Secrets of London
[8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia (/showthread.php?tid=4568)

Strony: 1 2


RE: [8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia - Olivia Quirke - 24.04.2025

Udało jej się ugasić część płomieni. Widziała, że Tristanowi szło gorzej, ale nie zamierzała teraz nad tym myśleć: przed oczami miała jeden jedyny cel, ale nie była w stanie zrealizować go, stojąc w środku. Mogłaby oczywiście wejść do mieszkania, lecz to byłoby czystą głupotą, bo z tego co widziała wcześniej: płonął dach.
- Spróbuję ugasić dach, idę na zewnątrz - nie prosiła, by szedł za nią. Nie mówiła, czy ktokolwiek mógłby się nią zająć. Po prostu poinformowała, co zamierzała zrobić - i to tonem, który nie nosił w sobie znamion sprzeciwu. To był jej dom, jej jedyny na ten moment dom, który musiała uratować. Jej jestestwo i dziedzictwo.

Olivia cofnęła się do pracowni, a potem do sklepu i dalej: na zewnątrz. Widziała, że ludzie gaszą co popadnie, ale nie zamierzała polegać na innych. Wycelowała różdżką w dach. Dogasał, ale chciała pomóc. Nie... MUSIAŁA pomóc.


Kształtowanie - próba wytworzenia strumienia wody, który dogasi dach
[roll=Z]

@Tristan Ward


RE: [8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia - Tristan Ward - 07.05.2025

Kolejny raz nie udało mu się użyć zaklęcia utworzenia strumieni wody, aby ugasić pożar. Nie miał też bezpośredniego dostępu do jej źródła, aby pomóc Olivii uchronić dom przez dosłownym spaleniem. Próbował kolejny raz, ale nie rozumiał, dlaczego zaklęcie nie chce działać. Próbował się skoncentrować, był skupiony. Tak by twierdził, a mimo to, nic się nie działo.

Wpadła Olivia widząc całą sytuację. Już miał o coś zapytać, poprosić, ale ona jedynie zakomunikowała, że idzie samodzielnie ugasić pożar dachu. Chciał ją zatrzymać, że to nie jest bezpieczne. Nie zdążył. Nawet próba wykrzyknięcia jej imienia, skończyła tylko na ruchu jego warg, wypowiadających jej imię. Po czym chwycił się za gardło, jakby próby wypowiedzenia czegokolwiek, szkodziły mu. Gryzły jego struny głosowe. A może to był dym ognia panujący  w pomieszczeniu?

Ponownie spojrzał na szalejące zagrożenie. Gdzieś z boku upadła belka, automatycznie sprawiając, że odsunął się na bok, zakrywając prawym ramieniem.

Postanowił spróbować ostatni raz z zaklęciem wytwarzającym wodę. Zamachnął ponownie, mentalnie wypowiadając zaklęcie. Jeżeli znów się nie powiedzie, odszuka jakiś koc i będzie próbował narzucać na płonące meble. Lecz to jednak by nic nie dało. Kaszlnął, gdyż zbyt długie przebywanie w tym miejscu, dusiło go.


Rzut na kształtowanie, w celu utworzenia strumieni wody. Kolejna próba.
[roll=N]





RE: [8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia - Olivia Quirke - 08.05.2025

Udało się. Olivia pomogła dogasić dach, chociaż kilka belek jeszcze się tliło. Jednak pożar został opanowany na tyle, że nie było opcji, by przeniósł się na inne domy - o ile oczywiście nie zacznie wiać wiatr, który na nowo roznieci żar. Quirke schowała różdżkę: była zmęczona, ale jednocześnie świadoma tego, że to był dopiero początek. Wróciła więc do Tristana, który dogaszał środek mieszkania. Gdy tylko zobaczyła, że wszystko jest opanowane, odetchnęła. Z ulgą, ale i niepokojem.
- Tristan, a... Twoje mieszkanie? - zapytała cicho, rozkładając ręce by objąć swojego chłopaka w pasie. Potrzebowała fizycznego pocieszenia, potrzebowała bliskości chociaż na ułamek sekundy. Fizycznego zapewnienia, że będzie dobrze, że sobie poradzą. - Ja poszukam swojej mamy, a ty idź zobaczyć, co się dzieje u ciebie? Wydaje mi się, że ogień trawi nie tylko Pokątną, widziałam dym z Horyzontalnej i chyba z miejsca, w którym znajdują się mugolskie dzielnice.
Mugole... Oni nie mieli szans z magicznym ogniem. Mieli swoje służby porządkowe, owszem, ale czy to wystarczy? Cholernie trudno było im, czarodziejom, ugasić ten pożar, jakie więc szanse mieli mugole? Gdyby nie to, że jej rodzina była tutaj, to zaoferowałaby się że pójdzie z Wardem, ale nie mogła. Musiała odnaleźć matkę i... Zrobić coś, o czym Tristan nie mógł wiedzieć. Nie mogła go wtajemniczyć w sprawy "przyjaciół mugolaków", bo nie miała na to pozwolenia. Nie była w żadnej pozycji na to, by odezwać się chociaż słowem w tej sprawie, no i jak Tristan by zareagował na to, w co Olivia się wplątała? Bo zdecydowanie wplątała się w coś niebezpiecznego.
- Tristan... Pamiętaj że cię kocham. Cokolwiek by się działo: znajdziemy się - powiedziała, luzując nieco uścisk. Uniosła głowę, by spojrzeć mu w oczy. To nie były czcze obietnice, to była pewność. Olivia stanęła na palcach, by złożyć na ustach chłopaka pocałunek. - Wiesz o tym, prawda? Ja muszę zostać tutaj, z mamą, ale znajdziemy się.

