bardzo blisko tego, aby wykitować, skoro potykała się o własne nogi i walczyła z wielkimi stworami, ale do nikogo tutaj nie przemawiała zbytnio koncepcja poświęcenia jej dla większego dobra.

A miałaś kiedykolwiek do czynienia z jakimś demonem? — zapytał z wręcz dziecięcą naiwnością w głosie, wlepiając zdziwione spojrzenie w twarz Florence. — Nie wątpię w twoje umiejętności oraz talenty, ale mówimy tutaj o bycie, który w dosyć znaczący sposób... przekracza... pewne granice naszego pojmowania. Kiedy jest problem z czarnoksiężnikiem, wzywasz aurora. Kiedy problem dotyczy starej klątwy, wzywasz klątwołamacza. Kiedy twoje mieszkanie nawiedza duch, idziesz po egzorcystę. Ale do kogo się zwracasz, kiedy chodzi o demona?

Nie oczekiwał odpowiedzi. I to nie ze względu na to, że ewentualne tłumaczenia Bulstrode nie miały znaczenia. Jeśli kobieta miała jakiekolwiek doświadczenie z tego typu mrocznymi stworzeniami, to była najprawdopodobniej jedyną odpowiednio wykwalifikowaną osobą, która mogła babrać się w tym, jak odseparować Geraldine od tej więzi. Pytanie tylko, czy demony faktycznie były zjawiskiem powszechnym w tym fachu. Chociaż Erik spędził w Brygadzie Uderzeniowej wiele lat, tak nie miał bezpośrednio styczności z takim indywiduum. A przynajmniej nie na taką skalę.

Wolałbym, żebyśmy mieli jasną i pewną odpowiedź na to, jak pozbyć się Thorana, jednak odnoszę wrażenie, że w tym wypadku czysta szarża może okazać się jedynym rozwiązaniem, do jakiego mamy dostęp — kontynuował Longbottom z nietęgą miną. — Geraldine nie jest tam sama, dzięki Merlinowi. Ale my możemy zapewnić posiłki stąd.

Czy mieszkańcy wioski byli przeszkoleni do tego, aby działać w takich sytuacjach? A kapłanka? Thoran wszystkim zalazł za skórę, pomyślał przelotnie, pozwalając, aby jego słowa wybrzmiały między przebywającymi z nim w pomieszczeniu kobietami. Sporą zaletą na pewno były tu te wszystkie wstążeczki i symbole ochronne. A Thoran - czymkolwiek by nie był - w pewnym momencie musiałby ulec podczas walki z tłumem ludzi.

No chyba, że kogoś tutaj oświeci — skomentował na koniec.



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Dearg Dur - 20.10.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=hxa24r3.jpeg[/inny avek]
Wbrew słowom Erika, cała uwaga kapłanki Eyvy skupiła się obecnie na Florence. Jej oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu, a na twarzy zagościł uśmiech niedowierzania.

– Na Matkę! Potrafiłabyś to zrobić? To brzmi, to brzmi bardzo intrygująco, moglibyśmy obejść brak imienia i genezy, skoro czas tak goni. Matka nie przypuszczała, że ten demon z kimkolwiek nowym nawiąże więź, dlatego rozwiązanie z podróżą wydało nam się najlogiczniejsze, ale jeśli ta więź istnieje i można jązerwać... To brzmi cudownie! Z pewnością osłabi to jego siły, a my moglibyśmy nie ryzykować życia tej nieszczęśnicy, tylko zabrać coś co pachniałoby nią - ubrania, może trochę... troszeczkę krwi. To z pewnością przyciągnęłoby skołowanego demona. Tylko garniec... zakładam, że on jest wewnątrz jaskini, tam gdzie pozostawił go dziadek i tak musielibyśmy się do niej dostać myślę... myślę, że ten byt nie wpadłby na to, by go jakkolwiek przenosić – kobieta poderwała się, jakby natchniona nową siłą, zaczęła przeglądać notatki, szukać w starym wysłużonym dzienniku. – Tylko nie umiem nakładać pieczęci, ale... ale mam tę oryginalną, o tu zanotowaną, tą którą mój dziadek odtworzył podczas rytuału. O i tu nuty... – zdawała się przerażona, ale mocno zaangażowana w sprawę.

