Secrets of London
[Jesień 07.10 Morpheus & Anthony] Page of Cups - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [Jesień 07.10 Morpheus & Anthony] Page of Cups (/showthread.php?tid=5128)

Strony: 1 2


RE: [Jesień 07.10 Morpheus & Anthony] Page of Cups - Anthony Shafiq - 28.11.2025

Zasadniczo Anthony Shafiq był przyzwyczajony do tego by z właściwą sobie gracją i elegancją ignorować jakiekolwiek słowa krytyki. W przypadku osób ważnych, jeśli nie najważniejszych czynił odosobnione wyjątki, kierując się mądrością wieków zupełnie innego kręgu kulturowego: Przed upadkiem idzie pycha; a przed ruiną wyniosłość ducha. W tym krzyżu, w tej krzyżowej drodze było 10 kart, ale każda z nich krzyczała ku niemu w ten sam nieprzyjemny sposób.
– Zobacz, przed miesiącem słuchałem o tym, jakim jestem lekkoduchem, jak unikam obowiązków i poklasku, na rzecz oddawaniu się bezmyślnej melancholii i zatapianiu w świecie odrealnionych problemów. Ale racja jest po Twojej stronie, gdyż przed miesiącem zabrakło mojej wody i Londyn i tak spłonął. – Gorycz podpalona nadmiarem oczekiwań, nadmiarem kontroli, którą chciał zagarnąć za siebie jak ten nieszczęśnik z najniższej karty. Plecy wyginały mu się w nieprzyjemny łuk, a on nie odpuszczał i chciał trzymać wszystkie dziesięć patyków. Nieświadom, że zwycięstwo z tego będzie i tak marne, i tak naplują mu w twarz i tak powiedzą, że za mało, pogryzą rękę, bo podarek nie taki. Bo zbyt wiele było w nim złota. Obłudy ponoć, ale najwidoczniej zależało kto to złoto dawał.

Wstał.

Ogień, buławy, odbicie drugiej połowy jego duszy w nim samym, jak tafla jeziora odbijała gorejące słońce, czy rzeczywiście to w nim wrzało. Czy o nie takiej duchowej biedzie mówił Morpheus? Co było altruizmem, a co potrzebą uznania?
– Jeśli zakładasz w kimś złe intencje, znajdziesz je w sposobie w jaki ułożone są jego usta. W krzywym spojrzeniu. W myśli, której nie możesz odczytać, ale ponad wszelką wątpliwość jesteś pewien, że ona tam jest. To nie jest moja wina, że na pewnym etapie zadbałem o swój majątek. Że wywalczyłem go pracą – oraz oszustwem czy jego siostrą defraudacją, ale o tym nie musieli mówić w swoim towarzystwie. Anthony nie był w stanie już usiedzieć gnany mieszaniną myśli, małostkowości i narcyzmu, który mógł okazać w kontakcie z Morpheusem, zaskakująco uczciwie jak na siebie. Złożył ręce z tyłu tułowia, na wgłębieniu krzyża, chodząc po pokoju - w absolutnej tego nieświadomości - jak jego zagniewany ojciec. – To jest błędne koło, a to jest błędny krzyż. Tyrania? Ja nad niczym obecnie nie mam kontroli ani wiedzy. Miesiąc w biurze uświadomił mi, że to od dawna nie jest moje biuro. Instynkt podpowiada, że powinienem jechać do MUM-u po pieniądze, po tym jak przez ostatnie dwa lata próbowałem im mówić, że sytuacja nie jest tak groźna, aby przypadkiem nie narzucili nam sankcji. Sprawa Nokturnu czy Doliny jest z góry skazana na porażkę, bo nie wierzę, abym zwłaszcza w przypadku tych pierwszych zyskał cokolwiek ponad martwą mysz na wycieraczce. Czy to jest ta moja potrzeba uznania? – zatrzymał się nagle, rzucając Morpheusowi gniewne spojrzenie, chłodne stalą oczu, twarde uniesionym podbródkiem, jakby zaraz miał rzucić mu rękawicę, aby Matka rozsądziła ich sprawę w świętym pojedynku. Tylko to nie Longbottom był jego przeciwnikiem teraz. To karty, a Anthony zapadał się w tragedii greckiej sztuki, w pętle samospełniającej się przepowiedni. Chciał konkretnych rozwiązań, gdy Morpheus mówił mu o duchowości, chciał więcej wpływów, gdy Morpheus mówił mu, że ma ich zbyt wiele. Chciał, och jak chciał poczuć laur na swoich skroniach, zdobyć uznanie, szacunek w oczach innych...

w oczach samego siebie

...zmyć z warg poczucie winy, zapomnieć o goryczy porażki, zapomnieć o tym, jak bezużyteczny okazał się, gdy nastała godzina próby.

