Secrets of London
[03/09/72] Akademia Pranków - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21)
+---- Dział: Biały Wiwern (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=48)
+---- Wątek: [03/09/72] Akademia Pranków (/showthread.php?tid=4652)

Strony: 1 2


RE: [03/09/72] Akademia Pranków - Woody Tarpaulin - 10.02.2026

Słychać wycie? Znakomicie!
Choć Woody Tarpaulin wolałby słuchać wyłącznie wycia duchów, które zaszczepili w skromnych progach Białego Wiwerna, nie zaś alarmu oznaczającego, że czas im się kończył i lada chwila będzie przejebane.
Stary spojrzał smętnie na resztę kraty, w której zostały niewykorzystane duchy. Spojrzał jeszcze smętniej na sedes, który miał stać się świstoklikiem prowadzącym do Ministerstwa Magii… Cóż, błogosławieni cierpliwi — jeszcze se na ostateczny upadek wiwerniarza poczekają, a tymczasem:
Odwrót, ferajna! — zakrzyknął, a może nawet wrzasnął, aby się przebić przez skrzeki tego straszydła alarmowego. — Deportacja do bazy.
Przez ostatnich kilka sekund sycił jeszcze oczy widokiem widmora, który rozgościł się przy ladzie. Półprzeźroczysty skurwysyn o pociągłej, parszywej mordzie — nie to, co ich domowy, gładki Enjolras. Ten tu osobnik wyglądał na starego obsuszonego dziada w łachmanie, pokrzywione łapy, puste oczodoły. Nic sympatycznego. Jak gębę rozwarł i zawył, to Woody z kilku kroków poczuł te upiorne wibracje.


Trudno. Uszami rusz i znikaj już. Tarp upewnił się, że ekipa rzeczywiście przyjęła do wiadomości rozkazy, zabrał ich manatki, machnął różdżką, obrócił się i — puf! — do domu. A konkurencja niech se radzi z szukaniem egzorcystów.
Wylądował na głównej sali pustego Rejwachu, czym zebrał od razu uwagę portretów wiszących na ścianie. Któryś z wymalowanych cwaniaczków zapytał skrzekliwie, co tak szybko poszło, lecz czarodziej zlał owo wybitnie złośliwe, niewrażliwe pytanie. Odstawił resztę butelkowanych duchów na bar, który to zaraz obszedł, żeby w oczekiwaniu na pozostałych każdemu polać po browarku. Zrzucił płaszcz, przywdział kapelusz.
No jasny holender — złorzeczył sobie pod spuchniętym jak ziemnior, świszczącym nosem, ale w gruncie rzeczy zły wcale nie był. Lepiej mieć w Białym Wiwernie trzy paskudne duchy, niż nie mieć żadnego. Nie złapali ich też (jeszcze) — kolejne zwycięstwo. Wypad można było ocenić zatem na słaby sukces.


RE: [03/09/72] Akademia Pranków - Asena Greyback - 09.03.2026

Butelka poleciała pięknym łukiem i uderzyła w muszę klozetową. Szkło poleciało na wszystkie strony, a przynajmniej tak to sobie Greyback trochę nadpisywała w jakiejś dziecięcej ekscytacji, że oto czynią coś niegodziwego, ale tylko trochę bo przecież ich działania były uzasadnione. W końcu wróg to wróg, a do tego nie robili nic co zagrażałoby czyjemukolwiek zdrowiu, no chyba ze cierpiał na stany przedzawałowe, wtedy widmowa ekipa mogła dokończyć dzieła.

Z rzuconej przez nią butelki podniosła się duchowa mgła, formując powoli w człowieczą sylwetkę, kogoś ze zbolałym wyrazem twarzy i trzymającym się za podbrzusze. Sence nigdy nie było szybko do szydzenia z cudzego nieszczęścia, szczególnie z choroby, ale kiedy duch przysiadł na klozecie, zaszlochał i zaczął biadolić o tym że dopadła go czerwonka i oto dobiegł jego życia kres... - nie mogła nie uśmiechnąć się chociaż trochę. Tak, żałowała nieszczęśnika, ale oto obstalowała odpowiedniego ducha na odpowiednim miejscu. Niech mu kibel lekkim będzie.

Długo się tym widokiem sycić nie mogła i nawet nie chciała, bo wiedziała jak okropne to mogło być widowisko. Szybko więc podjęła się ewakuacji, wracając na salę główną niczym na komendę, kiedy Tarp zarządził głośno odwrót i deportację. Różdżka w ruch, raz dwa i puf, jak przykazał pan szef. Teleportowała się do domu. Do Rejwachu.

- No... nie było tak źle, ale chyba mi trochę w uszach dzwoni od tego ryczenia - podsumowała, biorąc się pod boki i spoglądając to na Tarpa, to na Lewisa z zadowolonym uśmiechem. Tak, mogło pójść o wiele lepiej, ale i tak udało im się chyba zainstalować przynajmniej po jednym duchu. - Jak wam poszło? Ja rozbiłam na kiblu i poszło całkiem cacy.