@Tristan Ward


RE: [8.09.1972] Voices in my head | Tristan, Olivia - Tristan Ward - 11.05.2025

Jak to mówią, do trzech razy sztuka. Z końca różdżki wystrzelił strumień wody, dzięki której Tristan mógł ugasić pożar w środku mieszkania Państwa Quirke. Dzięki również interwencji Olivii, która ugasiła dach, zdołali opanować ogień, że nie rozprzestrzenił się na dalszą część budynku i pomieszczeń. A co najważniejsze, nie dostał się na niższe piętra. Sporo jednak i tak będzie ich kosztować remont. Nie wiadomo czy same zaklęcia naprawcze wystarczą, aby przywrócić miejsce do dawnego wyglądu i funkcjonowania.

Swojej różdżki jeszcze nie chował. Na czas powracającej Olivii, Tristan musiał siebie trochę doprowadzić do porządku, odkaszlnąć porządnie  po tym, jak nawdychał się dymu. Gdy Olivia dołączyła do niego, obejrzał w jej kierunku, słysząc pytanie. Pokręcił jedynie głową, że nie ma pojęcia co z nim. I nie wiedział, czy chce to wiedzieć. Objął ukochaną, która podeszła do niego. Przytulił so siebie na tyle mocno, jakby nie chciał jej już puścić. Ulgę w sercu czuł, że była cała. W obliczu takiego zdarzenia, wolałby jej nie zostawiać.

Już pierwsze słowa Olivii, zbiły go z tropu. Automatycznie pokręcił głową, że nie zgadza się na to, aby ją tutaj zostawić. Jej życie i bezpieczeństwo było dla niego najważniejsze niż własne mieszkanie. Dalsze jej słowa uświadomiły go, że przecież mugole nie poradzą sobie ze Śmierciożercami. Czy miał on na tyle odwagi, żeby znów działać jak w czasach, gdy był aurorem?

Olivia była dla niego wszystkim co ma.
Jedną rodzinę już stracił...
Nie chciał stracić drugiej...
- Zostanę z Tobą.
Odpowiedział jej z użyciem języka migowego. To była jego stanowcza decyzja. Patrząc nawet w oczy z oddaniem. Nie zostawi jej, choćby miała go tutaj przywiązać.

Co by zrobił, gdyby dowiedział się o jej przynależności do grupy ratującej ludzkość? Na pewno stwierdziłby, że niepoważna. Że niepotrzebnie się naraża. Ale z drugiej strony, zrozumiałby to, że chce innym pomagać. Bo przecież, choć miała narwany charakter, to także i złote serce.

Quirke stawiała jednak na swoim.
Czuł jak jej uścisk zelżał po wypowiedzeniu słów, jakby miała odejść. Kręcił głową, żeby tego nie robiła. Nawet chwycił jej dłonie, nie chcąc jej puścić. Ta urosła na palcach, aby go pocałować, a on odwzajemnił. Chciała, aby ją zostawił. Ale nie potrafił.
- Nie zostawię Cię. Nie chcę.
Odparł w języku migowym, ze smutkiem w oczach, musząc tym samym puścić jej jedną rękę. Nie rozumiał do końca, dlaczego nie chciała aby z nią został i pomógł. Nawet i jej matce.
Nie odpuszczał.

Olivia musiała sama opuścić pomieszczenie, aby zmusić go do udania się w dzielnice mugolskie, aby sprawdził, co z jego mieszkaniem. Wtedy mogła udać się pomóc swojej matce i coś jeszcze, co było jej sekretem.

Pozostawiony sam, teleportował się w okolice Dziurawego Kotła. Trafił w miejsce, ognia walk, chaosu i ucieczek. Musiał przebić się przez bar, aby wyjść na dzielnicę Niemagicznego Londynu. Z bólem w sercu, zostawiając ukochaną na Magicznej części Londynu.




Koniec sesji