Chwilę tak stał, posągowo i wyniośle, by usłyszeć rozbijające się w głowie dzwonki cesarskiego sługi. Był tylko człowiekiem. Był skazany na chaos i na wskroś ludzkie szarpanie się. Miał prawo się mylić. Teoretycznie wiedział, że złe wróżby trzeba po prostu przeczekać. Ale nie mieli czasu. Po prostu nie mieli czasu.

Z wydechem rozluźnił się i podszedł do okna wychodzącego na Aleję Horyzontalną. Fontanna szczęścia majaczyła gdzieś po jego lewej stronie, ludzie przechadzali się ulicami stopniowo wracającymi do normalności. Ta rana była jednak bardziej głęboka i wymagała więcej troski niż posprzątanie gruzu.

– Co mam więc zrobić? Rzucić wszystkie kije, zaszyć się w moim szkockim zamku z dala od kogokolwiek i pisać poematy inspirujące ludzi do życia w pokoju i wzajemnej trosce o siebie? – Pytania mogły zdawać się dalej szydercze, ale jego ton raczej wskazywał na bezradność i zagubienie. Układ, który leżał na stole nie był czymś, czego Anthony nie byłby świadomy, z czym się nie zmagał od miesięcy, gdy pierwszy raz powiedział Lorraine o tym, że zdecydował się zaangażować się w konflikt. Jakby znał słowa, ale nie potrafił ich ułożyć w zdanie. W rozdział. W epos. – Kończ Morpheusie. Wiem jak jest. Chce wiedzieć co z tym zrobić. – poprosił o wiele ciszej, nie odwracając głowy od szyby za którą przecież nie było srebrnej tafli, tylko miasto i jego bolączki.



RE: [Jesień 07.10 Morpheus & Anthony] Page of Cups - Morpheus Longbottom - 29.11.2025

Morpheus nie skomentował niejako wzburzonych monologów przyjaciela. Teraz nie on przemawiał, lecz przyszłość, na jego własny osąd odnośnie ostrej krytyki kart nie było tutaj miejsca. Jeżeli Antoniusz zapyta o to, chętnie podzieli się refleksją, lecz na razie nic ponad to, co głoszą gorzkie pieśni Apollona.

Zostały cztery karty słupa, jak widzą mnie inni, jak widzę siebie sam, porada lub przestroga oraz konkluzja.


Karta VII
1- pozycja prosta 2 - pozycja odwrócona
[roll=Tarot]
[roll=d2]

Karta VIII
1- pozycja prosta 2 - pozycja odwrócona
[roll=Tarot]
[roll=d2]


Karta IX
1- pozycja prosta 2 - pozycja odwrócona
[roll=Tarot]
[roll=d2]


Karta X
1- pozycja prosta 2 - pozycja odwrócona
[roll=Tarot]
[roll=d2]

Dziewiątka buław odwrócona to potrzeba wyznaczenia granic. W kontekście tego położenia albo oznacza, że ty musisz postawić też granice, ponieważ inni za bardzo drążą twoje ja albo to inni muszą postawić je, ze względu na obecność tyrana. Może obie.

Siebie w tym układzie widzisz jako Wieżę. Wielki upadek. Wszystko, co robisz, brzmi dla ciebie jak degradacja. Jak ruina. Pamiętaj jednak, że Wieża jest dogłębnie transformatywną kartą. To już się w tobie dzieje.

Rycerz Denarów to udane inwestycje. Nie musisz dbać tak bardzo o dobra materialne. Masz podstawę, masz zaplecze, w tym zakresie to pójdzie gładko. To przypomnienie, że w tym zakresie jesteś bezpieczny.

Siodekmka denarów zaś... Ciężka praca została wykonana. Musisz czekać na wzrost. Być cierpliwym. Nie od razu Rzym zbudowano.


Koniec sesji