![]() |
|
[16.08.1972, późne popołudnie] Nie transmutuj igły w widły - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [16.08.1972, późne popołudnie] Nie transmutuj igły w widły (/showthread.php?tid=4149) Strony:
1
2
|
RE: [16.08.1972, późne popołudnie] Nie transmutuj igły w widły - Electra Prewett - 02.12.2024 Załapała, że tekst o wyrzuceniu z klasy był żartobliwy, ale i tak pokazała Basilowi język w odpowiedzi. Zresztą, Electra nie była aniołkiem i parę razy faktycznie wyrzucano ją z klasy za zbyt głośne gadanie z kolegami albo wygłupy podczas lekcji. Słysząc o tym jak brat rzekomo "tylko ćwiczył gest ręką" miała ochotę posłać mu pełne wątpliwości spojrzenie, jednak powstrzymała się, bo przecież miała być grzeczną młodszą siostrą. Poza tym, zamiast się droczyć, wolała napawać się kolejnym sukcesem. Rzucając zaklęcie czuła, że pierwszy czar nawet nie dotarł do materiału, ale drugi! Drugi trafił idealnie i od razu zmienił kolor na fioletowy. – Dzięki! – odpowiedziała na pochwałę, aż chwytając się pod boki z dumy. Oby tak dalej! Starszy Prewett najwyraźniej uznał, że podniesie porzeczkę zmieniając kształt materiału w koło. Koło. Dlaczego, że wszystkich kształtów zdecydował się akurat na ten? Z jednej strony, koło było dobrym wyborem na początek, ale z drugiej, ten kształt był strasznie nudny. Jeśli Electra chciała wykorzystywać transmutację w swoich projektach, to musiała nauczyć się tworzyć też bardziej skomplikowane kształty. Bardziej w jej stylu. – Nieźle. – również pochwaliła brata. – A co powiesz na transmutowanie koła w... – przebiegła wzrokiem po gabinecie, szukając inspiracji, aż w końcu jej oczy trafiły na drewnianą figurkę. – Konia? – mówiąc to, pewna siebie rzuciła zaklęcie. [roll=O] [roll=O] RE: [16.08.1972, późne popołudnie] Nie transmutuj igły w widły - Basilius Prewett - 05.12.2024 Gdyby jego siostra podzieliła się swoimi rozważaniami na temat koła na głos, Basilius pewnie uniósłby jedynie brwi wysoko do góry, zupełnie nie rozumiejąc co miała na myśli. No bo przecież co było nie tak z tak prostą, porządną, ale jednocześnie uważaną przez niektórych za doskonałą figurą jak koło? Figurą, którą wykorzystywano zarówno w obliczeniach, jak i w literaturze jako metaforę życia, miłoścj, czy jeszcze tam czegoś innego. Poza tym koło po prostu ładnie wyglądało. Koła były fajne. – Koń? – spytał unosząc do góry jedną brew, a ręce Prewetta od razu zostały założone na jego pierś. – Widzę, że nie boisz się wyzwań – skomentował krótko z niejakim rozbawieniem, a potem wskazał głową w stronę materiałowego koła, tak aby zachęcić Electrę do działania. Najwyraźniej jednak albo geny ich rodziny dały o siebie znać, albo jego siostra naprawdę wymagała jedynie lekkiego odświeżenia zaklęć z tej dziedziny magii, bo oto przed nimi co prawda powoli, ale ukształtował się koń, a Basilius skinął z uznaniem głową. – Tak, o to chodzi. Świetnie. A jak teraz weźmiesz kolejny kawałek i stworzysz z niego kształt abrakasana, to ugotuję dzisiaj na kolację co tylko zechcesz – rzucił niby od niechcenia, ale siostra mogła wyczuć w jego głosie zaproszenie do podjęcia tego małego zakładu. Przecież tylko motywował ją kreatywnie do dalszych ćwiczeń, skoro ewidentnie szło już jej bardzo dobrze. RE: [16.08.1972, późne popołudnie] Nie transmutuj igły w widły - Electra Prewett - 07.12.2024 – Oczywiście, że nie! – odparła bezwstydnie. Electra nie tylko nie bała się wyzwań; ona wręcz do nich lgnęła. Jeżeli coś wzbudziło jej zainteresowanie, to nie potrafiła odpuścić, niezależnie od ryzyka. Tak jak na przykład przy organizacji wieczorku singli. Czar transmutujący koło w konia był rzucony bardzo spontanicznie, ale najwyraźniej skutecznie. Materiał powoli zaczął zmieniać kształt, by ostatecznie przybrać postać wyciętego z denimu konika. Prewettówna z dumą wzięła do rąk swoje dzieło i pomyślała, że mogłaby przerobić je w fajną naszywkę. Może uszyłaby coś w stylu kowbojskim? Z zamyślenia wyrwała ją jednak propozycja brata, po usłyszeniu której obróciła się w jego stronę z wybałuszonymi oczami. – Serio?! Zrobiłbyś naleśniki? – nie, żeby sama nie umiała, ale naleśniki Basila były najpyszniejsze na świecie. Zresztą, wizja nie robienia kolacji była równie kusząca co smakołyki. Zmotywowana bardziej niż wcześniej, dziewczyna wybrała ze sterty kawałek bawełnianego materiału, a następnie skupiła się na rzuceniu zaklęcia. Nie była specjalistką od magicznych zwierząt, ale miała na dużo styczności z abraksanami podczas wizyt w rodzinnych posiadłościach. Zwizualizowanie tego stworzenia w głowie nie stanowiło więc problemu. Rzuty na transmutację, zaraz dopiszę resztę. [roll=O] [roll=O] I najwyraźniej tak samo problemu nie stanowiło przeniesienie tej wizji do rzeczywistości. Materiał praktycznie od razu przyjął kształt uskrzydlonego wierzchowca, włącznie z takimi szczegółami jak zarys piórek. – O tak! – wykrzyknęła z radości i rzuciła się bratu na szyję. Miała mu za co dziękować, bo gdyby nie dobre rady Prewetta, przypomnienie podstaw transmutacji zajęłoby jej o wiele więcej czasu. Po zakończonej lekcji, rodzeństwo udało się do kuchni, gdzie Electra ostatecznie pomogła przy smażeniu naleśników. Przecież obiecała, że będzie dobrą siostrą, a słowo Gryfonki zobowiązuje! Koniec sesji
|