– To mogłoby się udać i te posiłki... tak, te posiłki też mogłyby się przydać, chociaż... – westchnęła wzdrygując się. – Nie... nie wiem... szczerze mówiąc, nie wiem czy ten byt da się pokonać siłowo. Gdy czar spadł kilku wściekłych mieszkańców próbowało dorwać Thorana w akcie zemsty za krzywdy, które im wyrządził i... Cóż... – przełknęła ślinę na powrót blednąc. – Ale, ale to byli miejscowi, w sensie... nie byli wyszkolonymi magicznymi wojownikami. Jak pan. Jak ludzie, którzy mogliby przybyć z pomocą. – była zdeterminowana, choć jej czoło rosił zimny pot.

Nagle jakby zdała sobie z czegoś sprawę, jej twarz zmieniła się z pełnej nadziei w skonsternowaną.
– Ale... jak to, czy ja dobrze rozumiem, że oni tam wchodzą już? Bez przygotowania? Przecież... przecież to samobójstwo! – wyszeptała, zaciskając pięści tak mocno, że aż zbielały jej kostki, błękitnymi oczami skacząc od twarzy Florence do twarzy Erika. – Musimy natychmiast tam wyruszyć, może kiedy pani przerwie nić przeznaczenia, która ich łączy, ocalimy duszę tej nieszczęśniczki!– Z tymi słowami kapłanka otworzyła materiałową torbę i na oślep zaczęła wrzucać doń notatki i mapy. I zaiste, wiele rzeczy wpadało do tej przepastnej, barwnej sakwy.

Tura kończy się 23.10, godz. 23:59



RE: 31.08 Yr Ygwrn – Nie wmawiaj mi, że jej nie mogę zjeść [Doppelganger] - Florence Bulstrode - 21.10.2024

– Obawiam się, panie Longbottom, że jeśli w Anglii są jacyś łowcy demonów, to ich adres nie znajduje się w moim notesie. Mogę próbować znaleźć inne rozwiązanie niż ich wezwanie albo usiąść i zacząć płakać – odparła Florence, tonem uprzejmy, kontrastującym z niekoniecznie uprzejmymi słowy, a potem spojrzała na kapłankę. – Nie wiem, siostro. Zdołałam złamać nić przeznaczenia, stworzoną magią Beltane, mocą sabatu, ognia i wiary, która łączyła losy dwóch osób. To o czym mówisz, zdaje mi się podobne, lecz zrodzone ze złej magii. Każdą taką nić da się przerwać. Ale ani ja, ani zapewne nikt inny czegoś takiego nigdy nie próbował, więc nie wiem, jakie mam szanse i będę potrzebowała do próby świec.
Nie zamierzała oszukiwać kobiety: było to coś, co przyszło jej do głowy, gdy ta mówiła o połączeniu, i raczej pytała, co o tym sądzi... Bo na pewno wiedziała o Thoranie więcej niż Florence.
Też bardzo chciałaby mieć pewność, ale Erik równie dobrze mógłby prosić o gwiazdkę z nieba. Pewność mieliby znając prawdziwe imię demona, mając odpowiednie pieczęcie i naczynie - a Geraldine zrezygnowała z tej drogi, i było za późno, aby oni mogli ją podążyć. Florence też w ogóle nie podobał się pomysł udania się do tych jaskiń, bo co tu dużo kryć: nie była wojowniczką. Nie była kimś, kto pierwszy wpychał się w zagrożenie i nie sądziła, że w ogóle przyda się w starciu. Mimo tej całej niechęci nie mogła jednak puścić kobiety samej. Nie chodziło nawet o Geraldine: Yaxley weszła tam sama, była łowczynią i miała wsparcie. Szła dalej, chociaż Bulstrode ostrzegła, że powinni zawrócić. Tu przed Florence stała młodziutka dziewczyna, przytłoczona poczuciem odpowiedzialności, gotowa ryzykować, by chronić swoich ludzi.
Jeśli ona miała tam iść, to niestety Florence musiała podążyć za nią.
– Ma pan na myśli wezwanie aurorów? - spytała, zwracając spojrzenie na Erika, a w jej tonie zabrzmiało coś... dziwnego. – Bo chyba nie mówi pan o osobach z wioski? - upewniła się, chcąc wiedzieć, czy dobrze go zrozumiała. Przeciwko temu pierwszemu nie planowała protestować: uważała, że tutaj już dawno powinni przybyć aurorzy oraz Departament Tajemnic. Zdaniem Florence te wydziały powstały właśnie po to, by zajmować się takimi sprawami. Nie powiadomiła ich wcześniej, ponieważ nie rozumiała powagi sytuacji.