Secrets of London
Rozmowy z Vakelem - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Rozmowy z Vakelem (/showthread.php?tid=430)

Strony: 1 2 3 4


RE: Rozmowy z Vakelem - Morpheus Longbottom - 05.02.2024

Koperta wyglądała przeciętnie, biała, z napisanym znajomym charakterem pisma imieniem i nazwiskiem.  Vakel Dolohov. Nie było jednak nadawcy, nie było potrzeby, wiadomo od kogo był list. Nie był to jednak zwyczajny list. Vakel dostał wyjca. Ten jednak nie mówił ze wściekłością, z przekleństwami. Mówił łagodnym tonem, przeznaczonym dla intymnych chwil, gdy szepcze się słodkie słówka w pościeli, nieco potarganym rozmytą barwą, jakby w upojeniu.

O, bliźnie ręce! Jasne ciało,
Na ból stworzone i kochanie!
Kwiecie samotne, co zostało,
By deszcz w nie bił na smutnym łanie.


To ostatnia zwrotka wiersza, wyciągnąłem specjalnie dla niej tomik, ukryty głęboko za innymi książkami. Jest w nim nasza fotografia. Wyglądamy śmiesznie, uczniaki, ledwie wyciągnięci ze szkoły. Nie martw się, nic co mogłoby Cię skompromitować. A może jednak?


W głosie brzmi rozbawienie, sugestia spadających gwiazd.

Powiedz mi, moje serce, czemu wciąż o mnie śnisz? Czy to dlatego, że nasze losy zostały splecione, gdy powstawał wszechświat? Czy to dlatego, że uważasz, że jestestem przeznaczony, aby być Twój? Idź do piekła, nie będę Twoją Franczeską, nie będę Twoją Eurydyką, zresztą, wiem, że nigdy byś po mnie poszedł, nigdy byś nie odwrócił się, aby sprawdzić, czy idę za Tobą. Nie jestem Twój, nie będę, nie jestem czymś, co możesz posiadać, co możesz połknąć. Nawet gdybyś spróbował, zadławisz się.

Inne życia nie mają znaczenia. W innych życiach może jestem Troją, a Ty Menelaosem. W innych życiach może jesteśmy szczęśliwi, może w innych życiach nam wyszło. Gdzieś indziej, w innej w wersji wszechświata pewnie nawet nie znam smaku Twojego imienia. Lubiłeś, gdy je wypowiadałem, pamiętam. Może w innych wersjach tej historii uciekamy razem i stoimy ramię w ramię pod gwiazdami. Nie ma to znaczenia, bo chciałem Cię w tym.

To jest list od chłopca, którym byłem.

Zrobiłeś ze mnie swoją popsutą zabawkę, zaznaczoną rysami, która nie podoba się już innym dzieciom. Nie nastręczaj sobie swojej ślicznej główki tym, nie musisz, w końcu rzeczywiście nie jestem Twój.

Wybaczam Ci, oboje byliśmy młodzi. Wybaczam Ci światła prawdy i blichtr złamanego serca. Nie będę za Tobą lamentować, niczym Andromacha za Hektorem. Powiem jednak trochę więcej, bo noc jest samotna, moje łóżko zimne, a śmierć zupełnie bliska. Może rzeczywiście niedługo odnajdziesz mnie w pudełku zwanym trumną. Powiem szeptem, żebyś zastanawiał się, czy rzeczywiście dobrze usłyszałeś moje słowa. Więc słuchaj.

Nadal Cię kocham.


Wyjec milknie i pożera sam siebie.


RE: Rozmowy z Vakelem - Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.04.2024

Londyn, 16.08.1972

Szanowny Panie Silly Dołohov,
Jestem Panu ogromnie wdzięczna, za pomoc, której mi Pan udzielił. Chciałam zapytać, czy jest możliwość wykupienia u Pana prenumeraty, albo jakiś co miesięcznych wizyt? Wydaje mi się, że przydałyby mi się takie spotkania.

Z pozdrowieniami,
G.A.Y.



RE: Rozmowy z Vakelem - Perseus Black - 20.05.2024

Londyn, 05.07.1972

[Obrazek: uhE5rec.png]

Więcej informacji o wydarzeniu wkrótce  Słodziutki



RE: Rozmowy z Vakelem - Peregrinus Trelawney - 19.07.2024

Widziałem.
Popatrzę, jakie masz opcje wyjścia. Czarownica to duży gracz; trzeba się będzie dobrze zastanowić, czy w razie problemów wyjście faktycznie będzie najkorzystniejsze.
Można rozważyć groźbę naciśnięcie na redakcję, żeby wydrukowali przeprosiny, odcięli się oficjalnie od Bagshota. Wtedy pewnie samo się rozmyje. Ludzie szybko zapominają.



RE: Rozmowy z Vakelem - Alexander Mulciber - 09.09.2024

List, który nadszedł w środku nocy, napisano na papeterii Departamentu Tajemnic.

Londyn, 28 VIII 1972

Do rąk własnych Mistrza Dolohova.

