Secrets of London
[Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora (/showthread.php?tid=4679)

Strony: 1 2 3


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dearg Dur - 21.05.2025

Dora sięgnęła po magię kształtowania przywołała mur, który wyrósł między nią a przeciwnikiem. Szeroki na niemal trzy metry, mógłby posłużyć za solidną tarczę przed fizycznym lub ognistym atakiem. Może nawet wystarczyłby, by zniknęła z pola widzenia Śmierciożercy na tyle długo, by uniknąć kolejnych zaklęć, zyskać trochę czasu. Niestety – mur wznosił się zbyt powoli.

Przeciwnik zorientował się, że osłabione Crucio nie powstrzymało jej przed działaniem. Z refleksem narzucił na nią ponownie magiczną obrożę, wprawiając jej energię życiową w potężne, ciężko znośne wibracje. Dora poczuła, jak treść żołądka podchodzi jej do gardła, a ból ścina ją z nóg. Kolana ugięły się pod nią bezwładnie i upadła na brudny londyński chodnik. Jej ciało, drżące w nienaturalnym, bolesnym pulsie, osunęło się na niedokończoną ścianę. Zaklęcie przerwało wzrost konstrukcji.

Przez zapach płonącego Londynu przebijał się teraz też inny odór – spalenizna duszy, czarna magia trawiąca wnętrze mężczyzny otulała go ciasno swoim swędem. Jej woń wgryzała się w nozdrza rozchylone w emocji. Pragnienie, by kobieta cierpiała, mieszało się w nim z satysfakcją z kolejnego celnego zaklęcia.

Następna tura odbywa się w kolejności: Stanley i Dora
Dodatkowo Dora: Twoja energia życiowa jest rozchwiana. W najbliższej turze nie możesz rzucać zaklęć.



RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Stanley Andrew Borgin - 21.05.2025

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=xvMwYZB.jpeg[/inny avek]

Mur. Jeden, wielki mur, który miał oddzielić ich dwójkę. Sprytnie to wykombinowałaś chwalił ją w myślach, ponieważ było za co. Pomysł dobry, a wykonanie? Cóż, całkiem niezłe. Nie było czego się wstydzić na taki sukces, więc i parę słów uznania mogło się należeć.

Nie mniej jednak cruciatus był szybszy i zdążył przemknąć w kierunku jego przeciwniczki. Zdążył ją nawet trafić i posłać na ziemię ale wtedy wyrósł mur, który zablokował widoczność i możliwość przejścia. Pal by to licho zaklinał w myślach tę niewdzięczną gówniarę, która miała czelność stawiać opór.

Mała przeszkodza nie sprawiła, że Vulturis chciał się poddać. O nie, nic z tych rzeczy. Ten opór, ta zaciekłość, ten gniew, który w nim narastał. To wszystko zachęcało go do dalszej walki i nie miał zamiaru tak łatwo zrezygnować. Nie po tym wszystkim, wszak to miała być wisienka na torcie, ukoronowanie dzisiejszego wieczora.

Borgin nie mógł za długo czekać. Musiał czym prędzej przekroczyć ten mur, aby dokończyć swoje dzieło, aby upewnić się, że ofiara mu nie zwieje.

Z pięknym zapachem zniszczenia, który otulał jego wnętrze i ogrzewał duszę, ruszył do przodu. Krok za krokiem zbliżał się do zapory, przyglądając się całej konstrukcji. Musiał podjąć decyzję, która pomogłaby mu znaleźć się po tej samej stronie co tamta kobieta.

Decyzja padła na sprawdzoną metodę rozproszenia. Vulturis ze wszystkich sił próbował przełamać czar, którym uraczyła go jego oponentka. Liczył, że za chwilę ponownie będą mogli na siebie spojrzeć. Wierzył, że nie potrwa to zbyt długo.


Rozproszenie na próbę utorowania drogi do przeciwniczki
[roll=PO]


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dora Crawford - 25.05.2025

Miała nadzieję, że będzie szybsza i przez moment naprawdę w to wierzyła. Szczególnie, kiedy cegły śmignęły, ustawiając się w pionie, jedna za drugą, ale zaklęcie jej przeciwnika było szybsze i pomknęło przez jeszcze niezagospodarowaną przestrzeń, ponownie ją rażąc.

