Secrets of London
[08.09.1972] Coming up to see those ruins that you made - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [08.09.1972] Coming up to see those ruins that you made (/showthread.php?tid=4552)

Strony: 1 2


RE: [08.09.1972] Coming up to see those ruins that you made - Hestia Bletchley - 13.04.2025

Mężczyzna z jednej strony zapewniał, że nic mu nie było, a z drugiej jego kaszel, załzawione oczy, jak i podtrzymywanie się ściany, ewidentnie wskazywały na to, że jednak coś mu było, a teleportacja w takim stanie raczej nie należała do najrozsądniejszych pomysłów.

Hestia coś o tym wiedziała, bo kiedyś, gdy była chora, niechcący teleportowała się tak zgrabnie, że potem trzeba było naprawiać jej palec, w którym nagle zabrakło kości. Było to o tyle śmieszne, że przesłuchiwali wtedy kobietę podejrzaną o robienie naszyjników z ludzkich kości, która, widząc co zostawiła za sobą brygadzistka, szybko rzuciła się na znaleziska tym samym wydając się ze swoimi niecodziennymi upodobaniami reszcie funkcjonariuszy. To było zabawne śledztwo. A przynajmniej śmiała się, gdy palec już przestał ją boleć.

Na razie jednak nie ponowiła swojej propozycji, bo mężczyzna po prostu próbował złapać oddech, wziąć ciężko oddychając. Hestia natomiast zsunęła sobie na szyję kominiarkę i spojrzała na Atreusa.
Zdecydowanie coś jest na rzeczy – przytaknęła mu rzucając spojrzeniem na pozostawioną za nimi chmurę dymu, która wciąż złowieszczo trzymała się fragmentu ulicy. – Albo specjalnie to tak zaplanowali, albo to jakaś pozostałość po innym ich zaklęciu. Nie warto jednak ryzykować. Zawsze może się to rozrosnąć, albo być tego więcej.

Bo najwyraźniej sam pożar nie wystarczył. Najwyraźniej musieli jeszcze bardziej czyhać na cudze życia, bo ogień to było za mało i świetnie. I znowu pomyślała o swoich rodzicach i siostrze. Może, jeśli uda jej się już odstawić mężczyznę do szpitala, dałaby radę skoczyć szybko do Doliny Godryka, aby upewnić się, że tata i Alice byli bezpieczni? A jeśli pójdzie do Munga, to od razu sprawdzi co z mamą. Tak to dobry pomysł. W tym drugim przypadku nie mogliby jej powiedzieć, że opuszcza jakkolwiek służbę, skoro odstawiała cywila w bezpieczne miejsce.

Jeśli uprze się, aby iść sam i tak teleportuję się za nim, by upewnić się, czy przypadkiem się nie rozczepił – powiedziała, mając nadzieję, że Busltrode nie wyczuje, że w jej pomyślę kryły się jakieś prywatne sprawy. Przecież to nie tak, że chciała w ogóle zrezygnować dzisiaj w pomocy. Absolutnie nie. No i wolała upewnić się, że mężczyźnie naprawdę nic nie było. Po prostu przy okazji potrzebowała sprawdzić, czy chociaż jej mamą siedziała bezpieczna w szpitalu. I tyle.

Proszę pana – powiedziała, podchodząc do mężczyzny, chcąc przekonać go do zmiany zdania.Może jednak pana odstawię. To nie zajmie mi przecież dużo czasu, a nie warto ryzykować, aby się pan rozszczepił, zwłaszcza w takiej sytuacji

Rzucam na charyzmę (I), aby przekonać mężczyznę, by Hestia odstawiła go do Munga. Zgodnie z regulaminem eventu, po rzucie dopisze podsumowanie rzutu
[roll=O]

Mężczyzna zawahał się na chwilę po czym skinął głową i poprosił, aby w takim razie nie zwlekali dłużej. Hestia zerknęła na Atreusa i skinęła głową.
Nie daj się więcej pobić. Ani podpalić. Byłoby smutno bez ciebie w Departamencie – powiedziała jeszcze.


RE: [08.09.1972] Coming up to see those ruins that you made - Atreus Bulstrode - 14.04.2025

Rozprzestrzenienie się dymu na większy obszar było dość słuszną uwagę i czymś, co należało wziąć teraz pod uwagę. Atreus mimowolnie zerknął znowu w kierunku sinej chmury, jakby próbując oszacować czy to już nie nastąpiło. Ale dym wydawał się trwać w miejscu, nieruchomy i niewzruszony.

Pokiwał głową, zgadzając się z nią w jej dalszych słowach. Czasem ludziom trzeba było zwyczajnie pomóc, nawet jeśli tego nie chcieli. Towarzyszący im mężczyzna może już nie miotał się w panice po omacku, ani też nie dusił się, biorąc coraz spokojniejsze oddechy, ale wciąż mógł być w szoku albo być roztrzęsiony. Dodatkowo, sam powiedział że jego żona była w szpitalu, a przez to można było podejrzewać, że związany z tym niepokój również mógł zadziałać na niekorzyść przy teleportacji. Z pewnym zaciekawieniem Bulstrode przyglądał się, kiedy Bletchely zagadała na nowo do mężczyzny, tym razem dość szybko przekonując go do swojej racji.

- Ty też - odparł, uśmiechając się do niej lekko, z właściwą dla siebie nonszalancją i jakąś niemą zaczepką, zanim nie nasunął ponownie na nos chusty, a ona nie teleportowała się razem z mężczyzną do szpitala.

Koniec sesji