Nasze rodziny łączą więzy powinowactwa i przyjaźni, więc czuję się w obowiązku powiadomić o nagłej śmierci mojego dalekiego krewnego, Roberta Mulcibera. Przypuszczam, że jesteś świadom tej nieodżałowanej straty, a mój list jest tylko powtórzeniem znaków, ktore dostrzegłeś na niebie, na ziemi i w rubryce z nekrologami Proroka Wieczornego. Pogrążony w rozpaczy brat denata, który zajmuje się organizacją pochówku, nie zadbał o odpowiednie powiadomienie o tym fakcie naszej licznej rodziny, należy mu to jednak wybaczyć: pozwalam sobie w jego imieniu poinformować, że ceremonia pogrzebowa odbędzie się wieczorem 30 sierpnia, na rodzinnym cmentarzu w Yorkshire.

Niech gwiazdy oświetlają drogę zbłąkanej duszy Roberta Mulcibera.

Alexander Mulciber



RE: Rozmowy z Vakelem - Lorien Mulciber - 09.09.2024

Vakelu,
Robert to mój m..
Otrzymałam Twój drugi list.
Nie winię Cię, bez obaw. Obawiam się, że nie był zbyt rozpoznawalną osobistością. Nie da się całego życia przeżyć na legendzie “wielkiego exodusu Mulciberów” sprzed niemal dekady.

Zapewniam cię, że nie jest to nieśmieszny żart.Dziwi mnie jednak, że dowiadujesz się o tym od Alexandra i to tak późno. Wybacz proszę ten afront.
Z pewną dozą goryczy muszę przyznać, że brat mojego świętej pamięci męża - Richard, wyraźnie dał do zrozumienia, że ciężar organizacji tego przykrego wydarzenia leży wyłącznie w zakresie jego obowiązków. Najwyraźniej go to przerasta, skoro z nieznanych mi przyczyn zapomniał zamówić nekrolog jak i poinformować dalszą część rodziny.

Powód dla którego odbywa się wieczorem - jak wyżej, powody są dla mnie nieznane. Richard spędził większość życia w Skandynawii. Może to jakaś tamtejsza tradycja? Nie poczuwam się w obowiązku do ingerencji w tak błahe sprawy. Fortunnie (o ile o jakiekolwiek ingerencji Fortuny w tym przypadku możemy mówić) zresztą, ponieważ zgodziłam się przejąć w Sądzie część dyżurów 29. i 30.
Wierzę jednak, że nawet w tak przykrych okolicznościach możemy pożegnać lato przy winie 31. sierpnia wieczorną porą - oczywiście jeśli nie koliduje to z kalendarzem Twoim i twojej małżonki. W przeciwnym razie proponowałabym przenieść wzniesienie toastu za nieboszczyka na pierwsze dni jesieni.

Lorien

PS: Nie jestem pewna czy wspomniane rzucenie klątwy dotyczyło Alexandra czy mojego męża, ale poczuwam się w obowiązku do przypomnienia Ci, że zgodnie z KK art. 156 “Kto umyślnie i z pełną świadomością popełnionego czynu powoduje średni lub poważny uszczerbek na zdrowiu przy wykorzystaniu ofensywnych zaklęć magicznych podlega karze pozbawienia wolności w wymiarze kary podstawowej od 3 miesięcy do 5 lat.”. Kary za magiczne zbezczeszczenie zwłok z kolei zapewne ograniczyłyby się do grzywny.



RE: Rozmowy z Vakelem - Peregrinus Trelawney - 24.09.2024

odpowiedź do tej notatki

Przecież Robert Mulciber to mąż Lorien. I tak, nie żyje. Dla pewności sprawdziłem też z kostnicą.
Wróżby nie pokazują w samym pogrzebie niczego podejrzanego.
Dlaczego myślisz, że Alexander Mulciber miałby chcieć cię zgładzić?



RE: Rozmowy z Vakelem - Peregrinus Trelawney - 24.09.2024

z 21 sierpnia 1972

Annaleigh zatrudniła u siebie na pomocnika tego Mulcibera od świeczek. Minąłem go właśnie, przyszedł na pierwszy dzień. Wiedziałeś o tym?



RE: Rozmowy z Vakelem - Lyssa Dolohov - 17.10.2024

1 sierpnia 1972

Papa,
chciałam cię zapytać o jedną rzecz, z którą miałam dzisiaj styczność podczas Lammas. Poznałam tam jednego mężczyznę, którego - co wydaje mi się dość istotne - nigdy wcześniej nie spotkałam. Nie wiem jak to dokładnie ubrać w słowa, bo nie chcę żebyś uznał że zanadto się nad tym roztrząsam, ale uwierz mi jeśli powiem że odniosłam wrażenie jakoby mnie nie lubił. Powiedz mi, czy wiesz może dlaczego Morpheus Longbottom byłby ku mnie taki niechętny?

Lyssa



RE: Rozmowy z Vakelem - Victoria Lestrange - 22.10.2024

30.08.1972, Londyn

Drogi Vasilij,

otrzymałam dość niepokojącą wiadomość, jakoby niektórzy jasnowidze mieli wizje dotyczące ognia i ciemności. Nie wiem jacy jasnowidze i co dokładnie te wizje mówią. Ostrzeżono mnie też przed pożarem na jesień… Piszę do Ciebie, żeby to wyjaśnić, bo do jesieni jest jeszcze trochę czasu... Twojemu osądowi ufam znacznie bardziej niż anonimowym jasnowidzom i plotkom.

Czy również coś słyszałeś? Albo widziałeś?


Victoria