Dziewczyna krzyknęła, czując jak kolejna fala rozrywającego bólu rozchodzi się po jej ciele. Nogi ugięły się pod nią, poddając się wreszcie chętnie i przez moment chłód bruku był jedyną kojącą rzeczą, na jakiej mogły skoncentrować się jej myśli. Czuła drżenie, gdzieś wewnątrz siebie i wiedziała że to kołacze się jej dusza, rozdrapana pełnym nienawiści zaklęciem - bo przecież co mogło się innego kryć w czymś, co sprawiało tyle bólu?

Zanurzyła rozedrganą dłoń w kieszeni, przez moment chcąc wyłuskać z niej lusterko dwukierunkowe, ale kiedy palce dotknęły znajomej powierzchni, zawahała się. Poproszenie o pomoc znaczyłoby, że zaryzykowałaby życie innych. Życie tych, którzy walczyli teraz by jak najszybciej uporać się z nękającymi Londyn problemami i pomóc jak największej ilości osób. Ona była zatem najmniejszym problemem.

Dlatego wyciągnęła rękę z kieszeni spódnicy, trzymając w dłoni coś innego. W sumie to zapomniała, że wciąż nosiła go przy sobie po tym felernym Lammas, ale teraz breloczek z pomponem wydawał się najgorszym i najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu. Dmuchnęła w niego - tak mocno jak tylko pozwalał jej przerywany oddech, a potem złapała mocniej różdżkę. Częściowo postawiona ściana wciąż stanowiła jako taką ochronę, ale Śmierciożerca pewnie spodziewał się, że wciąż będzie w dokładnie tym miejscu, gdzie upadła, dlatego próbowała przesunąć się wzdłuż niej, tak by znajdować się przy jednym jej krańcu (najlepiej jakimś takim, od którego blisko jest do osłony ścian faktycznych budynków przy ulicy, o ile takie miejsce się znajdzie w zasięgu wzroku).

//nie wiem czy powinnam rzucać, ale dostałam dwa razy cruciatusem więc zakładam, ze tak, dlatego rzut na aktywność fizyczną, czy mi się uda zebrać w sobie i przesunąć
[roll=O]

ponad to korzystam z mechanicznego przedmiotu zdobytego podczas Lammas
Brelok z pomponem (Mało estetyczny, posiadający wbudowany szpikulec do samoobrony oraz zaklęty gwizdek, dzięki któremu można wezwać pomoc funkcjonariusza, znajdując się w mieście.) [działa do końca fabularnego roku 1972]



RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dearg Dur - 26.05.2025

Śmierciożerca kroczył pewnie, upojony władzą, jaką dawała mu niemal doskonale opanowana sztuka nekromancji. Mur nie powinien być dla niego żadną przeszkodą – ledwie magicznym pyłem do zdmuchnięcia z materialnego świata. A jednak… Czy to chwila rozproszenia? Może emocje były zbyt silne, by bez wysiłku przerzucić się z wijącego tętniącego życiową energią ciała na chłodny kamień?

Przeszkoda wciąż trwała, wciąż przesłaniała mu widok ofiary, skrywając jej skulone ciało przed drapieżnymi ślepiami lśniącymi pożogą w otworach zdobnej maski. Ale to, że jej nie widział, nie znaczyło, że jej nie słyszał…

Pomimo zadyszki Dory, wysoki dźwięk wdarł się w ich uszy – wystarczyło ledwie wątłe dmuchnięcie, by magia zaklęta w gwizdku rozniosła się przenikliwym wizgiem po całej ulicy. Taka była moc tego paskudnego breloka z pomponem. Mężczyzna nie zawsze nosił maskę – kiedyś był brygadzistą i znał te zabawne gadżety, rozdawane co jakiś czas w ramach akcji promocyjnych Brygady. Akcji tak chętnie wspieranych przez Ministrę. Nawet najlżejszy podmuch uruchamiał alarm, a każdy funkcjonariusz, który go usłyszał, był zobowiązany natychmiast ruszyć z pomocą.

Dookoła szalały płomienie. Londyn się walił. Brygadziści i aurorzy mieli swoją robotę, ale nie mógł wykluczyć, że najbliższy patrol – próbujący ocalić jeszcze kogoś z obywateli – ruszy w stronę źródła dźwięku. Albo się teleportuje...

Tymczasem dziewczyna była umęczona torturującym zaklęciem. Jej ciało to wpadało w niekontrolowane drgawki, to znów uspokajało się, tylko po to by kolejny wstrząs przeszedł po członkach i tułowiu. Uderzenia gorąca i zimny pot oblewający skórę potęgowały wrażenie odrealnienia, jakby była zamrażana i przypalana jednocześnie. Czuła, że jej fizyczna i psychiczna wytrzymałość wisi na włosku, że trzecia fala tortury może okazać się dla niej ostatnią.

Następna tura odbywa się w kolejności: Dora, Stanley
W tej turze Dora może już czarować



RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dora Crawford - 04.06.2025

Postawiony mur dał jej odrobinę wytchnienia, ale czuła jak cała się trzęsie. Jak mięśnie drgają spazmatycznie, uniemożliwiając jej odsunięcie się, tak jak chciała i przez moment zastanawiała się, czy w ogóle uda jej się tej nocy opuścić Londyn. Czy może nie była to jej ostatnia godzina.

Dźwięk gwizdka był ostry, ale Dora rozumiała, jak niewielkie miało to szanse by zadziałać. Dookoła panował chaos, ognie skakały ku górze, połykając kolejne kamienice, ludzie oddawali się albo panice albo gniewowi, a ona była w tym wszystkim i próbowała wezwać pomoc. Brygadziści mieli pełne ręce roboty i to samo tyczyło się przecież aurorów. Jeśli ktoś miał więc zareagować na jej wezwanie, cóż... byłby to cud i znak od samej Matki.

Podniosła się, chwiejnie bo chwiejnie, przez dłuższą chwilę trzymając dłonie blisko ziemi, bo bała się że zaraz cała się na niej rozpłaszczy. Kiedy jednak stanęła, uniosła różdżkę, żeby rzucić na siebie tarczę - zabezpieczenie, czekając na ewentualny kolejny atak ze strony przeciwnika, który na ten moment znajdował się gdzieś za wzniesioną ścianą. Zaczęła się też cofać, krok po kroku, chcąc oddalić od tworu, od tej ulicy, od tego miejsca, ale nie odwróciła się - zwrócenie się plecami nawet do tego, czego nie widziała, wydawało się jej bardzo głupim pomysłem. Dlatego trzymała różdżkę w pogotowiu.

//rozproszenie na utworzenie dookoła siebie tarczy
[roll=N]


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Stanley Andrew Borgin - 24.06.2025

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=xvMwYZB.jpeg[/inny avek]

Vulturis nie był już pewien co było gorsze - ta uparta kobieta czy mur, którym ich podzieliła. Nie trzeba było być jakimś geniuszem czy mistrzem matematyki, aby wnioskować, że nieudany czar nie był tym, czego się spodziewał. Mur miał upaść, a on miał dokończyć swojego dzieła zniszczenia.

Niestety ściana stała dalej, a Borgin musiał ponownie próbować zniszczyć tę samowolkę budowlaną. Mur musiał upaść.

Wszystko byłoby bardzo dobrze, gdyby nie fakt dźwięku, który rozległ się po okolicy. Psiakrew z Tobą. Kimkolwiek jesteś, wiedz że zapięczetowałaś właśnie swój los Przeklinał ją w myślach, ponieważ Stanley bardzo dobrze znał ten dźwięk. Wiedział co on oznacza, a mówił jedno - zostało ci bliżej nieokreślony czas, aż najpewniej ktoś się pojawi. Czas grał na jego niekorzyść.

Vulturis był już gotów zrezygnować, co by zawinąć się na pięcie i udać się do innej części Londynu. Zawahał się jednak na ułamek sekundy.

Od razu jednak przyszły mu do głowy słowa jego serdecznego - być może nadal - przyjaciela Atreusa, który powiedział proste, lecz ważne słowa - "Nie bądź cykor". Nic z tych rzeczy. Borgin nie miał zamiaru być cykorem i nie miał zamiaru pozwolić aby siedzącą w jego głowie wizja Bulstrode'a sugerowała mu, że jest jakąś frajerską masą.

Jeszcze jedna próba. Jak runie to zobaczymy co się wydarzy. Jak się nie uda, czas na ciebie Zawarł pakt z samym sobą i ponownie przystąpił do próby rozproszenia czaru, którym potraktowała go przeciwna strona.


Rozproszenie na próbę utorowania drogi do przeciwniczki
[roll=PO]


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dearg Dur - 01.07.2025

Mur był szeroki na trzy metry, jednak jego wysokość sięgała ledwie półtora - jego wzrost został już wcześniej przerwany zaklęciem kaleczącym ciało i duszę ofiary. I choć Śmierciożercy nie udało się tego muru rozproszyć, to kobieta ukrywająca się dotąd za magiczną konstrukcją, zdecydowała się podnieść i spróbować odsunąć od swojego oprawcy.

Scena ta przypominała nieco karykaturę randkowego widowiska sprzed kilku tygodni, gdy krążący wokół siebie ludzie mogli w końcu się zobaczyć. Ich spotkania skrzyżowały się ponownie - byli w końcu zwróceni do siebie twarzami. Między parą wciąż tkwiły ukształtowane magią cegły, Dora znalazła się jednak w zasięgu wzroku Stanleya - również w zasięgu jego różdżki i co bardziej precyzyjnych zaklęć. Trwało to ułamek sekundy, gdy o mur obok mężczyzny rozbryzgała się złocista magiczna sieć uniemożliwiająca teleportację. Londyn wypełniony był brygadzistami i aurorami, Ci którzy usłyszeli magiczny gwizdek mieli na tyle rozsądku, by swoje polowanie przeprowadzić cicho. Nie mieli jednak dobrego cela - być może druga próba nie będzie już tak nieudana, gdy znajdą się bliżej.

Następna tura odbywa się w kolejności: Stanley, Dora



RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Stanley Andrew Borgin - 01.07.2025

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=xvMwYZB.jpeg[/inny avek]

Wszystko wskazywało na to, że los zadecydował. Mur nie upadł, a więc wedle swoich słów, Vulturis musiał się wycofać. To samo sugerowała mu sieć, która rozbiła się o będący nieopodal mur.

Kiedy udało mu się dostrzec niedoszłą ofiarę, pokiwał tylko głową z dezaprobatą. Zdawał sobie sprawę, że znalazła się po za jego możliwościami. Wiedział, że nie da rady jej dopaść, kimkolwiek była.

Nie czekając na kolejną próbę funkcjonariuszy bezpieczeństwa, zrobił krok w bok, by zaraz spróbować dać susa w boczną alejkę z której miał zamiar się aportować w bezpieczniejsze rejony Londynu. Ciężko było jednak odnaleźć stricte bezpieczne miejsce ale wszędzie było lepiej, niż z brygadzistami na plecach.

Dla własnego bezpieczeństwa spróbował się jeszcze osłonić przy pomocy tarczy, która miała przyjąć ewentualny impet kolejnego uderzenia, dając mu więcej czasu do ucieczki.

Mogli walczyć jeden na jednego ale kiedy rozchodziło się o przewagę liczebną, trzeba było po prostu dać za wygraną i zniknąć póki była jeszcze taka możliwość.


Rozproszenie na próbę utworzenia tarczy wokół siebie
[roll=PO]


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dora Crawford - 01.07.2025

Chyba się bardziej przestraszyła tej siatki, niż jej prześladowca. Kiedy zaklęcie świsnęło jej nad głową, celując gdzieś w okolice śmierciożercy, Dora mimowolnie drgnęła, prawie kończąc na kuckach i zakrywając głowę rękoma, jakby miało jej to w czymkolwiek pomóc. Pewnie gdyby czar był skierowany w nią, to i tak by trafił, ale na całe szczęście to nie ona musiała się teraz obawiać, bo strony się odwróciły.

Gwiazdek. Prosty i nieskomplikowany, sprowadził pomoc. Po prawdzie, to od lammas w ogóle zapomniała, że go ma, nosząc go chyba tylko dlatego że robił za niestylowy brelok i sądząc że się jej nie przyda. Ba - ona nawet nie była pewna co dokładnie robił, oprócz tego że ma szpikulec.

Obejrzała się, najpierw na nadchodzących brygadzistów, a potem za mężczyzną który do tej pory ją atakował, wyraźnie niepewna co powinna zrobić. Rzucić się do ucieczki? Akurat teraz jak przyszła pomoc? Chociaż chyba gdyby chciała, to nawet nie dałaby rady, bo nogi miała nagle nieco bardziej miękkie, chyba od całej ulgi jaka pojawiła się nagle, zalewając ją falą. Ona tu sobie na moment usiądzie, za swoim murkiem i weźmie parę głębokich oddechów. Wciąż rozedrganych i neurotycznych, którym towarzyszyło uczucie, że powinna wracać do domu.


RE: [Noc z 8 na 9 września 1972, północ] Long time no see | Stanley & Dora - Dearg Dur - 03.07.2025

Była ich trójka, szare mundury utytłane popiołem, postrzępione, zmęczone nocą, która dopiero zakwitała pożogą za ich plecami.  – To... to jeden z nich! To Śmierciożerca! – Teraz, gdy maska uciekającego oprawcy zalśniła spod czarnego kaptura, gdy i tak ich lokalizacja była ujawniona nietrafionym zaklęciem - mężczyźni pozwolili sobie na reakcję, na wzajemne przynaglenie do akcji.

– Chroń dziewczynę!– zarządził najwyższy z nich, już nie biegnąc a gnając do miejsca zdarzenia. Wyprężone mięśnie łowcy przesadziły mur, zaraz za nim drugi nie sięgał po magię, a po siłę ramion i ud, po naturalny prymitywny zew, pchający dzieci do zabawy w policjantów i złodziei, a później ludzi dorosłych i poważnych do powielania tych schematów. Stawką tym razem było życie. Kolejne zaklęcie śmignęło nad głową Vulturisa, rozbryzgując się migotliwą siecią po ścianie zaułka w który się ukrył. Nie było to spokojne miejsce z przestrzenią i czasem na wyciszenie umysłu, ale translokacja zdawała się być jego jedyną szansą na ucieczkę.

Trzeci z brygadzistów pochylił się ku Dorze, która drżała w niekontrolowany sposób, nie mając za bardzo panowania nad ciałem, po którym wciąż prądem rozchodziło się wspomnienie niedawnej tortury. Jej energia życiowa wciąż pozostawała niestabilna, powietrze wkoło śmierdziało nie tylko wszechobecnym swądem spalenizny, ale też o wiele bardziej charakterystycznym czarnomagicznym swądem.
Na Matkę... wszystko... proszę pani? Wszystko dobrze? – Funkcjonariusz zdawał się niewiele młodszy od niej, braki kadrowe po Beltane wyraźnie dały się we znaki Brygadzie Uderzeniowej. Jego szczere oczy lustrowały ją, ale nie był w stanie ukryć przerażenia i drżenia własnych ubrudzonych rąk.

Następna tura odbywa się w dowolnej kolejności. Postaci znajdują się poza swoim zasięgiem.

Stanley Twoja tarcza nie została jeszcze naruszona. Jeżeli chcesz się teleportować zgodnie z deklaracją z poprzedniego posta, potrzebny będzie Twój rzut na translokację. W przypadku nieudanego rzutu, postać ulegnie rozszczepieniu; słaby sukces spowoduje, że postać się teleportuje, ale nie tam, gdzie chciała.